Kartka z pamiętnika / 8 miesięcy za nami

Hej! 8 miesięcy minęło jak … jeden dzień? dobrze powiedziane. Czasy, kiedy paradowałam z wielkim brzuchem, a moja równowaga była wystawiana na próby na każdym niemalże kroku, dawno za mną. A to właśnie wtedy słyszałam, że trzeba się cieszyć każdym jednym dniem. Nie narzekać, że ciężko, że gorąco, że to czy tamto boli, a tak w ogóle to chcę już rodzić. Podobnie miało być po porodzie – pamiętać, wspominać, czerpać garściami. Bo ponoć czas tak szybko leci i zanim się obejrzę – córka pójdzie do przedszkola, a w zasadzie to na studia, zamknie drzwi i bye bye rodzinne gniazdko. I powiem Wam, że o ile wtedy wszystkie takie komentarze kwitowałam delikatnym uśmiechem i myślałam sobie: co ich wszystkich opętało, co oni tak gadają o tym czasie? tak teraz, z ręką na sercu – no cóż, zgadzam się. Trochę do dziadkowate, no ale taka prawda – czas leci przez palce.

Moja malutka, drobniutka, ledwo otwierająca ślepka, 3210g córeczka, ma już całe, dojrzałe 8 miesięcy. No i jak na tak poważny wiek przystało – rozbrykała się na dobre. Potwierdzam – ciężko skorzystać już z toalety w samotności. Zamykam się po cichutku, myslę sobie – ahhhh, w końcu moje 5 minut w samotności, a co zaraz widzę?:

IMG_5324.JPG

I koniec złudzeń 😉

Marysia to bardzo aktywne dziecko, wszędzie jej pełno. Rzadko kiedy nie rusza żadnym z odnóży, czasami zdarza się że jak śpi, to pokonana brakiem energii, opada z sił. A śpi tak pięknie. Pełza jak błyskawica, jak nie czuje potrzeby szybkiego dopadnięcia (np do ogona Leona) to raczkuje z gracją, synchronizując odnóża przednie z tylnymi. Podciąga się na meblach i w końcu usiadła w pięknym pionie, dlatego nosidło Tula wyszła z szafy i nie służy już tylko do usypiania w domu w kryzysowych sytuacjach. Mlaska zawzięcie w trakcie jedzenia i uwielbia wcierać sobie w twarz truskawki (prawdziwa kobieta -od początku naturalna pielęgnacja cery!). Dyskutuje z zabawkami, w trakcie rozmowy rodziców wtrąca swoja ‚aDADADADADA!‚ i powala, już nie bezębnym, uśmiechem. A no właśnie – mamy już dwie dolne jedynki, jedna sterczy trochę bardziej, a jej ostrość zna każdy, kto napatoczył się żądnej gryzienia Marysi.

Powiem Wam, że rzeczywiście pierwsze miesiące są kluczowe i jak dotąd, dla nas były zdecydowanie najtrudniejsze. Dzieliłam się tym wszystkim z Wami, momentami naprawdę byłam na skraju wyczerpania i nie wstydzę się o tym mówić – każda mama przez to przechodzi, każda ma dość, każda chce uciec, pobyć chwilę w samotności. Z kolei teraz, kiedy dziecko jest kontaktowe, przepełnione emocjami po brzegi, śmieje się, raczkuje z uśmiechem na powitanie, kiedy pojawiasz się w drzwiach, płacze ze łzami, kiedy na chwilkę znikasz w pokoju obok – to wszystko jest bezcenne. I nieważne jest już wszystko, te nieprzespane godziny, dni, tygodnie, zmęczenie, brak czasu dla siebie. Trochę organizacji, samozaparcia, zmotywowania, a czas na wszystko się znajdzie. Nie narzucajmy sobie za dużo, nie zagracajmy głowy nadmiarem wiedzy, czasami wyłączmy się i nie słuchajmy ‚dobrych’ rad. Dziecko będzie najszczęśliwsze, kiedy po prostu usiądziemy obok, weźmiemy na kolana, wtulimy mocno i powiemy: kocham Cię. Już nie pamiętam jakie było życie przed 24 października 2016 🙂

A rodzice mają się dobrze 😉

Ściskam Was mocno! Asia


 

Reklamy

6 thoughts on “Kartka z pamiętnika / 8 miesięcy za nami

  1. Laura pisze:

    Marysia jest cudna 🙂
    Rozszerzacie dietę blw? Moja Zosia zaraz skonczy 8 miesięcy, ale siada pomalutku, więc na razie karmimy na kolanach i póki co odważyłam się na grudki :DDDDDD

    I jeszcze chciałam podpytać o tulę, my byłysmy chustowe, ale już ciezko zamotać pełzaka i własnie nabywam – wygodna? Mała chce w niej być chętnie?

    Pozdrawiam, od początku podczytuję tu i na fb 🙂

    • withi pisze:

      Hej! Nie szufladkuję się, rozszerzam tak jak czuję, czyli Mary trochę dostaje do łapki, trochę łyżeczką 🙂 Marysia od początku dostaje jedzenie w konsystencji grudkowej, nie lubi papek i pluje nimi na wszystkie strony. Po ugotowaniu wszystko ‚rozciapuję’ widelcem i tak jej podaję.
      Jeżeli chodzi o Tulę – powiem Ci że lubi, chociaż też się zastanawiałam czy w takim wieku jeszcze polubi. W razie czego pocieszałam się tym, że Tule zawsze się super sprzedają, a miałam z tyłu głowy że chustowanie i bliskość uwielbiała. Tula jest bardzo wygodna, raz dwa i Mała siedzi w środku zapakowana. Chustowanie w pewnym momencie stało się dla mnie samej zbyt ciężkie i po prostu odpuściłam. Teraz jak jedziemy na zakupy, biorę Tulę, wyciągam Małą z fotelika, raz dwa i idziemy, a ręce wolne. Ja polecam, choć jak wiadomo – każde dziecko jest inne 🙂

      Pozdrawiam, miło nam! 🙂

    • withi pisze:

      Różnie, ale teraz lubi sobie urządzić jedną dłuższą, dwugodzinną drzemkę 🙂 Myślę że łącznie w dzień śpi do 3-4h, nie wiem czy to dużo czy mało.
      Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s