Niemowlęce gadżety i patenty, vol 3! (3-7 miesiąc życia dziecka)

Część 1 – kkklik

Część 2 – kkklik

Hej! Nadszedł czas na podzielenie się z Wami kolejnymi ułatwiaczami życia z niemowlakiem na ramieniu. Dzisiaj zapraszam na to, co sprawdziło się u nas w kolejnych miesiącach (3-7mż) życia naszej córki! Postaram się wrócić trochę do przeszłości, tak, aby nie zapomnieć o niczym. Z każdym kolejnym podpunktem, gadżet będzie coraz to aktualniejszy.

Dajcie znać czy może u Was pojawiły się jakieś nowe przedmioty godne polecenia?


  • aspirator do nosa Katarek

Jesień czy zima to nie najlepszy okres dla niemowlaków. I u nas raz na jakiś czas pojawił się katar i zapchany nosek, uniemożliwiający prawidłowe oddychanie. Wtedy to Katarek ratował nam życie, dosłownie. A dla mnie czynność odsysania za pomocą odkurzacza była fajną zabawą, bo Malutkiej nic nie bolało, a przy tym wiedziałam jak dużą ulgę czuje po. Początkowo, jak zakupiłam aspirator jeszcze będąc w ciąży, myślałam sobie: jak to … podłączany do odkurzacza!? Nie ma się czego obawiać! Aspirator jest bezpieczny dla dzieciaczków, a przy tym naprawdę skuteczny. Przed użyciem można też zakropić nosek solą fizjologiczną, odczekać chwilę i po kilku minutach odsysać. Oczywiście musicie postępować według instrukcji i dobrać odpowiednią moc. Aspirator posiada tylko dwie części do czyszczenia i specjalną szczoteczkę w zestawie – nic prostszego i wygodniejszego. Polecam z całego serca dla małych nosków! (i nie tylko, mój mąż testował na sobie i też działa!)

EDIT: W marcu dopadł nas katar, taki … pełną gębą, a raczej nosem. O ile do tej pory odciąganie nie sprawiało Małej żadnego dyskomfortu, raz dwa i po sprawie, tak w momencie kiedy używaliśmy aspiratora 3-4 razy dziennie, zaczęła reagować na niego histerią. Nie zmienia to faktu że aspirator to rewelacyjna sprawa, ale musicie się przygotować że i dzieci mają jakieś granice i mogą się buntować. Przy katarze najpierw Małą inhalowaliśmy solą fizjologiczną, potem leżała na brzuszku około 5 minut, a potem szedł w ruch aspirator – wszystko wyciągał.

  • śpiworek La Millou

Początkowo nasza córcia spała albo w rożku, albo pod kocykami. Kończąc dwa miesiące zrobiła się zbyt ruchliwa. Postanowiłam kupić śpiworek i był to strzał w dziesiątkę. Odkąd jest w naszym posiadaniu, Marysia spędziła w nim każdą jedną noc. Wzięłam śpiworek marki La Millou w rozmiarze M i powiem Wam, że obawiałam się że może mieć za duże otwory na rączki, a;e nie – jest idealny. Myślę że jak macie dziecko w podobnym wieku, to nie ma co się sugerować tymi rozmiarami na stronie, czyli roz S do 9 miesiąca, a roz M od 9 miesiąca w górę. Śpiworek w roz M jest dłuższy, dlatego Mała nie wyrośnie z niego zbyt szybko. Co mi się podoba w tych śpiworkach z La Millou to to, że posiadają taki klin z przodu, dzięki czemu ruchy dziecka się są w żadne sposób krępowane.

Śpiworek polecam na okres jesienno-zimowy, chyba że Wasze pociechy to zmarlaczki – wtedy ten z La Millou będzie w sam raz, bo nie jest zbyt gruby. Marysia jest bardzo gorącą dziewczynką, szybko się rozgrzewa, szybko się poci, nie lubi warstw. Zastanawiam się jak rozwiązać kwestię spania w lecie? Rampersy + cieniutki kocyk bambusowy? Jeżeli macie jakieś doświadczenie to piszcie, chętnie poczytam!

  • płyn do dezynfekcji Toy Sanitizer + płyn Lovela

Zakupiłam go jeszcze będąc w ciąży, ale to właśnie teraz w pełni korzystam z jego cudownych mocy. Marysia ma już sporo zabawek, ciągle memła coś w buźce. Do tego ta wiecznie obśliniona mata piankowa! Spray ten jest przeznaczony do wszystkich powierzchni i przedmiotów, z którymi ma styczność dziecko, ponieważ jego skład jest bezpieczny, wolny od szkodliwych substancji chemicznych, zawiera naturalne składniki, a przy tym zabija do 99,9% drobnoustrojów. Pachnie cytrusami, kosztuje około 30zł, jest bardzo wydajny. Używam go do niemalże wszystkiego – czyszczę nim przewijak, matę, zabawki. Wystarczy popsikać dany produkt, odczekać 30 sekund i można przetrzeć ponownie suchą szmatką, ale niekoniecznie. Czasami aplikuję spray bezpośrednio na ręcznik papierowy i od razu przecieram dany produkt. Myślę że jest to niezbędnik w każdym domu, gdzie grasuje mały, śliniący się bobas. Ale ale … nie jestem z tą ‚dezynfekcją’ tak hop do przodu. Dziecko MUSI być narażone na kontakt z bakteriami, jako że w ten sposób się uodparnia. Nie jestem za tym, aby sterylizować dziecku życia. Dlatego wszystko z umiarem.

Płyn Lovela odkryłam jakiś czas temu buszując w Rossmannie. W przeciwieństwie do Toy Sainitizera jest powszechnie dostępny i przepięknie pachnie. Skład nie jest już tak bajeczny, ale robotę robi.

  • bujaczek BabyBjorn

Pluję sobie, że dopiero w trzecim miesiącu życia małej zdecydowaliśmy się na ten bujaczek. Wiecie, że najpierw kupiliśmy kosmiczny bujaczek 4moms – Mammaroo … który okazał się u nas totalnym niewypałem. Powędrował więc do kogoś innego, a my nabyliśmy bujaczek BabyBjorn, który bardzo zachwalałyście w komentarzach. Super sprawa! Oczywiście z bujaczkami nie ma co przesadzać, najlepsza pozycja dla dziecka to pozycja leżąca, ale bujaczek to jest zawsze jakieś urozmaicenie i pomoc, kiedy Mała po karmieniu od razu chce leżeć na brzuszku i za nic nie można jej powstrzymać – wtedy wsadzam ją do bujaczka, tak, aby nie ‚zwróciła’ wszystkie co przed chwilą zjadła. Marysia bardzo lubi w nim przesiadywać, jak odwiedzają nas goście zawsze jest obok nas i z zainteresowaniem przysłuchuje się rozmowom (oczywiście również w nich uczestniczy :)). Bujaczek był z nami również w trakcie wypadów do restauracji. Potrafi w bujaczku siedzieć do godziny, musi mieć wtedy jakąś zabawkę i mamę, która gotuje, albo robi coś innego i jest super zabawa. tak jak mówię – żałuję że odkryliśmy go tak późno.

Kolejna funkcja bujaczka – od niedawna zaczęliśmy rozszerzać Małej dietę. W ruch poszły zupki warzywne, kasza jaglana czy owoce. Bujaczek pomaga przy karmieniu, jako że nasza córka jeszcze nie siedzi i unikamy sadzania jej pod kątem prostym. W bujaczku radzi sobie super 🙂

  • oBall i grzechotka Skip Hop

Kiedy Marysia uczyła się chwytać, nie było lepszego pomocnika niż piłeczka oBall. Kupiłam ją już będąc w ciąży, jako że pamiętałam, że sprawdzała się u dzieci, którymi opiekowałam się w czasach studiów. Zarówno oBall jak i piłeczka Skip Hop to świetne zabawki – Marysia je uwielbia 🙂 A dodatkowo pomagają maluszkowi w nauce chwytania. Apropos – Marysia ma już prawie 7 miesięcy, nazbierało nam się trochę fajnych i zajmujących zabawek. Chcecie o nich wpis?

  • gryzak Boon

Ostatnio ząbkujemy. Niestety … nie przechodzimy tego tak łagodnie, jak chcielibyśmy. Jestem raczej za dawaniem jedzenia miękkiego, jak np banan, jabłko, ugotowany ziemniaczek czy batat, prosto do łapki. Jednak ten gryzako-memłak spełnia się na innej płaszczyźnie – pomaga w kojeniu bólu związanego właśnie z ząbkowaniem. Do środku wkładam Małej np zimnego banana, daję do rączki, a ona już wie o co chodzi. Masuje sobie gryzakiem dziąsełka, a przy tym świetnie się bawi wciągając banana. Polecam ten z firmy Boon, jako że jest on wykonany z fajnego, łatwego w utrzymaniu tworzywa, w porównaniu do znanych nam siateczek.

  • pelerynki do karmienia IKEA

Nic tak nie pomaga nam przy jedzeniu jak te pelerynki! Dziecko stosunkowo czyste, ściągamy, raz dwa pod bieżącą wodę, a przy cięższych plamach do pralki i po sprawie. Polecam, nieduży koszt, a jakie ułatwienie, kiedy maluszek jeszcze bawi się jedzeniem i sam próbuje wkładać je do buzi (a nie zawsze trafia).

  • kubek DOIDY

Od jakiegoś czasu uczymy się pić i nieskromnie mówiąc – idzie nam bardzo nieźle, a i córcia lubi wodę. Od razu złapała o co chodzi w kubeczku DOIDY. A o co chodzi? Dziecko intuicyjnie chwyta kubek i kieruje do buzi. Kubek jest wyprofilowany tak, aby woda nie wylewała się z niego oraz aby proces picia był dla maluszka ułatwiony. Początkowo Mała bardziej ‚zasysała’ wodę, ale z czasem nauczyła się powolutku pić. U nas kubeczek się sprawdził, jednak z rozmów z koleżankami,  wiem że nie wszystkie dzieci łapią o co w nim chodzi. Myślę że warto spróbować 🙂

  • zawieszka do smoczka

Bardzo przydatny gadżet, wie to chyba każda mama. Dzięki zawieszce smoczek jest zawsze blisko dziecka, co więcej – można zamiast smoczka przypiąć jakąś ulubioną zabawkę, np na spacer. Dla mnie to super sprawa w trakcie jazdy samochodem. Kiedy Marysi wypadnie smok w trakcie jazdy to jest impreza i wrzaski na całego. Dzięki zawieszce szybko mogę go zlokalizować i wyciszyć moją córcię. Mieliśmy również zawieszkę La Millou, z materiału minky, sprawdzała się bardzo dobrze, dopóki jej nie zgubiliśmy. Za namową koleżanki, zamówiłam z AliExpress poniższą zawieszkę z koralików, personalizowaną, na grubym, materiałowym sznurku – nie do zniszczenia. Marysia uwielbia bawić się tymi koralikami, zresztą – czyż nie jest urocza? ❤

  • wkładka do spacerówki

Długo myślałam nad taką wkładką, ale jako że było więcej plusów, a w zasadzie to tylko plusy, postanowiłam zakupić i jestem bardzo zadowolona. Plusy?

* nasza spacerówka ma dość twardy, mały przyjemny materiał, dodatkowo ściąganie za każdym razem (w razie pobrudzenia) owej tapicerki byłoby dość czasochłonne

*wkładka jest przyjemna dla skóry, łatwa w montażu, nie zsuwa się w trakcie ruchów dziecka

*dodatkowe urozmaicenie wózka

Nasza wkładka jest z firmy La Millou. Przeglądałam różne dostępne na rynku, ale to na stronie La Millou znalazłam wzór, który najbardziej mi się spodobał oraz fakt, że jest uniwersalna, zawiązywana i pasuje wymiarami do naszej spacerówki. Z tego co się orientowałam większość sprzedawców robi wkładki w rozmiarach uniwersalnych, mimo wszystko przed zakupem radzę napisać czy zadzwonić i dopytać dokładnie.


I na dzisiaj to tyle. Na pewno o wielu rzeczach zapomniałam, ale od dzisiaj obiecuję sobie notować wszystkie gadżety, o których chcę wspomnieć, w notatkach w telefonie! Czekam na jakieś pomysły od Was, co się sprawdziło u Waszych maluszków?

Ściskam, Asia!

Advertisements

9 thoughts on “Niemowlęce gadżety i patenty, vol 3! (3-7 miesiąc życia dziecka)

  1. Barbara Rusin-Gliwka pisze:

    Asiu uwielbiam Twoje wpisy 🙂 do tych o wyprawce i torbie do porodu zaglądałam kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy 😉 a i polecane przez Ciebie gadżety są super – żadne wydziwiaste i w porażających cenach 😉 czekam na wpis o zabawkach 🙂 będę przygotowana jak moje Dzieciątko przyjdzie wkrótce na świat. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  2. Myszata pisze:

    Asiu czekam z niecierpliwością na wpis o zabawkach! Szukam właśnie czegoś fajnego dla mojej Juli i jestem totalnie zagubiona, tyle tego jest! Jak mozesz cos polecic na szybko to byloby super. Pozdrawiam 😘

    • withi pisze:

      Ok, w takim razie postaram się coś takiego napisać. Od razu zaznaczam – nie przepadam za zbyt bodźcującymi zabawkami, wolę zabawki takie, przy których dziecko samo musi pokombinować i coś zrobić, żeby coś uzyskać. U nas nie ma żadnych tańczących, grających, piszczących, zbyt kolorowych zabawek 🙂

      Ściskam!

  3. Terska pisze:

    Super wpis. Chciałabym spytac o ten gryzak, czy jego tez schladzasz? O jakichś siateczkach piszesz? Cos kiepsko zorientowana jestem a juz powinnam… czy te piłeczki do chwytania warto kupic dla dziecka które skończyło juz 5 miesięcy i ładnie chwyta? Czy juz nie ma sensu? Gdzie kupujesz te gadżety? Chetnie bym kupiła kilka ale fajnie gdyby były w jednym miejscu (jakis sklep internetowy? Sprzedający na Allegro?) pozdrowienia i uściski dla malutkiej 😘

    • withi pisze:

      Nie, gryzaka nie schładzam, wkładam do niego zimny owoc. W Smykach i innych sieciówkach można często natknąć się na takie siateczkowe gryzaki, albo inaczej – skarpeto-gryzaki o np: http://www.smyk.com/canpol-siateczka-do-karmienia.html .
      Jeżeli chodzi o piłeczki – zawsze to jest niezła zabawka. Dziecko mając 5miesięcy raczej nie ma już problemów z chwytaniem, ale to nie zmienia faktu że takie piłeczki dadzą mu sporo frajdy. Marysia do tej pory bawi się i oball i tą ze skip hopa, a ta druga dodatkowo ma wypustki, które pomagają w ząbkowaniu.
      Zabawki kupuję naprawdę w różnych miejscach, czy to w sklepach stacjonarnych, w których uwielbiam buszować, my w Białymstoku mamy Fartlandię i Dziuplę, czy w Smyku. Czasami natknę się na coś w internecie. Nie mam jednego sprzedawcy, którego mogę polecić 😦

      Pozdrawiam również, ściskam! 🙂

      • Terska pisze:

        Ojej, faktycznie paskudne te siateczki, wyglądają bardzo niehigienicznie a i tanie nie są. Ja tez czekam na post o zabawkach, tym bardziej ze jak piszesz nie ‚męczycie’ dziecka, tyko wspomaganie rozwój! Mogłabyś tez napisać w co sie bawisz z Marysią, bo wiadomo że nie samymi zabawkami niemowlak zyje 😀 a ja mam z tym problem, cos tam dziecku czytam, koci łapki ale nie mam pomysłów na zabawy. Pozdrawiam i zdrówka dla Was :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s