Skuteczne metody usypiania noworodka/niemowlaka – czy w ogóle istnieją? Mój ranking!

***

Pewnie część z Was widząc tytuł tego wpisu odetchnęła z ulgą, myśląc sobie: no, teraz nam położna powie, jak się usypia niemowlaka – nieprzespane noce bye bye … No cóż. Z ręką na sercu, naprawdę, zrobiłabym wszystko aby Wam, a przede wszystkim NAM jeszcze miesiąc temu, pomóc, żeby sprzedać Wam te poufne tajniki usypiania dzieci, nic w zamian nie chcąc … Z bólem serca muszę jednak napisać – nie ma uniwersalnej metody i nikt takiej nie wymyślił ze skutecznością większą niż, powiedzmy 85% – a jeżeli wymyślił, wciąż milczy. Owszem – są pomocnicy, ułatwiacze lepiej bądź bardziej działający na nasze małe pociechy, ale ani ja, ani ktokolwiek inny nie obieca Wam, że dana metoda zadziała na Wasze dziecię. Jedyne co potrzebujemy dać sobie i dziecku to czas.

W tytule wpisu nie przez przypadek napisałam – skuteczne metody usypiania NOWORODKA/NIEMOWLAKA. Wszystkie metody o których napiszę poniżej, były u nas praktykowane i wykorzystywane w pierwszych dwóch miesiącach życia Małej. Teraz Marysia ma już 3 miesiące i nasze noce są o niebo lepsze i w miarę podobne. Położona do łóżeczka w okolicach 22, wybudza się na jedzenie +/- 4, a następnie +/- 7. Pierwsza część nocy trwa z reguły 6h, obojętnie czy położymy ją o 20 czy o 22. Jako że wolę pobudki o 4 w nocy, kiedy już mam za sobą najbardziej głęboki sen, model 22-4 póki co preferujemy. Wiem że nie jest najgorzej, dlatego nie narzekam i muszę przyznać że no cóż – wysypiam się. Choć nie zawsze było tak kolorowo … Teraz Marysia zasypia i szybciej i łatwiej.

Powiem Wam też, że zarówna ja, a przede wszystkim mój mąż, cenimy sobie sen. Albo inaczej – do czasu pojawienia się w naszym życiu dziecka, nie lubiłam spać, potrzebowałam te 6-7h snu aby bardzo wydajnie funkcjonować. Teraz, kiedy takie pojęcie jak ciągły sen nie istnieje albo występuje bardzo rzadko, jestem wielką fanką łóżka i momentu, kiedy błogo układam swoją głowę na poduszce. A chwil takich mieliśmy wcześniej niewiele.

Po nieco przydługim wstępie czas na konkrety. Pisałam że obydwoje cenimy sobie sen. Dlatego też … nie mieliśmy wyrzutów sumienia kupując wszystko, co jest obecnie dostępne na rynku (a jeżeli czegoś nie mamy to piszcie! 😀 :D), a co podobno ma pomóc świeżo upieczonym rodzicom w usypianiu dziecka. Nie liczyło się nic. Dosłownie – nic. A na rachunek za prąd czekam z ciarkami na plecach. Suszarka w pierwszych dwóch miesiącach życia Małej zapracowała na co najmniej kilkuletni, jak nie dożywotni, urlop.

Zdesperowanych, ale i oczekujących na dziecko, a tym samym ciekawych – zapraszam do wpisu w nieco humorystycznych klimatach. Nie bierzcie wszystkiego tak serio. Już teraz wiem, że za kilka lat to wszystko, co teraz przeżywamy i przeżywaliśmy wcześniej, będziemy wspominać z wielkim bananem na twarzy. I Wy też – uwierzcie! 🙂

Gadżety i sposoby opiszę w kolejności, w jakiej wprowadzaliśmy je do naszego życia. Przed podjęciem prób usypiania dziecię ma być nakarmione do pełna (czyli ładowanie na maxa), przewinięte, w miarę możliwości – zrelaksowane. Let’s do it!

collage_fotor

  • Szuuuumy, wszystko co szumi, wszystko co przypomina wnętrze macicy. Czyli: Miś-Szumiś, aplikacja na telefon, suszarka.

Szykując się na narodziny dziecka, skrupulatnie kupujemy poszczególne produkty z wyprawkowej listy. Misie Szumisie owładnęły już chyba cały dziecięcy świat, więc nie muszę ich nikomu przedstawiać. Prawda jest taka – Szumisie to delikatny szum, a czasami (a raczej częściej niż czasami …) potrzeba czegoś mocniejszego (można też wyciągnąć ‚serce’ Szumisia, wtedy szum jest dużo intensywniejszy niż w pluszaku). I tu wybawieniem była suszarka, ba – u nas to ona zajmowała do tej pory pierwsze miejsce w miarę skutecznej pomocy przy usypianiu. Sprawdza się też aplikacja Baby Sleep Sounds, u naszej Malutkiej zwłaszcza dźwięk deszczu i suszarki, oczywiście. Wszystkiego musicie popróbować. O tych trzech pomocnikach pisałam w tym wpisie: kkkklik. Szumy rzeczywiście wyciszają dziecko, zwłaszcza w pierwszych miesiącach jego życia, kiedy totalna cisza jest niewskazana. Z obserwacji wiem, że maluch musi być uprzednio wyciszony, gotowy do snu. Używanie szumu kiedy dziecko jest rozdrażnione, nie ma większego sensu.

img_8831

  • Chusta

Chusta zawsze działa. Ostatnio siedząc we trójkę (z Marysią w chuście) i oglądając serial, doszłam do wniosku, że chusta to coś, co pomaga w 100%. Nie jest to może najwygodniejsza sprawa, kiedy jesteśmy zmęczeni i sami chcemy w tym samym czasie spać. Mając dziecko w chuście musimy się ruszać. Fakt – czasami udaje mi się siedzieć, popracować na laptopie, coś zjeść. Jednak najlepiej chodzić. A co najważniejsze – chusta to same plusy dla dziecka. Dzisiaj skupiam się tylko na śnie, więc wszystkie inne aspekty pominę. Podsumowując – u nas Marysia w chuście zapada w zimowy sen, po zamotaniu idzie w kimę na 2-3h. A my mamy w końcu czas na odpoczynek, posprzątanie, zjedzenie.

unadjustednonraw_thumb_595b

chustowanie, PlayStation i Leon na dokładkę 😀

unadjustednonraw_thumb_5839

  • Bujaczek 4Moms

Kupiliśmy go bardzo wcześnie, wierząc, że jest to antidotum na naszego małego Kluska. Oooj, jakie było nasze rozczarowanie, kiedy nasza kilkunastu dniowa pociecha, miała w głębokim poważaniu bujaczek, który owszem, buja jak ręce mamy, nawet szumi, ale jest zimny i sztuczny. Jak wiadomo, dzieci na początku widzą na zaledwie kilka centymetrów, nie skupiają wzroku, w pierwszych dniach życia widzą tak naprawdę pierś zbliżającą się do ich twarzy. Dopiero z czasem wzrok się wyostrza, początkowo widzą kontrasty (tutaj polecam wszelkiego rodzaju karty, książeczki kontrastowe). Czekaliśmy więc na ten moment, kiedy Mała zacznie widzieć trzy stonki 😀 dołączone do bujaczka i wiszące nad głową – myśleliśmy, że może to ją chociaż odrobinę zainteresuje … I owszem – w momencie kiedy Mała skończyła miesiąc, zaczęła bardziej interesować się bujaczkiem – kilka razy nawet w nim zasnęła. Bujaczek to bardzo droga impreza. Czy skuteczna? Była to przez jakiś czas forma urozmaicenia życia dziecka, coś nowego, innego. Ale niestety – u nas mało pomocna. Zajmował zbyt dużo miejsca, nie mogłam go wziąć ze sobą np do kuchni (zbyt dużo zabawy – odłączanie od prądu, podłączanie, przenoszenie …), był używany raz na kilka dni, dlatego po dwóch miesiącach prób postanowiliśmy się pozbyć owej machiny. Może u innych się sprawdzi? U nas to były wyrzucone pieniądze w błoto.

Tak mało spędzała w nim czasu, że nawet nie zrobiłam jej żadnego zdjęcia.

Teraz myślę o bujaczku BabyBjorn, w którym dziecko zasypia bujając się samo, ale co najważniejsze – bujaczek ten jest lekki (można go zabrać ze sobą do łazienki czy kuchni, tak aby dziecko ciągle z nami było i nas widziało) i można go łatwo złożyć i schować, a u nas takie przedmioty są bardzo porządane. Czy ktoś z Was ma ten bujaczek i napisze coś o nim?

  • Termofor MrB

Nasza córka uwielbia ciepło. Uwielbia ciepłe kąpiele & ciepełko suszarki kierowane z bezpiecznej odległości na jej brzuszek. Postanowiłam więc zamówić słynnego MrB, zabawkę, ale i termofor w jednym. Czy pomaga w usypianiu? Jak już Marysia zasypiała, wkładałam termoforek pod kocyk/do śpiworka i myślę że było jej po prostu przyjemniej. Polecam też spacery w zimie z MrB. Teraz MrB pełni funkcję rozrywkową – wisi nad przewijakiem i jak tylko Mała go zobaczy to śmiechów nie ma końca 🙂

MrB w tle:

unadjustednonraw_thumb_36d

  • Otulaczek Motherhood, Woombie

O ile Woombie w ogóle się u nas nie sprawdził, myślę że głównie dlatego, że zakupiłam go i wprowadziłam do użytku kiedy Mała miała już prawie dwa miesiące. Myślę że Woombie zdałby egzamin, gdyby dziecko było w nim otulane niemalże od samego początku – już na sali poporodowej. Z kolei otulaczek Motherhood, nie tak mocno ‚obezwładniający’ jak Woombie, był u nas jakimś ratunkiem, zwłaszcza w przypadku dziennych drzemek – Marysia łatwiej w nim zasypiała. O co chodzi z tym otulaniem? Życie płodowe charakteryzuje się tym, że jest ciasno, ciemno i przytulnie. Po porodzie noworodek nie do końca panuje nad swoimi odruchami, nie rozumie ilości bodźców, do tej pory opatulone przez ściany macicy, nie czuje się tak bezpiecznie. Otulanie ma za zadanie pomóc dziecku w bezstresowym przejściu z życia płodowego do tego poza macicą. Dlatego jeżeli ktoś bardzo wierzy w tę metodę, polecam robić to od pierwszych dni życia maluszka. Już na sali poporodowej prawdopodobnie położne otulą Wasze maleństwo w pieluszki tetrowe, a Wy dostaniecie mały kokonik-zawiniątko w swoje ręce. Ważna sprawa – trzeba uważać na nóżki! O ile od pasa w górę dziecko może być otulone, tak nóżki powinny mieć luz i tak jest właśnie w przypadku Woombie czy otulaczyka Motherhood.

unadjustednonraw_thumb_675unadjustednonraw_thumb_3bd

  • Bujanie w foteliku samochodowym

To też była jakaś metoda – Marysia uwielbia swój fotelik samochodowy, głównie dlatego, że znowu to samo – jest tam ściśnięta. Trzeba tylko pamiętać że fotelik to nie gondola czy łóżeczko – lekarze nie zalecają aby dziecko przebywało w tej pozycji dłużej niż 2h. Jeżeli macie nieodkładalnego maluszka, do tego stopnia, że nie macie czasu aby zjeść czy skorzystać z toalety, to jest to jakieś wyjście. Ja w kryzysowych sytuacjach wkładałam Małą do fotelika, włączałam pranie i stawiałam fotelik na przeciwko wirującego bębna – Marysia zapatrzona, wręcz zahipnotyzowana, po chwili odlatywała. Były i dni, kiedy aby mieć chwilę i coś zjeść, bujałam fotelik nogą, w tym samym czasie pałaszowałam obiad. Mamy zawsze dadzą sobie radę 🙂

Znam rodziców, którzy w akcie desperacji o 2 w nocy wkładali fotelik do samochodu i jeździli po pustym mieście, byleby synek tylko spał 😀

unadjustednonraw_thumb_35unadjustednonraw_thumb_5

  • Zawijanie w buritto, noszenie na rękach, smoczek w buzi, delikatne odkładanie do łóżeczka i szybka ewakuacja z pokoju i zasięgu wzroku!

Praktykuję do dziś! Problem w tym, że Marysia z dnia na dzień ma coraz lepszy wzrok i ewakuacja nie jest już taka prosta jak na początku 😀

unadjustednonraw_thumb_54c7unadjustednonraw_thumb_2f

  • Spacery!

Kiedy Marysia za nic w świecie nie mogła zasnąć w trakcie dnia, a ja z tyłu głowy wiedziałam, że powinna  (w końcu wtedy rośnie 😀) wychodziłam z nią na 2-3 godzinny spacer. Spacerować lubi chyba każdy maluszek, dlatego ta metoda raczej będzie skuteczna w każdym przypadku.

6zni247dqko1gk004lhdzq_thumb_501

  • Jak już nic nie pomagało – telefon po Babcię 😀 (po ostatnią deskę ratunku sięgaliśmy zwłaszcza w pierwszym miesiącu życia Małej)

Oj, Babcia na wyciągnięcie ręki to skarb i ratunek! Obecnie, wiecie że dajemy sobie z Mary wyśmienicie radę, ale w pierwszym miesiącu jej życia mama mojego Stasia ratowała nas kilka razy, kiedy byliśmy bladzi jak ściana i funkcjonowaliśmy na resztkach energii. Co polecam, jak już padacie na przysłowiowy pysk, czy też twarz? Korzystać z pomocy osób trzecich ile tylko się da! Nie wstydźcie się przyjąć pomocnej ręki, a już zwłaszcza jeżeli ktoś Wam tę pomoc oferuje! Nie wstydźcie się poprosić najbliższych o pomoc! Naprawdę … w miarę wyspani, najedzeni, umyci rodzice to szczęśliwe dziecko. Nie ma co narzucać sobie, że to moje dziecko, więc muszę sobie radzić sama. Owszem – w większym % doby musicie sobie radzić sami, ale nawet godzina czy dwie, kiedy ktoś inny pomoże, a Wy w tym czasie wrócicie do żywych, jest w tym wypadku zbawienna 🙂

  • Klatka piersiowa (najlepiej mamy)

Co tam te wszystkie metody … najlepiej zasypia się na mamie *.*

collage_fotor


Szkoda że niemowlaki nie zasypiają z taką łatwością jak koty …

img_6926

I to chyba tyle! Dajcie znać jak śpią Wasze maluszki, pocieszcie inne mamy, że po czasie naprawdę ten sen jest dłuższy i głębszy i że naprawdę nie trzeba czekać do osiemnastki swojego dziecka, aby się w końcu wyspać jak człowiek 😀

Ściskam Was mocno, Asia!

withi

Advertisements

32 thoughts on “Skuteczne metody usypiania noworodka/niemowlaka – czy w ogóle istnieją? Mój ranking!

  1. dina pisze:

    dobrze, że jest tyle różnych możliwości do przetestowania 😀 jeśli jest tyle opcji, to może jakaś będzie skuteczna 😀
    ps: fota przed pralką – win roku 😀 a to dopiero styczeń 😀

  2. Dorota pisze:

    U mnie akurat nie ma problemów ze spaniem;) od kiedy skończyła 6 tygodni śpi w ciągu dnia i w nocy mniej więcej od 22 do 7 (bez przerwy na jedzenie). Jak ja zabiorę na spacer to potrafi spać 4 godziny i nie przeszkadza jej rozbieranie z zimowego kombinezona. Ale za to mamy inne problemy bo jak śpi to nie da jej się wybudzić do jedzenia już nie muszę mówić co przechodzą moje cycki. Boję się że zniknie mi mleko ;(
    PS mogę wiedzieć skąd jest ten śpiworek w kwiatki ?

    • withi pisze:

      To bardzo ładnie, wyjątkowy egzemplarz! 🙂 U nas nie istnieje coś takiego jak ‚niewybudzenie na jedzenie’, mała to wielki żarłok i najchętniej to ciągle wisiałaby na cycku 🙂

      Śpiworek był uszyty na zamówienie u znajomej mojej teściowej, więc niestety nie pomogę. Nawet nie wiedziałam jaki dostaniemy wzór, a jak widać ta Pani wybrała przepiękny. Chociaż teraz używam go już tylko na spacery, do spania mamy taki zapinany na ramionach z la millou. Ten był ‚otwarty’ i bałam się że mała wsunie się do środka albo jakoś nim nakryje.

  3. Położna pisze:

    Cześć 🙂 ja trochę nie w temacie, ale czy mogłabyś podpowiedzieć, gdzie w podlaskim, albo gdziekolwiek można szukać sukienek ślubnych dla ciężarnych? Widziałam wiele w zagranicznych sklepach internetowych, ale jakoś boję się kupić bez przymierzenia itp… pozdrawiam Ciebie i maleństwo!

    • withi pisze:

      Hej. Wiesz co, ja moją sukienkę szyłam w salonie Catherine w Białymstoku na Lipowej. Myślę że takich stricte ciążowych możesz nie znaleźć stacjonarnie – może ewentualnie jakieś salony sprowadzają? Musiałabyś popytać. Jeżeli brzuszek nie jest duży to można spokojnie dobrać fason taki, abyś wyglądała korzystnie, tak jak zrobiłam to ja – wtedy suknię masz szytą pod swoje wymiary i im bliżej dnia ślubu tym więcej przymiarek 🙂

  4. Monika pisze:

    Moja Tosia ma prawie rok i nie wiem co to sen dluzszy niz 3godziny 😉

    Suszarka byla u nas grana. Po 4mcu przestala dzialac. Teraz wrecz corka sie boi jej odglosu. A kiedys suszara najlepsza przyjaciolka!

    Nigdy nie zasnela w wozku. Nigdy 😀 gondole porzucilam na rzecz chusty. Wózek parzył 😉 dopiero spacerowka zyskala akceptacje.
    W aucie zasypia tylko jesli wyjedziemy w porze drzemki.

    W wojewodzkim szpitalu (jestem z bialego 🙂 ) zawijali noworodki podwijajac stopki do gory. Cos strasznego. Po kazdym ich zawinieciu odwijalam i opatulalam sama.
    A i tak od malego nie lubi otulaczy, woombie, zadnych pieluszek w okolicy glowy itd. Koldra przykrywam jak juz mocno zasnie 😉

    Chuste za to ubostwiam. Teraz juz nosidlo. Na dluzszych spacerach zawsze zasypia.

    Czy Leon „nie drze japy” 😉 jak mała śpi? Moja kotka regularnie miauczy jak dziecko spi. Co doprowadza mnie do furii bo czesto ją budzi. U znajomych kociar jest to samo. Teraz Tosia ma 1-2 drzemki i po prostu nie pozwalam kotu spać w porach aktywnosci dziecka. Zadne wybawienie kota nie pomaga. Pada na pysk po zabawie,a i tak za 2min pojdzie pod sypialnie sie drzec. Chwilami brak sil. Mam ten plus,ze mamy osiatkowany ogrod,wiec moge ja wypuscic na podworko w tym czasie,ale przeciez jest zima. Walczymy caly czas,zeby ujednolicic naszym pannom czas aktywnosci i zabawy 😉

    • withi pisze:

      Ojej, powiem tylko – masakra. A początkowo łapałam się za głowę i myślałam, że mam najgorzej na świecie – zwracam honor. Nie chce mi się wierzyć że NIGDY nie zasnęła w wózku? To możliwe?
      Co do kota – nie, mój kot praktycznie śpi cały czas, w ogóle jej nie wybudza, zresztą jak Mała śpi to miauczenie nie jest w stanie jej wybudzić 🙂 Mój Leon bardzo rzadko miauczy, jak chce jeść albo jak wskoczy na nasze łóżko w sypialni i ‚ugniata’ sobie miejscówkę 🙂
      Nie wiem co Ci doradzić? Dobrze że chusta działa, no ale nie macie lekko. Zacznę chyba bardziej doceniać 6-6,5h spania w nocy, które funduje nam nasze dziecię.
      Ściskam i wytrwałości! 🙂

  5. Arran pisze:

    Dziecko ze smokiem? Nam w szpitalu położne zabierały. ….
    Co do spania. Mam 9 tygodniowa córkę i od początku jej życia nie śpi w ciągu dnia. Na początku też próbowałam kilku sposobów ale doszłam do wniosku po co? Jeśli dziecko nie śpi znaczy nie potrzebuje. Za to w nocy będzie ładnie spało. Jedno dziecko śpi w ciągu doby 19 godzin a drugie 8 i jest ok.
    Ja zajmuje się dzieckiem przez to w domu nie robie zupełnie nic bo nie mam jak. Za to mąż ogarnia wszystko 🙂

    • withi pisze:

      Wiesz, dużo złego i dobrego można poczytać o używaniu smoczków. Sama na studiach miałam wyrobioną opinię, a potem co? Życie pokazało – moja córcia wycisza się ze smoczkiem, w żadnym wypadku nie wpłynął on źle na odruch ssania, dalej ładnie je z piersi. Nie wyobrażam sobie wyciszania jej bez użycia smoczka.
      Też tak myślałam – że jak nie śpi w dzień, to w nocy będzie aniołkiem. Nic z tych rzeczy. Moja córka jeżeli nie ma min 4-5 drzemek w ciągu dnia, które trwają +/- 30-40min jest bardzo rozdrażniona, marudna i wściekła, przez co totalnie nie może się uspokoić i zasnąć. Dzieci już tak mają, zwłaszcza jak widzą więcej – z jednej strony wielka potrzeba snu i regeneracji, z drugiej strony chęć obserwacji i poznawania różnych rzeczy. To rodzic czasami musi pomóc dziecku się wyciszyć i złapać energię tak, aby potem z podwójną radością czerpało wszystkie bodźce jakie serwuje mu życie. To moja teoria 🙂 Odkąd dbam o ten drzemki w ciągu dnia, moja córcia ładniej śpi w nocy, a i w dzień mam dzięki temu sporo czasu dla siebie 🙂 Także polecam, zwłaszcza jak nie jesteś w stanie nic zrobić, jak piszesz. Cały życie mąż nie będzie ogarniał wszystkiego 🙂

      • Arran pisze:

        Jeszcze tylko 10 miesięcy i wracam do pracy 🙂
        Pewnie masz sporo racji. Ale każde dziecko jest inne. U nas dosłownie każde dzienne ululanie kończy się po góra 10 minutach… a próbowałam większości Twoich rad. Nawet śpiąc na moich piersiach wybudza się co chwile. Za to w nocy śpi od 22 do 10 z przerwami co 3 godziny na cyca 🙂

  6. Iza pisze:

    Moja malutka wieczorem zasypia sama w łóżeczku przy szumie suszarki. Przez pietwszy misiac zawijałam ją w otulacz albo spała namoich rękach a teraz ma 3 miesiące i w dzień śpi na 2-3 godzinnym spacerze, potrafi zasnąć bawiąc się na macie edukacyjnej, mamy też bujaczek tiny love w którym też śpi. ale najlepiej i najdłużej śpi wtulona w mame ☺

  7. Larysa pisze:

    Polecam z czystym sumieniem bujaczek BabyBjorn. Mimo że nie jest najtańszy to zdecydowanie wart swojej ceny. Długo zastanawialiśmy się nad wyborem bujaczka i z chwilą gdy dzieć skończył miesiąc podjęliśmy decyzję o zakupie właśnie tego. W chwili gdy zaczęliśmy z niego korzystać nasze życie stało się łatwiejsze. Młoda mogła towarzyszyć nam w ciągu dnia w różnych częściach domu, gdy skończyła 3 miesiące zaczęła się sama bujać co dodatkowo było frajdą. Jest przede wszystkim lekki i mobilny. Zabieralismy go ze sobą wszedzie, na wakacje, do rodziny, a nawet do restauracji. Później sprawdził się podczas pierwszych karmień pokarmem stałym, gdy dziecko nie było jeszcze siedzace. Dziś Mała ma 11 miesięcy i nadal korzystamy z niego codziennie! Jest świetny do uspokojenia przed spaniem, karmienia butlą, oglądania bajeczek. Gdy dziecko jest starsze bujaczek zmienia funkcje na fotelik – pokrowiec jest dwustronny. Także zakup na conajmniej 1,5 roku jak nie dłużej. Kształt bezpieczny dla kręgosłupa oraz 3 pozycje sprawdzają się zarówno do leżenia jak i siedzenia.

    • withi pisze:

      Hej! Dziękuję za Twój komentarz – skusiłam się i zakupiłam bujaczek, mam nadzieję że sprawdzi się u mnie podobnie. Powiedz mi czy jest łatwy w utrzymaniu czystości? Jak z plamami, np od jedzenia?

      • Larysa pisze:

        Jest bardzo łatwy w utrzymaniu czystości! Pokrowiec ściąga i zakłada się bardzo prosto. Wystarczy wrzucić do pralki i po kłopocie. Nic się nie kurczy i nie mechaci. Ja mam wersję mesh, czyli z siateczki. Bardzo ja polecam, jest super na lato i po praniu schnie w trymiga 🙂 dodatkowy plus, o którym zapomniałam napisać: po złożeniu można schować w szafie, bo zajmuje tak mało miejsca 🙂 Mam nadzieję, że zakup się sprawdzi 🙂

        • withi pisze:

          Wiem wiem – to, że zajmuje tak mało miejsca to w naszym przypadku chyba największy plus 🙂 Zamówiłam ciemnoniebieski, właśnie mesh – w takim razie jeszcze lepiej, choć nie powiem – sugerowałam się raczej kolorem 🙂 Masz do niego jakieś specjalne zabawki, czy są one raczej zbędne?

  8. sylwia88 pisze:

    U mnie wszelkie spacery na zewnatrz fotelik itd odpadaja. Mala jest z pazdziernika nie poznala co to za frajda ze spacerów i jazdy samochodem a co dopiero zasniecie😖 nie moge doczekać sie juz cieplych dni bez kombinezonu i czapki ktore ograniczaja ruchy. Jest za bardzo ruchliwym dzieckiem zeby dac sie spokojnie zapakowac w cos takiego😩 musi miec raczki na wierzchu żeby mogla je ssac itd. Jak dotad usypiam ja na rekach niestety tak sie przyzwyczaila (jak byla noworodkiem miala problem z odbiciem i plakala wiec zeby odbic trzeba bylo brac na rece i tak zasypiala)😨 Zeby bylo jeszcze lepiej to jak ja jestem w domu to u nikogo nie zasnie tylko u mnie (jak mnie nie ma to nie ma innego wyjscia)😝

    • withi pisze:

      O, to tak jak moja – październikowa dziewczyna! Dlaczego z nią nie wychodzisz? Może spróbuj ją przetrzymać na spacerze? Moja też na pierwszych spacerach wydzierała się wniebogłosy, aż zastanawiałam się co sobie przechodnie pomyślą 🙂 ale wystarczyło kilka wyjść i zaczęła albo zasypiać, a jak nie to po prostu leży spokojnie w gondoli.
      Powiem Ci tak – odzwyczaj ją trochę od siebie, bo będziesz miała w przyszłości problem. A chyba nie zamierzasz przez najbliższe kilka lat nie wychodzić nigdzie wieczorem? Znam dziewczynę, która tak właśnie przyzwyczaiła do siebie syna, że siedzi cały czas w domu i powoli zaczyna świrować. Nie o to chodzi w macierzyństwie – masz też mieć czas żeby wyskoczyć z przyjaciółkami do kina czy z mężem wieczorem na kolację. Małymi kroczkami na pewno się uda, zwłaszcza że córka jeszcze mała.
      Pozdrawiam!

  9. Myszata pisze:

    Moja córcia usypia przy cycu, suszarce i obowiazkowo na piersi. Dzięki za ten wpis bo już myślałam ze tylko moje dziecko nie zasypia samodzielnie w łóżeczku uhh 😉

  10. Mirka pisze:

    Z całego serducha polecam bujaczek Babybjorn. Jest cudowny a mój 2 miesięczny maluszek go uwielbia. Bujaczek jest bardzo lekki więc można go nawet wziąść że sobą gdy wychodzimy z domu do znajomych. Nasz maluszek w nim usypia jak i również lezakuje gdy mama gotuje obiad w kuchni. Ps. u nas najlepiej usypia się gdy mama odkurza. 😴

  11. IssBoss pisze:

    Moja córka ma w tej chwili 14 miesięcy, nie śpi w dzień i nie śpi w nocy. Ubzdurala sobie , że ewentualnie może się zdrzemnac u mamy na rączkach. (Waży juz 10kg) Nie pomaga kompletnie nic. Zaśnie na rączkach w momencie gdy poczuje łóżeczko budzi się. Niestety moja córka należy do tych nie zniszczalnych egzemplarzy i wyplakiwanie się w lozeczku również nie działa. Zawsze podchodziłam do tej metody z rezerwa , teraz w akcie desperacji próbuje wszystkiego.Od 14 miesięcy nie przespalismy z mężem ani jednej nocy😯 Ale ciągle mam nadzieje, że i nam będzie dane się wyspać 😊

    • withi pisze:

      Oj 😦 Nie chce mi się wierzyć że „ani jednej nocy”? Może spróbuj być konsekwentna i np jak zaśnie Ci na rękach, odłożysz do łóżeczka, wybudzi się – weź ją na ręce, poczekaj aż zaśnie i znowu do łóżeczka? I tak w kółko? U nas pomaga jeszcze zakrycie kocykiem albo przytulanką oczek – jak nie widzi to lepiej zasypia, a jak boisz się że np zasłoni sobie twarz to od razu jak zaśnie odkryj oczy albo zabierz przytulankę. Coś musi zadziałać 🙂
      Pozdrawiam mocno!

  12. Weronika pisze:

    Z jednym się zgodzę na pewno 🙂 ręce mamy i przytulenia do piersi – śpi jak Aniołek. Prawda jest taka (wg mnie :)) że poprostu są dzieci śpiochy i nie. Nam się trafił ten drugi egzemplarz i na nic wszelkie sposoby bo po prostu nie chce spać w ciągu dnia. Ma 2-3 drzemki po 30-40 minut (poprzedzone zabawa) ale za to położone spać po 22 śpi do 8-9 rano z przerwami na karmienie. (o 4 i o 7). Uśmiałam się z tą suszarka. U nas było to samo. Czasem zasypialam z suszarka w ręku… 😀 Gabi ma teraz 3.5 miesiąca, więc szumy nie potrzebne, ale w okresie kolek były zbawienne.

    • withi pisze:

      To prawda, każdy maluszek jest inny, ale z tego co się orientuję mało jest tych śpiochów w tych początkowych miesiącach życia 🙂 To u nas podobnie – drzemki max 30-40 minut, chyba że jesteśmy na spacerze, albo śpi w chuście. No i noce u nas też podobne, z tą różnicą że dalej zasypia z szumami, nie potrafi zasnąć bez 🙂

  13. Monika 27 pisze:

    Moj Wojtus ma 2miesiace i budzi sie w nocy co 2godz do jedzenia karmie mm .Mam nadzieję ze nastaną lepsze dla nas i bedzie spał dluzej po 3miesiącu zycia. Maly jest strasznie nerwowy i płaczliwy. Licze ze to przejściowe .I mam nadzieję ze przeczytasz ten komentarz i odpiszesz ,tak droga czytelniczko to tylko kwestia czasu i maluch bedzie sypial o niebo lepiej 😁wiec czekam na odp z Twojej strony

    • withi pisze:

      Monika na pewno! Tak jak napisałam – potrzebny jest czas. U nas początki też były podobne, z tą różnicą że ja karmię [piersią więc momentami miałam wrażenie, że tak naprawdę mogę się nie ubierać, tylko latać nago po mieszkaniu, bo mała co 30-60min chciała jeść … Musimy się bojowo nastawić, najpierw był okres kolek, potem będą nieprzespane noce przez zęby. Ale to wszystko jest po coś, więc nie ma co się załamywać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s