inne Święta

***

Rok temu o tej porze siedziałam na podłodze, otoczona kolorowymi papierami ozdobnymi, kokardkami, wstążkami, prezentami. W tle usłyszeć można było świąteczne piosenki. Drapałam kota i pisałam życzenia. Od zawsze uwielbiałam kompletować prezenty, najpierw, na początku grudnia wymyślałam i personalizowałam je tak, aby każdy był jak najbardziej szczęśliwy. Później zamawiałam, albo wybierałam się na długie zakupy. Etap pakowania, przed wręczaniem, był chyba najprzyjemniejszy. No i na sam koniec, wisienka na torcie, czyli wręczanie prezentów najbliższym i obserwowanie ich reakcji. W zeszłym roku o tej porze pakowałam też walizkę i szykowałam się na dość męczącą i długą podróż Białystok -> Warszawa -> Rzeszów. Czekałam na ten moment bardzo długo. Buziaki na do widzenia i do zobaczenia za kilka dni.

W tym roku moje Święta nabiorą nieco innego, nowego charakteru. Spędzę je z innymi ludźmi, w zupełnie innym miejscu. Nie obcym, ale też nie przy babci w ciepłym fotelu. Już nie jako dziewczyna, żyjąca w głównej mierze tylko dla siebie, robiąca wszystko spontanicznie i bez zastanowienia. Teraz w dwóch zupełnie nowych rolach, jako mama i żona. I jeżeli mogę powiedzieć, że tak naprawdę nic się nie zmieniło, to gdzieś z tyłu głowy racjonalna część mnie wie, że tak naprawdę zmieniło się wszystko. To będą chyba najpiękniejsze święta w moim życiu. Z jednej strony jest mi cholernie przykro, że z dala od mojej rodziny, od tego, do czego zdążyłam się przyzwyczaić przez te wszystkie lata życia i co było dla mnie tak naturalne i oczywiste. Z drugiej strony myśl, że od teraz przekazuję te wszystkie piękne emocje związane z tym okresem, komuś innemu, jest tak bardzo pochłaniająca, że spycha ten smutek na drugi plan.

W tym roku jakoś w ogóle nie czuję świąt, a okres przedświąteczny spędziłam na wychodzeniu z choroby, wstawaniu o 3 w nocy, na ciągłych próbach usypiania mojego dziecka i złapania chwili dla siebie. Chwili, żeby usiąść z kawą w dłoni i odpocząć, złapać oddech, pomyśleć. Nie miałam siły, aby zastanowić się i wymyślić kreatywne prezenty dla moich bliskich. W tym roku nie spakowałam ani jednego z nich w piękny, ozdobny papier. Nie ubraliśmy choinki, nie mamy światełek w mieszkaniu. Marysia nie ma sukienki z reniferem, a ja nie szykuję od tygodni kreacji na te dni – grunt, żeby dało się łatwo karmić. Nie mamy kablówki, więc nie atakowały mnie te wszystkie słodkie reklamy telewizyjne. I pomimo że to wszystko gdzieś mi umknęło, przeszło obok mnie, to tę magię czuję, ale na swój, inny sposób.

Życzę Wam ciepłych i spokojnych Świąt, abyście znaleźli czas na rozmowę z najbliższymi, na oderwanie się od smartfonów i tabletów. Na chwilę dla siebie. Odpoczynek, spacer, uśmiech.

Ściskam, Asia!


PS: Następny wpis będzie prawdopodobnie dzieciowy, o kolejnych gadżetach, które sprawdziły się w 2 miesiącu życia Małej 🙂

PS1: Muszę polecić, żebym nie zapomniała. Ostatnio znajdujemy ze Stasiem całkiem sporo czasu na seriale, a to wszystko dzięki chustonoszeniu. Staś został mianowany nadwornym chustownikiem Marii, co pozwala na wchłanianie nawet po 3-4 odcinki serialu na raz. Migiem wciągnęliśmy nowy serial Netflixa – 3% kkklik. O czym jest serial? Cała akcja kręci się wokół Wyspy na której jest ‚raj’ w mniemaniu ludzi, żyjących na Lądzie i tego co trzeba zrobić, aby na nią dotrzeć. Na Wyspę dostaje się tylko 3% ludzi, którzy podchodzą do tzw ‚Procesu’ – czyli kilku zadań, które sprawdzają zawodników na różnych płaszczyznach. Serial jest produkcji brazylijskiej, pokazuje zależności panujące niemalże w każdym społeczeństwie – jak widać bez względu na to, jaki mamy rok. Momentami szokuje, brzydzi, a na końcu (ma 8 odcinków) skłania do refleksji, jak jakiś system potrafi wyprać ludzi z emocji … I że tak naprawdę nie to gdzie i w jakich luksusach żyjemy jest najważniejsze, tylko inne wartości. Mi się bardzo podobał, tak jak mówię – obejrzeliśmy go w dwa dni – 4odcinki/dzień. No i ja ufam Netfixowi – wiem, że jak się pod czymś podpisuje, to jest to na 99% bardzo dobre kino.

W następnym wpisie polecę Wam kolejny, który prawdopodobnie dzisiaj skończymy oglądać.

 


Garstka zdjęć:

😀

img_2121img_2613

moje lidlowe odkrycie, pycha 🙂

img_2706

najbardziej absorbujące miejsce, czyli plac zabaw Marysi 🙂 uwielbia leżeć na tej macie, pod warunkiem że brzuch pełny – potrafi leżeć po 30 minut, zdarzyło się że i godzinę leżała wpatrzona w tańczącego liska. Więcej o macie w prawdopodobnie następnym wpisie 🙂

img_2732

incredible *.*

img_2740

❤ ❤

img_2757

true 😀 

img_2780

wujek odwiedził Marysię 🙂

img_2818img_2953img_9289 img_2954

Leon 😀

img_3039 img_3051 img_3233

przepiękna płyta, przepiękne teksty

img_3285 img_2636

mandarynkowy sezon 

img_2730

 

withi

Reklamy

8 thoughts on “inne Święta

  1. Ever pisze:

    Kończę oglądać 3%- zostały mi 2 odcinki. Jestem pod wrażeniem. Nazwałabym go Igrzyskami Śmierci bez wątku miłosnego dla dorosłych. Niesamowity, momentami przerażający i przede wszystkim skłaniający do refleksji. Pozwolę sobie przy okazji polecić The 100- jest nieco w klimacie 3% choć nie do końca, ale też ukazuje relacje ludzi, walczących o przetrwanie. I jeszcze jeden, z zupełnie innej beczki- The Crown. Fantastyczna produkcja Netflixa o początkach panowania Elżbiety II. Urzekła mnie gra aktorska, a także fantastyczne scenografie i kostiumy. Oba seriale są na Netlfixie oczywiście 🙂

  2. Marta Zborowska pisze:

    Hej, mam pytanko. Na zdjęciach widziałam czekoladę i mandarynki a gdzieś wyczytałam, że nie powinno się ich jeść kiedy się karmi piersią bo uczulają? Rodzę w lutym więc interesuje mnie dieta karmiących. 🙂

    • withi pisze:

      Hej. W diecie mam karmiących jest jedna podstawowa zasada – umiar. + obserwowanie reakcji dziecka. Tak mnie uczyli na studiach i taką wiedzę przekazywałam pacjentkom. Ja jem wszystko, po prostu jak wprowadzam coś nowego to jem w mniejszych ilościach, przykładowo Mandarynki – zamiast cały worek jak kiedyś, jem 5-6 sztuk. Jak jem czekoladę to pół tabliczki a nie całą. Małej nic się póki co nie dzieje. Jedyne co zauważyłam to większe bóle brzuszka po jogurtach naturalnych, więc je odstawiłam. Mleko powstaje z krwi, to trzeba pamiętać.
      Naprawdę nie ma sensu popadać w skrajności, bo nie mamy być w karmieniu piersią niewolnikami, tylko ma to być obustronna przyjemność 🙂
      Trzymam kciuki za Was w lutym, pozdrawiam!

        • withi pisze:

          Wiadomo, jeżeli u dziecka występują jakieś wysypki, inne zmiany skórne, bardzo męczące kolki to szuka się przyczyny m.in w tym co kobieta je. Ale jeżeli jest wszystko ok to nie ma co się ograniczać 🙂

  3. Dina pisze:

    ale Marysia jest już duża! już ma taką inną buźkę, tak patrzy z takim zrozumieniem z tych zdjęć że aż miło się patrzy jak rośnie! 🙂
    te święta będą dla Ciebie i dla was zupełnie inne, zupełnie nowe i cudownie świeże, niemniej jednak ale życzę Ci spędzenia ich w radości i szczęściu i choć te przygotowania nie szeleściły świątecznym papierem i nie pachną choinką, mam nadzieję, że magia tych dni odda Ci ten czar z podwójną siłą. 🙂
    pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz życzę Wam szczęścia, góry miłości i spokoju w te rodzinne święta, i szczęśliwego nowego roku oczywiście 🙂

    buziaki,
    Dina 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s