Jak urządziliśmy kącik niemowlęcy w sypialni dla naszej Córeczki?

***

Hej. Jakiś czas temu wrzucałam Wam na bloga pierwsze zdjęcie kącika niemowlęcego, na którym kilku rzeczy jeszcze brakowało, a ja miałam w planach drobne zmiany, tak, aby całość była zadowalająca i praktyczna. Pisałam Wam wówczas na co my postawiliśmy urządzając ten skromny kącik, co było dla nas ważne a co mniej istotne.

img_8836

Jeżeli jesteście zainteresowani jak owy kącik wygląda tuż przed pojawieniem się w nim małego członka rodziny – zapraszam! Sporo rzeczy pewnie wyjdzie ‚w praniu’, coś na pewno zmienię pod wpływem użytkowania, żeby było jeszcze wygodniej. Dajcie znać co u Was okazało się niezbędne, może widzicie że czegoś istotnego brakuje u nas? Będę bardzo wdzięczna za wszystkie rady🙂

Kilka informacji na początek:

  • nasze mieszkanie nie należy do dużych, mamy dość sporą sypialnię i to w niej wyznaczyliśmy mały kącik dla naszej Córeczki. Gdybym jednak miała możliwość na stworzenie osobnego pomieszczenia dla niemowlęcia i tak przez pierwsze miesiące postawiłabym na rozwiązanie: łóżeczko/kołyska w sypialni po prostu z czystej wygody. Nie miałabym ani ochoty ani siły wstawać kilka razy w nocy do dziecka i maszerować do innego pokoju.
  • nie lubimy ze Stasiem przesłodzonych klimatów, pomimo że od różu nie stronię i róż, zwłaszcza ten pudrowy, dominuje jeżeli chodzi o Małą, tak jakieś baldachimy, pompony, tiule, girlandy i inne tego typu ozdoby u nas na wstępie zostały skreślone – niepotrzebne zbieracze kurzu
  • miało być prosto i funkcjonalnie – przez okres studiów opiekowałam się dziećmi, z dwoma rodzinami ‚współpracowałam’ przez dłuższy, ponad roczny okres (zaczynając od niemowlaków w 3 miesiącu życia) i to dzięki tej praktyce podejrzałam co się u nich sprawdzało, a co nie – kompletując wyprawkę miałam w głowie tę nabytą wówczas wiedzę i jak tylko mogłam, wprowadziłam te zasady do naszego życia
  • to nasze pierwsze dziecko, jesteśmy świeżymi rodzicami którzy MAJĄ PRAWO do popełniania błędów. Na pewno i u nas znajdą się przedmioty, gadżety niepotrzebne, bezsensowne zakupy, no ale … kiedy jak nie teraz🙂 ?

Najważniejszym elementem chyba każdego pokoiku/kącika jest niewątpliwie łóżeczko niemowlęce, w którym dziecko spędzi pierwsze lata swojego życia. Dla mnie istotne było aby:

  1. miało dodatkową przestrzeń w postaci szuflad
  2. posiadało regulację na minimum 2 wysokościach (niektóre łóżeczka mają 3)
  3. miało wyciągany przód, tak, aby ‚rosło’ z dzieckiem
  4. nie kosztowało fortuny
  5. aby oczywiście było bezpieczne

I tak wybraliśmy łóżeczko z niezastąpionej IKEI. Łóżeczko nazywa się GONATT (kkklik) i jest w kolorze szarym. Dostępna jest również druga wersja kolorystyczna, jednak do naszej sypialni dużo bardziej pasowała szarość, aniżeli biel. Poza tym szarość lepiej współgra z pudrowym różem (jak i innymi delikatnymi, pastelowymi kolorami), żeby nie było że o tym nie pomyślałam😀

Wiem jak ważna jest lokalizacja łóżeczka – najlepiej gdyby nie sąsiadowało ono z grzejnikiem, nie było zbyt blisko okna. Jak widać … u nas nie dość że stoi obok grzejnika, to jeszcze prostopadle do okna. Niestety nie mieliśmy pola do popisu, to miejsce to jedyne słuszne jakie mogliśmy wygospodarować w naszej sypialni. Będę się ratować roletami i dostosowywaniem temperatury, tyle.

Nad łóżeczkiem są dwie półki (pozostałość po delikatnych modyfikacjach tej części sypialni), na których znajduje się koszyk (Zara Home) z zabawkami i pluszakami, a po porodzie pojawią się tam jeszcze ramki ze zdjęciami.

img_8834

Obok łóżeczka jest stolik nocny, a zaraz obok nasze łóżko. Na stoliku postawiłam lampkę nocną z firmy A Little Lovely Company. Lampka ta ma delikatne, przyjemne światło, które nie będzie wybudzać i przeszkadzać przy nocnym wstawaniu. Marzył mi się fotel do karmienia, niestety z wiadomych przyczyn nie znaleźliśmy dla niego miejsca. Myślę że rogal Motherhood i wygodne łóżko da radę🙂

img_8822 img_8823 img_8824

Niestety nie mogliśmy pozwolić sobie na dodatkowy mebel z przewijakiem, jeżeli macie taką możliwość to bardzo zazdroszczę! Bardzo podobają mi się komody z przewijakiem z IKEI o nazwie SUNDVIK (klik) – rewelacyjna sprawa, nie dość że mebel najpierw spełnia roli przewijaka i komody na ubranka, później może posłużyć przez wiele lat na i być wykorzystany na wiele sposobów. Ah … dałabym wszystko aby go jakoś u nas upchnąć. Natomiast ja postawiłam na przewijak nakładany na łóżeczko, sama raczej będę przewijać ‚gdzie popadnie’, zapewne w 99% będzie to nasze łóżko – przy opiece nad maluszkami tak właśnie było najwygodniej czy to mi, czy ich rodzicom. Przewijak zamówiłam z myślą o Stasiu, aby przynajmniej częściowo nie było to dla niego takie skomplikowane🙂

Przewijak jaki wybrałam to najprostszy, biały przewijak ze Smyka. Nie kupowałam na niego żadnych pokrowców, z praktyki wiem, że lepiej rozłożyć pieluszkę tetrową, a po wszystkim przetrzeć przewijak mokrą chusteczką. Zarówno pieluszki tetrowe jak i pokrowce idą do prania, więc po co wydawać więcej pieniędzy? Dodatkowo nasz przewijak tak jak pisałam – zapewne nie będzie zbyt często używany.

img_8826Na łóżeczku zamontowałam bardzo przydatny organizer z firmy Munchkin. Organizer znalazłam na jakiejś mamusiowej stronie, od razu zapisałam go sobie na liście zakupów. Jest naprawdę niesamowity. Posiada główną ‚komorę’ na pieluszki, w których mieści się ich naprawdę spooooooooro, dzięki czemu zawsze są pod ręką. Dodatkowo posiada dużo innych kieszonek i przegródek na najpotrzebniejsze kosmetyki/rzeczy dla maluszka. Na samej górze w specjalnym pojemniku włożyłam chusteczki nawilżane – pojemnik pochodzi z Rossmanna – Babydream i dzięki niemu, chusteczki nie wysychają – fajna sprawa. Myślę że w domu będę się ograniczać do chusteczek Tami nasączanych zwykłą, przegotowaną wodą, ale takie mokre zawsze warto mieć obok.

od lewej: Octanisept, Bepanthen, Alantan, kompresy jałowe, wit D. Z lewej strony jest też opakowanie pachnących woreczków na pieluszki, zobaczymy czy w ogóle się przydadzą. Z prawej strony widać chusteczki Tami. W środkowej części poza pudełkiem na mokre chusteczki, jest jeszcze Linomag, mały Sudocrem, którego nie widać i sól fizjologiczna. Na samym dole po lewej strony są patyczki do uszu i zestaw do włosków. Z prawej strony duże waciki i pieluszki. W środkowej, największej komorze mnóstwo pieluszek, co chciałam Wam pokazać na jednym zdjęciu. Nie wiem ile ostatecznie ich się tam zmieściło, ale duże opakowanie na pewno.

img_8665 img_8666 img_8668

Jeżeli chodzi o wnętrze łóżeczka – materac na jaki się zdecydowaliśmy to kolejny zakup z IKEI, nazywa się: VYSSA SOMNAT (klik). Jak mam być szczera – nie robiłam zbyt wielkiego rozeznania w materacach. Prześcieradła pochodzą również z IKEI, podkład na materac to podkład z firmy SNIBBS (od nich mam również kolejne prześcieradła). Falbanka do łóżeczka pochodzi z IKEI – polecam, według mnie mało estetycznie wygląda ‚dziura’ pomiędzy łóżeczkiem a szufladami.

Na początku Mała będzie spała w śpiworkach. Póki co śpiworek jaki posiadam w rozmiarze 0-6 to ten brązowy, również z IKEI o nazwie CHARMTROLL (klik). Dodatkowo w łóżeczku widzicie otulacz z firmy Motherhood – on raczej nada się na dzień.

img_8673

Karuzela z pozytywką firmy MUZPONY to prezent od mojej przyjaciółki dla Małej. Chciałam aby była montowana do łóżeczka, oraz aby całość była w stonowanych kolorach. Jest urocza i idealnie pasuje do całości🙂

img_8672

Poza tym w łóżeczku widzicie dwa cudowne, nietuzinkowe misiaki od Pauli z jej firmy Pooky’s World. Odkryłam je całkiem przypadkowo, a że uwielbiam takie pluszaki, nie dość że zrobione z sercem przez naszych zdolnych polskich obywateli, to jeszcze tak urzekająco oryginalne, to musiałam kupić je dla Małej! Teraz pytanie, czy to na pewno dla niej, czy może dla siebie?😀

img_8155

Nie mogłam pominąć Szumisia, który chyba zdominował wszystkich młodych rodziców. Wybrałam Szumisia w wersji różowej, śpiącego, z czujnikiem Cry Sensor, który po wybudzenia dziecka na nowo zaczyna szumić. Dlaczego wybrałam Szumisia a nie Whisbeara? Whisbear nie podoba mi się zewnętrznie, a poza tym posiada tylko jeden szum, na który nie wiadomo czy dziecko zareaguje snem. Szumisie posiadają aż pięć rodzai szumów, za co mają u mnie dużego plusa.

img_8831

Inne zabawki to między innymi gryzak Sophie (myślę że dużo poręczniejszy dla maluszka niż wielka Sophie), sensoryczne przytulanki i inne drobiazgi:

img_8828 img_8830

W szufladkach umieściłam zapasowe prześcieradełka, kocyki, ręczniki, pieluszki tetrowe, muślinowe i flanelowe. Zostało jeszcze spoooro miejsca, które myślę że bardzo szybko się zapełni:

img_8837 img_8838

Wszystkie zapasowe kosmetyki, przybory toaletowe, pieluszki, zabawki na późniejsze miesiące oraz ubranka dla Małej umieściłam w szafie, w której wydzieliłam 4 dość spore półki. Jeżeli możecie sobie pozwolić na dodatkowy mebel z przewijakiem, znajdzcie taki, który ma dodatkowe szuflady i półki – wtedy ten problem macie z głowy i wszystko jest naprawdę pod ręką. A na drzwiach szafy mała ściągawka dla Stasia, co jest co😀 Myślę że tłumaczenie jak wygląda pajacyk, a jak półśpiochy byłoby zbyt męczące …

img_8676 img_8674


I to wszystko. Mam nadzieję że o niczym nie zapomniałam wspomnieć, w razie pytań piszcie śmiało. Jeżeli macie już dzieci i możecie podzielić się ze mną informacjami co się u Was sprawdziło, co warto jeszcze dokupić to dajcie znać. Mam jeszcze trochę czasu i jakieś resztki energii, więc mogłabym się tym teraz zająć🙂

Ściskam, Asia!


 

withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jak urządziliśmy kącik niemowlęcy w sypialni dla naszej Córeczki?

  1. Janusz pisze:

    Ciekawy masz ten blog. Uwielbiam tu wracać ponieważ każdy twój wpis czytam z wielkim zainteresowaniem. Twoje wpisy czyta się lekko co sprawia że człowiek się nie męczy siedząc tutaj. Tak trzymaj.

  2. Śliczny ten Wasz kącik, już czuć w nim obecność Maleństwa🙂 Nie przejmuj się grzejnikiem bo skoro mieszkacie w bloku to gdziekolwiek byście postawili łóżeczko i tak temperatury będziecie musieli pilnować. Mój Dzidziuś też urodził się w sezonie grzewczym i po za przykrecaniem kaloryfera szczególnie na noc – bo w dzień wiadomo, wietrzenie bardzo pomaga, niezbędny okazał się nawilżacz powietrza. Można postawić miseczkę z wodą lub powiesić mokry ręcznik na kaloryferze. Malutkie noski nie znoszą suchego powietrza. Do przewijaka bardziej sie przekonasz jak Twoje obolale po porodzie ciało będzie protestować gdy będziesz pochylac się do dziecka leżącego na Waszym łóżku. To na pewno nie były wyrzucone pieniądze, a pokrowców też nie używałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s