dam Ci za to polne kwiaty, wyślę list, wezmę na spacer / truję Leona Gourmet’em!?

***

Hej🙂

Jeżeli jeszcze nie znacie, a chcecie posłuchać czegoś naprawdę wartościowego to polecam po raz kolejny całą płytę Korteza – Bumerang. Mamy w Polsce naprawdę cudownych artystów, tak mało o nich słyszymy … niestety. Uwielbiam tę płytę, uwielbiam do niej zasypiać z Malutką, uwielbiam każdy jeden tekst – każdego jednego utworu. Teksty są bardzo ciężkie, nie trzeba być nazbyt bystrym aby domyślić się że facet ma za sobą niełatwą przeszłość … Tyle o tej płycie, po prostu posłuchajcie w wolnej chwili, ale tak ze zrozumieniem, z totalnym wsłuchaniem w każde jedno słowo.

IMG_7293

Z cyklu prawie-perfekcyjna-pani-domu, polecę Wam coś to odkryłam jakiś czas temu i testuję od kilkunastu prań, a mianowicie kule do prania, które niby według producenta starczają na dobre 240 prań, w co troszkę nie chce mi się wierzyć, no ale … starczają na pewno na długo, nie są drogie, są wydaje a co najważniejsze – nie musimy dźwigać proszków, płynów czy kapsułek. Co mnie zachęciło chyba najbardziej – są przeznaczone do dziecięcych ubranek. Wystarczy wrzucić jedną kulę (dwie do większego prania) i to wszystko. Pranie ma delikatny zapach, dość specyficzny za pierwszym razem. I naprawdę dają sobie radę z porządnymi plamami (np wygrały bitwę z burakami :D). Polecam, fajna sprawa. Jak kuleczki w środku się zużyją, wystarczy dokupić nowy wkład i przesypać. Kosztują +/- 60zł:

IMG_6886 IMG_6887 IMG_6890

Co u mnie poza Kortezem i praniem? Siedzę w domu z nogą do góry, bo strasznie puchnie. Piję litry wody, w te ostatnie upały nie wychylałam się poza próg naszego mieszkania, groziło to solidnymi zawrotami głowy. W międzyczasie mój kocurek Leon znowu miał jakieś dziwne problemy, nasz kochany weterynarz, który uratował mu obie nogi, chyba dał radę, znalazł przyczynę, wdrożył odpowiednie leczenie i póki co wszystko jest w miarę w porządku. Ciężko się patrzy na chore zwierzątko, jeszcze ciężej jak nie wiadomo jak mu pomóc. Wiecie że Leon jak na swoje dwa lata życia przeszedł już tak dużo, to takie niesprawiedliwe … no ale, takie jest życie w końcu …

Tyle co wprowadziliśmy się ze Stasiem do naszego nowego mieszkania, a już pierwsze zmiany mamy za sobą. Wszystko oczywiście spowodowane nowymi rzeczami, meblami w naszej sypialni. Trochę manewrów, wiercenia i niedługo pokażę Wam kącik naszego maleństwa. Walizka stoi już spakowana od kilkunastu dni, wszystko poskładane, wyprane, wyprasowane. Lista wyprawkowa cała zakreślona. A to jeszcze tyle czasu … ale wiem jedno, w brzuchu mam małą biegaczkę🙂

Picie soków z buraków i natki pietruszki zdało egzamin – morfa poleciały w górę, przykładowo hemoglobina z 10,7 na 11,5 łuhuuu🙂 Także jak widać, naturalnie też się da!

Wrzuciłam dzisiaj na Instagrama zdjęcie Gourmeta i Leona w tle. Wiecie, normalnie nie denerwuję się czy spinam jak ktoś mi w internecie coś tam napisze – lata prowadzenia bloga nauczyły mnie, że nie warto sobie zawracać głowy. Pamiętam że już na blogu była wielka dyskusja na temat żywienia mojego kota, jak dodałam miesiące temu zdjęcie z całą szufladą Gourmet’ów – jaka ja to jestem beznadziejna i zła, bo faszeruję kota takim syfem, skład sobie poczytaj i takie tam. Słuchajcie, sprawa jest prosta. Mój kot to chyba najbardziej wybredny kocur na świecie. Nie będę się oczywiście tym tłumaczyć, ale chciałam to zaznaczyć na wstępie. Leon nie jest kotem wychodzącym, nie ma dużego zapotrzebowania na energię dostarczaną z pokarmów, dostaje więc codziennie suchą karmę do miseczki, którą podjada sobie cały dzień (uważam to za swój duży sukces w jego wychowaniu, jako że nie je łapczywie, porcuje sobie i je mniejsze dawki – co na pewno wpływa korzystnie na jego wagę). Suchą karmę kupuję mi naprawdę porządną, jest to zazwyczaj Purizon/Acana/Orijen. Co drugi dzień dostaje pół (PÓŁ) saszetki Gourmeta, którego KOCHA i jest to JEDYNA mokra karma którą toleruje. Leon ma ponad dwa lata i uwierzcie, że decydując się na kota z hodowli za bagatela 2 tysiące nie zamierzałam oszczędzać na jego jedzeniu czy zdrowiu … wręcz przeciwnie. Przez miskę Leona przeszły wszystkie dostępne na rynku bio, extra, wypełnione po brzegi mięsem karmy i naprawdę … Leon jak tylko je poczuł, odchodził obrażony na kilometr. Próbowaliśmy go naprostować, np przez cały dzień miał w miseczce tylko tą cudowną i cholernie drogą mokrą karmę za 10zł i co? I chodził głodny i wkurwi*ny. Próbowałam surowe mięso – patrzy na mnie jak na ufo. Próbowałam łososia – wzrok ten sam. Także proszę tylko o jedno – nie zaglądajcie do miski Leona z taką pogardą, ja nie krytykuję tego czym karmicie swoje dzieci/siebie/zwierzaki, proszę tylko o to samo. Znacie te historie o kotach, które żyją 20 lat a jedzą Kitekat’a? Ulalala, jakieś maszyny, że żyją tak długo na takim syfie prawda? UMIAR – to jest słowo, na którym opieram swoje życie, życie swojego kota i będę opierała życie swojego dziecka. Nie mam przed Wami żadnych tajemnic, nie kminię 3 godziny zanim wrzucę jakieś zdjęcie na Instagrama … ludzie, wyluzujcie po prostu, bo takie węszenie do niczego nie prowadzi. Rozumiem że dziewczyny, które zwróciły mi na to uwagę tutaj czy na Instagramie zrobiły to z czystej uprzejmości – myślały po prostu że nie zagłębiałam się w skład Gourmeta. Ja jednak wciągnęłam dużo informacji na temat żywienia i nie tylko, zanim Leon pojawił się w moim życiu. Także powtórzę na koniec: wiem że Gourmet to syf, wiem że nie powinno się tym karmić kotów, wiem to wszystko. Ale mój kot ma mieć trochę satysfakcji ze swojego leniwego, brytyjskiego życia i myślę (podobnie myśli mój weterynarz – autorytet w tej kwestii) że pół Gourmeta raz na dwa dni go nie zabije, a tylko wzmocni. Może kiedyś nagram Wam pogardliwą reakcję Leona na otwarcie BIO puszki za 15zł … może wtedy zrozumiecie🙂 I jeszcze raz do dziewczyn, które dzisiaj zwróciły mi na to uwagę – to nie do Was manifest, to do ogółu, bo już kiedyś sporo takich kocich ekspertów tutaj mnie krytykowało … a nie uświadamiało.

IMG_7349

Ściskam Was, trzymajcie się buziaki!

PS: Zapraszam wszystkich do działu Sprzedam – kkkkklik. W wolnym czasie postanowiłam wystawić trochę zalegających rzeczy, robiąc tym samym miejsce innym, nowym. Niestety nie oduczyłam się jeszcze kupowania z głową, choś widzę naprawdę spory progress jeżeli o to chodzi. Zapraszam, może a nuż znajdziecie coś dla siebie. Póki co mój laptop jest w serwisie, korzystam ze stasiowego i za nic nie potrafię go poprawnie obsługiwać. Jak mój posłuszny Asus wróci w moje posiadanie, dorzucę tam jeszcze trochę rzeczy.


Zdjęcia z ostatnich dni:

IMG_6865

tutaj: słodki burak, maliny, jabłko, pół wyciśniętej cytryny, łyżka miodu i woda

IMG_6870 IMG_6884

lubię takie połączenia szarości z przygaszonymi różami; tutaj Indian Roses z Semilacka i Mousy Day z Neo Nail

IMG_6892 IMG_6922 IMG_6950 IMG_7035 IMG_7291 IMG_7298 IMG_7301IMG_7282

Mahogany Teakwood❤ i czuję jesień

IMG_7312

póki co preferujemy komunikację niewerbalną przez dotyk i kortez na lepszy wewnątrzmaciczny sen – takie nasze poranki

IMG_7350

dzisiejsze papryki faszerowane ryżem, pieczarkami, cebulką, pomidorami z puszki/ cheddarem i mozzarellą – mniami! korzystałam z tego przepisu: kkkllik

IMG_7358


withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „dam Ci za to polne kwiaty, wyślę list, wezmę na spacer / truję Leona Gourmet’em!?

  1. Iwetto pisze:

    Nie przejmuj się, moje koty też są wybredne. Przetestowałam wszystkie zdrowe mokre karmy i żadne im nie smakowały. Zawsze kończyło się na tym, że musiałam im rozrabiać pół na pół, bo inaczej nic nie jedli. Na szczęście suchą tolerują w każdej postaci, więc tutaj przynajmniej mają zdrowszą opcję.
    Niektórzy po prostu nie rozumieją, że kot jak człowiek – powiedz komuś, żeby przestał jeść parówki, bo są niezdrowe! No lubi i koniec.

    • withi pisze:

      Mój cwaniaczek nawet nie chciał jeść jak porządną mokrą karmę mieszkałam mu 1:1 z Gourmetem :O od razu czuł podstęp.
      Kot jak człowiek to raz a dwa – niektórzy po prostu przesadzają. Albo trzeba być fit, albo wege, eko, minimalizm albo karmić zwierzęta bio jedzeniem, bo w innym przypadku jesteśmy źli i ‚odstajemy’ od reszty świata🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s