I trymestr ciąży oczami młodej położnej

***

Jak to jest być w ciąży i być równocześnie położną? Sama dla siebie, do teczki swoich doświadczeń wkładam ten wpis i mam przy tym cichą nadzieję, że przyda się on którejś z Was. Bo powiem Wam, że o ile po tych wszystkich latach spędzonych w położniczo-ginekologicznych książkach wiedzę mam sporą, tak jeżeli same jesteśmy w danej sytuacji, wiedza ta, jakoś ukradkiem i niepytana – wychodzi i zostajemy na polu walki same. Przynajmniej momentami.

Przecież wiedziałam co mnie czeka, wiedziałam jakie są wczesne objawy ciąży, jakie objawy są charakterystyczne dla I trymestru. I co? I każdy z nich witałam ze strachem i myślami: co sie dzieje? to dobrze, źle, czy śmiertelnie źle? Szukałam wielu potwierdzeń głównie w książkach, jak już dotarło do mnie (przynajmniej w jakimś małym %) że chyba faktycznie rozwija się we mnie nowe życie, zaczęłam śledzić blogi internetowych mam i tam szukać odpowiedzi na moje pytania. Jak dalej miałam wątpliwości – dzwoniłam do moich koleżanek położnych, w końcu to olbrzymi plus skończonego położnictwa. No i dalej mam je obok siebie, więc gdy wciąż pewne fakty nie docierały do mojego omotanego hormonami mózgu, dręczyłam je w trakcie zajęć. Ok, tak fatalnie nie było, ale myślę, że takie wpisy na pewno posłużą jakieś przyszłej mamie, która przypomni sobie kiedyś o mnie, wejdzie tu i po przeczytaniu – będzie spokojniejsza. Bo powiem Wam, że jestem książkowym pierwszym trymestrem – miałam praktycznie wszystkie z możliwych objawów. No to do dzieła. I zanim przejdziecie dalej dodam – nie zrażajcie się, w II trymestrze naprawdę można odetchnąć🙂

IMG_0856

Jak to się zaczęło? Nie będę pisać o tym, jak dowiedzieliśmy się że będziemy rodzicami – to nasza prywatna sprawa i myślę, że każda para przeżywa tę informację na swój sposób, w zależności czy ciąża była planowana, czy zjawiła się w dość nieoczekiwanym momencie. Cały tydzień poprzedzający wykonanie kilku testów, a tym samym potwierdzenie tego błogosławionego stanu, czułam się fatalnie – codzienne poranne uderzenia gorąca, które tłumaczyłam sobie wstawaniem na zajęcia i dość intensywnymi treningami, oraz zawroty głowy. Po wykonaniu testów wszystko nabrało tempa, nie wiem, czy to świadomość, czy też podświadomość, ale powiem Wam, że do tej pory dumam sobie, jak to jest, że ciało kobiety znosi tak wiele w imię czegoś tak ważnego jak przedłużenie gatunku i wydanie potomstwa na świat.

Na początku napiszę Wam słówko o moich objawach w trakcie I trymestru, potem trochę o wizytach lekarskich, zleconych badaniach, suplementacji i nieco o pielęgnacji ciała. W razie pytań piszcie śmiało🙂

OBJAWY

  1. Poranne i wieczorne mdłości – o ciąży dowiedziałam się w 6 tygodniu. Mniej więcej od tego momentu zaczęły dręczyć mnie początkowo tylko poranne mdłości. Trwało to mniej więcej do końca pierwszego trymestru. W tamtym okresie miałam praktycznie codziennie zajęcia na 8/9 rano. Praktycznie na większości z nich nie byłam … Moje poranki wyglądały tak: budzę się, leżę godzinę w łóżku jak roślina, Staś przynosi mi wodę do picia, dalej leżę, po godzinie zaczynam się zwlekać z łóżka, kolejną godzinę dreptam po domu, dopiero po tym czasie znajduję w sobie odwagę na kanapkę z masłem i miodem. Pod koniec pierwszego trymestru do połowy drugiego zaczęły dręczyć mnie wieczorne mdłości – po godzinie 17 nie byłam w stanie już nic przełknąć, a myśl o jedzeniu powodowała odruch wymiotny. Co pomagało? Plusssz wypijany rano i Prevomit – o tym będzie więcej w sumplementacji niżej :) morning-sickness
  2. Wiecznie pełny pęcherz – męczy mnie do teraz. Pobudki w nocy minimum dwa razy. Nauczyłam się już drogi do łazienki z zamkniętymi oczami, robię to jak w transie.
  3. Pragnienie – bardzo dużo wody, wody … więcej wody! Codziennie dobijałam do 3 litrów, ba, wciąż piję bardzo dużo. 6litrowe baniaki to w naszym mieszkaniu kwestia max dwóch dni.
  4. Zwiększona wydzielina z dróg rodnych
  5. Wrażliwość i powiększenie się piersi – głównie na początku,rozmiar w górę, każde dotknięcie – ból. Zakładanie biustonosza – ból. Spanie na brzuchu – ból. Generalnie, z dala od piersi😀
  6. Wymioty – a no właśnie, w filmach kobiety w ciąży wymiotują praktycznie od rana do wieczora. W prawdziwym świecie mało jest chyba takich, większość ma tylko mdłości i ewentualne odruchy wymiotne, ale nie doświadcza wymiotowania samego w sobie. Powiem Wam że mi się zdarzyło, góra pięć razy ;)
  7. Bóle głowy – nie wiedziałam co się dzieje. Jestem osobą, której nigdy nie dokuczały jakieś częste bóle głowy, nie pamiętam, kiedy ostatnio brałam coś przeciwbólowego z tego powodu. I właśnie podobno takie osoby w ciąży odczuwają te bóle dużo intensywniej, niż osoby, które nie wychodziły z domu bez paracetamolu. Koszmarny ból. Wiercenie w głowie, głównie dwa punkty nad brwiami. Leżałam i nie wiedziałam co się dzieje. Tak było na początku I trymestru i II trymestru, kiedy gwałtownie zmieniała się pogoda.
  8. Brak apetytu, spadek wagi, jedzenie wybiórczych pokarmów – cały pierwszy trymestr przeleciałam na -4kg na wadze od wagi wyjściowej. I to nie tak, że nic nie jadłam. Był może tydzień, góra dwa, kiedy faktycznie jadłam mało, ponieważ nie mogłam nic przełknąć. Natomiast po tym okresie zaczęłam jeść jak nie ja – codzienny dylemat w sklepie przed półką ze słodyczami, dziwne zachcianki o dziwnych porach dnia typu: Staś mam ochotę na frytki i żelki, idziemy do sklepu? Nie jadłam niczego zdrowego, czy też konkretnego, no, poza miodem i serkiem wiejskim. Wcinałam mnóstwo pomarańczy, na początku w ogóle jadłam dużo owoców: kiwi, cytrusy, winogrona, banany. No i chleb – były dni, kiedy żyłam tylko na chlebie, nie wiem ile bochenków wciągnęłam przez I trymestr, ale 6-9 kanapek dziennie to wchodziło minimum🙂 W moim mniemaniu jadłam dużo gorzej niż przed ciążą, kiedy intensywnie biegałam i patrzyłam na to co jem. I ta pizzaaaa … A mimo wszystko nie tyłam. Myślałam sobie: co jest? mały Zarodek nie urośnie? A z tyłu głowy miałam swoją wiedzę, że tak może być, albo tak po prostu musi być i kropka.
  9. Brak energii, wyczerpanie, zaleganie w łóżku – szłam spać o 20, wstawałam o tej 7, do 9 łapałam energię, szłam na jedne zajęcia, wracałam o 12 i hop do łóżka. Budziłam się o 17, trochę pochodziłam i o 20 do spania. I tak dzień w dzień. Koczowałam w łóżku, jadłam w łóżku, kołdra to był mój największy przyjaciel. Trochę jak nie ja :) 6
  10. Dziwne sny – typu … karmię bliźniaki piersią; rodzę; rodzę a Staś stoi w korku i nie może dojechać; rodzę, jest zatrzymanie porodu, wiozą mnie na cięcie i tym podobne … pranie mózgu all day&all night
  11. Wrażliwość na zapachy – wtedy Staś dziwnie pachniał, ludzie w autobusach śmierdzieli kiełbasami, otwieranie lodówki to był koszmar. Nic nie gotowałam, jadłam tylko gotowe produkty. Ba, moje ukochane La vie est belle było nie-do-zniesienia : O
  12. Nocne skurcze brzucha – powiem Wam, że to jest dla mnie najmniej przyjemne wspomnienie pierwszego trymestru .. Nie wiem jak Wam to najdokładniej opisać. Wyobraźcie sobie te paskudne, budzące w nocy, skurcze łydek, kiedy leżycie jak kłody i modlicie się o to, żeby ból w końcu minął. Pewnie każdy z Was tego doświadczył. A teraz przenieście ten ból na brzuch, na macicę. K-o-s-z-m-a-r. Kilka razy taki ból wyrwał mnie w środku nocy, +/- o 3 godzinie. Od tamtego czasu już nie spałam, snułam się po mieszkaniu, oglądałam fryzury ślubne i tak egzystowałam do rana.
  13. Bezsenność – i to mnie dopadło, ale właśnie wtedy, kiedy byłam brutalnie obudzona przez te skurcze. Tak to raczej szybko wieczorem zasypiałam i przesypiałam spokojnie noc do +/ 6/7.
  14. Wahanie nastroju – kilka razy Staś mi powiedział że się o mnie boi, jak wracał z pracy a ja siedziałam na kanapie, tępo wpatrując się w ścianę, gadając przy tym jakieś brednie. Nieco creepy.
  15. Wrażliwość i płaczliwość – do teraz mnie to trzyma, płaczę codziennie, bo np: zapiekanka nie wyszła, boli mnie brzuch, nie ma siły, boję się przyszłości, oglądam film o tematyce ciążowej i tak dalej …
  16. Szybki wzrost włosów – na całym dosłownie ciele, nie wiem tylko jak z włosami na głowie, tutaj ciężko stwierdzić, ponieważ ich nie depiluję🙂 w drugim trymestrze było już na odwrót – praktycznie minimalny wzrost włosów.
  17. Powiększenie brzucha? – w pierwszym trymestrze wyglądałam jak przed ciążą, co więcej – wszystkie spodnie spadały mi z pupy. Brzuszek pojawił się tak naprawdę w 14 tygodniu i początkowo czułam go tylko wieczorami jak leżałam – uczucie, jakbym się solidnie najadła na jakimś weselu🙂
  18. Aktywność fizyczna – lekarz powiedział kategoryczne NIE, jak zapytałam czy mogę kontynuować bieganie. I znowu – mam swoją wiedzę, wiem, że można biegać, oczywiście nie maratony czy 1/2maratony, ale 5km tylko dla zdrowia kontrolując tętno. Ale w momencie kiedy lekarz mi to powiedział, moje ciało samo zaprotestowało gdy po kilku dniach, zwarta i gotowa, ubrana w sportowe ciuszki, miałam zamiar wyjść i pobiegać. Inna sprawa to taka, że w pierwszym trymestrze naprawdę nie miałam siły na nic. Pod koniec, jakoś około 10 tygodnia, zaczęłam jeździć na rowerze. A poza tym to bardzo dużo chodzę, nogi to mój ulubiony środek transportu. Więc na pewno nie osiadłam w domu🙂
  19. Stan skóry, włosy, paznokcie – nie zauważyłam jakiego znacznego pogorszenia. Cera dalej jest ładna, czasami wyskoczy mi jakiś pojedynczy wyprysk. Co zauważyłam to dziwna, drobna wysypka na plecach i ramionach. Jeżeli chodzi o włosy – powinny się zagęścić, ja jednak nie jestem w stanie tego odnotować, jako że włosów zawsze u mnie sporo na głowie. Wypada ich tyle samo co przed ciążą, czyli dużo. Ale w objętości nie widzę różnicy. Co do paznokci – początkowo były bardzo łamliwe, bliżej II trymestru jest już po staremu.

Tak sobie myślę, że wygląda to wszystko nieco przerażająco. Ale nie martwcie się, to mija. Wraz z początkiem II trymestru jest już tylko lepiej. Wiem też, że są kobiety, które mają z tych objawów, dwa, góra trzy. Są i takie, które mają wszystkie, jak np ja. Pisałam Wam już w jakimś poście, że chyba tak po prostu musiało być. Nie ma sensu się nad tym głębiej zastanawiać, ja wmawiałam sobie, że moje dziecko w tym momencie rośnie, że moja macica się powiększa i stwarza mu odpowiednie warunki do życia. Tak mi było łatwiej.

Były też piękne momenty pierwszego trymestru. O ile nie byłam w pełni świadoma swojego stanu, momentami nie wierzyłam że jestem w ciąży, że to nasze dziecko, tak kilkukrotne USG, słyszenie serduszka, dobitnie uświadamiało mnie o tym, jaka jest rzeczywistość.

WIZYTY LEKARSKIE

6 tydzień – poszliśmy potwierdzić ciążę, wykonano mi wówczas USG dopochwowe, na wielkim ekranie zobaczyłam pikające serduszko i usłyszałam: jest Pani w ciąży, gratuluję, bardzo ładnie🙂 Wtedy też zostałam zważona, zmierzona, zmierzono mi ciśnienie. Pobrano krew na grupę krwi, zlecono badania:

  • morfologia krwi
  • mocz ogólny
  • glukoza
  • WR – odczyn Wassermana
  • toksoplazmoza IgM, IgG
  • różycza IgM, IgG
  • CMV IgM, IgG

W międzyczasie, w 10 tygodniu – wizyta na pogotowiu, tu kolejne USG, zapewnienie że wszystko jest dobrze, rozpoczęcie przyjmowania Duphastonu i No-Spy w dużej ilości.

12/13 tydzień – kolejna wizyta, kolejne USG tym razem prenatalne. USG trwało dobre 25 minut, lekarz sprawdził czy maluch rozwija się prawidłowo, zobaczyliśmy wyrostek płciowy, który częściowo powiedział nam jakiej płci jest nasz maluch, ale na 99%towe potwierdzenie poczekaliśmy do kolejnego USG. Została pobrana mi krew na test PAPPA – nieinwazyjne badanie prenatalne. Znowu ważenie, ciśnienie. Założono kartę ciąży. Wykonano badanie cytologiczne.

Zlecone badania:

  • morfologia krwi
  • mocz ogólny
  • żelazo
  • Aspat, Alat
  • HBS Ag

Łącznie w I trymestrze miałam wykonane 5 badań USG (2 prywatnie, 3 NFZ).


SUPLEMENTACJA, LEKI

  • kwas foliowy – początkowo brałam ActiFolin 0,8mg:

1

  • magnez + wit B6:

3.png

  • później Femibion Natal 1:

4

  • No-Spa / No-Spa Max – początkowo kiedy bolał mnie brzuch, po wizycie na pogotowiu codziennie rano + czasami wieczorem:

IMG_0909

  • Duphaston – od 10 do 14 tygodnia

IMG_0910

  • Plusssz – piłam go wtedy, kiedy najbardziej męczyły mnie mdłości – tuż po wstaniu z łóżka i powiem Wam, że była to jakaś tam metoda🙂

2

  • Prevomit – samego imbiru nie byłam w stanie przełknąć, te tabletki coś tam pomagały

3

PIELĘGNACJA CIAŁA

Dużo nawilżania, dużo oleju kokosowego. Pielęgnacja cery bez zmian, czyli bardzo minimalistycznie. Do ciała poszły w ruch: oliwka Hipp + olej kokosowy. Na włosy maseczka z oleju kokosowego i maseczka bananowa. Brzucha nie było, rozstępów też, to się nawilżałam i tyle🙂


I to chyba tyle, mam wrażenie że temat I trymestru został wyczerpany. Obecnie jesteśmy w 5 miesiącu ciąży, rośniemy i mamy się dobrze.

Niebawem pojawi się wpis odnośnie II trymestru ciąży – na pewno będzie ciekawszy i bardziej obfity w zdjęcia🙂

Ściskam, Asia🙂

withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „I trymestr ciąży oczami młodej położnej

  1. Baśka pisze:

    Badania na które skierował Cię ginekolog można wykonać na NFZ czy trzeba za nie dodatkowo płacić?

    • withi pisze:

      Większość można wykonać na NFZ, pytanie na jakiego lekarza trafisz. Poszłam jeden jedyny raz i kobieta na moje pytanie: a co z badaniami na toxo, CMV i kiłę? odpowiedziała, że nie widzi takiej potrzeby … Także ja sobie odpuściłam i wszystko robię prywatnie. Nie mam ani ochoty ani siły użerać się z lekarzami na fundusz. Można z tym walczyć – są w końcu standardy opieki przedporodowej które wyraźnie mówią co kobieta miesiąc po miesiącu powinna mieć refundowane. Rzeczywistość jest jaka jest🙂

  2. Chrissy pisze:

    Biorąc pod uwagę fakt, że brałaś kwas gdy dowiedzialaś się o ciąży to chyba dzidzia nie była planowana 😃

  3. Kitti pisze:

    Tak jeszcze się zastanawiam – jak to jest z dietą w ciąży. Czy w czasie ciąży musisz jeść mięso?
    Pozdrawiam🙂

    • withi pisze:

      Podobnie jak w temacie aktywności fizycznej – zdania są podzielone. Trafiłam na lekarza, który jest wege i który powiedział mi, że spokojnie mogę nie jeść mięsa w trakcie ciąży. Gdybym trafiła na ginekologa, który codziennie je steka na obiad, wyrzuciłby mnie z gabinetu. Ja mam swoją wiedzę i głowę i wiem, że mięsa jeść nie muszę. Wyniki mam dobre, dziecko rozwija się prawidłowo. Przed ciążą żywiłam się prawidłowo i myślę, że to też dobry start dla takiego zarodka jeżeli chodzi o rozwój. W II trymestrze jem już o niebo lepiej niż w I, bardziej racjonalnie i ‚kolorowo’🙂
      Aktywność fizyczna oczywiście że jest zalecana, natomiast bieganie budzi kontrowersje, jako że jest to sport, który bardzo mocno angażuje każdy mięsień ciała, w tym mięsień macicy. Lekarze w większości są za ograniczeniem, albo po prostu przerwaniem i przerzuceniem się na inny sport😉

  4. Kitti pisze:

    Ale fajny wpis! Zupełnie inaczej się czyta jak ktoś pisze z własnego doświadczenia, a inaczej jak jest to sucha wiedza z książki.
    Co do aktywności fizycznej to zdania są chyba podzielone – spotkałam się z opinią ginekologa, ze jeśli wszystko jest ok, to spokojnie można ćwiczyć. Wymioty najbardziej mnie przerażają, dobrze że nie wszyscy je mają😉

  5. Paula pisze:

    Chłopczyk czy dziewczynka ?🙂

  6. Anna pisze:

    Moj pierwszy trymestr wyglądał chyba lepiej bo z najwidoczniejszych i najbardziej dokuczajacych mi objawów były 4 tygodnie mdłości od około 10 rano do 18 bez wymiotow, tkliwosc piersi, osłabienie i spadek wagi i lekkie bóle podbrzusza na samym początku. No i cerę miałam jak nastolatka – pełna pryszczy:) 2 trymestr wiadomo najlzejszy za to ostatnie 6 tygodni to już człowiek zmienia się w słonia, starego obolalego slonia:) Asiu a czy z Twojego doświadczenia wynika, ze na podtrzymanie wszystkim jak leci przypisują luteine? Bo mimo, ze u mnie wszystko było bardzo prawidłowo żadnych plamień, skurczy ani innych niepokojących objawów i bardzo dobry wywiad to lekarz i tak mi przypisal ale szczerze mówiąc nie brałam bo uznałam, ze nie ma sensu faszerowac się hormonami jeśli wszystko ze mną w porządku ?

    • withi pisze:

      Powiem Ci że nie, nie powinno tak być. Ja dostałam Duphaston na pogotowiu (miałam ‚brudzenie’ z szyjki i generalnie byłam cała sparaliżowana ze strachu i bólu jak się tam pojawiłam), skonsultowałam to z moim lekarzem i kazał mi brać według zaleceń lekarza ze szpitala. Słusznie że nie brałaś, sama gdyby nie było wskazania nie wzięłabym luteiny do ust. Wiadomo że czysty progesteron niby nie zaszkodzi, jako że progesteron podtrzymuje ciąże, ale brać dodatkowo tylko i wyłącznie jeżeli jest wskazanie 🙂

  7. Maja pisze:

    Fajnie, że piszesz o ciąży ze swojego punktu widzenia i na podstawie swoich przeżyć – wiedza książkowa to jedno, ale własne doświadczenia mówią najwięcej🙂 Trzymam kciuki i mocno ściskam! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s