No words needed.

***

Mija pół roku odkąd przeprowadziłam całe swoje życie do Białegostoku i tu postanowiłam zacząć je praktycznie od nowa. Jakieś refleksje, jakieś uwagi, skargi, zastrzeżenia? Tylko jedno przychodzi mi do głowy- nigdy w życiu nie sądziłam, że odległość od domu potęguje tęsknotę. Zawsze to sobie jakoś tłumaczyłam, jestem dość silną osobą, ale takiego nokautu się nie spodziewałam. Tak naprawdę najcięższe dla mnie było i jest przeskoczenie faktu, iż w momentach, kiedy tak najbardziej chce się przytulić do mamy i taty i wygadać wszystko, ich tu po prostu nie ma. Nie mam przed sobą perspektywy zarezerwowania autobusu, szybkiego spakowania się po uczelni i wizji dwóch godzin podróży. Moja wizja zawiera się w 8-10 godzinach podróży … Kiedy się pokłócę, kiedy chcę stąd uciekać, kiedy jestem totalnie bezbronna i samotna … nie mam dokąd. Myślę że nic tak nie boli jak świadomość, że jest to wciąż obce miasto i wciąż tak wiele obcych twarzy naokoło.

Natchnęło mnie, jest po szóstej jak piszę tą notkę, od rana nie mogę o dziwo spać. To taki inny poranek niż wszystkie 8680 poranków w moim całym życiu. Coś nowego. Zaskakującego. Innego. Boję się, ale ciekawość przed tym wszystkim jest silniejsza, niż jakiekolwiek inne słowo czy drobna myśl, prześlizgująca się w moim, jeszcze zaspanym, umyśle.

Nigdy nie sądziłam że całe swoje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie wygodnie ułożę na barkach jednej osoby. Dobrze być czasami zależnym i bezbronnym, zwłaszcza jak się ma kogoś tak dobrego obok.

Powiem Wam tylko, że sesję pokonałam samymi 5 i 4. Na jeden wynik jeszcze czekam, jedna poprawa zaliczenia jeszcze przede mną. Biegam sobie dzielnie, skaczę po kałużach, modyfikuję owsianki i schodzę z dwóch łyżeczek kawy do jednej – czas się od uzależnić, popołudniowy natarczywy ból głowy, jeżeli rano nie zdążę wypić kawy, jest naprawdę okrutny dla mojego małego ciała. Nie jestem sobą, kiedy sobie nie chlusnę kubła kawy o poranku. To nie jest chyba zdrowe? Ah i jeszcze powinnam o Leonie wspomnieć, zwłaszcza że obok mnie leży i dziwnie wlepia we mnie swoje oczyska. Kotek ma się dobrze, nerki stanęły mu po dwóch operacjach po prostu z wyczerpania. Dużo w końcu przeszedł, dwie tak duże operacje w ciągu 1,5 miesiąca … Jeździliśmy na te kroplówki i dializy dzielnie no i wskaźniki spadły do normy. Teraz ma się dobrze, coraz ładniej chodzi na obie nóżki, po lewej już w ogóle nie widać, że miał tam jakieś nacięcie i operację – futerko w końcu zaczęło ładnie odrastać. Ah te koty, one naprawdę wylizują się chyba ze wszystkiego🙂


 

Zapraszam na garstkę zdjęć z ostatnich kilkunastu dni:

najpiękniejsze kwiaty jakie kiedykolwiek dostałam w najdziwniejszym dniu jaki kiedykolwiek przeżyłam

IMG_0555 IMG_05623EFEE91C-BC8E-4FCF-94EC-EBA0DA6B4443 817542D5-184E-4F02-BCD9-204345FF4959 D4EB9295-FD37-4591-838D-F70259C04D5B IMG_0383

Otwarcie Lilou w Białymstoku, trzeba było zajrzeć🙂

IMG_0425 IMG_0450

goździki❤

IMG_0451 IMG_0475 IMG_0490 IMG_0539 IMG_0547

 

 


 

withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s