4 miesiące po skończonej kuracji izotretynoiną + podsumowanie całej kuracji

***

Dla przypomnienia kilka linków związanych z kuracją:

wpis przed kuracją kkkklik

wpis z pierwszego dnia kuracji kkkklik

izotretynoina – update (grudzień 2014) kkkklik

izotretynoina – update (luty 2015) kkkklik

izotretynoina – update (maj 2015) kkklikkkk

slide1


Hej. Byłam w głębokim szoku jak zdałam sobie sprawę z tego, że to już prawie cztery miesiące, odkąd zakręciłam korek z pochodną witaminy A i przestałam faszerować się doustnymi retinoidami. Niegdyś obiecałam zainteresowanym, że wrócę tu jeszcze z jakąś aktualizacją, dam Wam znać co u mnie, czy przeżyłam, czy miałam może przeszczep wątroby, a może moja twarz wróciła do stanu sprzed kuracji. Otóż, nie, nie no i nie🙂

Dla wszystkich nowych i przypadkowych czytelników, napiszę w skrócie jak u mnie wyglądała cała kuracja, mam nadzieję że niczego nie poplączę, jako że trochę czasu już minęło, a i ja staram się już o tym nie myśleć, w myśl zasady: co było to było🙂

Podsumowanie całej kuracji:

  • czas trwania kuracji: od 30.09.2014 do 30 maja 2015 (8 miesięcy)
  • ilość dni: 243
  • rodzaj leku: Izotek
  • przyjęta dawka: 8700mg, czyli +/- 152mg/kg masy ciała
  • wyniki krwi w trakcie kuracji:

izo

  • cennik kuracji; łączna cena kuracji = +/- 2170zł. Jak widać najwięcej kosztują recepty. Jeżeli ktoś zamierza leczyć się na NFZ – odchodzą wizyty prywatne. Ceny badań zależą głównie od miasta – na swoim przykładzie wiem, jak olbrzymia przepaść potrafi być pomiędzy Rzeszowem a Warszawą. Kolejny aspekt – długość kuracji, dawka do wybrania, rodzaj leku. Ceny leków zależą również od aptek – czasami różnica za opakowanie wynosi nawet 40zł, także polecam zrobić rozeznanie w swoim miejscu zamieszkania.

izos

Obecny stan skóry twarzy, ciała + włosy: póki co jest w porządku, skóra nie jest zanieczyszczona, nie pojawiają się żadne wypryski (czasami jakieś małe tuż przed okresem, jednak po jednej punktowej aplikacji Epiduo – na następny dzień już ich nie ma). Jakiś czas temu zobaczyłam, a raczej poczułam, że na policzkach pojawiła mi się taka drobna mini-wysypka – na pierwszy rzut oka niewidoczna, a po dotknięciu skóry już bardzo wyczuwalna. Byłam z tym u dermatologa, jako że od zawsze, o ile problemy miałam zlokalizowane głównie na brodzie, tak policzki zawsze były czyściutkie – dostałam na to żel Acnelec zewnętrznie.

Włosy bardzo szybko wróciły do stanu sprzed kuracji, nad czym ubolewam chyba najbardziej. O ile w trakcie myłam je raz w tygodniu, w ogóle się nie przetłuszczały, tak teraz muszę co drugi, trzeci dzień😦

Całe ciało nie było jakoś bardzo wysuszone w trakcie kuracji, jednak czuło się czasami dyskomfort i używanie balsamów było wręcz nieuniknione. Normalnie moja skóra jest bezproblemowa – nie jestem osobą, która obligatoryjnie musi użyć jakiegoś nawilżacza po każdej kąpieli, bo inaczej skóra wręcz skrzypi z wysuszenia. Balsamy używam wtedy, kiedy mam po prostu na to ochotę i tak też jest obecnie, po zakończeniu kuracji🙂

Obecna pielęgnacja: … jest bardzo minimalistyczna. Poniżej pokażę Wam wszystkie produkty na zdjęciach, jednak patrząc na wpisy, który dodałam w trakcie odbywanej kuracji – pielęgnacja jest bardzo, bardzo podobna. Sprawdza się u mnie bardzo mała ilość używanych produktów, nie kombinuję, co zużyję to dokupuję to samo. Obserwuję swoją cerę – jak jest sucha to nawilżam, jak nie potrzebuje nawilżenia – nie używam np na noc żadnego kremu, tak – żadnego. Moja obecna pielęgnacja jest dodatkowo bardzo tania, mając np na uwadze to, jakich produktów używałam kiedyś i jak bardzo finansowo wspierałam takie firmy jak Avene, La Roche Posay, Vichy, Iwostin.

  • rano i wieczorem twarz myję żelem facelle, co drugi/trzeci dzień robię peeling liście manuka z Ziaji:

2015-09-11 09.56.442015-09-11 09.55.07

  • następnie zmywam pozostałości (np makijażu) jakimś płynem micelarnym, lubię te z Mixa, obecnie używam płyno-toniku z Tołpy – tutaj kupuję po prostu to, co jest obecnie w niższej cenie:

2015-09-11 09.55.39

  • następnie używam wody termalnej z Uriage, która łagodzi i uspokaja skórę:

2015-09-11 09.55.51

  • rano używam kremu matującego z Ziaji:

2015-09-11 09.56.20

  • punktowo wciąż niezawodny Epiduo:

2015-09-16 08.02.00

Odczucia po skończonej kuracji: jak śledzicie moje wpisy, w których od czasu do czasu pojawia się moja twarz, to pewnie widzicie jak bardzo pozytywnie wpłynęły na mnie te miesiące. Dla mnie izotretynoina była ostatecznością, jeżeli ten lek okazałby się klapą, musiałabym chyba przeszczepić sobie skórę, żeby móc patrzeć w lustro. A tak szczerze … nie mogę w tym miejscu napisać nic innego niż: uważam ten lek za najlepszą decyzję, jaką podjęłam w ostatnich latach. Nie mogę jeszcze pisać o pełnym sukcesie, ba – i teraz skóra nie jest tak czysta i piękna jak w trakcie kuracji. Jednak ja taki stan akceptuję, wreszcie wychodzę bez makijażu na zewnątrz, podkład używam sporadycznie, ale za każdym razem robię to z uśmiechem na twarzy, cały makijaż to obecnie czysta przyjemność, broń Boże przymus.

Moja rada: macie zaawansowany trądzik, jest naprawdę źle i nie jest to tylko i wyłącznie Wasz wymysł? Idąc do nowego dermatologa i po zadaniu przez niego pytania: czy brał/a już Pan/i antybiotyk doustny? odpowiedzcie: tak. Mój rok zatruwania sobie organizmu Tetralysalem, którego wyleczalność to góra 3%, to strata czasu, pieniędzy, dodatkowe łzy, że to wszystko na nic, bezsilność. Większość dermatologów zaczyna leczenie od właśnie antybiotyku, po co? nie wiem, ale pewnie jest to jakaś grubsza polityka relacji lekarz-przemysł farmakologiczny. Antybiotyk to nie cukierek, i jeżeli naprawdę mamy problem i mamy wybierać pomiędzy antybiotykiem, który nie pozostaje obojętny na żaden organizm podobnie jak IZOTEK, który za to w ponad 80% pomaga, to wybór jest chyba prosty? Zarówno antybiotyki jak i izotretynoina sieją spustoszenie, raz większe, raz mniejsze, ale witaminka C to nie jest, warto mieć to na uwadze. Piszę to po to, bo wiele osób boi się izotretoniny, dlaczego? teraz nie wiem, ale rozumiem Was bo i ja miałam spore obiekcje. Te wszystkie skutki uboczne atakujące nas zewsząd – z ulotek, z różnych stron. Naprawdę, lek działa inaczej na każdego – każdy organizm jest inny, jedni przejdą kurację niemalże bezboleśnie z suchymi ustami jak ja, inni będą zmuszeni ją przerwać, przez złe wyniki krwi, bóle mięśni, złą tolerancję leku. Jednak ważne jest aby spróbować, bo jeżeli macie problem do tego stopnia, że wstydzicie się na siebie patrzeć, a potem myślicie: nie pójdę do dermatologa, nie zacznę kuracji izotretoniną bo ten lek mnie zabije, to co to za życie? Żyjecie raz, żyjecie tak, aby wspominać ten czas jak najlepiej. Wiem jak bardzo trądzik może wpłynąć na komfort życia, pomimo że babcia nad uchem papla, że jesteś najpiękniejsza, facet akceptuje Cię taką jaką jesteś, a mamusia i tatuś kochają, bo jesteś ich dzieckiem, obojętnie czy masz pizzę na twarzy czy jesteś gładka i piękna jak papier do pieczenia. A później idziesz do łazienki, zmywasz te tony makijażu, beczysz i użalasz się nad sobą. Morał? To Ty masz kochać siebie. Nikt inny nie zrobi tego za Ciebie.

Kuracja minęła mi bardzo szybko, tak szybko, że jak już dermatolog powiedział to magiczne: pani Asiu, kończymy to co mamy i zamykamy kurację na przyjętych 8 700mg izotretoniny, w głowie kłębiły mi się pytania: ALE JAK TO? JUŻ? I co ja teraz będę rano popijać po śniadanku?😦 Nie traktujcie tego leku jak swojego wroga, tylko jak coś, co suma summarum zmieni komfort Waszego życia. Miałam się nie rozpisywać, miałam napisać tylko: TAK, z całego serca polecam kurację izotretoniną. Tak, po przetestowaniu niemalże wszystkich leków i zewnętrznych i wewnętrznych dostępnych na rynku, wszystkich maści, żeli, mieszanek, ziółek i innych, mogę śmiało powiedzieć: to ten lek mnie wyleczył, nic innego. Lek i odrobina optymizmu, wiary, że się uda. Rekomenduję z całego serca🙂

Dzisiejsza Asia no make up:

2015-09-16 09.11.07 2015-09-16 09.11.362015-09-16 09.12.55


 

Lubię bardzo:


withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her . i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „4 miesiące po skończonej kuracji izotretynoiną + podsumowanie całej kuracji

  1. Fajny wpis…czyli u Ciebie nie było jakiś mega skutków ubocznych….

  2. Daria pisze:

    Hej😉 znalazłam Twojego bloga szukając informacji o tym właśnie leczeniu. Chciałam sobie przypomnieć troszkę. Ja również byłam zadowolona podczas kuracji i po jej zakończeniu z efektów, jednak teraz po dwóch latach problem powrócił. Na dodatek muszę czekać 2 miesiące na wizytę u lekarza, a prywatnie nie mam szans pójść, bo w moim mieście przyjmuje tylko na NFZ i tylko raz w tygodniu. Stosowane maści nie pomagają, a ja z dnia na dzień wyglądam coraz gorzej😦 już sama nie wiem co robić. Na wizycie w styczniu nie dostanę od razu recepty na leki, ponieważ doktor skieruje mnie na podstawowe badania krwi. Później kolejny miesiąc oczekiwania na wizytę. W związku z tym moja kuracja rozpocznie się najwcześniej za 3 msc ;(

    • withi pisze:

      Bardzo mi przykro że problem u Ciebie powrócił. U mnie, odpukać, nic się póki co nie dzieje.
      A nie możesz tuż przed wizytą zrobić prywatnie podstawowych badań, których wyniki są potrzebne do rozpoczęcia kuracji? Wtedy przyśpieszysz całość🙂

  3. Asia pisze:

    hej🙂 ja też jest po kuracji izotretoniną. Minęło już 15 miesięcy od odstawienia i efekt na razie super. W zasadzie, w samoświadomości przestałam się już zaliczać do grona osób z problemami skórnymi. A u mnie naprawdę problemy były poważne, zostały zresztą po nich spore blizny, które leczę laserowo. Ja skutków ubocznych nie miałam, poza wysuszonymi ustami i może trochę huśtawką nastrojów. Skóra, po odstawieniu leku zaczęła się przetłuszczać, ale nie tak, jak kiedyś. Okolicznościowo wyskoczy mi jakiś pryszcz, ale – tak jak u Ciebie – jest to związane raczej z cyklem. No i bez porównania z tym, co mi wcześniej wychodziło. Też z całego serca polecam ten lek, wszystkim, którzy sie wahają. Miałam małe obawy, ale kurację przeszłam bez żadnych problemów, a efekty przeszły moje oczekiwania. Też brałam tetracykline, też stosowałam maści. Żałuję tylko, że tak późno trafiłam na dermatologa, który znał izotretoninę i nie bał się jej przepisać. Zresztą, nie ma sie czego bać. Są przecież badania, które monitorują reakcje organizmu na lek. Ja naprawdę szczerze polecam kurację izotretoniną i z pełną odpowiedzialnością podpisuje się pod Twoim postem.

    • withi pisze:

      Hej! Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz, mam nadzieję że pomoże on również innym. Cieszę się że lek ten wywrócił Twoje życie do góry nogami, podobnie zrobił z moim. Pozdrawiam ciepło!🙂

  4. julia.presz pisze:

    Super🙂
    Piękne efekty:)

  5. Krodk pisze:

    Bardzo ładnie Ci zeszło🙂
    Co do antybiotyku – on jest naprawdę mniej inwazyjny. I niektórym po nim przechodzi🙂
    Izotretynoina jest stosowana gdy nic innego nie pomaga do CIĘŻKICH postaci trądziku, które jest oporne na inne leczenie. Absolutnie nie zgadzam się z tym, żeby mówić lekarzowi, że brało się antybiotyk gdy się go nie brało.Dermatolodzy skończyli studia, zrobili specjalizacje, ZNAJĄ SIĘ na tym co robią. I to że zaczynają od antybiotyku nie jest efektem ich niedouczenia czy układów z firmami farmaceutycznymi, tylko tego że znają się na tym co robią.
    Warto pamiętać, że izotretynoina jest teratogenna i naprawdę ma więcej działań niepożądanych niż antybiotyk. Ty Asiu po prostu lepiej „poszłaś” na takie leczenie i działania niepożądane nie były u Ciebie tak nasilone. Ale u innych osób może być inaczej. Uważam, że nie ma co się bać takiego leczenia, ale nie ma co ściemniać lekarzowi, żeby je wymusić.

    • withi pisze:

      Masz dużo racji w tym co napisałaś, z jednym się nie zgodzę – nie wszyscy lekarze znają się na tym co robią i piszę to całkiem świadomie. Niestety – zwiedziłam wiele gabinetów i miałam styczność z osobami, które wykonują przypadkowy zawód.
      Nikogo nie chciałam namawiać do ściemniania, broń Boże. Może tak to zabrzmiało, ale ze swojej strony uważam, że nie ma co się bawić w antybiotyki (które może i nie są teratogenne i nie są tak inwazyjne jak izotretynoina, jednak tak jak napisałam – witaminką C nie są i nie pozostają obojętne na żaden organizm) jeżeli ktoś ma naprawdę ciężką postać trądziku. Oczywiście – jest wiele sytuacji kiedy ktoś wyolbrzymia i mając dwa pryszcze ogłasza wszem i wobec że ma bardzo zaawansowany trądzik. Ale jeżeli ktoś walczy z tym od wielu lat i nic nie pomaga, problem jest duży to według mnie dodatkowa kuracja antybiotykiem, który na 97% nie pomoże, TYLKO po to, żeby lekarz upewnił się, że uwaga, uwaga: antybiotyk nie pomógł, czas na izotretynoine, jest bezsensu.
      Ja tak uważam i wiem, że gdyby ktoś mi to wcześniej uświadomił, nigdy w życiu nie przyjęłabym ani jednej tabletki Tetralysalu🙂

  6. An pisze:

    Bardzo ładne efekty po kuracji, oby jak najdłużej. Moja siostra kilka lat temu była na kuracji izotekiem i do tej pory nie ma problemu z trądzikiem, a podobnie jak Ty – przeszła przez wiele leków i maści i dopiero Izotek jej pomógł. Bardzo merytoryczny wpis. Całusy!🙂

  7. Klaudia pisze:

    Czy lekarze bez problemu kieruja na leczenie Izotekiem? Ja mam od lat tradzik w okolicy brody, rzuchwy, policzkow. Sa to natretne male czerwone krosty. Zmienialam diete, pilam duzo wody i nic. Ciagle sa. Przygasna, ale zawsze wracaja. Mam tego dosyc. Jestem umowiona na wizyte i bede chciala Izotek albo jakis inny o tym skladzie, ale nie wiem czy lekarz mi przepisze. Czy polecasz przed wizyta zrobic jakies badania?

    • withi pisze:

      Jeżeli ocenią, że nadajesz się do leczenia to tak, raczej nie robią problemów. Wcześniej przetestują na Tobie antybiotyk, bo w ich rozumowaniu, nie jest tak agresywny jak Izotek. Bzdura. Co do badań … ja zrobiłam je po wizycie, dostałam całą listę badań, które muszę zrobić. Każdy lekarz chce przed kuracją zbadać inne rzeczy, zawsze jednak jest to: cholesterol, aspat, alat, trójglicerydy, bHCG (w przypadku kobiet). U mnie lista była taka: morfologia
      glukoza
      cholesterol (całkowity)
      triglicerydy
      AspAT
      AlAT
      Kreatynina
      eGFR
      bHCG
      badanie ogólne moczu
      Nie polecam robić przed, bo nie wiadomo czy w ogóle lekarz uzna, że Twoja skóra nadaje się do leczenia izotretynoiną. Na spokojnie zrobisz wszystko, jak już będziesz wiedziała na czym stoisz. Chociaż wątrobę zawsze warto zbadać, nie są to jakieś drogie badania. Ale to jak już uważasz🙂
      Pozdrawiam i trzymam kciuki, napisz jak już będzie po wizycie😉

      • Klaudia pisze:

        Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz, ja jestem juz tak jak Ty po antybiotyku, tez po Tetralysalu, kiedy go przyjmowalam to skora sie rzeczywiscie poprawila, ale po kuracji wszystko wrocilo do poprzedniego stanu. Mam wizyte 23.09, napisze co mi lekarz powiedzial. Pozdrawiam;) ps. Ja tez swiezo upieczona polozna, pisalam Ci juz kiedys to:)

  8. iwona pisze:

    W tej chwili jeszcze Cetaphil balsam ale trochę się zaczynam go bać bo jest dość ciężki,choc moja dermatolog twierdzi że bezpieczny.
    Zamierzam zacząć wybielać plamy kremem Thiospot,bo mam straszne brązowe przebarwienia z czasów jak stosowałam różne maści na noc,a potem nie zabezpieczałam twarzy filtrem.
    Kupie sobie ten kremik Ziaji i bede stosowac na dzień.W tej chwili uzywam emulsji Lirene spf.50 ale tez sie troszkę boję,bo jest tłustawa.
    Eh,strach chyba bedzie mi juz zawsze towarzyszyć.:(

    • withi pisze:

      Mi Cetaphil w ogóle nie przypadł do gustu, używałam go w trakcie kuracji, ale potem zużyłam ostatecznie na dłonie. Ten z Ziajki matujący +25 jest bardzo ok, używam go od kilku lat – ładnie wchłania się do matu, jest tani jak barszcz, ładnie pachnie, ma dobry skład.🙂

  9. Iwona pisze:

    Gratulacje. Ja jestem dwa tygodnie po kuracji i na razie buzia w porządku. Skutki uboczne dały mi się we znaki ale nie żałuję mimo to, że się zdecydowałam na leczenie.
    Czym nawilżasz buzię na noc jeśli już to robisz?

    • withi pisze:

      Super, daj znać po jakimś czasie jak będzie.
      Właśnie szukam jakiegoś fajnego kremu na noc, bo głupio pisać, ale nie pamiętam kiedy ostatnio aplikowałam coś na noc, a wiem że to też błąd. Mam krem nawilżający z Neutrogeny, więc go stosuję. Ale muszę się rozejrzeć za czymś innym, pewnie kupię coś z LaRochePosay, mam stamtąd sprawdzone kosmetyki🙂
      A Ty co na noc używasz?

      • iwona pisze:

        Hej:)Odzywam sie po prawie dwóch miesiącach od końca kuracji i niestety u mnie nie jest dobrze.Wróciło przetłuszczanie,od dwóch tygodni codziennie cos wyskakuje,do tej pory były to malutkie krostki.Dzisiaj wyszedł mi spory pryszcz na policzku.Jestem załamana.
        Smaruje to wszystko epiduo,na razie bardziej punktowo.
        We wtorek jadę do mojej dermatolog i mam nadzieję ze cos zaradzi,choc znają ją nie mam dużej nadziei.Leczyła mnie mała dawka 20mg,może to jest powodem.Cały czas biore Teenie antykoncepcyjnie i wydaje mi sie ze ona chociaz powinna trzymac cere w ryzach.Jestem chyba beznadziejnym przypadkiem.Mam juz prawie czterdzieści lat i myslałam ze to juz koniec mojej walki ale chyba jednak nie:(

        • withi pisze:

          No hej, dzięki za odezwanie się. Mam nadzieję że dermatolog coś poradzi, trądzik nie powinien wrócić, a już zwłaszcza w tak szybkim czasie od odstawienia …
          Mi czasami też coś malutkiego się pojawia, głównie jest to związane z cyklem hormonalnym, ale nie jest to nic niepokojącego. Nie jesteś beznadziejnym przypadkiem, nie pisz tak. Przed kuracją IZO miałaś robione badania hormonów? Może pomyśl żeby zrobić wymaz na obecność gronkowca?
          Pozdrawiam, trzymam kciuki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s