ORIGINAL by AnjaRubik

***

Hej. Zapraszam na szybki wpis poświęcony zapachowi, przy którym chodziłam, który wąchałam i w końcu postanowiłam go nabyć, a mowa tu o całkiem nowym, pierwszym zapachu sygnowanym nazwiskiem Anji Rubik ORIGINAL, który można nabyć w salonach Inglot od drugiej połowy 2014 roku.

Zapach jest na pewno bardzo oryginalny, zresztą patrząc na nazwę taki chyba był cichy zamiar twórców. Naprawdę jest unikatowy, świadczy o tym chociażby wszechobecne zainteresowanie, zwłaszcza płci męskiej, a pytania: co tak ładnie pachnie?, zdają się nie mieć końca. I rzeczywiście, zapach przyciąga. Mogłabym go opisać jednym słowem: unisex. Jest zarazem delikatny, pudrowy, a przy tym bardzo elegancki. Otula ciepłem, jest bardzo intymny, seksowny, czysty. Zapach na pewno nie przytłacza, nie narzuca się, ale ewidentnie daje o sobie znać, zaciekawia otoczenie.

Sama buteleczka jest prosta, minimalistyczna, czarno-biała, czyli patrząc na choćby styl samej autorki (?), nie mogło to być nic innego. Jednak niczym nie powala, a już na pewno nie jakością. Opakowanie brudzi się, nie wygląda jak perfumy z wyższej półki. Mi się podoba, bo lubię prostotę samą w sobie. Jednak patrząc na to, że perfumy nie kosztują grosze, dodatkowo są sygnowane nazwiskiem znanej modelki, myślę że można było nad całością trochę bardziej popracować.

Wszystko pięknie ładnie, ale dopiero po zakupie odkryłam jeden, ale dla mnie KLUCZOWY minus tego czarno-białego flakonika i esencji w nim zawartej … Dla mnie trwałość perfum jest na samej górze, tuż po fascynacji połączeń zapachu. Trwałość ORIGINAL zostawia wiele do życzenia. Perfumy, za które wydamy 200zł za pojemność 50ml POWINNY być na tyle trwałe, że nie oblewając się nimi z góry na dół rano, powinnam je czuć wieczorem chociaż minimalnie. La vie est belle czuję na sobie nie dość że wieczorem, to jeszcze na następny dzień, po zaledwie dwóch/trzech psiknięciach. Anji i jej ORIGINAL nie czuję nawet w połowie dnia, ba, po dwóch godzinach po zapachu zostaje tylko leciutkie wspomnienie. To przykre. Bo zapach jest piękny i mogłabym go z dziką przyjemnością nazwać kolejnym, tuż po Lancome-La vie est belle, Chanel Coco Mademoiselle i Chloe – moim zapachem. Niestety. Pomimo początkowej fascynacji już więcej nie wydam na niego złamanego grosza. Może taki też był cichy zamiar? – oszołomić, zaciekawić, zachęcić do zakupu, a po nabyciu zniechęcić trwałością? Szkoda, myślałam że każdemu zależy na tym, żeby potencjalny klient wracał do jego produktu na okrągło …

Dzisiaj padło na La vie est belle, zapach, który nie jest w stanie mnie rozczarować.

Buziaki, dajcie znać czy znacie ORIGINAL, a może używałyście i co w takim wypadku sądzicie. Z kolei jeżeli jeszcze go nie znacie, zajrzycie przy okazji do Inglota🙂 Pozdrawiam i ściskam, Asia.

ss2015-08-22 10.15.07 sIMG_20150816_141249


 

Muzyka:

withi

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her . i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „ORIGINAL by AnjaRubik

  1. A. pisze:

    Hej! Czy mogłabyś napisać posta poizotekowego? O pielęgnacji, efektach itd.?😀

  2. Lila pisze:

    Dzisiaj za Twoją namową zajrzałam do Inglota i zapach jest rzeczywiście piękny! Cały dzień za mną chodzi. Dobrze że napisałaś o tej trwałości, wielka szkoda
    Pozdrawiam, lila

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s