izotretynoina – update (luty 2015)

***

izotretynonina – update (grudzień 2014) kkkkklik

948px-Isotretinoin3d.svg

Hej. Tak jak obiecałam, nadszedł czas na kolejny (uhuhu, aż drugi) update mojej kuracji izotretynoiną, dokładnie lekiem o nazwie Izotek – dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę jak długo ona już trwa, i jak jest … przyjemna. Jak mam być szczera – gdyby to tylko było dozwolone, mogłabym śmiało brać izotretynoinę do końca życia. Niestety nie zawsze jest tak pięknie i kolorowo, lek ten jest bardzo obciążający dla organizmu i czasami te sześć, siedem miesięcy to dla niektórych zbyt długi czas.

Jak jest u mnie? Wzorem grudniowego wpisu, podzieliłam wszystko, tak, aby było przejrzyście i bardziej zrozumiale. Jestem po kolejnej wizycie u dermatologa i wcześniejszym wykonaniu badań kontrolnych. Nie robiłam takich badać od grudnia, czyli tak naprawdę nie wiedziałam co słychać u mojej wątroby przez dość długi czas (niecałe 3 miesiące). Ale do rzeczy:

* dzień kuracji: 148

* przyjęta dawka leku: +/- 5450 mg (dokładnie policzę jak wrócę do Warszawy)

* badania krwi: miałam dość sporą przerwę pomiędzy ostatnim badaniem a wcześniejszym, tym grudniowym, ale to z tego względu, że moja pani doktor była na urlopie, wizytę musiałam przełożyć na koniec lutego i suma summarum wyszły prawie trzy miesiące przerwy. Jak to wygląda po najświeższych badaniach? Wrzucam tabelkę porównawczą:

PS: Zważywszy na dość solidne ilości leków przeciwbólowych, które przyjmowałam od około tygodnia przed badaniami (związane z usuwaniem ósemki), badania wyszły nieco zawyżone – wiadomo, że tramal, kodeina, pyralgina i paracetamol w ilościach dość sporych, odbiją się nieco na wynikach krwi. (chociaż pani dr powiedziała że niekoniecznie tak jest …) Popatrzcie jak mi TG skoczyły : O

badania

* skutki uboczne: Opiszę tylko nowe skutki uboczne, ponieważ nie ma sensu się powtarzać. Te, które towarzyszyły mi do grudnia macie opisane w pierwszym wpisie, o tutaj – kkklik. Jak jest teraz? Poza chropowatymi wysypkami na dłoniach (zwłaszcza jak szłam do szpitala co = używanie niezliczonych par jałowych i lateksowych rękawiczek), suchej skórze na ramionach, wielu siniakach na nogach – jest chyba ok. O dziwo nie wystąpiły u mnie jakieś krwotoki z nosa, co może się zdarzać. Bóle mięśni to już na szczęście przeszłość. Dalej występuje suchość oczu, szybciej muszę wymieniać soczewki, ale nie muszę używać kropli nawilżających. Włosy i paznokcie rosną ekspresowo, nie wypadają, nie łamią się. Cera twarzy nie jest wysuszona jak w pierwszych miesiącach. Od października nie miałam żadnych wyprysków na buźce, nic, zero. Usta smaruję co pół godziny, czyli wciąż w każdym miejscu mam masełka z Nivei – bez nich nie ruszam się z domu. W styczniu wystąpił u mnie mały incydent, po którym wylądowałam na pogotowiu – w pierwszy dzień okresu, który notabene spóźnił się 10 dni, dostałam mega krwotoku i zaczęłam wymiotować krwią po spożyciu Ketonalu. Teraz mam ketonalową abstynencję, lekarz połączył to ewidentnie z lekiem, który przy tak osłabionym organizmie, jakim jest teraz mój, podrażnił mi układ pokarmowy po całej linii. Natomiast spóźniony i bardzo nieprzyjemny okres połączył oczywiście z kuracją izotretynoiną. Co jeszcze? Chorować, nie choruję – czasami jestem bardziej osłabiona. I chyba tyle, wydaje mi się że wspomniałam o wszystkim co mnie męczyło przesz ostatnie miesiące. Szczerze mówiąc, żyję i żyje mi się fantastycznie, te malutkie skutki uboczne po wypisaniu wydaje się, że jest ich taaaaaaaaaaaaaak dużo, że ta kuracja to musi być jakiś koszmar. W rzeczywistości są niemalże niedostrzegalne i bardzo często można się do nich szybko przyzwyczaić. Ważne żeby mieć z tyłu głowy że to czy tamto to może być skutek uboczny kuracji i być przygotowanym – wtedy nic nas nie zaskoczy😉

Do tego co jeszcze zauważyłam:

– tendencja do robienia się wielkich siniaków, kiedy normalnie nie skóra nie byłaby nawet zaczerwieniona

– czasami jak zapominałam żeby się nie drapać – zostawały mi takie czerwone paski, wręcz szramy, jakby mnie co najmniej podrapał jakiś wielki drapieżnik – sumując: skóra jest naprawdę delikatna i podatna na wszystko

* pielęgnacja: wciąż bardzo, bardzo minimalistycznie, jeżeli o to chodzi. Twarz myję tym, co najdelikatniejsze, czyli żelami do higieny intymnej – uwielbiam ten z aloesem z Rossmanna, ostatnio odkryłam delikatną piankę z Green Pharmacy, również jest świetna (zdjęcia wszystkich produktów jakich teraz używam będą poniżej). Jeżeli chodzi o kremy – wciąż masło kakaowe z Ziaji na noc – nie jestem w stanie powiedzieć ile tych małych opakowań zużyłam w trakcie ostatnich miesięcy, ale jedno takie starcza mi na jakieś 2 tygodnie, więc podejrzewam że bardzo dużo. Tutaj się nie ograniczam, wieczorem nakładam na twarz potężną warstwę tego masła, a moja skóra i tak wchłania go w niebotycznie szybkim czasie. Na dzień używam albo krem nawilżający z Ziaji 25+, albo krem z Psyhiogel – póki co zużywam próbki, które dostałam od dermatologa, ale w zapasie mam już całe opakowanie – jest naprawdę fajny. Raz na jakiś czas robię peeling morelowy z Soraya, na jakieś delikatne przebarwienia używam EffaclarDuo.

Do ciała polecam balsam z MIXA.

2015-02-19 11.42.15 2015-02-19 11.42.32 2015-02-19 11.42.43 2015-02-19 11.42.56

* poziom zadowolenia: Rewelacja. Nie mówię już o tym, że mam czystą i ładną cerę, z kilkoma przebarwieniami, których za nic nie mogę się pozbyć. Że wychodzę bez makijażu. Ale chodzi o samopoczucie … To jest coś niesamowitego, naprawdę.

+ myję włosy raz na pięć, sześć, siedem dni, impossible ! :O

* cennik: jak zwykle wszystko wrzucam w tabelce porównawczej (badania krwi pierwszy raz udało mi się zrobić na fundusz):

Bez tytułudd

* wizyta dermatologiczna 24.02.15: patrząc na najświeższe wyniki badań, moja dermatolog postanowiła znowu wprowadzić Tulip10mg, obniżający TG i cholesterol, oraz zmniejszyła mi dawkę. Do tej pory brałam 40mg/doba, teraz będę brała 20mg jednego dnia, 40mg następnego i tak na zmianę. Kontrolna wizyta + badania za +/- miesiąc.

withi

 

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her . i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „izotretynoina – update (luty 2015)

  1. ciocia_zlo pisze:

    mi już ostatnie dwa opakowania zostały do końca🙂 z tym, że ja mam dawkę 60 mg/dobe. i też jestem mega zadowolona! całą kuracje doskwiera mi suchość ust i w sumie to suchość wszystkiego😛 ale nie jest to jakoś bardzo męczące. wyniki u mnie zawsze w normie, nawet przy tej sporej dawce, więc na co tu narzekać? liczę, że efekt się utrzyma, a ja będę mogla zaczać walczyć u kosmetyczki, żeby jeszcze troszkę poprawić wygląd skory bo też mam przebarwienia

    • withi pisze:

      Niezła dawka, ja kilka razy wzięłam 60mg, ale nie stale. Przez długi czas brałam to 40mg, teraz biorę 30mg i jest ok, czyli poza lekkim wysuszeniem nic więcej mi nie doskwiera na dłuższą metę.
      Czyli niebawem finiszujesz?🙂 Extra, ciekawe jak będzie po, pisz mi na bieżąco😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s