… the things we lost in the fire, fire, fire

***

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze z totalnym zdziwieniem, mieszającym się z politowaniem patrzyłam na biegających ludzi-zombie, których mijałam pędząc na poranne zajęcia w środku zimy = w środku nocy (taaaak, zbliża się okres, kiedy będziemy wychodzić ‚w nocy i wracać w nocy’ -.-) … Chciałam wykazać się odrobiną empatii i chociaż trochę zrozumieć ten, w moim tamtejszym mniemaniu, totalny akt desperacji. Bo jak do jasnej anielki można biegać w mrozie o siódmej rano !? Ok, gadki szmatki, że niby sport uzależnia, że jak się wkręcisz, to wyjście na zewnątrz o szóstej rano w niskich temeraturach, to NAPRAWDĘ tylko kwestia wskoczenia w wygodne buty i ciepłe ubrania …

Taka dzisiejsza sytuacja. Obudziłam się o piątej z bólem głowy i burczeniem w brzuchu – super, myślę …  -.- Zjadłam, obejrzałam powtórkę Kuby Wojewódzkiego, patrzę za okno, a tam ciemno, zimno i pusto. Pytam się kogoś z góry – gdzie moje wakacyjne słońce !? Wskakuję do, jeszcze ciepłego łóżka, nasuwam moją panterkową maseczkę na oczy i próbuję pospać chociaż te dwie godziny. Nic z tego. Wstaję, zakładam Tomaszową bluzę, owijam się szczelnie pudrowym szalikiem, zakładam adidasy i idę na rower O.o

Nazwijcie to jak chcecie, ale chyba jestem chora. Aha i to uczucie, jak już wracam po ponad godzinnej przejażdżce, całe ciało jest czerwone po zderzeniu z ciepłem w mieszkaniu, brakuje czucia w palcach a w lustrze widzę najszerszy uśmiech ever – możecie sobie tylko wyobrazić 😉 Od razu zaznaczę, że nie jestem w połowie takim wielkim hero-sportowcem jak wszyscy biegacze, których mijam na ścieżkach rowerowych. Nie, nie. Nawet nie chcę się z Wami mierzyć, moi drodzy. Nie ma co porównywać jazdy na rowerze do biegania, do którego niestety raczej się nie przekonam (chociaż, jak to się mawia – who knows?). Ja jeżdżę tylko rekreacyjnie i zauważyłam, że ostatnio jest to po prostu mój czas na przemyślenia wszelakie – układam sobie wtedy dzień, resetuję mózg i generalnie, czuję się lepiej 😉

Dzisiaj jak zwykle:

lalalala

Potem prysznic, następne śniadanko, spakowanie walizki i taaadam – jestem w domu, a przede mną biega jakaś szynszylowo-szara kulka, o wdzięcznych imionach – Roger Majkel I. Home, sweet home. Miałam coś jeszcze napisać, ale uciekło z głowy – spać mi się lekko chce, więc obejrzę jeszcze Na Wspólnej i zmykam. Trzymajcie się ;*

2013-09-25 09.49.08 2013-09-25 09.48.182013-09-24 07.49.08 2013-09-24 10.16.51 tumblr_msvyxadt9U1s0fzano1_500 OLYMPUS DIGITAL CAMERA tumblr_mrqzqwMDdx1s0fzano1_5002013-09-24 10.22.55 bike

***

Kocham Was. Mówi się że obecnie nie ma artystów, którzy piszą mądre teksty do swoich kawałków. Polecam wgłębić się w każdy jeden tekst z Bad Blood Bastille i przekonacie się, że są jeszcze takie perełki jak np Dan, którzy tworzą baaaardzo mądre i skłaniające do przemyśleń wszelakich, teksty. Chcę już Was na żywo ! 

Wiecie kto mi się jeszcze marzy na żywo? Poza Jacksonem, co jest lekko niemożliwe, to mógłby Bruno Mars i Olly Murs nawiedzić Warszawę. Miałam ambitny plan pojechać do Berlina na Brunka, bo będzie niedługo, ale nie znalazłam chętnych, bo to … ble ble … bo tamto ble ble …. więc poczekam cierpliwie aż nawiedzi Polskę 😉 i będę totalnie spełniona

withi

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s