~ czasy są ciężkie dla marzycieli

***

Amelii wolno żyć marzeniami i zamykać się w sobie. Każdy ma niezbywalne prawo do zmarnowania sobie życia.

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Blog został brutalnie zaniedbany przez jego własną, pierworodną matkę, którą jestem, bo go stworzyłam od początku do końca. Gdzieniegdzie widać kurz, za szablonem zaczęły rosnąć chwasty, a pod kilkoma literami znalazłam resztki obiadu z zeszłego tygodnia i rozlaną kawę. Dzieje się, i te dwa banalne słowa są moim wytłumaczeniem.

Co się działo z Asią, jak Asi w internecie nie było? Może się starzeję, może szkoda mi czasu na bezmyślne przeglądanie Pudelka, Kozaczka i Lansika, a może nasze życie i nasza rzeczywistość jest po prostu bardziej pociągająca i totalnie wciągająca niż nadmierna ekscytacja czy urodzi się chłopczyk czy dziewczynka? Hmmm … a jak ta informacja niby wpłynie na nasze życie?

Mam wakacje, więc z wakacji po części korzystam. Byłam w kilku miejscach, ba – odwiedziłam nawet rodzinny dom ! W końcu chciałoby się rzecz … zdałam sobie sprawę z tego, że ostatnio w Rzeszowie byłam pierwszego maja, także no, wypadało w końcu przyjechać, tym bardziej że stęskniłam się za tymi wszystkimi ludźmi, za tą szarą, mięciutką kulką, za wszystkim, wszystkim, wszystkim ! A poza tym ogarnęła mnie w Warszawie jakaś niebezpieczna rutyna – praca, szpital, praca, szpital. Powiedziałam sobie stop i z tej też racji, kilka dni, bo aż sześć, spędziłam na podkarpaciu – spotkałam się z moimi najbliższymi, nadrobiliśmy ostatnie dwa lata, w końcu zrobiliśmy gimnazjalną noc filmową, jak za dawnych dobrych czasów. Jej, gimnazjum to zde-cy-do-wa-nie najlepszy okres w moim życiu – poznałam wówczas najwspanialszych ludzi, z którymi, pomimo przeróżnych przeciwności, zawsze jak tylko się spotkamy, nawet po dość długich przerwach, to tematy i rozmowy nie mają końca. Znalazł się również czas na dopracowanie wrześniowego podboju Niemiec i Heide Parku (już w żyłach pulsuje adrenalinka mrrr). Przy okazji pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o Heide Park’u i obiecałam sobie wówczas, że moje życie będzie zmarnowane na całej linii, jeżeli nie odwiedzę tego miejsca. Adrenalina to jest coś cudownego, generalnie jest mało rzeczy, których się boję – w sumie mogę wymienić je na palcach u jednej, bądź dwóch dłoni:

  • biedronki
  • samotność
  • bezradność
  • śmierć najbliższych
  • choroby najbliższych

Zawsze ciągnęło mnie do tego typu atrakcji, więc czas spędzony w tym miejscu będzie na bank niezapomniany. Obecnie znowu egzystuję na warszawskich zasadach – znowu praca i dyżury.

Niebawem pojawi się wpis o filtrach do twarzy, jako że skończyłam testowanie próbek od pani dermatolog i zdecydowałam się na dwa produkty, które najbardziej zaprzyjaźniły się z moją cerą. Aha, Tetralysal jak jadłam tak jem, także kuracja w toku, chciałoby się rzec. Bez większych rewelacji, ale wciąż wierzę że na te pozytywne rewelacje przyjdzie w końcu czas. Po trzydziestu dwóch dniach skończyłam brać podwójną dawkę 300mg/doba i obecnie biorę jedną tabletkę 300mg dziennie.

Przy okazji nie spodziewałam się, że w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy dostanę taaaak dużo maili i wiadomości z pytaniami odnośnie położnictwa, które studiuję. Każdego niemal dnia zasypywaliście mnie prywatnymi pytaniami odnośnie studiów, jak to wygląda, jakie są dyżury, jaka perspektywa pracy itd, że byłam w głębokim szoku, dopóki nie uświadomiłam sobie (wiem, jestem nad wyraz bystra :D) że … hej, Żan – właśnie jest rekrutacja głupcze. I wszystko stało się takie jasne. Mam nadzieję że na wszystkie pytania odpowiadam w miarę rzetelnie i dziękuję za takie zaufanie w tej kwestii 😉

PS: Podsumowanie jazdy na rowerze. Z lewej strony stan na 22 czerwca, z prawej strony stan na dzisiaj, czyli ostatni dzień lipca. śmigam sobie na tym moim kochanym rowerku, śmigam 😉 

endo

PS1: Sto lat dla naszych dziewczynek, które 23 lipca skończyły … 4 soczyste lata :O A pamiętam jak się rodziły … jak mnie brzuch bolał 😀 Byłam wtedy młoda, nieco głupsza i po uszy zakochana w panie Federerze (nie żebym obecnie nie była, ale teraz to nieco inna miłość – w końcu zrozumiałam co to takiego miłość platoniczna i że drugiego Rogera na świecie niestety nie ma, a zdradzić Mirki to ten pan raczej nie zamierza :()

23.07

Póki co garstka zdjęć:

Anne-Hathaway-Harpers-Bazaar-UK-3

Piękność moja cudowna na tapecie (po prawej wszystkie filmy do obejrzenia na tak zwane ‚cito’, a po lewej folder pt: „Filmy”, w którym obecnie znajduje się jedyne 112 filmów – Dobo moja droga, dlaczego masz tylko dwadzieścia-cztery godziny? :() Przy okazji zapraszam na moje konto na Filmweb – kkkkklik

tapp

Denisa Dvorakova Vogue Russia February 2011 Jason Schmidt styling Olga Dunina ballet.....2013-07-15 6.42.442013-07-15 19.59.05 2013-07-16 14.41.20 2013-07-16 17.39.27 IMG_6007

Zaczynam kompletować nową paletkę z Inglota i powiem Wam, że najbardziej jednak lubię okrągłe trójki – jednak są najbardziej poręczne. Średnio mi się podoba ta na magnesy, no ale nawet nie zwróciłam na to uwagi ;/ A poza tym – jest dość ciężka, a mi jednak zależy na tym, aby tą wagę niwelować, jak się tylko da. A cienie to póki co: 341 matte & 487 DS.

2013-07-27 17.46.02 2013-07-27 17.46.24 2013-07-27 17.46.35

110704_174637 Obraz 2388a The-Capsule_Athina-Rachel-Tsangari_Web-Photo_09_730x100002013-07-26 09.20.022013-07-16 13.53.47 aaa IMG_6003 tumblr_mfa3xdfcyQ1qckcjqo1_500

***

withi

Advertisements

4 thoughts on “~ czasy są ciężkie dla marzycieli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s