tak bolało, nie chciało się żyć, a teraz takie nieważne […]

***

Jakie to dziwnebu
tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre
jak nic

Szare niebo płacze dostojnie nad naszymi głowami. Z niemal wymuszoną gracją upuszcza na mój mały wszechświat krople, ostre i czerwone od bólu i cierpienia. Deszcz to idealny akompaniament do rozmyślań wszelkich, nad solidną dawką kofeiny i książkami, unoszącymi bezradnie swe papierowe ramiona, proszące o choć odrobinę uwagi. Daję upust kofeinie, wlewam ją brutalnie do swojego wnętrza, pozwalam jej zatruć mój organizm i zabieram się za masochistyczne analizowanie tego co tu – obecnego, teraźniejszego i tego co tam – prawie zapomnianego i przeszłego. Mam wrażeń niemało, mój mózg tworzy coraz bardziej skręcone i pokręcone historie, a ja mam ochotę na totalne odłączenie od grawitacji – uciekam w kącik mojego małego kosmosu i trwam w nim sobie, unosząc się i przebierając w owych myślach.

Momentami mam wrażenie że wciąż mnie nie ma. Tu i teraz. Że nie mam szyi, którą mogłabym unieść w stronę nieba, popatrzeć w bok na rzeczywistość, obrócić się o sto-osiemdziesiąt stopni i spojrzeć do tyłu. Ale to chyba dobrze. Bo przeszłość to twór stworzony po to, aby o nim z dnia na dzień zapominać – żegnać się z nim stopniowo, machając chusteczką na pożegnanie, jak w starych, czarno-białych filmach. Przeszłość czasami powinna przywoływać uśmiech na twarzy, wspomnienia wypowiedziane przy ciepłej, delikatnie otulającej, herbacie. Nie powinna być bolesna. Powinna być opanowana i tylko i wyłącznie sprawiać nam przyjemność. Co jeśli przeszłość nie chce ustąpić, co jeśli pochłania całą naszą rzeczywistość? Czy wtedy powinniśmy jej jeszcze bronić i wymieniać jej zalety? Czy odpuścić i kompletnie zresetować mózg?

Nadal czasami błądzę. Na chwilę przystanę. Popatrzę w bok, dotknę miejsca, gdzie powinna być owa szyja, która mi to umożliwi. Uśmiechnę się pod nosem, stwierdziwszy z satysfakcją, że jest na swoim, anatomicznym miejscu. Dam upust wspomnieniom. I pójdę dalej. Bo przeszłość jest tylko delikatnym szkicem, wyimaginowanym obrazem. Pozwólmy i jej czasem odejść. Tak jak pozwalamy odchodzić naszym bliskim.

***

słodkości ; Służące, tym razem do poczytania ; nowy Batman na tapecie – motywuje z rana jak najlepsza śmietana (tak mi się zrymowało, bo śmietany samej w sobie nie znoszę i nie jem); moje cudowne, brązowe bucioszki (to jest ciemny brąz, ale na zdjęciach jest tak wybitnie brązowy, że aż czarny -.-) ❤ ; statua wolności na głowie, czyli ‚domowy kok‚ ; nowe mydło Savon Noir ; metoda na głoda skuteczna jak zawsze – głoda zawsze zabije ; misiu-Balbioszek, czyli ruszamy na spacer (jak jeszcze ciepło było ..) ; i chyba coś tam jeszcze, a ja tymczasem zmykam coś zjeść i do najprzyjemniejszej pseudo-pracy, let’s go, work work ; )

2013-03-04 16.52.51 2013-03-04 16.53.1020132013-03-05 12.22.59 2013-03-11 08.57.25 2013-03-07 16.13.45 2013-03-09 13.32.58 2013-03-11 08.33.59 2013-03-11 08.44.54 2013-03-11 08.53.532013-03-11 12.48.32 2013-03-11 09.41.352013-03-06 11.57.29 2013-03-11 11.01.12 Image918

***

Słucham namiętnie:

withi

Reklamy

2 thoughts on “tak bolało, nie chciało się żyć, a teraz takie nieważne […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s