:(

***

548086_451958378171100_8096939_n

Noc z niedzieli na poniedziałek, dokładnie z trzeciego na czwartego lutego, zostanie zapamiętana przez wielu, naprawdę wielu z nas, jako ta jedna z najgorszych nocy. Ktoś pomyśli – dzień jak co dzień, z tą różnicą, że już na początku lutego dane nam było poczuć wiosnę, zobaczyć słońce, iść na spacer w swetrze czy biegać po Parku Praskim w sukience, ciesząc się jak dziecko i myśląc: to już koniec zimy ! Tak właśnie ja spędziłam tą niedzielę, biegając w owej sukience po praskim, patrząc na zaskoczone tym widokiem wiewiórki, wyglądające zza drzew i powoli budzące się z zimowego lenistwa. Taka była moja niedziela. Park, kino. Nic szczególnego. Wróciwszy, padłam ze zmęczenia po dwudziestej pierwszej. Trzysta dwanaście kilometrów od Warszawy …

Teraz przeklinam tamtą pogodę, te kilka stopni na plusie, gładki i suchy asfalt – gdyby nie to wszystko, oraz mnóstwo innych, połączonych ze sobą drobnych czynników, nasz kolega byłby wciąż z nami. Nie wiem po co o tym tu piszę, w sumie nie wiem jaki ma to sens, zwłaszcza jak cofnę się do tyłu i przypomnę mój bunt wobec wszystkiego co wirtualne, a dla mnie w tym momencie fałszywe i niepotrzebne. Jednak to internet, czwartego lutego, o piątej nad ranem powiadomił mnie o stracie największego przyjaciela mojego brata. O piątej rano, jak zjadłam śniadanie, włączyłam komputer i durnego facebooka, i wtedy coś pstryknęło, coś się zmieniło. / Nie mam siły o tym pisać. Wiem tylko, że tego dnia świat stracił naprawdę dobrego i uśmiechniętego człowieka, jakim był Mateusz. Wiem też, że był on stałym czytelnikiem mojego bloga, bardzo często przychodząc do mojego brata, rzucał tylko: Dż, kiedy nowa notka? ; Dżana, wrzuć coś na bloga ; Dż, widzę brak formy, zaniedbujesz bloga, nie mam co czytać … Obecnie jak o tym myślę to mam łzy w oczach, a w zasadzie to nie tylko, bo są już niemal wszędzie. Mam też w szafie olejek do kąpieli, który brat dał mi na Święta, a Mateusz stojąc obok powiedział: sam pomagałem wybierać, ładnie pachnie, pamiętam, bo kiedyś go gdzieś użyłem 🙂 Miał dwadzieścia-dwa lata, całe życie przed sobą, masę marzeń i pomysłów na to jak zrealizować je na sto procent. Jedno jest pewne – miał też wokół siebie wspaniałych przyjaciół, w tym mojego brata, rodzinę, i mimo, że przeżył zaledwie 8232 dni, przeżył tym samym więcej, niż niejeden 60sięcio latek. Intensywnie, szybko, tak jak lubił.

Zginął podczas tego, co kochał najbardziej i co jak widać było dla niego jednocześnie przekleństwem. Zginął dlatego, że naćpany facet bez prawa do jazdy, wyjechał po pizze … Nie ma sensu na siłę kogoś usprawiedliwiać, tłumaczyć komuś jak było, opisywać sytuację, czy miejsce wypadku, które, widziane przed północą, zostanie przeze mnie na zawsze zapamiętane. Znicze, ciemna i mordercza droga. Osoby, które go znają, wiedzą jakim utalentowanym i zdolnym był człowiekiem. Nie był święty, bo któż z nas jest? Wiedział jakie są konsekwencje, prawdopodobnie myślał o tym za każdym razem jak wsiadał na motocykl , Od kilku dni intensywnie zastanawiam się nad swoim życiem, chyba pierwszy raz … aż tak intensywnie. Co my po sobie tu zostawimy? No co – bloga, konto na facebooku? Kilka notek o kosmetykach … o nowych butach? Brzmi tak żałośnie, że zaczynam być nieco zażenowana. Jak mnie tu nie będzie, wordpressie, usuń to wszystko, proszę.  Teraz muszę ochłonąć, trochę sobie wszystko poukładać. Ta pustka, która panuje teraz wśród najbliższych Mateusza, ten paraliżujący smutek … Boli jak cholera, pomimo, że nie znaliśmy się aż tak bardzo. Ciekawe jak musi boleć najbliższych … Życie jest kruche.

Byłeś dobrym i uśmiechniętym człowiekiem. Wszystkim pomagałeś. Byłeś najlepszym przyjacielem mojego brata. I takiego Ciebie zapamiętamy.  &&  

A mój brat już nigdy nie wsiądzie na motocykl. Obiecał.

345393776_288597981200942_1855906983_n2motomikolaje_podkarpacie2012_059393776_288597991200941_1165290427_n201920110907568 IMAG0461 IMAG1297393776_288598007867606_1064251483_n71860_382060031889726_1116866715_nmaszyny-6984

***


withi