ruch innych kroi cię w coraz drobniejsze kawałki

***

nagle
wycinasz się
z pomieszanych form ulicy
wypukłością nóg
               twarzy

zbliżasz się - pół
mijam cię - pół

jakże mi szkoda
tej zawsze jednej strony nie widzianej!
odchodzisz - pół
ruch innych
    kroi cię
        w coraz drobniejsze
            kawałki

nic mi z ciebie nie zostało
nagle

Hi, hay, hello ! Powyższe, szkolne google, nasunęły mi częściowo temat, na dzisiejszy wpis. Jak powszechnie dane nam będzie jutro zauważyć – na ulice, ze wszystkich stron, począwszy od jutrzejszego poranka – wylęgną się rzesze małych żołnierzy, z ciężkimi, wgniatającymi w chodniki, tornistrami, a ja, stara baba, będę siedzieć i robić się purpurowo-bordowa z zazdrości. To, że możecie kupować sobie zeszyty z Hello Kitty czy z Justinem Biberem, to, że macie możliwość być młodymi i mającymi-wszystko-gdzieś uczniami, to, że mamusia wozi Wasze pupy do szkoły pod same drzwi, robi pyszne kanapki i trzyma kciuki za nic nieznaczącą kartkówkę z WOSu (a może to ta chęć bycia ową mamusią? ;<) … to wszystko sprawia, że once more chcę się cofnąć w czasie i też stać przed ciężkim, jak worek cementu, dylematem, czyli jaki długopis wybrać, żeby Anię zżarła zazdrość. To niesprawiedliwe. Z drugiej strony, pamiętacie te, pełne napięcia i wewnętrznego spięcia, momenty, kiedy to z niezwykłą brutalnością otwieraliśmy kanapki, na szkolnych przerwach (mowa o czasach podstawówki) sprawdzając: co jest w środku, i krzycząc wniebogłosy: o nie, znowu szynka ! Q_x (tak, tak, i ja kiedyś jadłam szynkę – nie ma się czym chwalić). To były czasy …

Czy też macie wrażenie że nasze szkoły z roku na rok ciągle się zmieniają, i w moim, dwudziestoletnim mniemaniu, wcale nie na lepsze? Duże ilości, zbyt ważnych ludzi, główkują, dyskutują, debatują, a koniec końców, dzieci i tak nic pożytecznego z tego nie mają. Co więcej, skoczę subtelnie na inny temat … nie widzę w Warszawie trzepaków, dzieci grających w piłkę nożną (przecież za to dostaje się obecnie mandaty, eh) czy nie słyszę Mam wołających, z siódmego piętra, swoich pociech na obiad. Gdzie to wszystko jest? Dlaczego najmłodszym pokoleniom zabiera się dzieciństwo, jakie było dane nam? Dlaczego ‚w gumę‚ czy ‚w krowę’ gra się teraz na facebooku? Myślę, że po części moje dzieciństwo zostało ukształtowane przez dzieci, które dane mi było spotkać, z którymi dane mi było bawić się całymi dniami i nocami. Konstruktywne rozmowy, zabawy, kilogramy słonecznika i czarne, od niego, paznokcie. Ostatni dzwonek w szkole, dwa szybkie susy do domu, i rower, rolki, skakanka … all day & all night. Powiedziałabym inaczej – moje dzieciństwo zostało ukształtowane przez podwórko, ale brzmi to co najmniej niewygodnie – przynajmniej mi na myśl nasuwa się jakaś dziecięca bójka o ‚teren’, podwórkowe gangi biegające z kuchennymi nożami i inne tego typu zabawy – co to, to nie, ja się grzecznie bawiłam. Ale podwórko wychowuje i prostuje, trzeba przyznać.

I innej beczki – podobno angina charakterujze się wymiotami, osłabieniem, brakiem chęci, a co gorsze, nawet niechęci !!!, do czegokolwiek, czyli totalne, społeczne przeżucie i wyplucie. Podobno też, nie zaleca się picia kawy, ani jedzenia niczego ostrego (aż czuję, jak w brzuchu śmieje się i wesoło machają do mnie Noodle w pudle i dwa kubły kawy -.-).

Oh seriously? Chyba zaatakował mnie jakiś paciorkowiec i chce ewidetnie się ze mną zaprzyjaźnić. Niech to się skończy. Bo …

Dzisiaj wracamy … NA ulicę WSPÓLNĄ ! ! ! + jutro przyjeżdzają do mnie rodzice, jup ! ❤

Film na dzisiaj? ‚Wrogowie nienawiści’ oglądani po drugiej w nocy z jabłkowo-malinową owsianką w łapie. Boże. Jakby ktoś spojrzał na moją obecną egzystencję z boku, uznałby mnie za co najmniej chorą psychicznie, nieradzącą sobie ze wszystkim, podstarzałą kryminalistkę. Wstaję o drugiej w nocy, jem śniadanie, oglądam film, kładę się spać, wstaję o siódmej, jem śniadanie, kładę się spać, wstaję o dziesiątej … i nie, już nie jem trzeciego śniadania ^.^ Ile tak można ciągnąć? Momentami czuję się jak niemowlak, który w środku nocy budzi się na ‚karmienie’, regularnie co trzy godziny, je co mu mamusia da i idzie dalej spać. Nie no spoko, mi takie życie nie przeszkadza – gorzej jak kiedyś będę musiała się tłumaczyć mojemu mężowi, dlaczego w środku nocy gotuję sobie płatki z mlekiem -.- Swoją drogą, niebawem robię krok do przeszłości, i wracam do grania w planszówki – Magia & miecz, that’s it people ! ! !

Trochę zdjęć na koniec (na pierwszym wyjątkowo lubię swoje włosy i tak – krótkie, jeansowe spodenki to najlepsze ubranko na świecie!)

pytaliście się kiedyś o ścieżki dla osób na rolkach ; tak to wygląda:

***

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s