Michael Kors 5633

***

Może niektórzy z Was pamiętają mój wpis (który znajduje się tu – kkklik), w którym pisałam, że mam ochotę na zakup czegoś, na co zapracuję sobie sama od początku aż do samego końca, i sprawdzę na własnej skórze, jak wiele prawdy jest w tym, że taki ‚prezent’ dla samego siebie, smakuje i cieszy bardziej, niż kupiony za pieniądze, np od rodziców czy z innych źródeł. Teraz, kiedy spełniłam swoją ówczesną obietnicę, mogę śmiało przytaknąć i powiedzieć, że owszem – smakuje i to jak.

Na zdjęciach w poprzednich wpisach mogliście zobaczyć, że na mojej ręce dość regularnie zaczął pojawiać się zegarek, o którym sporo marzyłam i długo zastanawiałam się, czy to na pewno ten. Chodziłam po tych warszawskich SWISSach, oglądałam, rozmawiałam i w końcu padło na cudownego Michaela Kors’a 5633 z mechanizmem CITIZIEN, na pudrowym, delikatnym, skórzanym pasku. Powiem tak – zegarek ten w internecie wygląda paskudnie, dosłownie – p+a+s+k+u+d+n+i+e (nawet zażartowałam z panem ze SWISSa w Woli Park, że robią sobie wybitną antyreklamę, stąd mogę im podrzucić moje zdjęcia, które w 90% oddają piękno tego timepiecea) – tutaj macie potwierdzenie moich słów – kkkkklik.

Moje pierwsze kroki przy ‚wyborze’ zegarka, były strice internetowe – w zakładce umieściłam początkowo mnóstwo, naprawdę mnóstwo zegarków, głównie Michaela Kors’a, Fossila, Tissot’a i TIMEXa. Później, z dnia na dzień, lista robiła się coraz krótsza, a i tak muszę przyznać, że najwięcej zegarków, które tam miałam, to były zegarki na złotych, bądź różano-złotych bransoletach. I do samego końca byłam skłonna kupić właśnie taki, gdyby nie wycieczka do salonu i zobaczenie na żywo zegarka, który obecnie posiadam, oraz jego ‚siostry’, w nieco innych kolorach, tj Michael Kors 2249 – zdjęcie po prawej. Ten zegarek był nawet przez chwilę na tej liście początkowej, ale z czasem go stamtąd wyrzuciłam, bo w głowie miałam tylko te bransolety, bransolety …

Jednak zobaczenie i przymierzenie zegarka to mus, stąd w życiu nie kupujcie żadnego przez internet ! ! ! To, jak ten mój obecny zegarek zaprezentował się na mojej ręce, to jak mnie od razu oczarował i nie tylko mnie – zarówno Pan z salonu, który mi doradzał i z którym przedyskutowałam chyba trzy dni, oraz inna Pani czy Klaudyna – wszyscy od razu mówili mi że to jest zegarek wprost stworzony dla mnie, do mojej karnacji, do mojej osobowości, do wzrotu .. no do wszystkiego. Przymierzałam i nawet specjalnie sprowadzałam z magazynu Swissa zegarek z identyczną tarczą, ale w wersji złotej MK5354 – po prawej (zegarek ten w rzeczywistości w środku bransolety ma plastikowe wstawki, których na zdjęciu nie widać, stąd naprawdę oni mają totalnie beznadziejne zdjęcia na swojej stronie ;/):

Na żywo? Koszmar. Nadmiar wszystkiego, zaczynając od zbyt rzucającej się w oczy złotej bransolety + kryształków Swarovskiego … Nawet Klaud powiedziała mi, że jakbym wyszła z nim na ręce, to ktoś by mi tą rękę uciął. Serio. W pewnym momencie obie stwierdziłyśmy, że wygląda momentami tandetnie, albo zbyt ‚szpanersko’, i zdecydowanie za bardzo przytłacza nadmiarem wszystkiego dość małą i drobną osobę, jaką dane jest mi być.

Wybór zegarka to bardzo ciężka i indywidulana sprawa i nie rozumiem, jak ktoś może kupować komuś zegarek w prezencie (mowa o takich droższych) … Kończąc, bo nie ma co się rozpisywać, dodam, że w SWISSie jest fajna promocja, że przy zakupie >800 można zakupić za złotówkę album dla koneserów, który normalnie kosztuje bodajże 80zł. Fajna sprawa, zwłaszcza jak ma się wśród znajomych kogoś, kogo wybitnie interesuje ta tematyka – ja koneserem nie jestem, więc na pewno komuś go podaruję.

Kończąc zapraszam Was na trochę zdjęć. Zegarek niebawem idzie do grawerowania – kupując w salonie dostajemy ‚skierowanie’ do wygrawerowania sobie napisu, zawierającego max 30 znaków. Ja już wiem co umieszczę na mojej kopercie, a i uwierzcie, że nie będzie to chyba dla nikogo zaskoczeniem 😉

PS: Tymczasem zmykam do Roberta na mecz Roga na USO ! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój Federerro gra obecnie tenis z kosmosu, coś tak NIEWYOBRAŻALNIE genialnego, że nawet Karol S dostaję spazmów komentując to co wyprawia ten stary dziad, który przecież już dawno powinien siedzieć na tyłku na tenisowej emeryturze, yhm ..a dzień, kiedy przyjdzie mu grać finał (hope so) spędzę w autokarze -.- COME ON !

Advertisements

4 thoughts on “Michael Kors 5633

  1. vuze pisze:

    Piękny zegarek pod warunkiem, że lubi się dodatki w postaci cyrkonii. Jednak do mnie nie przemawia. Lubię typowe klasyki, bez tych cudeniek 🙂 Ale marka godna pozazdroszczenia:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s