trochę Zamościa

***

Hej kochani. Jak już poinformowałam Was na ‚wiecznie-na-bieżąco-portalu’ – wróciłam po tygodniu na łono internetu, wypoczęta, zrelaksowana i dumna z każdego milimetra siebie – bez internetu żyje się o wiele wiele łatwiej. Polecam każdemu taki detoks, naprawdę prostuje i pozwala się zdystansować. Nie przegląda się choćby z nudy pudelków, kozaczków i innych głupot. Nie marnuje się czasu na pierdoły, które nic nie wnoszą do naszego życia. Okej, była jedna rzecz, której niesprawdzanie pod koniec dało mi się porządnie we znaki – mówię tutaj dokładnie o poczcie, a jeszcze dokładniej – zamówiłam sobie przed wyjazdem sporo rzeczy, i te rzeczy obecnie zaginęły w warszawskich paczkomatach i kompletnie nie wiem gdzie są! No ale nic, szukaniem zajmę się w najbliższym czasie – póki co pokażę Wam troszkę Zamościa, choć muszę przyznać, że sporo się w tym mieście zmienia, choć wciąż je poznaję i odświeżam – mój ukochany z dzieciństwa rynek, a i sklep, w którym zawsze kupowaliśmy lody wciąż stoi w tym samym miejscu i zaprasza do środka. Mam cudowną Babcię i Dziadzia i to tak na koniec. Nie wyobrażam sobie momentu, kiedy mogłoby ich zabraknąć w moim życiu. To taka odwieczna prawda, o której do końca na co dzień nie myślimy i z której nie zdajemy sobie czasami sprawy – ludzie mają to do siebie, że umierają, a my doceniamy ich dopiero po śmierci i wtedy żałujemy, że spędziliśmy z nimi tak mało czasu, kiedy mogliśmy więcej. Moi dziadkowie z Zamościa są ode mnie prawie czterokrotnie starsi. I to dopiero teraz, jak dosorsłam, rozumiem to i wykorzystuję ich obecność na max’a, jak tylko mogę. Ostatnio Dziadziu opowiadał mi o okresie, kiedy to on miał te niby piękne dwadzieścia lat. Powiedział mi tylko, że dla niego był to najgorszy okres w życiu – który defacto spędził, ukrywając się, w kopalni. Czasami jak ich słuchałam, to normalnie miałam wrażenie że w ich oczach odbija się to, co oni wtedy, tymi samymi, lecz nieco młodszymi oczami, widzieli. To jest jakaś magia. I cudowne wspomnienia wszystkich wyjazdów, wakacji u babci – z bratem i kuzynem. Ah, to były cudowne czasy … a ja jestem paskudnie sentymentalnym człowiekiem – tak paskudnie, że czasami mnie to aż boli. Nie wiem kiedy ten tydzień uciekł mi przez palce – czas w Zamościu upłynął tak szybko i leniwie … obejrzałam przy tym dużo filmów, wpakowałam do brzuszka tak olbrzymie ilości witamin z najlepszej półki, bo od Babi, z jej ogródka i sadu, tj maaalinki, jabłka, pomidorki, słoneczniki, kukurydze, fasolki, ogórki, cukinie, śliwki, morele, orzechy, marchewki … Jestem napakowana i przepakowana witaminami na cały rok. Co do filmów – w końcu zabrałam się za cudowne Pearl Harbor, które do tej pory znałam tylko od strony muzycznej – film ten kocha mój tata, a więc i płyta ze ścieżką dwiękową cudownego Hansa Zimmera jest w jego posiadaniu – pamiętam wakacje w Chorwacji i to jak jeździliśmy po wyspach, a w tle leciały Teenessee z PH – ta piosenka już zawsze będzie mi się kojarzyła z tamtymi wyjazdami. Do tego obejrzałam I am Sam, Love and other drugs, Never let me go (do dupy -.-), Jak zostać królem, Love, actually. Jak widzicie sporo brytyskiego kina wpadło w ostatnich dniach – coś polubiłam ten brytyjski akcent – zwłaszcza w ustach Alana Rickmana & H.B.Carter. Polecam zaglądnąć tutaj – tam jestem filmowo na bieząco – kkkklik.

nowa, rogerowa tapeta + zawsze piękna Blake & Roger

Plany na najbliższe dni? Wracam do paskudnej rzeczywistości, przytłoczona kilkoma prywatnymi sprawami. Powrót do Warszawy to zawsze balsam na moją duszę – tym razem wjechałam do niej od innej strony, bo od strony Lublina – ot, takie urozmaicenie. Wracam do moich małych podopiecznych, muszę pozałatwiać trochę spraw, kupić kilka rzeczy, no a 9 września szykują się Włochy, także mam nadzieję że chociaż tam trochę odpocznę i odżyję. Mam nadzieję że u Was wszystko w porządku – pozdrawiam ciepło ! 🙂

***

I muzycznie:

Advertisements

5 thoughts on “trochę Zamościa

  1. Asia pisze:

    ech Asiu, a propos dziadków dokładnie wiem o czym mówisz.. Moja ukochana babcia zmarła na początku tego roku, po 2miesiącach walki z chorobą w tym 1 spędzonym w szpitalu.. I chociaż na własne oczy widziałam jak opada z sił to do końca nie byłam w stanie uwierzyć,że kiedyś nadejdzie ten moment kiedy jej zabraknie. Po 7 miesiącach nadal nie mogę pogodzić się z jej odejściem, z tym,że już mnie nie przytuli i nie wysłucha nie oceniając jak nikt inny.. Przepraszam za tę prywatę, cieszę się,że w pełni korzystasz z obecności swoich dziadków, pozostaną Ci po nich jedne z najpiękniejszych wspomnień w życiu, pozdrawiam Asiu!

    • withi pisze:

      A no dlatego, że przed obejrzeniem czytałam książkę i moja wyobraźnia zupełnie inaczej ukształtowała sobie całą treść. Jedyny plus to cudowne widoki, naprawdę niezwykłe ujęcia, ale to wszystko – nie przepadam za fantasa, do tego irytuje mnie aktor, który gra w filmie Tommiego – koszmarny typ faceta, niemniej do roli jako tako pasuje … A reszta? Nuda, nuda, nuda. Cały film zatrzymywałam i patrzyłam ile jeszcze do końca. Ok, przesłanie jakieś tam jest, ale w książce my się stopniowo domyślamy i zastanawiamy nad całym sensem, a w filmie mamy to wszystko podane na tacy już na samym początku. I nieco depresyjny, eh.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s