moving out – still in progress

***

Jak mawiał Stanisław Lem: nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś. W taki oto sposób doszłam do stanu/położenia/ustawienia/ułożenia (nieco potylicowego na ten moment), w jakim obecnie częściowo się znajduję. I tę też sentencję wprowadzać w życie dzielnie zamierzam. Step by step. Korzystając z powyższej podpowiedzi człowieka tak mądrego i doświadczonego życiowo, obiecuję sobie łapać życie garściami, nie zastanawiać się czy tak wypada czy też jest to zachowanie odpowiednie do danej sytuacji. Rozsypałam się troszkę pod koniec, rozkruszyły się moje wnętrzności, ale to nie powód, żeby piosenkowo: give up. To powód, żeby wbrew wszystkim czynnikom zanucić sobie słowa zeszłorocznego, wakacyjnego hitu: never give up, it’s such a wonderful world, i dzielnie, krokiem Małej Mi, brnąć do przodu.

Kilka dni temu siedziałam bezradnie pośród piętrzących się toreb, walizek, śmieci, książek, kosmetyków i innych naprodukowanych (bo przecież nie przywiezionych! ^.^) gratów przez ten cały rok. Chciało mi się płakać, a w zasadzie to nic mi się nie chciało. Teraz jesteśmy w trakcie ogarniania naszej nowej willi, naszego cudnego lokum z wielkim balkonem i oczywiście, żeby nie było, rozprzestrzeniających się, cudownych, warszawskich pejzaży pełnych zieleni i pagórków, ćwierkających ptaków, których delikatna melodia tańczy zwiewnie z podmuchami letniego wiatru – tak, to właśnie Warszawa i widok, o jakim mogłam tylko marzyć, czyli … olbrzymi, oooooooooooooolbrzymi dach TESCO – jejejejejejejejej ! Dobra, jestem zapracowaną studentką – nie mam czasu na pierdoły, a balkon ma być pożyteczny, tylko jeżeli o wywieszanie ubrań chodzi, palenie papierosów (Klaudi pali, ale nie chce mi się przyznać ;<), gromadzenia pierdół i ewentualnie szybkiego wyskoku do TESCO w razie panującej ‚suszy’ (Klaudi pije, ale nie chce mi się przyznać ;<). Jezu, widać że dawno nie pisałam na bloziu, bo mam jakąś wewnętrzną chęć wyrzucenia z siebie najbardziej absurdalnych głupot, których nie wypada wyrzucać na co dzień.

Kolejne filmy wpadły do mojej głowy, a niektóre nawet dały solidnego kopa do działania i myślenia. Są to:

1. Blue Valentine

2. One day

3. We bought a ZOO

Kilka zdjęć z ostatnich dni (w tym graty i pierdoły, oraz na końcu wyżej wymieniony, cudny widok z balkonu – samo mieszkanie jest wprost piękne, osiedle jeszcze ładniejsze niż to, na którym przyszło mi mieszkać, ale widok rozbraja ^.^ – zaznaczyłam też moje stare osiedle 🙂). Przepraszam że tak rzadko tu bywam – kompletne urwanie głowy. Niebawem pojawię się z wpisem (dość motywującym) odnośnie moich wakacyjnych planów, oraz podsumowaniem roku spędzonego w pokoju, który fakt faktem – służył mi dzielnie, ale tu bardziej chodzi o takie podsumowanie podsumowań, coby o współlokatorach i tych wszystkich akcjach, w przyszłości nie zapomnieć, także czekajcie cierpliwie 🙂 :

PS: Przez moich cudownych, kochanych, niebieskich i wiecznie młodych Włochów, przegrałam wczoraj z kretesem 350zł na zakładach ;( I tak Was kocham. Forza !

PS1: Zżarłam przed momentem dwa Ketonale i liczę na szybką pomoc, bo głowa mi paruje – wynik połączenia tego wszystkiego co obecnie przechodzę, do tego iście wakacyjna pogoda, ale do zniesienia i zaakceptowania tylko nad Adriatykiem … idę spać, zdecydowanie.

***

Advertisements

3 thoughts on “moving out – still in progress

  1. vuze pisze:

    film ONE DAY, uwielbiam! oglądam go zawsze, kiedy mam melancholijny dzień.
    Przeprowadzki, fuuuuuj. Ale z tego co pamiętam, to mieszkanko na tym samym osiedlu, także lajcik. daleko tego nosić nie musiałaś 🙂
    ha,kojarzę te budynki z wypraw do warszawskiego techo ^^

    • withi pisze:

      Nie no, u mnie to zdecydowanie nie jest film, do którego mogę w kółko powracać (a są takie) – dwa razy zdecydowanie wystarczy 🙂 Pierowtnie miało być to samo osiedle, ale znalazła się lepsze oferta na osiedlu obok, także też w miarę blisko, ale jednak wyczerpujące są takie zabawy, wyczerpuujące ;(

  2. Renia pisze:

    Asia, tę sentencję odkryłam ok. 2 mies. temu i od tego czasu bardzo często sobie powtarzam;) Powodzenia w urządzaniu nowego mieszkania! Ja nienawidzę przeprowadzek:(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s