/. uruchamiając podróż w głąb siebie

***

Prowadzenia bloga o statusie ‚publiczny’, ma swoje plusy i minusy. Trzeba względnie uważać na to co się pisze, żeby nie napisać zbyt dużo. Trzeba też być przygotowanym na te miłe, jak i te mniej przychylne wypowiedzi ludzi anonimowych. Zainteresowanie, znalezienie wspólnych tematów czy cech charakteru z osobą prowadzącą, przyciąga ludzi jak magnes – często dostaję od Was mnóstwo przemiłych słów, które naprawdę w bardzo znaczący sposób wpływają na sposób mojego myślenia, patrzenia na różne rzeczy, czy po prostu pomagają wstać, otrzepać tyłek i iść do przodu pomimo przeciwności losu. Jednak czasami to Wy, prosicie mnie o pomoc, a ja – czując i wiedząc, że to jest poniekąd mój obowiązek, jak i olbrzymia przyjemność, staram się jak tylko mogę, na moje perfekcyjne 100%, pomóc i Wam. Niektóre maile sprawiają, że i mi brakuje pomysłów, a oczy robią się dziwnie nabrzmiałe od ilości łez i bezradności.

[…] A więc tak to się zaczyna się u samobójców. Brak sensu życia, monotonia i przytłaczająca samotność. Nie lubiłam zostawać sama w domu. Nienawidziłam, kiedy oni zamykali codziennie drzwi na następne dziewięć godzin tymi samymi, pustymi słowami. Chciałam krzyczeć, żeby zostali, żeby mi pomogli. Tak naprawdę nie miałam nikogo. Leżałam sama przykryta kocem, słuchając ciszy. I wtedy to się zaczynało. Napływające zewsząd myśli, samodestrukcja własnych planów i powolne zacieranie tego, co do tej pory sprawiało, że miałam ochotę walczyć. Najbardziej bałam się utraty powietrza, rytmicznego wdech i wydechu. Wtedy to nasłuchiwałam, wyciągałam dłoń przed siebie i łapałam powietrze w żelaznym uścisku. […]

Chciałam znowu by była niedziela. Chciałam po prostu być z nimi, mimo że nigdy nie potrafiłam docenić ich obecności. Gdy byli blisko, zamykałam się w swoich czterech ścianach, gdy chcieli porozmawiać – zbywałam ich pojedyńczymi słowami. Gdy przez następne sześć dni ich nie było … walczyłam by utrzymać się przy życiu. W każdy poniedziałek ponownie zaczynałam wierzyć, że dostałam szansę, którą mogę wykorzystać. Życie, którym mogę zmienić innych. Wiarę, że warto poczekać sześć kolejnych dni, i postarać się ich w końcu docenić. […]

***

– jeżdżę sobie samochodem i idzie mi wyśmienicie (po niemal roku abstynencji)

– jem dużo pyszności

– rozpieszczam Rogera Majkela I daktylami (jezu, jaka to jest skoczna i wysportowana szynszyla! wierzcie czy nie, ale on potrafi z podłogi wyskoczyć na szafę, która ma ponad metr … Oo)

– odpoczywam

– oglądam na potęgę TVN24 (ah, jak mi tego brakowało!) i Na Wspólnej na nieco większym ekranie, niż moje laptopowe, prawie 16″ (wczoraj był ostatni odcinek w tym sezonie, a na koniec wrzucili, jak to oni, ‚w następnych odcinkach‚ i obudzili we mnie potężną rządzę pt: ‚nie-mogę-się-doczekać‚, którą będę zmuszona trzymać w ryzach przez całe wakacje … sic -.-)

– korzystając z expressu rodziców-kawoholików, wypiłam dzisiaj (też musicie uwierzyć na słowo) swoją DRUGĄ w życiu kawę … (o pierwszej kiedyś już pisałam, kiedy to ktoś bardzo mądry powiedział mi, że jak walnę sobie taką kawę po 22, to niby nie zasnę i będę miała okazję się uczyć … po wypiciu nie dość że miałam ochotę ją hm, zwrócić, ponadto wypiłam ją z zamkniętym nosem, – padłam na łóżko i po kilku minutach zasnęłam jak zabita. jakbym miała jeszcze problemy z bezsennością, to przynajmniej wiem jak sobie z tym fantem, ewentualnie poradzić). Zrobiłam sobie espresso, biorąc elegancką filiżankę w łapkę, spojrzałam na nią niczym George Cloone’y, powiedziałam to jego – Nespresso, what else? (reklama niżej ^.^) i wypiłam za jednym pociągnięciem. O-M-G, jakie uderzenie. Prawie poczułam się znokautowana przez kawę, ale zwinnym ruchem jakoś się ocknęłam i o dziwo funkcjonuje mi się całkiem fajnie (co nie znaczy że zamierzam zacząć ją pić – wciąż jest obrzydliwie niesmaczna). Później zrobiłam sobie cztery pyszne naleśniki ze słodkim twarożkiem i truskawkami, i zadowolona usadziłam pupkę przed telewizorem i teraz tu do Was piszę (notkę tworzę od dobrych dwóch godzin, jednym okiem oglądam Dzień Dobry TV, szukam szynszyla, przegryzam ciastka, myję głowę i inne ahaha, czynności)

– wybrałam sobie zegarek Michael’a Corsa albo Marc’a Jacobs’a – mam dylemat, a równocześnie cel na najbliższe miesiące. Chcę go sobie kupić, ale uwaga uwaga – od początku do końca zarobię sobie na ten zegarek sama ! Nie idę na łatwiznę, chcę sobie udowodnić, że jak chcę kupić sobie taką przyjemnostkę, to jestem w stanie kupić sobie ją za pieniądze zarobione cięęężką pracą. Podobno prezenty, które kupujemy sobie za zarobioną przez siebie cash, dają mnóstwo satysfakcji 😉 Nie pokażę Wam jeszcze modeli, między jakimi się waham, ale są cudowne – najlepsza biżuteria dla zarówno mężczyzn jak i kobiet. Ponadto potrzebuję, bo nie mam jak liczyć tętna w szpitalu -.-

Teraz pozostaje tylko jeden dylemat …. ahaha (a tak seriously to mam jeszcze kupę czasu, poza tym muszę iść do salonu i zobaczyć je na żywo, itd, itp) :

– rok temu zbierałam, z małym udziałem taty, kubki ze stacji BP z Paryżem, Rzymem i Londynem, a w tym roku zbieram coś bardziej polskiego. Czerwono-biała Warszawa już w moim posiadaniu 😉

Na koniec trochę zdjęć. Żegnam się z Wami ciepło, zapraszam do polubienia mnie tutaj – kkkklik, życzę miłego, zbliżającego się, truskawkowego weekendu & odpoczywajcie efektywnie. (ubranka: marynarka H&M, buty & koronkowa chustka – Stradivarius, sukienka – Mango)

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „/. uruchamiając podróż w głąb siebie

  1. vuze pisze:

    Oczywiście, że takie rzeczy powinno kupować się za własne zarobione pieniążki, ale prawda jest taka, że zarobione pieniążki trudniej się wydaje niż te, które dostaje się od rodziców. przynajmniej ja tak mam xD
    co do anonimowych krytyków blogowych, to też miałam starcie z takim jednym delikwentem, ale co tam, nie ma co się przejmować, trzeba robić co się robi i mieć gdzieś zakompleksionych trolli, buziaki Kochana 😉

    • withi pisze:

      Hm, ale tam na wstępie to nie chodziło mi o blogowych krytyków – tym razem, dla odmiany, miałam na myśli te plusy prowadzenia blozia i otrzymywanie tak wzruszających i przyprawiających o gęsią skórkę, maili 🙂

      A tych drugich to swoją drogą … pełno … wszędzie -.-

  2. Olka R. pisze:

    Spoko spoko Asiu P., beagle będzie, jak chwilę pomieszkam z Lwem, a to już niedługo 😛
    Kotki-tetris – MISTRZOSTWO! *.*

  3. Patka pisze:

    Asia, nie kupuj zegarka MK, one tylko ładnie wyglądają, ale w środku nie są ‚wysokiej klasy’…

    • withi pisze:

      To zależy – znam dwie osoby, które posiadają Michael’a i jego zegarki służą już im lata. Jakbym chciała stawiać na jakość, to musiałabym o Rolex’ie pomyśleć, a jako że na razie kilku/kilkunastu tysięcy na zegarek nie jestem w stanie wydać (no, chyba że Roger mi wyśle ^.^) to zaufam chyba MK 🙂

  4. kora pisze:

    miałaś sciąć włosy 🙂

      • kora pisze:

        tak, była o tym nawet jakaś notatka :). Opisywałaś jak chcesz je ściąć, albo nawet wkleiłaś jakiś obrazek. Od tamtej pory wchodzę regularnie, bo ciekawa jestem jak wyszło ale chyba sięrozmyśliłaś 🙂

        • withi pisze:

          Z tego co pamiętam ot ostatnie plany odnośnie ścięcia to była dłuższa grzywka (wkleiłam filmik Nicole – Poison). Poza tym nic innego nie planowałam. Póki co i tamten pomysł poszedł w odstawkę, z braku czasu, ale na pewno do niego wrócę. 😉

  5. ten cytat? (pisany pocyłą czcionką)to jagbym czytała o sobie…
    trzymaj się kochana:** ja narazie grzeję się w L-ce i jeszcze dłuugo się pogrzeje:P

  6. wloczykijka6 pisze:

    Pierwsza sprawa: patrzę na zdjęcia i coś mi się wydaje,że trochę schudłaś albo jakoś spódnica zrobiła efekt ,,szczuplejszych nóg” 🙂 Po drugie: Gdybym miała wybierać zegarek to zdecydowanie Michael Kors (srebrny,bo jakoś złoto mi nie podchodzi w takich ,,wielkich” zegarkach)- bardziej mi się podoba, na zdjęciach zawsze ładnie wygląda 😀 . W sumie z drugiej strony podobne, tańsze modele są np w Casio/Timex/Swatch. A co do części,,sama na niego zarobię swoją pracą” to pochwalam.Takie rzeczy powinno się kupować za swoją kasę,żeby docenić ich wartość. No i ten George Clooney- w moim przypadku on może reklamować nawet bułki, jest taki przystojny 😀

    • withi pisze:

      A ja właśnie albo złoto/albo miedziany róż (są cudowne). Bliżej zakupu ujawnię tutaj modele, o jakich myślę (a jest ich kilkanaście).
      George – ideał mężczyzny (w dodatku to jak się cudownie starzeje …) ❤

  7. Majk ;) pisze:

    kochany piesek ❤

  8. Ewa pisze:

    Strasznie zazdroszczę Ci tej Twojej siły, woli walki i podejścia do życia. Niby takie głupoty, niezdane egzaminy, a ja już wymiękam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s