/.. zapominasz kolory, ludzi

***

There comes a point in your life when you’re officially an adult. Suddenly, you’re old enough to vote, drink, and engage in other adult activities. Suddenly, people expect you to be responsible, serious… a grown up. We get taller, we get older. But do we ever really grow up?

Dawno w mojej głowie nie było takiego bałaganu, mętliku, chaosu, jak w chwili obecnej. W tym momencie nie wiem nic, ale któż ma to mi uświadomić czy też podjąć za mnie pewne decyzje, jak nie ja sama? Dziękuję raz jeszcze za tak wiele cudownych rad, komentarzy, słów – naprawdę nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie zainteresowanie osób, które znają mnie w większości tylko w tym wirtualnym świecie – a szkoda, podobno w rzeczywistości bywam lepsza ^.^  (tutaj ponoć za często narzekam xDDDDDDD) No ale, wracając do tych niepodjętych jeszcze decyzji – miotam się, zastanawiam, rozważam, i koniec końców doszłam do jakiegoś, w miarę słusznego rozwiązania, tj – podchodzę do sesji, a przynajmniej do czterech egzaminów, bo do anatomii nie będzie mi na razie dane … podchodzę do tego na totalnym luzie, a czas przed sesją, czyli przyszły tydzień, poświęcam w 100% sobie i znajomym, a zwłaszcza pewnej osobie, którą totalnie zawiodłam. Cóż, podobno lepiej wszystko piszę, jak mam generalnie dość lekkie podejście, stąd … Nie wiem czy chcę to studiować, nie wiem czy nie zrobiłam totalnego błędu rezygnując rok temu z dietetyki … Nie wiem.

Dzisiaj wprowadziło się do nas dwóch nowych kolegów. Moje plany na najbliższe dni? Jutro zamierzam w końcu rozpieścić jakoś swoje egoistyczne potrzeby (bo i takie miewam) – wyskoczę na zakupy (w końcu!), na rolki, zjem worek orzeszków (squirell ^.^), odpocznę. W niedzielę i wtorek mam ostatnie dwa dyżury … w poniedziałek jeszcze zaliczenie z POPu i badań fizykalnych, muszę skoczyć po wpisy do książeczki na Inflancką, a od środy … totalny relax. Później od jedenastego do dwudziestego czerwca mam egzaminy, a po dwudziestym – D+O+M 

Tego o mnie na pewno nie wiecie: kiedyś chciałam być taksówkarzem. Wyobraźcie sobie najpierw jaki ogrom ciekawych ludzi, o ciekawych historiach taki taksówkarz jest w stanie poznać … a potem krytykujcie mój dziecięcy pomysł. Apropos dziecięcych pomysłów, tak tematycznie do dzisiejszego święta – dzisiaj na oddziale jeden trzyletni chłopczyk patrząc na dość spory brzuch swojej mamusi spytał: Mamusiu, a którędy Julcia wyjdzie? Gdzie są drzwi na Twoim brzuszku? Newsy z wszystkich oddziałów: u dziewczynek wciąż króluje Julia, Maja, Zuzanna, a u panów Jan, Antoni, Dominik (aż się zdziwiłam) i Ignacy.

Na koniec – odgrzebałam moje niebieskie, zarowe spodnie i w taki oto sposób powstało coś wygodnego i dość trafnego, jak na obecny wisielczy (wisi-mi-nawet-to-że-mi-wisi) humor 🙂

***

Advertisements

12 thoughts on “/.. zapominasz kolory, ludzi

  1. Magda pisze:

    Aż muszę Ci coś napisać! 🙂
    Uwielbiam Twojego bloga! Po prostu 😀
    I nie wiem dlaczego,czy to moze chodzi o to ze wydaje się taki parwdziwy, codzienny, nie”sztuczny/nadumuchany/przeslodzony”. Po prostu realny. Moze też dlatego, ze mamy wiele wspolnego. Na wiele spraw patrze podobnie jak Ty:)
    I czekam na Twoje wpisy codziennie!
    Pozdrawiam
    Magda

  2. Davis pisze:

    Taksówkarz – fajna fucha 😉
    Powodzenia w sesji, co ma być to będzie. W moich ostatnich egzaminach stres bardzo przeszkodził, wręcz uniemożliwiał zdanie egzaminu ustnego. Wiedziałam, ale co z tego, skoro gula w gardle rosła. Co było katorgą. Mega katorgą. No ale do przodu i bez nerwów. Bo i po co. 😉
    Pozdrawiam, czekam na kolejną notkę! Oby jak najszybciej 😉

  3. Magda pisze:

    Też tak uważam, że jeżeli już czujemy, że to nie to co chcemy robić w życiu to lepiej zrezygnować co nie znaczy poddaać sie 🙂 Walcz z egzaminami i potem zobaczysz jak to sie poukłada. Ja sama miałam tak, że po odrobionych praktykach i zobaczeniu jak zawód wygląda w rzeczywistosci, troche inaczej do tego podeszłam. Wziełam drugi kierunek zaocznie i zobaczymy gdzie mnie w życiu poniesie 🙂 Trzymaj się cieplutko :)!!

    • withi pisze:

      A co studiowałaś, jeśli mogę wiedzieć? U nas na kierunku, często mówi się że duży % studentów rezygnuje w momencie, kiedy pójdą na praktyki i zobaczą swój przyszły zawód ‚od kuchni’. Ja przed praktykami wiedziałam że albo pokocham ten położniczy świat, albo ucieknę od niego jak najdalej. Pomimo że praca ma sama w sobie minusy (a która ich nie ma?) jak brak szacunku (w Polsce), nieadekwatne płace to ciężkiej roboty, odpowiedzialność, brak regularności i czegoś takiego jak weekendy, to ma też swoje plusy. Ja się w niej zakochałam. Tylko jeszcze trochę myślenia przede mną 🙂

      Myślę że chcę skończyć położnictwo. A później tak jak planowałam zrobić dietetykę, i być położną-dietetykiem.
      Pytanie czy wytrzymam – ponoć u nas największy hardcore to pierwszy rok. W sumie na pewno jest w tym 90% prawdy, bo nie wyobrażam sobie jeszcze większego zapieprzu. Pozdrawiam 😉

      • Magda pisze:

        Ja studiuje kosmetologię, a od tego roku akademickiego zaocznie poszłam właśnie na dietetykę i planuje w przyszłości wykorzystać i połączyć wiedze z tych dwóch dziedzin:)! Stąd też tematycznie do moich zainteresowań przywiało mnie na Twojego bloga:)
        Jeśli chodzi o kosmetologię, byłam bardziej nastawiona na takie naukowe podejście do tematu i ogólnie troszkę to odeszło od mojego wyobrażenia o kierunku. Generalnie nie żałuje, ale wiem, że w stronę manualnej pracy w zakładzie kosmetycznym nie pójdę. Znowu dietetyka bardzo przypadła mi do gustu, teraz w wakacje mam praktyki w szpitalu wiec też zobaczę jak to wygląda od tej drugiej strony. Od praktyk wiele zależy, jeśli chodzi o nasze nastawienie, ale chyba jeszcze więcej zależy od tego gdzie się te praktyki robi i z jakimi ludźmi się tam współpracuje. Od jednych można zarazić się optymizmem i energia a od drugich wprost przeciwnie. Najważniejsze, żeby ci sprawiało przyjemność to co robisz, a drugi kierunek można podjąć w każdej chwili, wiec się nie przejmuj, że popełniałaś jakikolwiek błąd- pewnie będąc na dietetyce zastanawiałabyś się nad tym, czy nie przeznaczone było ci położnictwo;) Tak to już z nami jest 😛 Grunt, żeby Cię ta Twoja uczelnie nie zniechęciła, bo w pracy i w życiu nikt nie będzie ci w papierki patrzył i na oceny, tylko w twoje zaangażowanie i pasje :). A z tego co opowiadasz to skutecznie potrafią zgasić człowieka. Poza tym uważam, że 18 lat to stanowczo za mało doświadczenia i za mało wiedzy życiowej i takiej o sobie, żeby podejmować decyzje o tym na jakie studia iść i co zawodowo robić w życiu, o ! 🙂

  4. wloczykijka6 pisze:

    Piosenka z Mulan jest jednym z najlepszych motywatorów.I jak Mulan wspina się na ten wielki pal(czy coś?)-widać w jej twarzy ogromną siłę.Od razu człowiekowi się chce trochę,,bardziej” coś zrobić.Co do imion to jakoś mam wrażenie,że na ,,Julię” i ,,Zuzię” zaczyna się szał tak jak wcześniej ,,Ania” i ,,Kasia”(całe szczęście,że nie mam tak na imię).A ,,Jan” to chyba jedno z tego rodzaju imion,które nie tracą na popularności. Jeśli chodzi o studia to nie mam doświadczenia,żeby udzielać rad w tym kierunku,ale wtrącę swoje 2 grosze:wydaje mi się,że lepiej zrezygnować teraz niż po 2 czy 3 roku.Chociaż grunt to słuchać siebie(i swojej intuicji), a nie innych 🙂

    • withi pisze:

      Oj tak, piosenka ta jest mi bardzo bliska co = istotna i ważna – pamiętam, że zawsze przed meczami na turniejach tenisowych, motywowałam się słuchając jej 🙂 Decyzja o rezygnacji byłaby czymś iście prostym, gdybym wiedziała, że nie chcę tego studiować. Do sesji mam ponad tydzień – skoro męczę się już cały rok, to nie warto rzucać wszystkiego tuż przed egzaminami, które w przyszłym roku mogę mieć przepisane (czy to na położnictwie raz jeszcze, czy na dietetyce).

      Moja intuicja jest obecnie na wakacjach w Australii – opala się w Melbourne i skacze z kangurami, a w wolnych chwilach pływa z delfinami i zwiedza Rafę Koralową 🙂

      Zawód taksówkarz jest nie dla kobiet – to logiczne. To był mój taki dziecięcy pomysł, jak wiele innych, tj: detektyw, policjant, weterynarz, pracownik w ZOO albo w jednym z amerykańskich oceanarium (wciąż do spełnienia :)).

    • withi pisze:

      O jej, w wolnych chwilach na pewno zaglądnę, dzięki ! Kiedyś, daawno temu, trafiłam też na taki blog, tylko tam historie opowiadali taksówkarze z Warszawy (i chyba z innych części Polski też, ale tego do końca nie pamiętam) – niektóre naprawdę szalenie ciekawe. Ta mi się wybitnie podoba:

      Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:

      Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. To miał być mój ostatni kurs tego wieczoru i pomyślałem że wrócę do „bazy”, ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. „Minutkę!”, odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze… Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych. U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału. Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.

      „Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?”, zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie. Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika. Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. „To nic”, powiedziałem, „Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.”

      „Och, jesteś takim dobrym chłopcem” , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: „Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta? „To nie jest najkrótsza droga”, odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty. „Och, nie mam nic przeciwko temu”, powiedziała. „Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum…”

      Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. „Nie mam już nikogo z rodziny”, mówiła łagodnym głosem. „Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele…” Wyłączyłem licznik… „Którędy chce Pani jechać?” Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy. Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna. Czasami prosiła by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa. Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle „Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę”. Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki. Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.. Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.

      „Ile jestem panu winna?” Spytała, sięgając do torebki. „Nic”, powiedziałem. „Trzeba zarabiać na życie”, zaoponowała. „Są inni pasażerowie,” odpowiedziałem. I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno. „Dałeś staruszce małą chwilę radości”, powiedziała. „Dziękuję”.

      Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka .. Za mną zamknęły się drzwi – był to dźwięk zamykanego Życia .. Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał? Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.

      Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia. Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s