kosmetyczne nowości 10 (Alterra, woda pomarańczowa, woda migdałowa, mydło Alep, krem Neutrogena i inne)

***

Stare, kosmetyczne posty:  część1  ,  część 2  ,  część 3  ,  część 4  ,  część 5  ,  część 6  , część 7  ,  część 8  ,  część 9

***

Hej. Zaprezentuję Wam dzisiaj kilka nowości, przy okazji zapraszając do starszych postów, w które możecie klikać w powyższe linki, albo bezpośrednio zaglądając do zakładki ‚kosmetyki‚ pod nagłówkiem. Na początek kilka eko-nowości – pisałam jakiś czas temu że stopniowo przerzucam się na produkty z małą ilością chemii w sobie – zaczynając od WELEDY, którą ubóstwiam, przez Alterrę, czyli firmę kosmetyczną dorównującą tej pierwszej, tylko czterokrotnie od niej tańszą … Ale o tym poniżej – zapraszam 🙂

1. Emulsja do ciała ALTERRA morela i trawa cytrynowa

Morela i trawa cytrynowa – potraficie sobie wyobrazić ten zapach? Dla mnie z ewidentną przewagę trawy cytrynowej, ale któż nie chce pachnieć cytryną? No raj po prostu, raj. Cudownie nawilża, zapach utrzymuje się długo, co pewnie będzie przeszkadzać osobom, którym on się w zasadzie nie podoba … nawet rano, zaraz po przebudzeniu, wciąż czuję go na sobie. Do tego skład, pojemność, cena. Szybko się wchłania, podobno nie uczula (bo niby jak?) no i jest stricte wegański. Rossmann wybitnie się postarał – olbrzymi plus i testujemy inne zapachy – powiem tylko że używanie go w lecie, zwłaszcza w bardzo ciepłe dni, będzie chyba średnio dobrym pomysłem, ponieważ zostawia po sobie taką ‚ekologiczną’ warstwę 😉

Cena: 7zł

2. Krem na noc ALTERRA Orchidea, skóra dojrzała i wymagająca

Nie ma sensu sugerować się słowem ‚dojrzała’ w nazwie kremu. Warto sugerować się składem i tym, jak kojąco wpływa on na naszą buzię w nocy. Do tego naturalny, niemal ‚czysty’ zapach, który czujemy zaraz po nałożeniu. Krem jest świetny. Za taką cenę? Jestem jak najbardziej za. Nakładam go codziennie na noc, od czasu kiedy go zakupiłam, zaraz po nałożeniu LPR Effaclar DUO, którym ostatnio zamieniłam kurację Avene TRI (kończę pierwsze pakowanie, zaczęłam kurację 22 stycznia, oczywiście po drodze było wiele jedno, dwu-dniowych przerw) Kremik w dodatku ma aż 50 ml, co w porównaniu z kremami WELEDy (po 30ml) jest miłą odmianą. Super!

Cena: 11zł

3. Krem na dzień ALTERRA, przeciwzmarszczkowy z wyciągiem z dzikiej róży

Podobnie jak powyżej – super krem, leciutki – ja mieszam go z Dermacolem i punktowo zakładam na buzię, a tam gdzie jest ona wyraźnie przesuszona – nakładam go osobno, w dość dużych ilościach. Szybko się wchłania, nie pozostawia po sobie żadnego ‚filmu’, ślicznie pachnie – wielbię ponad wszystko dziką różę!, i podobnie, duży plus i za cenę, i za skład, i za pojemność. Nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących, bez silikonów, parafin i innych związków olejów mineralnych. Tam gdzie to tylko możliwe firma zastosowała składniki roślinne pochodzące z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów. I na koniec – nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. Oba produkty dostępne w sklepach Rossmann.

Cena: 11zł

4. Mydło 24% Alep, Aleppo BIO Najel

O mydłach Alep słyszałam już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz skusiłam się na zakup takiego, o pośredniej ilości oleju laurowego w sobie, bo jest to 24% (o ile dobrze pamiętam to jest jeszcze 40% i … 5%?). Mydło to może niektórym kojarzyć się ze słynnym Białym Jeleniem (swoją drogą jest to bardzo dobre mydełko) – zwłaszcza jeżeli chodzi o zapach. Jednak ja totalnie przerzuciłam się na używanie mydła Alep, zwłaszcza rano, oraz często wieczorem, ponieważ postanowiłam powoli eliminować wszelkiego rodzaju żele z mojej pielęgnacji. Na razie używam 24%, bo bałabym się że 40% może być zbyt brutalna dla mojej cery. Póki co jestem bardzo, bardzo zadowolona. W ogóle to jak olbrzymi jest wybór naturalnych mydeł na rynku … szok. Polecam firmę Najel, głównie dlatego że ma certyfikat ECOCERT SAS.

Opis mojego mydełka: Oryginalne mydło Alep wyprodukowane w Syrii o masie 200 gram (+/- 10%) zawierające 24 % oleju laurowego oraz 64 % oliwy z oliwek. Przeznaczone jest do każdego rodzaju skóry, zwłaszcza do skóry wrażliwej. Posiada certyfikat ECOCERT SAS i oznaczone jest znakiem BIO. Mydło nie jest sztucznie perfumowane i barwione oraz nie zawiera konserwantów. Zostało przetestowane dermatologicznie. Jest biodegradowalne. 99,45 % wszystkich składników tego mydła jest pochodzenia naturalnego, z czego 81,52 % składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Skład: sodium olivate, sodium laurate, aqua, sodium hydroxide.

Cena: 19zł

5. Woda kwiatowa, kwiat pomarańczy, hydrolat

Szukałam tej wody niemiłosiernie długo. Zwiedziłam wszystkie sklepy z ekologiczną żywnością, do których od czasu do czasu kukam, jak potrzebuję odrobiny szaleństwa i mam ochotę kupić sobie kilka orzechów za 20zł *__*, a tu nic … nigdzie nie mogłam jej dopaść, a jak już sprzedawca na moje pytanie: czy dostanę wodę pomarańczową? odpowiadał: tak … adreanlina skakała, a tam … Sanoflore … A to nie o to mi chodziło, bo owszem – produkt z Sanoflore miałam (o tym mówię – kkklik) i poza tym że wydałam na niego kupę kasy, to nic a nic mi się nie podobał – ba, miałam wrażenie że mi skórę na buzi niebezpiecznie ściąga. No ale, udało się, i za mniejsze pieniądze w końcu trafiłam na moje dwa wymarzone hydrolaty – z pomarańczy właśnie, i z migdałów (o nim niżej). Coś więcej o tym produkcie? Idealny na lato, na plażę, w celu odświeżenia, delikatnego zregenerowania, zamiast używania czegoś oczyszczającego rano – wystarczy spryskać buźkę i voila. Woda ta ma sporo właściwości, jest naprawdę idealna dla wszystkich wrażliwców i osób zmagających się z wszelakimi alergiami. Ładnie i delikatnie pachnie, sprawdzi się też pod makijaż. Czy jest wydajna? Nie wiem, bo zbyt krótko używam, ale już kocham ją ponad życie 😉

Opis: Woda do twarzy z kwiatu pomarańczy to połączenie natury i luksusu.
Sprawdza się nawet przy cerze wymagającej szczególnej pielęgnacji – alergicznej i naczynkowej, jak również przy cerze tłustej, szarej i zmęczonej. Zawarte w niej cenne składniki naturalne dobroczynnie wpływają na cerę tłustą, oczyszczając i delikatnie ściągając pory, regulując pracę gruczołów łojowych i tonizując skórę. Niezastąpiona przy cerze naczynkowej – uszczelnia i obkurcza naczynia krwionośne. Równocześnie woda pomarańczowa pielęgnuje i regeneruje naskórek oraz doskonale go nawilża. Skutecznie zapobiega procesowi niszczenia elastyny zawartej w skórze, w skutek czego staje się ona bardziej napięta i elastyczna. Produkt jest całkowicie naturalny, ma właściwości przeciwzapalne i łagodzące, dzięki czemu mogą go używać nawet osoby z wrażliwą, skłonną do podrażnień i alergiczną cerą. Płyn pomarańczowy pomaga przywrócić skórze blask, poprawia jej ukrwienie i koloryt. Już po krótkim czasie regularnego stosowania wody pomarańczowej skóra jest widocznie wygładzona i uelastyczniona a naskórek rozjaśniony.

Cena: 15zł

6. Woda migdałowa, hydrolat

Opis:  klarowny bezbarwny płyn o pH 5.5 – 6.5. Bardzo delikatny, słabo wyczuwalny zapach. Destylat otrzymywany jest z nasion migdałowca (Prunus Amygdalus Dulcis Fruit ). Hydrolat migdałowy, zawiera proteiny i wolne aminokwasy – nawilża, wygładza naskórek, działa odżywczo i regenerująco. Jest jednym z najbardziej nawilżających hydrolatów. Produkt przeznaczony jest do pielęgnacji cery suchej, delikatnej i wrażliwej. Może być także stosowany do pielęgnacji skóry głowy i włosów. Przywraca naturalny odczyn skóry. Działa tonizująco. Możliwe wystąpienie naturalnego lekkiego białego osadu , co nie jest wadą produktu. Wystarczy wstrząsnąć przed użyciem. (Hydrolat polecamy też jest jako dodatek do rozrabiania glinek , które można kupić na naszych innych aukcjach, lub jako tonik do przetarcia twarzy po zmyciu glinek.)

Cena: 15zł

7. CASTING L’oreal – Mroźne trufle

Moja ulubiona metoda koloryzacji włosów – niezmiennie. Podziękowania dla marki L’Oreal za ten produkt – za zapach, za brak amoniaku, za delikatność, za odżywkę Mleczko Królewskie (z prośbą o opakowanie pełnowymiarowe ! – nawet nie wiecie jak wtedy zarobicie … bo nie tylko ja na taką odżywkę w wersji 150ml, czekam), za gamę kolorów, za wszystko …. Jak nie mam co robić, a widzę jakieś złoto na moich włosach, bez zastanowienia powierzam moje włosy Castingowi. Tym razem zdecydowałam się na kolor chłodny, mroźny, o czym pisałam Wam wtedy na facebooku. Zawsze wybierałam kolory ciepłe – miodowy karmel królował u mnie przez kilka sezonów. Dla mnie, jeżeli robię coś brązem, zawsze wychodzi brąz i kropka. Nie rozczulam się czy jest lekko truflowaty czy karmelowy, czy też kakowy *.* Ma być brązowy i … brązowy, takie oto są moje wymagania. A farba na plus – polecam szukać na promocjach w SP czy Rossmannie – czasami ceny za farbkę wynoszą około 20zł – ja tak szukam, bo na moje włosy idą dwa, albo trzy opakowania, więc suma sumarum, czasami fryzjer wychodzi taniej 😀

Cena: ok 25 zł

8. Szampon do włosów – Head&Shoulders, nawilżający z olejkiem migdałowym

Szampony H&S kojarzą mi się z domem i tatą – odkąd pamiętam zawsze używał do włosów tej marki, więc i ja zaczęłam podkradać, tak, aby przyzwyczaić się do tego zapachu tak bardzo, że kojarzy on mi się tylko z jedną osobą. Przeszłam przez wszystkie, obecnie dostępne na rynku, zapachy. I utknęłam na migdałowym. Jak już wiele razy pisałam, i zdania nie zmienię – szampon ma za zadanie myć i tyle – utrzymuje się na głowie przez kilka sekund, więc czego mamy od niego wymagać? Szampony H&S myją bardzo dobrze, włosy wyglądają po nich bardzo ładnie – świeżo. Minusem może być to że szampony te są przeciwłupieżowe, czyli jak powszechnie wiadomo – wypłukują kolos z włosów. Ale … nie zostawiają ich suchych i szaro-burych, a wręcz przeciwnie. Z H&S lubię migdałka i ten różowy, który ma za zadanie dodać objętości – po jego użyciu wyglądam jak pudel … ale taki znośny pudel ; – ) Klasyka nad klasykami – chciałam zaprezentować mój ulubiony zapach z całej rodzinki head-and-shoulders’ów 😉

Cena: 14zł

9. Lakiery do paznokci Coral Prosilk

Wpadłam na te lakiery przez przypadek, buszując pośród kosmetyków w SuperPharm. Szukałam czerwonego lakieru, który będzie miał małą pojemność – jak na złość wszystkie drogeryjne były olbrzymie, a ja potrzebowałam tego lakieru tylko na paznokcie u stóp. I wtedy to odkryłam to maleńkie cudo, za … 4 zł !? Powiem tak – lakier jak lakier – ładna gama kolorów, tani jak barszcz, a do tego zarówno ten niebieski jak i czerwony, utrzymały się na moich paznokciach (ale u rąk) dobre, 4/5 dni bez odpryskiwania. Nie wiem czy to zasługa:

a) lakieru

b) moich paznokci

c) odżywki Eveline zaaplikowanej przed

ale podobał mi się ten fakt, podobał. Ostatnio, przez kilka miesięcy miałam ciągle naturalne paznokcie, ewentualnie pokryte powyższą odżywką, tak teraz, kilkanaście dni przed praktykami w szpitalu, wzięło mnie znowu na kolor ;<

Cena: 4 zł

10. Skoncentrowany krem do rąk Neutrogena

Powiem Wam że nie ma lepszego i bardziej wydajnego kremu do rąk – albo inaczej – jest (bo napiszę o nim niebawem osobny post), ale jest droższy i większy. Taki krem jest ze mną przez cały sezon zimowy, a wszyscy dobrze wiemy ile razy dziennie smaruje się ręce w zimie – ta liczba spokojnie dochodzi do dziesięciu. Krem jest cudowny – ma genialne, nawilżające właściwości, BARDZO szybko się wchłania i nie zostawia po sobie nic, to może stanowić źródło dyskomfortu dla użytkujących. No i jest chyba najbardziej wydajnym produktem do pielęgnacji jaki przyszło mi używać. Like it !

Dodam na koniec, że obecny stan moich dłoni to istny koszmar … Nigdy nie miałam problemów z nawilżaniem, ale teraz praktykuję sobie w szpitalu, w dodatku na oddziale, który jest bardzo narażony i czuły na wszelkiego rodzaju bakterie i w związku z tym, myję ręce co kilka minut, następnie dezynfekcja i rękawiczki … i tak w kółko. Obliczyłyśmy z dziewczynami, że podczas jednego dyżuru zużywamy około 30-40 par rękawiczek … z kolei o tym, ile razy myję czy dezynfekuję dłonie – wolę nie myśleć. Skóra momentami schodzi ze mnie ‚płatami’, dosłownie … Ten krem jeszcze mnie ratuje, ale jak ma to tak wyglądać, to niech wprowadzą jakieś przeszczepianie skóry w salonach kosmetycznych, czy coś, bo za kilka miesięcy będę chyba takiego zabiegu pilnie potrzebować ;< (żartuję sobie, eh :()

Cena: 14 zł

Reklamy

12 thoughts on “kosmetyczne nowości 10 (Alterra, woda pomarańczowa, woda migdałowa, mydło Alep, krem Neutrogena i inne)

    • withi pisze:

      Niestety nie zrobiłam takich zdjęć 😦
      Ale niedługo pewnie znowu będę się farbkować castingiem to jak nie zapomnę to coś pstryknę

      • ania pisze:

        To może opisz mniej więcej jaki to kolor; czy wpadał w rudości bądź czy był bardzo ciemny. Podobno ten kolor na zdjęciach wygląda na czarny, a w rzeczywistości jest cieplejszy! Mam zamiar w najbliższym czasie zmienić kolor właśnie na taki i boję się że będzie za ciemny w dodatku mam jasną karnację.

        • withi pisze:

          Nie, nie był to zbyt ciemny odcień – też dlatego że nie trzymałam zbyt długo. Poza tym, Casting to krem, który dość szybko się wypłukuje, bez amoniaku, więc nawet jak uzyskasz odcień lekko odbiegający od tego jaki chciałaś – za miesiąc już nie będzie po nim śladu. Nie pamiętam kiedy bawiłam się Castingiem, ale coś w przerwie po świętach, a już od jakichś dwóch tygodni nie ma po nim śladu. I też mam jasną karnację – a takie kolory wybitnie do bladziochów pasują 🙂

          Nie wpadał w rudość. Też sporo zależy od tego jaki masz swój kolor włosów.
          Był to po prostu ciemny brąz, i tyle 🙂

  1. Frankly_speaking pisze:

    Hej, tak właśnie dzień przed ukazaniem się tej notki, pomyślałam sobie, że chciałabym poznać Twoją opinię o kosmetykach Alterra i tu proszę 🙂 Ja właśnie testuję ich żel pod prysznic, ten z limitowanej edycji o zapachu borówki i wanilii. Ja już wcześniej pisałam (chyba) jestem uczulona na SLS, więc ten kosmetyk wydawał mi się być dobrą alternatywą dla żelu Babydream. Generalnie moja skóra reaguje na niego (chyba) bez zarzutu. Zel ma w zasadzie tylko jeden mankament – zapach, ale niestey to częste w kosmetykach Rossmana. Wąchany z butelki żel pachnie pięknie, ale na skórze ten zapach bardzo się zmienia. Ja się po jakimś czasie przyzwyczaiłam i nawet zaczynam go lubić, ale dla wielu dziewczyn jest to nie do przejścia:) Nie mniej jednak jestem ciekawa innych produktów tej linii, więc na pewno spróbuję jeszcze peeling do ciała i może krem do rąk? Tymczasem właśnie używam tego szamponu Syoss bez silikonów i jestem bardzo zadowolona a Ty?

    BTW, nie wiem czy wiesz, ale w The Body Shop jest fajna promocja. Ja się przyniesie puste opkaowanie po kosmetyku i odda im do recyclingu to można dostać 22% zniżki na dowolny kosmetyk (lub cały paragon). Promocja trwa do 14 maja. Ja się zastanawiam czy nie skorzystać 🙂

    • withi pisze:

      Hej

      Co do zapachów kosmetyków Alterra – ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Mam dwa olejki do skóry, jeden jest bodajże z granatem – ja ten zapach UWIELBIAM, natomiast moi współlokatorzy mówią że okropnie śmierdzi 😀 Podobnie jest z wszystkimi kremami naturalnymi, zarówno Weleda, Alterra – wszystkie te produkty mają specyficzny, nieco ziołowy zapach, który ja mogę wdychać godzinami. 🙂

      Syoss? Dla mnie szampon jak szampon 😉 Ja mam zasadę że myję codziennie innym szamponem, więc nie mogę stwierdzić jak dokładnie ten na mnie działa, bo tak jak napisałam – codziennie sięgam po coś innego 😉

      Wiem wiem, ostatnio byłam w TBS bo musiałam kupić rękawiczki i serum, i pani mi o tej akcji powiedziała. Super sprawa, bo mam na wykończeniu dwa produkty – peeling z olejkiem z drzewa herbacianego (chyba z olejkiem … taki zielony w każdym razie – kiedyś go uwielbiałam, to już jest moje któóreś tam opakowanie, a teraz go nie znoszę, i chyba zużyję do peelingu dłoni ;

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s