& od kiedy niebiosa na czubku nosa mamy

***

Słońce moje prywatne, do herbaty i do ciastka. Wydaje się, że jestem pozytywnie nakręcona, tak jakby ktoś na palcach wkradł się nocą, bez pytania, do mojego pokoju, nakręcił mnie jak pozytywkę, uśmiechając się pod nosem – i uciekł. Baletnico na zniszczonej ulicy.

Gubię życie czasami – nie ma się czym chwalić, zdaję sobie z tego sprawę. Gorsza jest świadomość, że nie robię nic, by je ponownie znaleźć. Nawet jak za rogiem, po przeciwnej stronie ulicy, stoi i wygląda zza, pnącego się w niebiosa, budynku. Figlarnie. Paskudnie. Patrzę na to życie i wkładam kolorowego lizaka do buzi. I słyszę tylko ‚nie jedz tyle lizaków, bo Ci się ząbki zepsują’. I już nie wierzę, bo mam za sobą i w sobie tak olbrzymie ilości lizaków, a pani dentystka i tak powiedziała że widzi pierwszy raz tak zdrowe zęby u prawie dwudziestolatki. Peace, i komu tu ufać?

A ja, jak pani widzi, jestem tylko małą, niezrównoważoną, potarganą dziewczynką, która bardzo żałuje, że tak narozrabiała. Kładę symboliczną rękę na symbolicznym sercu i bardzo przepraszam.

Nie lubię jak mnie oszukują, a dzisiaj czuję się podwójnie, a nawet potrójnie oszukana. Na początek – oszukali mnie w Lidlu, bo jak to ja, kupiłam największe, najpotężniejsze (ah ta władza) grejpfruty z wszystkich możliwych (dwa ważyły ponad dwa kilogramy, także pozdro *_____*), i co z tego, jak 3/4 to skórka, a raczej skóra, która symulowała że jest grejpfrutem? Znam się na grejpfrutach, wiem kiedy grejpfrut jest grejpfrutem, a kiedy nie – nauczył mnie tego tatuś. Tym razem ktoś na górze zrobił sobie ze mnie żarty, czuję się upokorzona. I głodna. Po drugie – linia 523 wcale nie jest przyśpieszona, zwłaszcza jak kierują ją na objazdy z powodu … meczu. Tak. W dodatku byłam świadkiem jak przewozili jakichś niebieskich kibiców na stadion – dobre 15 autobusów, około 50 radiowozów, helikopter i inne policyjne zabawki. I wszędzie niebiesko. Ale po co to wszystko? Przecież oni są grzeczni 😦

Jak obiecałam – spadam na rolki, bo jest tak gorąco że to zbrodnia siedzieć w domu. Miłego weekendu Wam życzę, sama od przyszłego tygodnia zaczynam praktyki, więc prawdopodobnie będzie mnie tu nieco mniej – ale obiecuję że będę pisać 🙂

I cieszę się, jak zachęciłam kogoś poprzednim wpisem, do zarejestrowania się na stronie DKMS. Naprawdę – super uczucie 🙂

Trochę zdjęć na koniec:

Siedzę sobie, układam notatki od dwóch godzin, jednym okiem oglądając Kuchenne rewolucje – ale tylko jednym okiem, naprawdę … patrzę, a mój żabol, którego wychowuję, o któego dbam i którego karmię – patrzy się na mnie znad laptopa, z ewidentną … pogardą -.-

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „& od kiedy niebiosa na czubku nosa mamy

  1. gu pisze:

    Super, że taki dobry nastrój 🙂 Czy to oznacza, że wszystko dobrze Ci idzie w bojach naukowych z biochemią itd? Zaliczone już? 😉
    I koniecznie pisz tu relacje z praktyk! Ciekawa jestem bardzo jak to będzie wyglądało! 🙂

    • withi pisze:

      Oj nie, to chodzi o inne płaszczyzny, niż te stricte uczelniane. A one w moim mniemaniu są ważniejsze i zdecydowanie kluczowe – stąd na początku próbuję tu coś zmienić. Uwierz – jestem równie ciekawa i naprawdę zaczynam się troszkę bać ; (

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s