she makes a man wants to speak Spanish

***

Odezwę się tylko, dam znak że żyję i dzielnie zabieram się za kartkowanie czegoś iście paskudnego, zaczynającego się na B, kończącego na A, a resztę sobie sami wyobraźcie, bo mi brakuje ochoty na wymawianie tego słowa. Osóbki, które śledzą mnie tu – kkkkklik, wiedzą że na mojej oliwkowej ścianie w warszawskim pokoju, od wczoraj, po miesiącu łapania kurzu, powiesiło się ike’owskie lustro, a raczej o 9 rano powiesił je mój tato, który przywiózł mnie prosto do Warszawy. Jest piękne, optycznie powiększyło mój pokój i jest to lustro tak pro-kobiece, że jeżeli macie jakiś skrzywiony obraz własnej osoby, albo dopadło Was PMS (swoją drogą pozdrawiam Tomasza, który mieszka z trzema kobietami, które okresują w tym samym czasie, jeea *___*), to zapraszam – poprawa humoru gwarantowana!

Mam już nowe, świeżutkie i pachnące sportowym sklepem – kółka K2 do moich cudownych rolek! Szkoda że Asia jest głupia i nie dopytała o śrubki, których w zestawach niestety nie ma … stąd kolejnym problemem jest ich zakup – kolejna strata czasu, kolejne cenne godziny w plecy, super. A tak to mogłabym już dzisiaj śmigać po warszawskich ścieżkach rowerowych -.- Przewietrzyć się, dotlenić, przypomnieć sobie rolkową, dziecięcą fascynację … a tak to pozostaje jęczenie i użalanie się nad własnym losem.

cena 8x – 170zł ; wydawać by się mogło, że lepiej dołożyć te 400zł i kupić nowe rolki – ja jednak jestem tak perfekcyjnie ‚dopasowana’ do moich, że wolałabym nie ryzykować – rolki są trochę jak samochód, muszą być naprawdę niemal ‚zrobione’ na Ciebie, w końcu masz w nich spędzić dużo kilometrów 🙂

Ale staram się powolutku, tak jak sobie obiecałam – trochę muszę ogarnąć moją głowę, mój stan bio-psycho-społeczny i przestać się tym wszystkim zadręczać i stresować. Nie pisałam Wam, ale niemal każdej nocy, tuż przed snem, łapie mnie moja psychiczna tachykardia, tzn moje serce wali jak niesamowicie szybko, że momentami mam wrażenie że zaraz wyskoczy – przyciskam wtedy rękę do niego i mocno trzymam, na wypadek gdybym faktycznie miała zostać człowiekiem-bez-serca. Długi okres myślałam, że to tylko moje urojenie, że serduszko zawsze tak szybko bije, tylko dopiero teraz sobie to uświadomiłam – ale po bacznych obserwacjach osób trzecich, faktycznie dzieje się z nim coś bardzo niebezpiecznego.

Tak na szybko. Chciałabym tu wskoczyć za czas jakiś, z kosmetycznymi, bardziej ekologicznymi, kosmetyko-nowościami. Brak czasu sprawia, że plany te odkładam na później. Ah, no i mam już plany praktyk – los był przynajmniej tutaj dla mnie łaskawy i zostałam przydzielona na oddziały w szpitalach, które leżą w miarę tolerancyjnych odległościach od mojego mieszkania, tj szpital na Żelaznej, na Inflanckiej i Instytut Matki i Dziecka na Karowej. Szczerze – boję się jak cholera.

Advertisements

19 thoughts on “she makes a man wants to speak Spanish

  1. Ala pisze:

    To zależy czy masz w pawilonie 10 czy w Klinice Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka (w pierwszym przypadku opiekunem jest Ł-Cz a w drugim kochana pani M.S 🙂 ) Jeśli masz z M.S to po wyjściu z autobusu idziesz w prawo, w stronę z której przyjechałaś, mijasz kiosk i skręcasz w uliczkę (gdzie mijasz warzywniak), wtedy zobaczysz faktycznie żółty budynek i tam są właśnie praktyki z panią Moniką 🙂 Jeśli masz natomiast z Ł-Cz to musisz iść w stronę szpitala Wolskiego, tam jest mnóstwo pawilonów i czekać w nr 10 🙂

    BTW, macie zajęcia w niedziele? 😮 Na jakim oddziale? 😮

    • withi pisze:

      Tak tak, już wiem – mam z panią S – <333333333 – więc mam w tym żółtym – to fajnie. W ogóle duży plus że ten szpital mamy tak bliziutko. Coś tam jeszcze dziewczyny ode mnie kombinują żeby zamienić Żelazną na Czerniakowską (tam miałybyśmy z naszą panią Moniką) – co o tym myślisz, który szpital wydaje się lepszy? Tzn Żelazna to klasyka, na pewno dyżury tam będą cholernie męczące, z kolei na Czerniakowskiej są najcięższe przypadki, których ponoć nie zobaczymy w żadnych innych szpitalach …

      Mam w niedzielę i jakieś trzy soboty … Szczerze – wolę mieć w niedzielę niż w soboty – wtedy są najlepsze imprezy eh. W dodatku nie mam już kiedy zrobić urodzin, co mnie wkurza ;< Znam moje szczęście i tak też zakładałam, że mi upakują te soboty blisko urodzin …

      • Ala pisze:

        NIE, NIE, NIE, nie zgadzaj się Asia na to! Żelazna to najlepszy szpital pod słońcem i wcale nie brak w nim ciekawych przypadków! A jeśli chodzi o Czerniakowską to jaka pani Monika w nim jest? ;> Nie była to przypadkiem Karowa? BTW, nie sądzę, aby dało się zamienić szpital przez „widzimisię” studentów, poza tym nie widzę sensu zupełnie żeby zamieniać Żelazną, to niedorzeczne! 🙂 Także wiesz, trafiło Ci się naprawdę super i pod żadnym pozorem nie przystawaj na zmianę szpitala! 🙂

  2. Ala pisze:

    Asiaaaaa, Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka! 😉 Od Karowej trzymajmy się wszyscy z daleka, po moich praktykach utwierdziłam się w przekonaniu, że NEVER AGAIN w tym okropnym szpitalu :< I fakt, trafiło Ci się bardzo fajnie 🙂

    • withi pisze:

      Tak tak, oczywiście że o Kasprzaku myślałam, a napisałam Karową – chociaż na pierwszy rzut oka, jak tam byłam, to mi się podobało, no ale wiadomo … byłam tam przez kilkanaście minut. Swoją drogą, jak wysiądę na Szpital-Wolska to mam iść w stronę jakiegoś żółtego budynku? Bo kompletnie nie czaję gdzie to jest ;<

  3. grubylouie pisze:

    Bardzo gustowne te Twoje lustro, podoba mi się 🙂

    Od jakiegoś czasu przeglądam Twojego bloga. Ostatnio nawet próbuję przejść na wegetarianizm. Naczytałam się trochę o tym na tym blogu 😛 Zobaczymy jak mi pójdzie, na razie trwa to niecałe 2 tygodnie. Trzymaj kciuki.

    Pozdrawiam
    Aśka (Twoja imienniczka 😉 )

  4. Wetka pisze:

    Rolki!!! Ja też chcę!!! 🙂
    Jeśli chodzi o praktyki, to pamiętam jak ja drżałam przed swoim pierwszym dyżurem w szpitalu… W tym dniu było jeszcze gorzej, bo dostałam jako pierwszego pacjenta do umycia mężczyznę. 😉 Pamiętam jak to przeżywałam hehe, teraz się z tego śmieję. ;p I ogólnie praktyki wspominam całkiem miło, z wyjątkiem tego, że strasznie długo trwały i dyżur zaczynał się o 7 rano. ;/
    A czy Wy też macie tak, że macie osobno „zajęcia praktyczne” i „praktyki zawodowe”? W sensie oba w szpitalu, ale zajęcia praktyczne z nauczycielem, a praktyki zawodowe to już samodzielnie na oddziale?? Macie w ogóle praktyki w ciągu roku akademickiego czy tylko wakacyjne?

    • withi pisze:

      A co Ty Wetka studiowałaś, pielęgniarstwo, bo nie wiem czy dobrze pamiętam? 🙂

      Moja praktyki zaczynają się o 7:30, a kończą o 17:30. I mamy 360h wakacyjnych ,a teraz 6 tygodni szkolnych – dyżury mamy co drugi dzień, np ja zaczynam w ten poniedziałek i mam następny dyżur w środę i piątek. Niby wolne dni pomiędzy, ale mamy chodzić jeszcze na ang, wf i nadrabiać wszystkie zaległości, których jest masa, także nici z ‚wolnych dni’. No i mamy dyżury w soboty i niedziele -.- Co do tego podziału na zajęcia i praktyki – tego Ci nie powiem. Mamy praktyki i jesteśmy pod czujnym okiem położnej prowadzącej – na każdym oddziale, w każdym szpitalu z inną 🙂

      • Wetka pisze:

        Tak, pielęgniarstwo 🙂
        W sumie macie trochę inny system, takie nagromadzenie tych praktyk. My mieliśmy bardziej rozłożone, ale w dni pomiędzy praktykami normalnie zajęcia.

  5. gu pisze:

    oj, znam to uczucie tachykardii z nerwów… Faktycznie to niefajne jest, z tym że ja dodatkowo mam cały zestaw innych objawów w komplecie- zimne poty, mdłości i przede wszystkim okropny niepokój :/ Wiec u mnie wiadomo że to z nerwów- a u Ciebie- lepiej się upewnij czy to nie jakaś inna przyczyna. Z serduchem nie ma żartów.

    A co do mojego posta pod poprzednią notką- dobrze że czujesz powołanie do tego co robisz. Tak trzymaj 🙂 Oczywiscie, ze nie każdy chce być lekarzem, tylko ja czasem o tym zapominam, bo sama strasznie chcę i wydaje mi się że wszyscy tak mają 😀

    • withi pisze:

      Ja mdłości mam również. Na pewno trochę z nerwów, trochę z tego że moje serce za mną nie nadąża, stres też, za dużo rzeczy na głowie.
      Nie ma żartów, dlatego pierwszą rzeczą jaką próbuję zmienić to na pewno podejście do wszystkiego 😉 Trochę luzu trzeba sobie dać, zwłaszcza w takich momentach.

  6. Renia pisze:

    Asia! Miałam tak samo, serce przed spaniem waliło jak szalone;p Internistka kazała łykać Magne B6, faktycznie pomogło;) Trzymam kciuki za praktyki, będzie dobrze!:)

    • withi pisze:

      Łykam, łykam magnez – zaczęłam już dawno temu, kiedy dopadały mnie nocne skurcze łydek – o mamusiu, na samo wspomnienie mi słabo. Teraz wszystko co z tym związane minęło, a zaczęły się inne problemy ;L

  7. Kinga pisze:

    Asia co do serducha- łykaj magnez, pomaga 🙂 miałam to samo plus bezdechy ale ustępuje :)) ahh ta biochemia ;/
    p.s. też nienawidzę tego słowa ;/;/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s