Support system

***

Meredith: I had a terrible day, we say it all the time. A fight with the boss, the stomach flu, traffic. That’s what we describe as terrible, when nothing terrible is happening.

These are the things we beg for, a root canal, an IRS audit, coffee spilled on our clothes. When the really terrible things happen, we start begging to god to bring back the little horrors and take away this. It seems quaint now, doesn’t it. The flood in the kitchen, the poison oak, the fight that leaves you shaking with rage. Would it have helped, if we could see what else was coming. Would we have known that those were the best moments of our lives.

Ot, taki chirurgowy wstęp, choćby dlatego że właśnie ładuje mi się najnowsza perełka Shondy, tym razem o równie wdzięcznym tytule jak wszystkie poprzednie, tj – Support System. Już mam ciary, pomimo że nawet nie wiem o czym będzie ta świeżynka – nie mam w zwyczaju czytać zapowiedzi, wolę zostać miło (czy też nie-miło, jak to często bywa w przypadku Grey’s) zaskoczona.

Mój pobyt w domu nieubłaganie dobiega końca. Jakby na to nie popatrzeć – jest to mój pierwszy tak długi pobyt w domu, od września – koczuję już tutaj ponad tydzień 😉 Wszystkie trzy poprzednie wizyty trwały po dwa, trzy dni. Ciągnie mnie do Warszawy, tęskni mi się cholernie. Miałam według pierowtnych planów odpocząć i co ważniejsze – nabrać siły żeby walczyć z tym wszystkim co czeka na mnie te 300 kilometrów stąd. Nie czuję się silniejsza, to pewne. Odpocząć – też nie odpoczęłam. Może fizycznie, bo nikt nie zmusza mnie do biegania z jednego miejsca na drugie, ale to psychicznie chciałam odpocząć. Nic z tego. Grunt że załatwiłam praktycznie wszystko, co zaplanowałam, tj – zrobiłam hormony (jeeej, wszystko w normie, a przynajmniej względnej normie ;O) i nie zemdlałam ! Mama była w szoku, ja byłam w szoku, a co lepsze – pierwszy raz nie patrzyłam zapłakanymi oczami na mamę i nie liczyłam sekund do momentu, aż wszystko zacznie mi uciekać sprzed oczu, aby po chwili zobaczyć kilka obcych osób nad sobą – za to patrzyłam na zwinne ruchy pani pielęgniarki i podziwiałam to jak szybko ona pobiera krew … Cóż, praktyki się zbliżają, najwyżej pomęczę trochę te babeczki w ciąży, zanim wwiercę się im w żyły, – ale one ponoć to lubię *.* Co jeszcze – załatwiłam sobie wakacyjne praktyki, jak tylko dane mi będzie do nich dotrwać – w cudownym, pięknym, rzeszowskim szpitalu!

W domu jest fajnie. Tak spokojnie i sentymentalnie. Ale chcę już wracać. Z niedzieli na poniedziałek, dokładnie o trzeciej w nocy znając mojego tatę, wyruszam do stolicy, aby o 11 pojawić się na ćwiczeniach z fizjo (powinnam o 9 na angielskim, ale no no).

PS: Wciąż klikamy i kochamy 🙂

PS1: Nie wiem czy zauważyliście – zmieniłam w końcu nagłówek na blogu. Wciąż jest delikatnie, a miłą odmianą jest brzuch na pierwszym planie 🙂

PS2: Dzisiaj, z nocy z 14 na 15 kwietnia – setna rocznica katastrofy Titanica. S-e-t-n-a rocznica. Brzmi dość poważnie. Z tej okazji, kilka dni temu, zagłębiłam się w tą autentyczną historię tego statku, a nie tą filmową – tyle ciekawych i nowych rzeczy odkryłam, naprawdę polecam. Fajnie streszczona jest choćby na ciotce Wikipedii, pomijając multum książek napisanych przez te sto lat. Słyszeliście np o rzekomym statku widmo, który przepływał niedaleko tonącego Titanica, a mimo to nie pomógł? Albo o statku, który był oddalony o 20 mil od katastrofy, widział wysyłane sygnały w postaci rac – również nie popłynął od razu z pomocą, jak tłumaczył do końca swojego życia kapitan owego statku – był przekonany że to nie prośba o pomoc, a zwykłe świętowanie. Ciekawe są też statystyki dziesięciu, najdłużej żyjących osób, które przetrwały katastrofę, a prezentują się tak (klikamy aby powiększyć):

Można z tego wyciągnąć wniosek dość kluczowy, że taka dawka stresu/przerażenia/adrenaliny i innych czynników, jakie oddziaływują w takich momentach na ludzki organizm ma tylko swoje plusy, skoro osoby te żyły nawet 100 lat. Z drugiej strony co może pamiętać, albo jak bardzo może stresować się kilkumiesięczne dziecko? (wbrew temu, pani która dożyła swoich setnych urodzin, w dniu katastrofy miała 15 lat, więc coś tam jednak rozumiała). Fajna sprawa, naprawdę polecam 🙂

PS3: Mam mroźnego trufla na głowie *___*

***

Reklamy

12 thoughts on “Support system

  1. gu pisze:

    Hej, tak czytam tego Twojego bloga i zastanawia mnie- dlaczego wybrałaś akurat położnictwo? Nie myślałaś o przeniesieniu się na lekarski i pozniej np specjalizacji z neonatologii? Chyba daje to lepsze perspektywy niż położnictwo, nie? Bo wydajesz się bardzo ambitną osobą, wiec moze warto mierzyć wyżej?
    No ale to taka moja refleksja.
    A w ogóle to bardzo fajny blog, miło się go czyta 🙂

    • withi pisze:

      Nie, nie myślałam. Nie wszyscy muszą być lekarzami, besides – nie wszyscy chcą. Wybrałam położnictwo z prostego względu – praca z kobietami, pomaganie maluszkom, witanie małych istot na ziemii, do tego zawsze niewyobrażalnie ciągnęło mnie do brzuchów *.* Położnictwo niesie ze sobą równie dużo plusów i perspektyw, zresztą jak każdy medyczny przedmiot. Obecnie, pomimo mojej niby ambitności (w którą coraz mniej wierzę) nie wyrabiam na tych studiach, więc podziękuję za inne 🙂

      Dziękuję za miłe słowa 😉

    • withi pisze:

      Szczerze mówiąc pierwsze słyszę? Nie farbuję włosów regularnie, a jak już to robię to właśnie Castingiem, stąd na farbkach znam się średnio, lub mogę śmiało powiedzieć, że w ogóle. Możesz mi coś o niej napisać?

      Pozdrawiam ! 🙂

    • withi pisze:

      Wyszedł ładnie, delikatnie, brązowo i co ciekawe – iście mroźnie *.*
      Zdjęcia może wrzucę, niestety nie zrobiłam żadnych zdjęć przed, także porównania nie będzie 😦

  2. vuze pisze:

    tak narzekałam na cating creme gloss, a zdecydowanie jest to my number one, jeśli chodzi o farby 🙂 po 2 myciu głowy, kolor jest prawie taki jak na pudełku – uwielbiam 🙂

  3. worthyourattention pisze:

    to myśle, że dobrze wybrałaś 🙂 Pro Familia to dobry szpital, natomiast ja osobiscie z szpitala na Lwowskiej mam niezbyt miłe wspomnienia z praktyk ze względu na to jak personel traktował pacjentów, no ale może po prostu źle trafiłam:) mam nadzieje, że uda Ci się i będziesz mogła uczestniczyć w wielu porodach naturalnych, bo liczba cc ciągle rośnie o czym się już przekonałam.
    głowa do góry i powodzenia w tym ciężkim tygodniu! 😉

  4. worthyourattention pisze:

    Hej 😉 ja też studiuje położnictwo i też jestem na 1. roku 😉 ciekawi mnie w którym szpitalu załatwiłaś sobie wakacyjne praktyki? i jaki to oddział położniczo-noworodkowy czy sala porodowa? może się spotkamy ;))

    • withi pisze:

      O, jak miło! Wszystkie oddziały robię w jednym szpitalu – tak najlepiej, zwłaszcza jeżeli wszystkie trzy oddziały się w jednym znajdują, a z reguły tak jest. Ja skierowanie złożyłam do Pro Famili, a Ty ? ;>

      I gdzie obecnie studiujesz, tzn na jakiej uczelni ? 🙂
      Pozdrawiam

      • worthyourattention pisze:

        na Uniwersytecie Rzeszowskim 😉 no pewnie, że najlepiej w jednym bo wiadomo że każdy szpital rządzi się swoimi zasadami:) ja na razie realizuje praktyki na poł-now w szpitalu na Szopena, a salę porodową mam na Rycerskiej ale na te wakacyjne praktyki zostane chyba na Szopena jak się uda 🙂 bo z Pro Familią uczelnia nie ma podpisanej umowy. a Ty juz miałaś jakies zajęcia praktyczne czy dopiero na wakacjach zaczynasz?
        cieplutko pozdrawiam 🙂

        • withi pisze:

          Praktyki szkolne zaczynamy od 23 kwietnia, czyli za tydzień – jak przetrwam ten pogrom, jaki na mnie czeka w zbliżającym się tyg … W każdym razie ja rozważałam tylko PF/Lwowską – w Pro mam swojego ginekologa i wypytałam go o procent cesarek – gdyby było ich więcej niż powiedzmy 70%, złożyłabym papiery do szpitala na Lwowskiej, bo wiadomo że nie ma sensu pchać się tam, gdzie się mało nauczysz tylko po to żeby zobaczyć profesjonalny sprzęt, itd. Ale powiedział że procentowo rozkłada się to pół na pół, także chciałabym tam iść jak się uda 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s