kosmetyczne nowości 9 (zalotka MAC, AA Pure Skin, Lip Smacker, ISIS Pharma GLYCO-A)

***

Stare, kosmetyczne posty:  część1  ,  część 2  ,  część 3  ,  część 4  ,  część 5  ,  część 6  , część 7  ,  część 8

Dawno nie było żadnych kosmetycznych nowości, a wiem że z utęsknieniem czekacie, stąd: tadaaam – dzisiaj na warsztat idzie kilka kosmetyków, które ostatnio wpadły w moje ręce i które już przynajmniej kilka dni testuję:

1. Lip Smacker’sy (wata cukrowa, melon+malina, wanilia+słodki cukier)

Moje ukochane, kolorowe i niezwykle słodkie pomadki. Ta o samku waty cukrowej jest bardzo nawilżająca – zdecydowanie moja ulubiona ze wszystkich, które dane mi było posiadać. Jest to już moja któraś z rzędu pomadka o tym smaku i zawsze do niej wracam – jest iście posłuszna, zwłaszcza zimą. Lubię te pomadki za to, że potrafią, nie wiadomo w jaki sposób, poprawić mi humor swoim zapachem i kolorem.

Cena: ok. 10 zł

2. ISIS PHARMA GLYCO-A

Czyli ratunek na mojego po-hormonalnego dalamatyńczyka. Szczerze? Peelingo-krem przypadł mi do gustu, najpierw poleciła mi go kosmetyczka – wówczas produkt wypadł mi z głowy, następnie, po dłuższym czasie trafiłam na niego w internecie i teraz, praktycznie na finiszu kuracji Avene TRI postanowiłam mu zaufać. Grunt to samodyscyplina i stosowanie się do ulotki, czyli na początku nakładamy na 5-10 minut i obserwujemy buźkę, po czym zmywamy czymś delikatnym (u mnie padło na Cetaphil). Z każdym dniem proces ten stopniowo wydłużamy, aż do godziny, a nawet niektórzy zalecają trzymanie kremu przez całą noc! Powiem szczerze, że nie jestem na tyle odważna, ale kilkanaście minut już trzymam. Dlaczego trzeba używać tego kremu z głową? A no dlatego, że jest on dość silnym specyfikiem, i naprawdę możemy sobie zaszkodzić, jak nie podejdziemy do jego aplikacji profesjonalnie. Podobno ma rozjaśniać. Zobaczymy na kilkanaście dni. Krem jest mały (30ml), ale wielbię testować i sprawdzać takie różności, stąd powierzyłam mu moją buzię.

Cena: 40zł

3. Zalotka MAC – Full Lash Curler

Ah, ah. Moja wymarzona zalotka, która bardzo długi okres widniała na liście: to buy, aż w końcu trafiła w moje ręce. Fakt, faktem – nie należy do najtańszych, ale naprawdę miałam już dość maltretowania moich rzęs zalotkami z Douglasa, które co jakiś czas odmawiały posłuszeństwa, w związku z czym musiałam kupować kolejne i kolejne. Akcesoria kosmetyczne mają tylko jeden minus – są drogie, ale kupione w dobrym sklepie, naprawdę mogą służyć nam latami, a w moim przypadku, kiedy to używam zalotki przy każdym tuszowaniu (ok – nie zawsze tuszuję bo często mi się nie chce), jest to na pewno dobra inwestycja. Dodam że na początku za namową pani w MACu kupiłam tą nowość, czyli malutką zalotkę Half Lash Curler (na pierwszym zdjęciu jest właśnie ta mniejsza), którą łapiemy rzęski dwa, a nawet trzy razy … Jest to innowacja, jej plusem jest to że można podkręcić niemal wszystkie, nawet te najmniejsze. Ja jednak nie potrafiłam nią manewrować, stąd już następnego dnia skoczyłam i wymieniłam na tą klasyczną (dwa pozostałe zdjęcia), która według mnie jest o niebo wygodniejsza i też łapie wszystkie, więc … po co kombinować?

Cena: 78 zł

4. AA PRESTIGE – Pure skin, żel peelingujący do mycia twarzy

Bardzo fajny, delikatny żel. Ot, taka odskocznia dla mnie, uzależnionej od peelingów, aby nie maltretować buzi nimi codziennie. Naprawdę, uwielbiam peelingi ! Wracając do powyższego żelu – jest to chyba mój pierwszy kosmetyk z serii AA Prestige, i póki co radzi sobie dobrze z wieczornym demakijażem i oczyszczaniem.

Cena: ok 25 zł

5. Odżywka do włosów Alterra – Pszenica + Morela

+ za zapach

za moje lenistwo i ‚miłość’ do odżywek, czyli odżywka stoi w szafie i się sama chyba odżywia …

Ale muszę się przyznać że wbrew swojemu lenistwu użyłam jej kilka razy i włosy po niej naprawdę są mięciutkie jak nigdy. Do tego specyficznie, ale ładnie pachnie.

Cena: ok. 8zł

6. Balsamowy żel Babydream

Już o nim kiedyś wspominała, przy okazji propozycji żelu do mycia BeautyBlendera, o tu – kkklik. Pisałam wtedy, że tak polubiłam ten żel, że zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Szkoda tylko, że w żadnym Rossmannie nie mogę znaleźć tego z dodatkiem aloesu, tylko w dużej wersji … W ogóle może wiecie, czy taki jest dostępny, czy z aloesem są tylko te malutkie? Bądź co bądź – żel bardzo fajny, do wszystkie – jako płyn do kąpieli, żel, żel do mycia BB. A za grosze …

Cena: ok 6zł

***

Miłego weekendu kochani ! Mój piątkowy wieczór (noc *___*) zapowiada się cudownie, potrzeba mi tego bardzo bardzo, zwłaszcza patrząc na to, co się ostatnio ze mną dzieje …  – zmykam więc stroić się i szykować. Pozdrawiam ciepło ! 🙂

PS: Świetna reklama australijskiego biura przekazywania rozmów osób niesłyszących:

PS1: I piosenka na dzisiaj:

Reklamy

10 thoughts on “kosmetyczne nowości 9 (zalotka MAC, AA Pure Skin, Lip Smacker, ISIS Pharma GLYCO-A)

    • withi pisze:

      Wszystko zależy od tego, jak będzie reagować na ten peeling Twoja skóra. Ja peeling robię dwa, trzy razy w tygodniu, ale mam skórę mieszaną. Są osoby, które robią raz w tygodniu, a są i takie, które robią częściej. Musisz zaobserwować i sama zdecydować 😉

  1. Gloves pisze:

    Ja dostaję Lip Smackersy od siostry, która mieszka pod NY. Właśnie była na świętach i mi ich sporo przywiozła. Nie wydaje Ci się że niektóre, a zwłaszcza błyszczyki, wysuszają usta?

    • withi pisze:

      Owszem, ja mam obczajonych kilka LP, które nawilżają – reszta niestety ładnie pachnie i smakuje, ale jest potworna dla moich ust. Błyszczyki na moje oko też wysuszają – mam niby tylko dwa, ponieważ nie lubię używać tych kosmetyków.

      Wata cukrowa jest naj 🙂

  2. Frankly_speaking pisze:

    Wiesz w przypadku GW chodzi mi raczej o estetykę (np. łazienki) a nie o wygląd wnętrza(chociaż są piękne GW np. w Manufakturze Łódzkiej). Nie mniej jednak jedzenie faktycznie jest smaczne 🙂

    Ja miałam kiedyś Schaumę (nie pamiętam jak to się pisze) bez silikonów i tragedii z plątaniem nie było. Myślę, że ten Syoss może być podobny pod tym względem, bo oba szampony produkuje koncern henkel.

    Pozdrawiam 🙂

  3. Frankly_speaking pisze:

    Ten żel babydream jest na pewno dostępny w opakowaniu półlitrowym (wiem, bo takowy posiadam;) Jak doskonale wiesz ja jestem fanką tej linii, głównie dlatego, że ratują moją biedną, (chyba) alergiczną skórę i nie drenują mi przy tym kieszeni. Mam jednak problem z zapachem:/ O ile do tego niebieskiego żelu z pompką jakoś sie przyzwyczaiłam, o tyle ten żel jakoś ciężko przechodzi:/ Chociaż jak się go wleje o wody to jeszcze jakoś obleci, byleby nie wąchać prosto z butelki O_o

    A tak z innej beczki, to powiem Ci, że byłam dziś po raz pierwszy w GW na Marszałkowskieji wiesz co jakoś niespecjalne mam wrażenia. Kurcze, trochę obskurnie tam jest:/ A szkoda, bo mam po drodze z pracy do domu i pewnie często bym tam jadała;(

    Za to na pocieszenie skuszona Twoją opinią kupiłam (w Rossmanie obok GW) ten szampon Syoss (skusiałam się na wesję bez silkonów). No i faktycznie pachnie salonem fryzjerskim:D Co do skuteczności to trudno jeszcze coś powiedzieć, bo muszę przede wszystkim zużyć mój Pantene.\

    Pozdrawiam:)

    • withi pisze:

      O, super wiadomość – w takim razie muszę się rozejrzeć w innych Rossmannach. A zapach fakt – zero tego dziecinnego, niemal niemowlęcego i delikatnego zapachu, tylko jakaś dziwna chemia ; < Ja i tak myję nim pędzle i BB więc bez różnicy w sumie.

      Nie podobało Ci się w GW ? 🙂 Wiesz, nie mogą też zrobić jakiegoś szaleństwa jeżeli chodzi o wnętrze, bo cała idea GW to ekologia, ekonomiczność no a poza tym to nie jest jakaś elegancka restauracja tylko 'bar' wegetariański w którym kupisz dobre jedzenie na szybki obiad w przestępnej cenie. Ja tam się przyzwyczaiłam, grunt że można dobrze zjeść.

      Też mam już ten szampon bez silikonów. W sumie włosy będą się na pewno plątać, ale spoko – do przeżycia. Ładny kolor ma opakowanie !
      A odp na pytanie o pomadki poniżej 🙂

      Pozdrawiam !

  4. Patka pisze:

    Ciekawe, jak się spisze zalotka z MAC’a 😉 Gdzie zaopatrujesz się w smackersy? Orientujesz się, czy są cynamonowe? buźka ;*

    • withi pisze:

      Oj nie mam pojęcia – ale wydaje mi się że nie ma cynamonowych Lip Smackersów 😦
      A kupuję je w SuperPharm albo na allegro – tam jest największy wybór, bo niektórzy wrzucają prosto z Ameryki.

      Zalotka sprawuje się idealnie ! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s