Intouchables (Nietykalni)

***

Osoby, które śledzą facebookowo mojego bloga (jak nie to zapraszam – kkkklik) wiedzą że ostatnio niemal codziennie wykreślam jeden film z mojej listy, która tworzyła się latami, pt: Do obejrzenia. Są na niej filmy, które ze względu na brak czasu, a wielką chęć do obejrzenia przeze mnie, trafiły na nią i wytrwale czekają na swoją godzinę, kiedy to postanowię je włączyć. Jest ich tam sporo. Sporo, bardzo sporo. Lista się z czasem regularnie wydłużała, filmów przybywało, a ja jak czasu nie miałam, tak … nie miałam. Aż coś pstryknęło. I teraz, pomimo że czasu wciąż brakuje, te 2-3 godziny dziennie zawsze znajdę, aby coś obejrzeć.

I takim oto sposobem, poza ostatnimi pozycjami takimi jak: Zapaśnik, Drive, Wróg publiczny, Duża ryba, Hooligans wczoraj, do kategorii: najlepsze z najlepszych, wpadł niesamowity film, który jest naprawdę jednym z najlepszych ostatnich miesięcy, jak nie lat, i który – mam nadzieję że za sprawą tego co zaraz napiszę – chętnie obejrzycie. Bo ja naprawdę nie byłabym w stanie poświęcić kilku minut na recenzję czegoś, co jest średnie, bądź dobre, ale nie doprowadzające do stanu totalnej nieważkości i osłupienia.

Mowa o francuskim (ehm) filmie, w reżyseri Olivier’a Nakache’a, pt: Intouchables, czyli bardziej po polsku – Nietykalni. Skąd to nawiasowe ‚ehm‚? Znacie moją ‚miłość’ do języka francuskiego, która stale pielęgnowana przez okres gimnazjum i liceum przerodziła się w totalną złość na wszystko co bardziej frąse. Ale dałam temu filmowi szansę, za namową Stacha i ochotą lekkiej odskoczni od tego, czym kami nas Ameryka, a przynajmniej w kwestii produkcji filmowych. I dziękuję sobie i wszystkim, którzy stworzyli ten film, że taka kolej rzeczy nastąpiła kilkanaście godzin temu.

Film jest niesamowity. Cudowny, Piękny. Wzruszający. Śmieszny. PRAWDZIWY, bo na podstawie zdarzeń autentycznych. Za sprawą genialnej muzyki, rozpieszcza do granic możliwości. Naszpikowany humorem, śmieszy i bawi, aż do pojawienia się łez w oczach. Powiem tylko, że po obejrzeniu długo nie mogłam zasnąć, leżałam tylko i patrzyłam tępo w sufit, na którym delikatnie tańczyło odbite światło pobliskich latarni. Akcja filmu ma miejsce w kulturowym centrum i sercu Francji – mowa rzecz jasna o Paryżu, i opowiada historię milionera, który został sparaliżowany, oraz chłopaka z ubogiej rodziny, szczerego do bólu, który tyle co opuścił więzienie, lecz w trakcie filmu, z czasem kiedy go poznajemy, wychodzi że w środku jest to bardzo, bardzo dobry człowiek. Odkrywamy ich wspólną historię, to, jak chłopak przez przypadek dostaje pracę w domu milionera – od teraz ma o niego dbać, pomagać mu w miarę godnym, na ile się da, życiu. Z czasem między nimi rodzi się przyjaźń. Film to porządna dawka wzruszenia na każdy wieczór, ah – pokazuje nam po raz kolejny, że warto, naprawdę warto docenić to, co mamy, a co czasami jest tak przyziemne, że niemal niedostrzegalne w monotonnej codzienności, spychane na dalszy plan. Że wypada się cieszyć, że mamy tak wiele, że jesteśmy zdrowi i mamy cudownych ludzi obok siebie. Dodam, że obrazy, cała scenografia jest również powalająca. Nie ma sensu się zbytnio rozpisywać, zachęcam poświęcić te dwie godziny, a później, jak już obejrzycie – proszę napiszcie mi pod tym wpisem Wasze wrażenia. Bardzo mi na tym zależy, jestem ciekawa jak na Was wpłynie ten film 🙂

Ocena na Filmweb, którą czasami wypada się sugerować: 8,6 (a to już o czymś świadczy)

Pozdrawiam ciepło ! 🙂

PS: Trochę muzyki z filmu:

Reklamy

5 thoughts on “Intouchables (Nietykalni)

  1. Zosia pisze:

    Wczoraj obejrzałam – oho, za kilka dni matura, więc trzeba intensywnie odkładać naukę, jak tylko się da – i rzeczywiście, świetny. Co prawda nie powalił mnie w taki sposób, że zaniemówiłam, znieruchomiałam albo – jak Ty – leżałam, dochodząc do siebie po sporej dawce emocji, ale BARDZO mi się podobał ze względu na autentyczność i prostotę. Piękny przez szczerość.

  2. vuze pisze:

    no właśnie nie wiem, czy teraz podchodzić, bo słabo jestem przygotowana, mało powtarzam, ale myślę aby spróbować jak coś za rok. Różnie to w życiu bywa, a warto próbować i mieć zabezpieczenia, w razie gdyby naszła chęć studiowania czegoś jeszcze:)

  3. vuze pisze:

    Tak się składa, że miałam ambitne plany,aby podchodzić jeszcze raz do podwyższania wyniku z matur, mimo że kierunek Higiena dentystyczna mi odpowiada i podoba mi się, to i tak czuję ten niedosyt 🙂
    Zobaczymy jak to będzie, w każdym bądź razie na pewno chcę skończyć higienę, a w między czasie jeszcze podejść do poprawek matury. Jak się uda, to pójdę dalej, a jak nie, to będzie Stolica welcome , praca i magisterka ze zdrowia publicznego, a później czas pokaże 🙂

    a ja jutro idę do kina na Ostatnią miłość na ziemi ^^
    btw aprop’o kosmetyków używałaś kiedykolwiek OPI AVOJUICE Hand & Body Lotion klik tu: http://allegro.pl/opi-super-aromat-krem-balsam-do-rak-avojuice-200ml-i2215570044.html
    jeśli nie to polecam, świetnie nawilża, wchłania się i CUDOWNIE pachnie! zapach utrzymuje się dosyć długo 🙂
    miłego dnia, buźka!

    • withi pisze:

      Oo, nie widziałam tego kremu ! Póki co testuję coś innego, coś bardzo douglas’owego o czym niedługo zrobię oddzielny wpis, bo jest tego warty (ten krem). Bądź co bądź – ten stoi w kolejce 🙂

      Czyli podchodzisz teraz do matury? ;> I co, robisz coś? Jeeej, ja miałam niby takie plany, ale jak sobie myślę o tym, że kurde – wypadałoby coś powtórzyć i wrócić np do .. paprotników ahhaha, to mam ciary. Chociaż matura w obecnej sytuacji byłaby cudowną odskocznią – w porównaniu do tego, co się teraz dzieje.

      Pozdrawiam cium ;*

  4. Donia pisze:

    No to w takim razie obejrzę:) nie wiem jeszcze kiedy ale jeżeli tobie się udało znaleźć chwilę czasu na obejrzenie czegoś to mi też pewnie to wyjdzie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s