GreenWay – mój przystanek zdrowia

***

Każdy kto zna mnie dłużej, przegląda od czasu do czasu tego bloga czy ze mną mieszka (ahaha! :D) zna moją odwzajemnioną miłość do wszystkiego co zielone, kolorowe, zdrowe, a przy tym pyszne, wypełnione PO BRZEGI owocami, warzywami, orzechami i innymi cudami – wie, że dzień, a nawet posiłek, pozbawiony czegoś z powyższej listy, jest dla mnie dniem stracony. I wie też, że GreenWay to moje ulubione miejsce na zjedzenie dobrego, sycącego i pysznego obiadu. Fakt faktem, kiedyś GreenWay był bardziej zdrowy, był napastowany przez osoby, pragnące zjeść niskokaloryczne dania. Obecnie te dania nie są aż tak niskokaloryczne (to taka uwaga, do tych, którzy bawią się w liczenie kalorii – dodam że jestem największą przeciwniczką owego przeliczania, i kiedyś wiedziałam tylko ile kalorii ma marchewka, a teraz to nawet tą cyfrę zapomniałam. ludzie – kierujmy się tym, co dany produkt może nam dać, a nie liczbą, napisaną na etykietce … -.-), ale za to na pewno są WEGETARIAŃSKIE. Można więc śmiało powiedzieć, że restauracja ta, jest restauracją głownie wegetariańską, (dużo dań jest również daniami wegańskimi – są one oznaczone charakterystyczną literką V) i tego się trzymajmy.

Ja, jako stała bywalczyni, znam już niemal każde danie. Z całego jadłospisu proponowanego przez GreenWay’e w Warszawie, nie smakuje mi tylko jedno danie – jest to zapiekanka ziemniaczana z brokułami i sosem śmietankowym … Tzn tak – sos oczywiście można sobie wybrać, ale w głównym przepisie jest ten śmietankowy, więc owa zapiekanka została mi tak właśnie, kiedyś podana. A że ja NIE ZNOSZĘ sosów śmietankowych, [ a już zwłaszcza w połączeniu z brokułami !] moja zapiekanka wylądowała w koszu, a nie w brzuchu. Niby mogłabym w przyszłości, wzbogacona o taką wiedzę, wybierać inne sosy, ale to danie tak źle zapadło mi w pamięć, że nie nie, podziękuję jednak.

Muszę jeszcze dodać, że poza daniami – klasykami, które znajdziecie tu – kkkklik –  serwowanymi w niemal wszystkich restauracjach sieci, każdy bar ma osobno swoje dania, które są wypisane na tablicy w każdym z nich. Stąd może się zdarzyć że w GW w Warszawie na Marszałkowskiej będzie, przykładowo, serwowana papryka faszerowana zapiekana z serem, a w GW w Krakowie niestety to danie będzie niedostępne, i odwrotnie.

Jak bywacie tu od czasu do czasu, to wiecie, że w niektórych wpisach pojawią się zdjęcia obiadków z GW, którym czasami robię zdjęcie, jak nie zapomnę – czasami jestem tak głodna, że przypominam sobie o tym, że miałam zrobić zdjęcie, jak jestem w połowie pałaszowania, a wtedy danie nie wygląda już tak okazjonalnie, stąd odpuszczam 🙂

Kilka dań, których zdjęcia mogły się już tu pojawić i które w większości przypadków polecam z całego serca:

1. Enchilades: meksykańska tortilla (placek kukurydziany) z farszem pieczarkowym w sosie pomidorowym i fasolką czerwoną + surówki

2. Tort warzywny – naleśniki przekładane szpinakiem, porem, źółtym serem i pomidorami, z surówkami. To danie jest tak MEGA PYSZNE – coś cudownego. Zdjęcie w ogóle nie oddaje wielkości tej porcji, sama grubość tortu ma jakieś 5,6 cm. Jest naprawdę sycące, do tego sos pomidorowy … mistrzostwo.

3. Gołąbki po indyjsku – ups, druga potrawa, którą głównie PRZEZ SOS mogę zaliczyć do tych z kategorii: średnia. Już mówię, już mówię. Nie wiem dlaczego od razu nie poprosiłam Pani żeby dała mi jakiś inny sos, choćby pomidorowy … Raz miałam okazję skosztować tego indyjskiego jak podkradałam mamie pierożki po indyjsku (samosy) i już wtedy smak tego różowego czegoś mnie przeraził. Same gołąbki były pyszne – w środku farsz z fasolki, ryż i orzeszki macadamia, do tego surówki. Nie wiem, cały dzień bolał mnie od tego obiadu brzuch – nauczka na przyszłość, never again antything connected with ‚indyjski’ ; ‚po indyjsku’ bleeee ;<

4. Warzywa na ostro w pomidorach: kasza gryczana, warzywa na ostro w pomidorach i zestaw surówek (czerwone buraczki, czerwona kapustka i biała kapustka) 

5. Gulasz meksykański,

a) kasza gryczana, surówki (czerwona kapusta, biała z dodatkami oraz surówcia z selera z rodzynkami)

b) ryż pełnoziarnisty i inne surówki:

c) i jeszcze jeden gulasz:

6. Szarlotka:

7. Kotleciki z kapustki z sosem (chyba grzybowym, ale nie pamiętam – wydaje mi się że ten sam co przy krokiecikach), do tego trzy surówki (u mnie czerwona kapusta, seler z rodzynkami i jakaś mieszanka, z groszkiem i innymi cudami), a do tego kasza jęczmienna/gryczana/ciemny ryż do wyboru):

8. Krokiet z kapustą w sosie grzybowym, a do tego jak zwykle surówki do wyboru do koloru – tutaj akurat moje trzy ulubione, tj czerwona kapustka, seler z rodzynkami i czerwone buraczki

9. Naleśnik ze szpinakiem z surówką i sosem czosnkowym – i tak – postanowiłam wypróbować, jako że szpinak uwielbiam, zwłaszcza taki przygotowany przez moją mamę – wtedy naprawdę smakuje cudownie i ma się nijak do smaku, który większość z nas pamięta z okresu przedszkola. Uwierzcie – ja też długo nie mogłam się do niego przyzwyczaić, a ze względu na mój wegetarianizm, wręcz powinnam była już dawno, dawno temu zacząć go jeść. W czym tkwi sekret? A no szpinak musi być dobrze przyprawiony, wtedy smakuje cudownie i dostarcza organizmowi mnóstwo cudowności. Wracając do powyższego naleśnika – zdecydowanie za mało sosu a za dużo szpinaku w środku – złe proporcje. I w ogóle nie przepadam za sosami w GW, ani ten indyjski, ani ten – tylko pomidorowe, paprykowe, meksykańskie i te pikantne mi podchodzą. Naleśnik so-so.

***

PS: Wątek będzie odświeżany.

Advertisements

11 thoughts on “GreenWay – mój przystanek zdrowia

  1. Pola pisze:

    A w gulaszu jest kostka sojowa?? Pyszniutko to wszystko wygląda. Na pewno w wakacje poszaleję z kucharzeniem :))) Dzięki za stronkę i pomysły 🙂

  2. m pisze:

    twój wegetarianizm to tylko jedzenie? może zamiast kupować tony kosmetyków testowanych zaczniesz promować te nie testowane i tylko na bazie naturalnych składników?

    • withi pisze:

      Kiedyś bardzo zwracałam na to uwagę – gdzieś miałam nawet listę wszystkich firm, które testują i nie na zwierzakach. Obecnie troszkę to zaniedbałam, ale kosmetyki naturalne uwielbiam i używam, chociaż nie wszystkie mi służą. Niebawem coś o nich napiszę (Weleda, Alterra, naturalne mydła, hydrolaty). Póki co wprowadzam to wszystko stopniowo, staram się unikać chemii i jak zrobią totalną rewolucję to wtedy tutaj o tym wspomnę + jak znajdę więcej czasu.

      Pozdrawiam 🙂

  3. Gloves pisze:

    Pysznie wyglądają te potrawy. Ja przepadam za zupami w moim wrocławskim GW – ale niestety rzadko tam bywam. Teraz mam ochotę wybrać się na ten tort warzywny, pytanie czy serwują go u nas?

    Poza tym miałam Ci już kiedyś napisać, że dzięki Twojemu blogowi zaczęłam naprawdę ograniczać spożycie mięsa, obecnie szynka istnieje dla mnie raz, może dwa w tygodniu, n obiady jak jem mięso to tylko z indyka – specjalnie przyrządzane przez mamę. I czuję się fantastycznie. Dlatego chciałam Ci podziękować za wszystkie zachęcające motywacje – myślę że z czasem zrezygnuję z niego w 100%. Ważne żeby odstawiać stopniowo – zwłaszcza w przypadku ludzi, którzy do tej pory jedli dużo mięsa.

    Pozdrawiam !

  4. Klaudia Niedbałowska pisze:

    powiem szczerze że moja ostatnia wizyta w green wayu przyprawiła mnie o boleści – a jadłam kotlecika kapuścianego… czy oni mocno smażą potrawy? bo jeśli tak to już wiem od czego są te sensacje 🙂 wybieram tam się jutro i zainspirowana tym postem zapewne spróbuje coś z tablicy 🙂 a że obiaduje na ul. Marszałkowskiej to mogę zamówić wszystko co tu widzę 🙂

  5. AnnaAntonina pisze:

    aaaaa! uwielbiam GreenWay, najchętniej jadłabym tam codziennie. 3 lata temu, w Gdańsku na ul. Długiej pierwszy raz odwiedziłam tą restaurację i od razu się zakochałam, od tamtej pory staram się przynajmniej raz w tygodniu coś tam zjeść. Moje ukochane dania to pierożki aromatyczne, tort warzywny i krokiet,, do tego 3 surówki i jestem w niebie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s