są tam moje usta czerwone jak pamięć – i cały pokój jest chłodny od lęku

***

Każdy z nas ma swoją hierarchię, którą, bez jego wiedzy, zaczynają za nas tworzyć nasi rodzice, czy też ludzie którzy otaczają nas wtedy, kiedy to podjęcie słusznego wyboru jest czymś abstrakcyjnym i a-wykonalnym. Jesteśmy wówczas skazani na hierarchię, która tworzy osoby krzątające się wokół nas- poddajemy się im i tak trwamy do momentu, kiedy to sami zaczynamy bacznie obserwować świat, wyciągać wnioski z otaczającej nas rzeczywistości i budować to, co tworzy nas od środka, a później stopniowo ujawnia się na zewnątrz. Planujemy, analizujemy, marzymy, realizujemy, pragniemy. Jedni z nas na szczycie wewnętrznego spełnienia i względnej harmonii stawiają KARIERĘ, pną się na szczyty, jeden po drugim, zahipnotyzowani i skupieni na jednym, wartościowym dla nich, celu. Inni, za najważniejszą wartość stawiają ZDROWIE. Ale są i tacy, w tej garstce 6 milionów ludzi, dla których to RODZINA jest najważniejsza, bo zdają sobie sprawę z tego, jak kariera czy zdrowie potrafią być kruche i ulotne, jak szybko, w przeciągu kilku sekund mogą runąć, przepaść, sprowadzić nas na dno. Lecz wiedzą, że pomimo takich trudności, które w mniejszym bądź większym stopniu spotykają każdego z nas, to osoby, którym ufamy, które są przy nas for ever & ever, w jednej chwili, w jednym uścisku dłoni, w jednym poklepaniu po ramieniu, uśmiechu, rozmowie, sprawią, że wszystko co złe w danym momencie, pójdzie choć na chwilę w zapomnienie. Po to mamy rodzinę, i to o nią powinniśmy walczyć/.

Do czego zmierzam – bronię się dzisiaj tylko słowami. Zawsze pisałam listy do pudełka, teraz piszę listy do internetu. Jak widzicie siebie za kilka lat? Pomarszczona, starsza kobieta, krzątająca się po kuchni, rozwiązująca krzyżówki, od czasu do czasu wykonująca telefon do wnucząt, żeby usłyszeć o szkolnych sukcesach, o awansach, o tym że tam po drugiej stronie wszystko w porządku. Osoba, która z pozoru wygląda na kogoś szczęśliwego i otoczonego ludźmi których kocha. Ludźmi, którzy są tysiące kilometrów od niej. Monotonność, szarość dnia codziennego, czekanie. A może widzicie starszego mężczyznę, który po ciężkich, zapracowanych latach, w końcu znalazł chwilę na odpoczynek, nostalgiczne zapatrzenie się w obraz wiszący w salonie, znalazł dwie godziny na, pierwsze od dwudziestu lat, wyjście do kina. Bo do oderwania się od pracy zmusiło go zdrowie. Przygniecenie nadmiarem wolnego i samotnego czasu. I brak ludzi, którzy podaliby mu pomocną dłoń. Codzienność. Starsza kobieta w jednym pomieszczeniu, starszy mężczyzna w drugim. Przeszli tak wiele. Tyle wspólnych, lepszych czy gorszych, lat. A teraz łączy ich jedynie martwa  ściana odgradzająca kuchnię od salonu.

Jak siebie kiedyś widzicie? Dlaczego ludzie żyją ze sobą na chwilę? Dlaczego przestają się kochać? Dlaczego sami siebie nawzajem krzywdzą? Udają, pięknie udają. Przed sobą, przed innymi, przed całym światem. Dlatego tam bardzo boję się drugiego człowieka. Zbyt blisko. Pobędę sama ze swoją indywidualnością. Chyba że na siebie trafimy. Wiem jedno – nie chcę tak spędzić swojego życia.

środek lutego ’12

PS: Klikamy i kochamy 🙂

PS1: Starocie, wygrzebane staaarocie – ale przywracają uśmiech:

***


Reklamy

9 thoughts on “są tam moje usta czerwone jak pamięć – i cały pokój jest chłodny od lęku

  1. Olka R. pisze:

    Oj, nie wszyscy udają 😉 To co przedstawiłaś to chyba najskrajniejsza czarna wersja. Ja tam za 30, 40 lat zamierzam radośnie i w pełni sił biegać bo górach, o 😛 O ile do tej pory nie zdmuchnie mnie żadna wojna, huragan ani inne (nie)szczęście ziemskie :))
    Ps. Kiedy się widzimy??? Jest tak pięknie, że trzeba znowu odwiedzić Moczydło!;))

    • withi pisze:

      Jak najszybciej Ola ! Jest cudownie i pięknie, może jeszcze nie zielono, czy niestety tak złoto i brązowo jak w listopadzie … ale jest cieplutko i trzeba iść na spacer ! (+obiecana wycieczka rowerowa po Pradze ! :))

      • Olka R. pisze:

        Spoko, tylko jeszcze rower muszę sobie kupić 😛 Albo zabrać Kacpra do kina, żeby mi pożyczył rower xP Odezwę się w takim razie na początku przyszłego tygodnia :))

  2. Frankly_speaking pisze:

    A ja się z kolei zastanawiam na ile to my kreujemy naszą przyszłość. To gdzie się widzimy to jedno, to co będzie nam dane to drugie…… Pozdrawiam 🙂

  3. Ewa pisze:

    Bardzo lubię Twojego bloga, przyjemnie się czyta każdy post – czy to o kosmetykach, czy o życiu. Wydajesz się taka pozytywna i radosna. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s