poniedziałkowe refleksje

***

Byłam dzisiaj na obiedzie w Green Way’u. Zamawiając warzywa na ostro w pomidorach, obok mnie, w kolejce, stanął pewien, dość przystojny chłopak – miał gęste, ciemne włosy, był wysoki i miał około 20-23 lata. Zamówił kotlety z soczewicy, poprosił o wybranie surówek i spytany, czy ma ochotę na koktajl czy na ciastko, powiedział że skusi się na ciastko. Wtedy, kiedy sięgałam po sztućce, które leżą obok baru, poczułam strasznie delikatną dłoń na ramieniu i usłyszałam pytanie: mogłaby mi Pani powiedzieć, które z tych ciastek wygląda najsmaczniej? Zdziwiona popatrzyłam na niego i dopiero wtedy doszło do mnie, dlaczego zadał mi takie pytanie. Wiecie … miał cudowne oczy. Cudownie głębokie i wypełnione radością oczy. A przy tym takie puste, patrzące w dal … W jednej chwili straciłam głos. Jakoś tam wyksztusiłam: maaarchewkowe … pomogłam mu i postawiłam owe ciastko na stoliku, i poszłam usiąść tam , gdzie zostawiłam płaszcz. Patrzyłam na niego niemal przez cały czas, wiedząc przy tym, że on może i czuje mój wzrok na sobie – ale nie wie, kim jest osoba, która tak głupio wgapia się w każdy jego ruch. I nie miałam ochoty już jeść. Zatkało mnie. Totalnie.

Cały dzisiejszy dzień jest jakiś dziwny, nieco senny, melancholijny, a przy tym wypełniony po brzegi przemyśleniami, z kategorii: bardziej życiowe niż codzienność. Ciągle o nim myślę, czuję jego dłoń na moim ramieniu i tak się tylko zastanawiam – czasami stwarzamy sobie problemy na siłę, wyolbrzymiamy głupie, codzienne drobnostki, wylewamy z siebie wszystkie toksyny i żale, uprzykrzamy sobie życie, nie potrafimy się cieszyć z NICZEGO. Wiecznie narzekamy, krytykujemy, jesteśmy podli.

Dla niektórych nawet jedzenie ciastka marchewkowego może być czymś cudownym. Czasami, takie ciastko jest wszystkim. Mała, codzienna, teoretycznie głupia drobnostka jest ważna – sprawia radość, daje energię do życia, napawa optymizmem, rodzi uśmiech. Cały dzień próbuję postawić siebie w sytuacji tego chłopaka. Zastanawiam się, jak wygląda jego życie, czy wie, jak wyglądało ciastko, które kilka godzin temu tak powoli wkładał do ust. Czy wie, jak wygląda słońce, … zresztą – są sytuacje, które są nieosiągalne dla naszej wyobraźni, dopóki sami tego na przykład nie doświadczymy. Dzisiejsza sytuacja na pewno do takiej właśnie należy.

owy obiad: kasza gryczana, warzywa na ostro w pomidorach i zestaw surówek (czerwone buraczki, czerwona kapustka i biała kapustka) – moje nowe greenway’owe odkrycie, mniam!

***

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „poniedziałkowe refleksje

  1. Mnie zatkało po przeczytaniu tego jak cudownie to opisałaś, po prostu brakuje mi słów. A tyle to uświadamia.

  2. goodlenka pisze:

    A ja zastanawiam się co znaczy pytanie „czy wie jak wygląda słońce”. Rozpracuj dla mnie tą metaforę 😉

    • withi pisze:

      Co znaczy? Nic prostszego – zastanawiałam się po prostu czy ten chłopak jest niewidomy od urodzenia, czy stracił wzrok w środku życia? I jak ludzie, którzy przychodzą na świat niewidomi, postrzegają coś tak prostego i banalnego jak słońce? Jak sobie tłumaczą jego kształt, kolor? Na pewno kojarzy im się z czymś ciepłym, radosnym … ale to wszystko. Nie potrafią nawet opisać koloru ‚żółtego’.

      Temat rzeka. Po prostu długo wczoraj rozmawiałam z przyjaciółmi, czy woleliby być w sytuacji, kiedy nie widzą od początku i polegają tylko na swojej wyobraźni, kreują swój świat od początku aż do końca, czy lepiej wiedzieć jak wygląda świat – a z drugiej strony przez całą resztę życia być przygnieciony żalem i tęsknotą za tym wszystkim? Nie wiem sama, ciężkie to wszystko.

      • goodlenka pisze:

        Wybacz mi. Teraz dobrze rozumiem. Wcześniej źle zinterpretowałam Twojego posta – umknęła mi wzmianka o tym, że jest niewidomy – albo nie umknęła tylko po prostu nie zrozumiałam – biję się w piersi ;-). Co do tematu, rzeczywiście płynąć tą rzeką jest bardzo ciężko. To są takie rzeczy, o których nam się nie śniło.
        Pozdrawiam!

  3. Doma pisze:

    Bardzo podobne przemyślenia dziś miałam. Wieczorem, wracając do domu ciemną ulicą zastanawiałam się jak ciężko musi się żyć bez jednego choćby z naszych zmysłów. Doszłam do wniosku, że nie potrafiłabym tak jak Ci ludzie (jaką oni muszą mieć w sobie siłę?) cieszyć się światem, którego nie widzę lub nie słyszę. Myślałam o tym jak rzadko my- ludzie zdrowi- nie doceniamy tego jak wielkie mamy szczęście…

    • withi pisze:

      Myślę że każdy, postawiony w takiej sytuacji, czuje, że to koniec i że naprawdę nie ma sensu już żyć. Dopiero z czasem zaczynamy wszystko doceniać i dostosowujemy się tak, że mamy siłę aby żyć. W końcu ilu ludzi, którzy tracą jakiś zmysł np w trakcie wypadku, zaraz po, kiedy są pod wpływem emocji, nie chcą żyć, a po pewnym czasie diametralnie zmieniają zdanie i cieszą się każdą minutą.

      Myślę że wtedy ich głuchy, czy pusty świat nabiera dla nich nowego znaczenia.
      Cięzko sobie to teraz wyobrazić, ale pewnie tak jest 🙂

  4. Morfi pisze:

    No i nie mów mi, że nie zagadałaś do niego! Daj Boże, by następnym razem zechciał akurat wejść do tej knajpy wtedy, kiedy będziesz Ty i znowu nie będzie wiedział, jakie ciasteczko jest najsmaczniejsze, hihi : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s