we’re just two lost souls, swimming in a fish bowl

***

Hej, jestem chirurgicznie smerfiasta *_____* Apropos, wiedzieliście że takie maski, mają taki bajer, że można z nich zrobić ‚nosek’ tak aby owa maska nie zsuwała się z twarzy? Ja nie wiedziałam ; – )

Uh, zasłużyłam na totalny weekend’owy odpoczynek, tzn marzy mi się głęboko w sercu piżamowa sobota, filmy, jedzonko i odpoooczynek. Powiem Wam jeszcze, że wczoraj na ćwiczeniach z podstaw pielęgniarstwa pobieraliśmy krew. Byłam święcie przekonana, że po przeżyciu wkłuć, względnym oswojeniu się z tym wszystkich, z dobrym podejściem, moje wszystkie złe wspomnienia z wszystkimi pobieraniami krwi z przeszłości, którym byłam solidnie poddawana w zbyt krótkim okresie czasowym, które niestety zawsze kończyły się mdleniem (o czym Wam już tu wspominałam – najgorsze w tym wszystkim, tj w tym zabiegu, nie jest pobieranie, czy kłucie, bo to dupa a nie ból [porównując np do bólu przy zastrzyku w tyłek z żelazem, którym byłam niegdyś cyklicznie poddawana] tylko myśl, która na dobre zagnieździła się w mojej głowie, otóż chodzi mi o to, że jeszcze przed pobraniem, wiem, że polecę, a to jest w tym bardzo, bardzo obrzydliwe) poszły w zapomnienie. Nie nie Asiu, to nie takie proste. Tym razem nie zemdlałam (a to już progres, really), moja ręka tylko niebezpiecznie wyślizgnęła się z ręki Pauliny kiedy Pani szukała jędrnej i skocznej żyły -.-, i musiałam się ogarnąć, przewietrzyć, wypłakać i po kilkunastu minutach i ja pobrałam krewcie i sama dałam z siebie trochę wydusić. A za tydzień wenflony mrrr … W dodatku jak dotrwam do praktyk, to przed nimi mam już trzy króliczki doświadczalne w mieszkaniu, które nawet same zaproponowały, abym to na nich poćwiczyła pobieranka i te sprawy ! Super ! 

a dzisiaj gulasz meksykański, kasza gryczana, surówki (czerwona kapusta, biała z dodatkami oraz surówcia z selera z rodzynkami), i szarlotka – przy okazji polecam wszystkie ciacha w GreenWay’u

PS: Pamiętacie mój wakacyjny złoto-blond ahahaha !? Ale zdjęcia wygrzebałam ;O Nie nie, już nigdy nie będę blondi, never, never.

PS2: Trochę obecnej muzyczki prosto z mojego odtwarzacza:

PS3: Oraz garstka specyficznej ‚mody’ na dobry początek weekendu. Bawcie się dobrze, i spożytkujcie te dwa dni kreatywnie. Nie to co ja, w piżamce pf. Nie, a tak serio to trzeba iść się gdzieś wytańczyć, bo aż mi same nogi chodzą jak słyszę powyższe kawałki w rmf maxxxx. Enjoy :

Advertisements

6 thoughts on “we’re just two lost souls, swimming in a fish bowl

  1. Frankly_speaking pisze:

    Hej 🙂 Nie nie ma jeszcze bobasa 🙂 ale mam głeboką nadzieje, że w przyszłości ten stan sie zmieni 😉 Miałam po prostu kiedyś przyjemność z oddziałem ginekologicznym;) I tam właśnie obserwowałam pracę położnych. Bardzo fajne babki były 😀 Pozdrawiam je bardzo serdecznie i Ciebie też 🙂

  2. edyta pisze:

    Strój naprawdę uroczy! Z opowiadań mojej mamy,która już ponad 20 lat jest położną wychwyciłam,że pierwsze próby działania z igłą przeprowadzała na…pomarańczy 😉 Ona też swego czasu panicznie bała się pobierania krwi,a na sam widok igły dostawała drgawek ale to wszystko mija-zobaczysz,jeszcze sama będziesz robić sobie zastrzyki 😛
    Jak się mają Twoje paznokcie po kuracji odżywką eveline? Ja zachęcona opiniami też zaczęłam ją stosować i niektóre pazurki stały się miękkie i zaczęły się rozdwajać.

    Stała czytelniczka,która dopiero teraz postanowiła coś napisać 🙂

    • withi pisze:

      O jej, to na wstępie – gorące pozdrowienia dla Mamy !
      Podobne rzeczy usłyszałam – że nie powinnam być zdziwiona jak za jakiś czas okaże się, że jestem największą fanatyczką krwi ze wszystkich studentów, i że jeszcze będę sobie sama wbijała, żeby tylko pobrać ahah.
      Co do kuracji – za kilka dni ukaże się dokładna recenzja 🙂
      Pozdrawiam i miło że się ujawniłaś 🙂

  3. Frankly_speaking pisze:

    haha, jak będziesz potrzebowała ćwiczeń na poziomie zaawansowanym to zapraszam do mnie:) Bo u mnie juz Panie Położne poważnie rozważały wołanie pielęgniaek anestezjologiczych z powodu braku widoczności jakiejkolwiek żyły 😀

    ja się właśnie gulaszem meksykańskim swego czasu objadałam w GW,nie mogłam sobie tej nazwy przypomnieć, w ogóle te Twoje foty mi narobiły ochoty na GW, w następny weeked koniecznie idę tam na obiad;)

    Pozdrawiam:)

    • withi pisze:

      Jak to, jeszcze mi powiedź że masz bobasa !?
      A no tak, bo gulasz to jest chyba w GW od samiutkiego początku. Ja zawsze wybieram ten obiad, jak nie mam pomysłu ani nie wiem na co mam ochotę (tudzież nie chce mi się myśleć, czego pragną moje kubeczki).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s