. white world

***

Takie chwile kiedy zamykamy oczy i wracamy do tych dni jeszcze raz –

subtelny i cichuteńki płacz

Najprzytulniej jest mi tam, gdzie nikt nie zdąży,

nie odnajdzie drogi nikt oprócz nas.

OMG, jestem wyczerpana. Ilości śniegu, które dzisiaj są dosłownie wszędzie, spadają z nieba w ilościach hurtowych, aby delikatnie opaść na moje włosy, po czym mniej delikatnie, roztopić się i zniszczyć moje poranne starania ujarzmienia włosów – są zastraszające. Wypada wspomnieć, że i tym razem zima wybitnie zaskoczyła warszawskich (jak mniemam nie tylko) kierowców, bo to przecież takie dziwne, że w lutym pada śnieg – ja rozumiem że z naszą atmosferą dzieją się czasami dziwne rzeczy (czyt. śnieg i grad w maju czy plusowe tem. w styczniu), ale wypada chociaż być odrobinę przygotowanym na to, że w zimie czasami może ten śnieg jednak spaść. W każdym bądź razie, pomimo mojej niechęci do wszystkiego co zimne i białe, dzisiejsza pogoda jest wręcz bajeczna … pod warunkiem że siedzimy w ciepłym domu i pijemy herbatkę. Jeżeli mamy przedzierać się przez pół Warszawy, w dodatku na drugą stronę Wisły, do lekarza, stać w, skromnie powiedziane (tudzież napisane) korkach, i podziwiać ludzi-szopy-eskimosy, walczących z grawitacją na chodnikach, zza okna … to już tak magicznie nie jest. Miałam dotrzeć na seminaria z filozofii … oh, nie dotarłam, jaka szkoda -.- stałam sobie posłusznie na moście w korasie i liczyłam spadające płatki śniegu z nieba. A wiecie gdzie jest teraz mój brat Maciuś? Brat M jest w Rzymie (bo już chyba doleciał) i wygrzewa się w słońcu. No ok, nie w słońcu, ale dałabym wszystko za +15 na termometrze … i duże ilości pizzy i włoskiego makaronu zamiast, o śniegu na przykład ! … -.-

Wracam do zimowej rzeczywistości, bo się rozmarzyłam. Hej Aś, jesteśmy w Polsce. W zimnej Polsce, sic. Wpadłam tu dzisiaj w zasadzie, bo chciałam szybko pokazać Wam jakich kandydatów, na buty tej wiosny, znalazłam, póki co, w internecie. Byłam dzisiaj na sekundę w ZARZE, ale pani w sklepie powiedziała mi że obie pary nie są jeszcze dostępne, ale powinny niebawem się pojawić. Wyglądają solidnie, stabilnie i obłędnie … ale to to akurat jest jasne. Tak się tylko zastanawiam, jak będą sprawować się już na stópce. Wymarzyłam sobie na ten sezon buty na solidnym obcasie, w których będę sobie śmigać, i takie, które będą trzymać mi mocno kostkę (niesłychanie ważne). Te są idealne, trzeba je zaatakować w sklepie:

Kandydat numer 1:

Kandydat numer 2:

PS: Fizjologiczny sens gorączki

Ponieważ koszt metaboliczny gorączki jest wysoki, może wydawać się dziwne, że chory organizm (który zazwyczaj pożywia się gorzej) ma wyższą temperaturę. Okazuje się, że przy wyższej temperaturze mechanizmy obronne (takie jak wytwarzanie przeciwciał) czy proliferacja limfocytów ulegają znacznemu wzrostowi (około 10% na jeden stopień). Równocześnie zmniejsza się dostęp żelaza i innych związków dla patogenów co utrudnia im namnażanie. Wykazano doświadczalnie, że zwierzęta którym uniemożliwiono podwyższenie temperatury na czas infekcji (poprzez podawanie leków obniżających temperaturę) miały niższą przeżywalność niż zwierzęta bez podawanych leków. Według pewnej doktryny lekarze nie powinni starać się walczyć z gorączką za wszelką cenę traktując ją jako naturalny mechanizm ochronny. Gorączka jest bardzo starym ewolucyjnie mechanizmem obronnym i występuje u większości organizmów. Jednak tylko stałocieplne ptaki i ssaki potrafią czynnie ją generować. U zmiennocieplnych przejawia się to próbą przeniesienia się w miejsca cieplejsze. W doświadczeniach polegających na podaniu pirogenów bakteryjnych jaszczurkom z rodzaju Dipsosauria szukały one cieplejszego o 2 °C stanowiska. Podobnie reagują płazy i ryby, a nawet karaczany.

PS2: Oh jej jej, jakie bobo, a jaki tatuś dumny *.*

Advertisements

3 thoughts on “. white world

  1. Frankly_speaking pisze:

    No to my chyba wytworzyłyśmy jeszcze wyższy mechanizm ewolucyjny, bo mamy ochotę przenieść się w cieplejsze miejsce nawet bez tego koktajlu z bakteriami 😉

    Ja dzisiaj zaliczyłam tylko 20 minut spóźnienia na zajęcia, ale miałam dużo szczęścia bo tramwaj rozkraczył mi się tuż przy przystanku autobusowym;)

  2. Majk:) pisze:

    Jeśli chodzi o pogodę, to w Rzeszowie mamy tak samo, niestety… :/ i tak jak Ci pisałam na fb – zazdroszczę Maćkowi i to bardzo 😛
    A pierwsze buciki również podbiły moje serce, są śliczne! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s