kosmetyczne nowości 7 (Tweezerman, Beauty Blender, The Body Shop, i inne)

***

Stare, kosmetyczne posty:  część1  ,  część 2  ,  część 3  ,  część 4  ,  część 5  ,  część 6

Niektórzy może zauważyli, a jak nie to tylko szybko wspomnę, że od kilku dni, na górze w pasku (zaraz pod obrazkowym nagłówkiem) istnieje odnośnik do zakładki pt: ‚Kosmetyki, z kosmetycznymi wpisami na moim blogu, więc z góry zapraszam. Jest on pomiędzy ‚Strona Główna‚ a ‚O Jeanne‚. Postanowiłam zrobić taką osobną zakładkę, głównie z myślą o osobach, które wchodzą tutaj i chcą poczytać tylko o kosmetykach 🙂

Przechodzę szybko do kosmetycznych nowości ostatnich dni:

1. Pęseta Tweezerman – Mini Slant Tweezer

O jej jej jej, moja wymarzona pęseta, długo, długo niezmiennie pierwsza wytrwale gościła na liście ‚to buy‚ i ciągle odkładana ‚na potem‚, jako że w danym momencie miałam do kupienia coś ważniejszego. I nagle to ‚potem’ nadeszło … otóż wkurzyłam się ostatnio na siebie i w przeciągu kilku sekund wybrałam pęsetę, szybko kupiłam, żeby nie było odwrotu i takim oto cudem owe maleństwo znalazło się w moim posiadaniu. Zdecydowałam się na małą wersję klasycznej Tweezerki, po pierwsze jest praktycznie o połowę tańsza od standardowej, a co ważniejsze – jest malutka, tak samo dobra, wszędzie się mieści, a do tego można ją wybrać w tak cudownych wzorach, jak choćby moja – ważkowa ! Dla tych którzy nie wiedzą o jakim produkcie piszę – jest to najlepsza pęseta na rynku, firmy Tweezerman, która specjalizuje się właśnie w tego typu akcesoriach, od lat jest guru na rynku, jeżeli o to chodzi. Gości niemal we wszystkich salonach kosmetycznych, a każdy kto ją posiada, albo używał jej choć raz, potwierdzi to co zaraz napiszę. Ja już sama przekonałam się o jej zaletach, może do najtańszych nie należy (zwłaszcza standard), bo dla niektórych głupim pomysłem może być wydanie ponad 100zł na coś tak prostego i teoretycznie zbędnego jak pęseta – ale uwierzcie mi że cała cena zwraca się latami, podczas których to maleństwo dzielnie z nami współpracuje. Ah, a zadbane i ładne brwi to naprawdę podstawa … Pierwsze wrażenie? OH MY GOD . ! Jestem nią totalnie oczarowana i nie mówię to tylko o cudownych ważkach, bo na taką ostatecznie się zdecydowałam. Mówię tutaj o jej cudownych zaletach, jeżeli o użytkowanie chodzi … Dawno, naprawdę dawno nie czerpałam aż takiej przyjemności z tak banalnej czynności, jaką jest regulacja brwi … Polecam, polecam, polecam ! Regulacja zajmuje nam dosłownie kilka sekund, ostrze jest naprawdę solidne (besides, firma daje nam dożywotnią gwarancję, że jeżeli ostrze się zużyje, możemy pęsetę do nich wysłać, a oni ją nam za darmo ‚naprawią’ :)) i daję moje słowo, że jest olbrzymia PRZEPAŚĆ pomiędzy każdą inną pęsetą, a tą … do tego te ważki mrrr

Cena: 60zł

2. Beauty Blender

Każdy kto siedzi choć trochę w tematyce makijażu kolorowego, na pewno kojarzy owe różowe jajeczko, obecnie tak popularne na rynku, że aż głupio mi się o nim rozpisywać. Recenzja pojawiłaby się nieco wcześniej, gdyby nie fakt że owczarek niemiecki mojego znajomego (Jakubie, pozdrów Gandalfa Artura -.-) zachował się tak taktowanie i pożarł mojego świeżego i nowego BB, który zadowolony czekał na łóżku w mieszkaniu J, tyle co rozpakowany i gotowy do pierwszego użycia … Najwidoczniej psy już tak mają, że jak widzą coś bardziej okrągłego to ich zęby nie przejdą obok tego obojętnie – za to je przecież kochamy! Recenzji nie było, bo jajeczka nawet nie zdążyłam użyć – w ten oto sposób ponad stówa poszła się ‚bujać’. Ale szczęście mnie nie opuszcza, jak widać czasami to co stracimy, jakimś cudem do nas wraca – 2 lutego, jakoś po 16, zauważyłam, że BB na Facebook’u znowu organizuje konkurs, w którym można zgarnąć za darmoszkę różowe jajeczka – w związku z walentynkami, jak pamiętam. Stwierdziłam – eh, może tym razem, i udostępniłam tą wiadomość u siebie w profilu. No i no i … cztery godziny później, po wyjściu z wanny i szykowaniu się na nowy odcinek ‚Na Wspólnej’, widzę na ich profilu wiadomość: Uwaga, uwaga! Z radością podajemy imiona i nazwiska trzech wylosowanych fanek BB. Oto one 🙂 Asia Polinka (…) … Dzięki Bogu w przeciągu kilku minut BB sprostowało, że zrobili literówkę w moim nazwisku (chociaż powiem Wam, że moja trenerka z tenisa – Kama – zawsze nazywała mnie na treningach małą Polinką *______* , stąd taka odmiana mojego nazwiska bardzo dobrze mi się kojarzy) i takim oto sposobem dostałam nowe, śliczne, różowe jajeczko za darmo ! Co mogę o nim powiedzieć, jak już dane mi było użycie – tym razem trzymałam z dala od wszystkiego co ma zęby! Jajeczko to jest używane przez niemal większośc makijażystów na świecie. Zastępuje nawet najbardziej delikatne poduszeczki na palcach, wszelkie pędzle, gąbki i wszystkie metody służące do nakładania podkładów/korektorów/róży w kremie – chociaż znajdą się również przeciwnicy. Jak jest w moim odczuciu? Jest rewelacyjnie. Choć ostatnio nie używam podkładu, ograniczam się tylko do korektora, bo leczę buzię i nie chcę jej niepotrzebnie męczyć, poza tym nie mam potrzeby stosowania czegoś więcej – muszę przyznać że przetestowałam kilkanaście razy (m.in na korektorze) i tak – to jest to … jeżeli chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej, polecę Wam kilka filmów. BB możecie kupić tu – http://beautyblender.net.pl/

Cena: 80zł

3. Szminka Rimmel 170 ALARM

Już długo szykowałam się na skok na czerwień. Kiedyś, przełamałam się i z czasem zaczęłam używać czerwonych lakierów do paznokci (teraz mam tylko na stopach, jako że paznokci u dłoni nie maluję od dobrych hm … kilku miesięcy – m.in przez studia, ale też nie potrzebuję, przerzuciłam się na naturalność, w tej kwestii), a teraz nadszedł czas na szminkę, na którą mentalnie przygotowywałam się już od dłuższego czasu. Jak na amatorkę przystało – pierwsza czerwień nie pochodzi od Chanel, a od Rimmel’a, których szminki używam i lubię, stąd i tym razem w pełni powierzyłam im swoje usta. Moja metoda? Póki co delikatne wklepywanie palcem, następnym krokiem będzie pędzelek, tak aby ostatecznie przerzucić się na aplikację żywcem z opakowania. Póki co nadaję ustom lekki odcień klasycznej czerwieni (wybrałam klasykę na klasykami, podobno taka czerwień najbardziej pasuje do mojej karnacji, a i ja w takiej siebie na początek widziałam). Naprawdę  taka małą zmiana potrafi … zmienić wszystko! Ja się sobie tak podobam, do tego tuszuję delikatnie rzęsy, nakładam róż jak zawsze i that’s all. Następny krok – Chanel Rouge COCO!

Cena: 18zł

4. Eveline diamentowa odżywka

Nie wiem jak na nią trafiłam, ale trafiłam i jestem o-c-z-a-r-o-w-a-n-a. Jest to na pewno wybawienie dla osób, które nie posiadają solidnej płytki (czyt. moja mama). Naprawdę owa odżywka robi z paznokci diamenty – ja, pomimo że nie mogę na moje paznokietki narzekać, postanowiłam wypróbować i zdaję relacje – jest to najbardziej genialny prezent, jaki możemy zafundować swoim paznokciom, a najlepszą recenzją będzie moja mama – ja sama używam diamentowej odżywki, a mamie kupiłam odżywkę 8in1, o której wspomnę w następnym podpunkcie. Nakładamy ją przez trzy dni, nie zmywając. Po trzech dniach zmywamy warstwę odżywki i zaczynamy od nowa. Przy trzecim użyciu płytki nabierają mlecznego, delikatnego odcienia. Już po dwóch użyciach byłam w szoku, obecnie używam już kilkanaście dni i wciąż nie mogę wyjść z zachwytu nad nią. Polecam z całego serca. Tak dużo, za takie grosze.

Cena: 11 zł

5. Eveline odżywka 8in1

Odżywka, którą kupiłam mojej mamie, która od zawsze boryka się z problemem, jakim są rozdwajające się paznokcie, zbyt cienkie, łamliwe, coś ala – papier, jak to moja Mum zawsze określa. Ma naprawdę problem z nimi, często wystarczy że troszkę mocniej coś dotknie, i ma pół paznokcia. Już jutro będzie miała okazję aby zacząć kurację. W następnych wpisach zdam jej i moją relację. Jest jeszcze trzeci rodzaj z odżywek Eveline – wszystkie w takiej samej cenie 🙂

Cena: 11 zł

6. La Roche – Posay – filtr do twarzy ANTHELIOS AC SPF 30

Już wiele razy wspominałam o moim ulubionym filtrze do buźki z LRP. Filtr jest leciutki, w postaci białego mleczka, który nakładam CODZIENNIE rano na krem. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez filtra, obojętnie czy jest -30stopni, pada deszcz, śnieg, czy świeci słońce. Nawet jak mam w planach cały dzień bez wychylania nosa poza próg pokoju – i tak aplikuję go na twarz, ot, w razie gdybym zmieniła plany. Ponadto obecnie jestem w trakcie kuracji Avene Triacneal’em, stąd nie używanie czegoś > 15SPF byłoby chyba samobójstwem. Także powyższy filtr z całego serca polecam, jest pomiędzy 20SPF a 50SPF, który używam w lecie, i który jest niby matujący, ale ja tego potwierdzić nie mogę – na pewno jest cięższy od trzydziestki. Zapewniam że po LPR na twarzy nie zostaje żadna tłusta powłoka, czego wiele osób się obawia – emulsja bardzo szybko się wchłania i już po minutce możemy aplikować na buźkę inne rzeczy. Aha, może macie jakiś godny polecenia filtr? Chciałabym wypróbować coś jeszcze. Apropos, ten z LPR jest do tego dość wydajny – ja przy codziennym użytkowaniu zużywam takie jedno opakowanie przez jakieś pół roku 🙂

Cena: 59zł

7. Lakier do włosów GARNIER Fructis

Jeden z moim ulubionych lakierów. W sumie nie używam zbyt często, czasami żeby ‚podnieść’ włosy u nasady, także lakier dla mnie nie jest czymś niezbędnym i ma być po prostu w miarę okej i co ważniejsze – ładnie pachnieć, a ten z GARNIERA pachnie wybitnie dobrze i świeżo 🙂

Cena: 12 zł

8. Pianka do mycia twarzy Tea Tree Oil – The Body Shop

W zasadzie weszłam to powyższego sklepu w celu zakupienia serum z witaminą E, a wyszłam z pianką z kolekcji herbacianej, z której namiętnie zaopatruję się w peeling do twarzy, o ten – kkkkklik. Pianki nie polecam osobom z wrażliwą cerą, ponieważ jak na coś tak delikatnego – skutecznie wysusza. Używam jej wieczorem do demakijażu, spisuje się w porządku, aczkolwiek nie byłabym w stanie używać jej codziennie. Już widzę że jest dość wydajna, bardzo ładnie się pieni i pozostawia twarz czystą, a przede wszystkim daje uczucie świeżości. Zapach jest dość specyficzny, aczkolwiek, jak na prawdziwą koneserkę herbaty, przystało – ja jestem w siódmym niebie, i gdyby nie troska o moją cerę, mogłabym stać przed tym lustrem i ‚wcierać’ piankę w siebie przez długi, dłuuugi czas.

Cena: 29zł

9. Balsam do ust Chocomania The Body Shop

Nie wiem czy uwierzycie, ale TBS jest tak cudowny, że stworzył rozwiązanie dla wszystkich czekoladoholików – teraz wystarczy w kryzysowych sytuacjach, kiedy chcemy wciągnąć tabliczkę, a nawet dwie, na raz – nałożyć ten cudowny balsam na usta i rozkoszować się unoszącym zapachem i cudownym nawilżeniem. Mamuniu, czy istnieje coś równie cudownego? Nowa body’shopowa kolekcja to niezła konkurencja dla mojego, do tej pory, ulubionego grejpfruta /// Rozpływaaam się ….

Cena: 20zł

A do tego przemiła pani w The Body Shop wręczyła mi jeszcze próbki owego masła (w celu sprawdzenia, czy jego gęstość przypadnie mi do gustu – dowiedziałam się że jest jeszcze bardziej gęste i bogate niż inne masła TBS, a tego to nie byłam sobie w stanie wyobrazić …) oraz próbkę punktowego olejku herbacianego, bo długo się nad nim zastanawiałam, po czym stwierdziłam że póki co jest mi kompletnie zbędny. Ale wypróbuję i zobaczymy. Wiem że masło jest tak fantastyczne, że tylko po powrocie do Wwa (bo właśnie czekam na tatę i jadę do Rze!) lecę pędzę do TBS w celu jego zakupu. Fakt, że wydanie 60zł na masło to idiotyzm, ale nie po to ‚CIĘŻKO’ pracuję, żeby skąpić na czekoladowe masło !

***

Od kilku dni bujam się przed laptopem w rytm ‚Love on the top‚ w tej, live’owej wersji królewny Beyonce – no powiedzcie mi tylko, czy to wykonanie nie jest cudowne? Czy istnieje obecnie równie utalentowana i cudowna piosenkarka, jak Bee? Wątpliwe, bardzo wątpliwe. A w 1:32 taki bonus – ruch inspirowany Michael’em ! ❤

Advertisements

10 thoughts on “kosmetyczne nowości 7 (Tweezerman, Beauty Blender, The Body Shop, i inne)

  1. Frankly_speaking pisze:

    Poszukam tego wątku dziękuję bardzo 🙂 Ja studiuję w SGH 🙂 Swoją drogą jak masz zajęcia na Chałubińskiego to prawie po sąsiedzku;) Ja codziennie tamtędy przejeżdżam 😉 Dziękuję bardzo za wszystkie rady 🙂 Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 🙂

  2. Frankly_speaking pisze:

    Asiu, przepraszam nie mam czasu czytać całego bloga, może już gdzieś o tym pisałaś. Chciałabym zapytać o tę kurację Aven. Jak to się sprawdza w wypadku skóry trądzikowej? Jaki jest koszt tej kuracji? Ile powinna trwać? Jak ją oceniasz? Jestem tym zainteresowana, ale niestety cena tych produktów mnie odstrasza :/ Myślisz, że warto zainwestować? Pozdrawiam i dziękuję 🙂

    • withi pisze:

      Chodzi Ci o kurację Avene TRI, jak mniemam, tak? Tutaj masz cały wątek na wizażu do poczytania, jak tylko będziesz miała czas – http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=473373 (w którym zresztą się udzielam). Powiem Ci, że kuracja ta sprawdza się na skórze już troszkę wyleczonej – zależy jak zaawansowany masz trądzik. Jeżeli są to świeże, bolesne, ropne wypryski, jest ona odradzana, gdyż może tylko jeszcze bardziej podrażnić cerę. Kuracja nie ma określonego czasu – można ją stosować praktycznie ciągle, z przerwami np w lecie, kiedy nie jest w ogóle polecana (chociaż są osoby, które i latem ją stosują i nie widzą skutków ubocznych). Zainwestować w urodę zawsze warto – z własnego doświadczenia wiem jak ciężkie jest znalezienie złotego środka, ile trzeba się namęczyć. Na początek ZAWSZE polecam jednak wizytę u dermatologa, jeżeli tylko jesteśmy niezadowolone ze stanu swojej skóry – ja tak zrobiłam, i takim sposobem, trafiając przy tym na genialną panią dermatolog, wyleczyłam w końcu cerę – po wielu latach prób i błędów. Cena faktycznie odstrasza (zakup nie tylko TRI, ale innych kremów i preparatów do pielęgnacji), ale jeżeli tylko ma nam to pomóc i dysponujemy takimi pieniążkami, to myślę że warto.

      Kurację póki co stosuję od 22 stycznia, oceniam póki co w porządku. Polecam zajrzeć do powyższego wątku, a tutaj wrzucę dla Ciebie link z wpisem o mojej wieczornej pielęgnacji (obecnie uległa lekkim zmianom, ale tam jest w miarę pokazane jak powinno się dbać o skórę z problemami, oraz jest link do filmu Agi) – https://withi.wordpress.com/2011/10/25/moja-obecna-wieczorna-pielegnacja-buzi/

      Pozdrawiam, jak coś to pytaj śmiało!

      • Frankly_speaking pisze:

        Super dziękuję Ci bardzo:) Ja też do Wawy przyjechałam na studia 😀 Tylko ja już kończę 😦 Wspominałaś, że znasz świetną panią dermatolog? Czy ona jest może z Warszawy? Jeśli tak to możesz podać mi namiar? Ja się ciągle męczę ze skórą, jeżdżę do lekarza w mojej rodzinnej miejscowości, ale robi się to coraz mniej wykonalne 😦 Szukam też właśnie kogoś z polecenia. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź:) Masz cudny blog i super interesujące studia:) To takie ciepłe i optymistyczne miejsce extra:)

        • withi pisze:

          Dziękuję za wszystkie miłe słowa. A jakie studia kończysz, jeśli mogę wiedzieć? 🙂

          Pani dermatolog przyjmuje niestety tylko w Rzeszowie – pani Rusin. Jest naprawdę cudowna, chociaż swoje trzeba odczekać (ja po znajomościach wpakowałam się z dnia na dzień, ale miałam wówczas koszmar na twarzy, myśli samobójcze i w ogóle było miło). Ale myślę że tutaj w Warszawie ktoś rzetelny się znajdzie – na wizażu jest nawet wątek o dermatologach, których polecamy – jak chcesz to podrzucę Ci link 🙂

  3. qwerty pisze:

    Trochę nie rozumiem, po co Ci ta gąbeczka jeżeli nie używasz podkładu? Pokaż się w czerwonych ustach, proszę proszę 🙂

    • withi pisze:

      BB idealnie spisuje się też przy korektorach (a ja go używam, niekoniecznie punktowo) i różach w płynie – nie tylko przy podkładach 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s