withi: reaktywacja

***

Musiałam tylko odpocząć. Zdystansować się. Nabrać powietrza do płuc i zreformować delikatnie bloga. Jak widać troszkę się zmieniło, głównie zewnętrznie, choć i wewnętrznie poczyniłam pewne zmiany, bo w końcu dusza danej strony poniekąd identyfikuje się z duszą osoby prowadzącej. Nie zakładałam tego bloga z myślą wojowania się z niewyżytymi ludźmi, którzy siedząc na tyłkach 24/h przed komputerem, czyli jedyną maszyną, która w miarę się im poddaje i słucha, próbują zbawiać świat poprzez pisanie średnio wartościowych i iście toksycznych komentarzy. Zasada jest prosta, i naprawdę nie trzeba być zbyt bystrym aby na to wpaść: nie podoba Ci się – to po jakiego ch*ja tu wchodzisz? Podprowadzę to pod swój przykład: mam w dupie jakąś stronę, nie interesuję się funkcją użytkową przędzarki obrączkowej – omijam strony o przędzarkach obrączkowych. Jeżeli ktoś nie rozumie najprostszej zasady to współczuję, bo musi być bardzo wykończony życiem – zamiast wyjść gdzieś ze znajomymi i zaczerpnąć życia, siedzi i bredzi w … internecie. Normalnie gdyby to ode mnie zależało, to dostałby Nobla, dzięki Bogu to nie moja działka. Koniec.

A ponadto, pomimo że blog pierwotnie powstał dla mnie i tylko dla mnie – z czasem stał się również częścią Was, i to po raz kolejny dzięki licznym wiadomościom od moich czytelników (czy też prośbom, o przyjęcie do osób z dostępem do bloga), czy to na wizażu, na gg, na facebooku, na innych forach, gdzie mnie znaleźliście, postanowiłam wrócić raz jeszcze, jak to ja – czasem uciekam, a po jakimś czasie wracam z podwójną siłą. Kilka wiadomości, za które mam nadzieję się nie obrazicie, a które w jakimś % przekonały mnie do powrotu:

@ Cześć  nie wiem czy czytasz wiadomości tutaj na wizażu, ale kojarzę Cię z paru wątków, więc stwierdziłam a co mi szkodzi..

chodzi mi o to,że bardzo lubię czytać Twojego bloga, wchodzę dziś sobie, żeby nie uczyć się chemii na poniedziałkowy egzamin, a tutaj dostęp zablokowany, więc pytam u źródła, dlaczego? 

Pozdrawiam, Aś.

@ nie ma szansy na dostanie się na bloga?;)

@ Hej, zapisałam sobie twoje gg bo miałam sie kiedyś pytać o jakies tam kosmetyki z Twojego bloga i tak juz zostało. Chciałam tylko spytać, co się stało z Twoim blogiem, rezygnujesz z pisania? Szkoda by było:) Magda.

Hej Aś, kochana, czemu blog jest teraz dla zalogowanych użytkowników ?

@ Hej! Asiu co się stało z Twoim blogiem? Wiernie czytamy (bo Grzegorz również :D) a tu jakaś blokada!

@ gdzie Asia i jej magiczny świat? Twój blog na najciekawszy i najlepiej prowadzony blog o wszystkim i o niczym, na który zaglądam regularnie po kilka razy dziennie. A dzisiaj? Nie mogę się dostać i zachowuję się jak chory człowiek. Powiedz że wrócisz?

@ aż mi serce pękło, jak zobaczyłam, że zablokowany! ; < (Mart ;**)

@ Hej, nie znamy się a właściwie można by rzec, że to troszkę ja znam Ciebie  uwielbiałam wprost wkradać się w twój świat na twoim blogu.. Z tego co widzę założyłaś blokadę, czyli teraz jest dostępny tylko dla blogerek? Szkooda, wielka szkoda!

@ Ej siostra czemu nie można wejść na bloga? :O

@ Czesc:) Przepraszam ze zawracam glowe, jestem wielka fanka Twojego bloga, ale od kilku dni nie moge na niego wejsc, wyskauje mi ze musze sie zalogowac itp.Zarejestrowalam sie nawet na wordpressie ale dalej nic:( Wiesz moze co sie dzieje?
Z gory dzieki za odpowiedz, pozdrawiam goraco:)

hej! Czemu zablokowalas dostep do bloga?;( ja bylam fanką ;D

@ eeej, czemu nie moge wejsc na bloga 😦

@ hej, nie mogę się na Twojego bloga dostać i jest mi strasznie przykro :( 
Trzeba się teraz zalogować, aby go czytać?

***

Koniec to koniec – definitywnie, stąd zabieram się szybko za opisanie w kilkunastu zdaniach tego, co robiłam, jak mnie tu nie było. Dystansu nabrałam, a i owszem. A dzięki temu, że nie  poświęcałam tych kilkunastu minut co któryś dzień na pisanie notki – spożytkowałam go inaczej, równie kreatywnie.

– Gabryś wciąż leczy swoje spiralne skręcenie nóżki, stąd nadal się nim opiekuję – dużo przedszkolnych prac już za nami, dużo bajek, dużo zabaw, odcinków Scoob’iego i generalnie po tej piątce z egzaminu z pedagogiki stwierdziłam, że całkiem niezły ze mnie ehm … pedagog ! Nauczyłam go nawet ładnie czytać literkę ‚d‚, z którą miał problemy. No nic, nie chwalę się już, nie chwalę ; – D

– od poniedziałku zaczynam semestr letni z pozytywnym nastawianiem … tzn daję sobie trochę czasu, zwłaszcza do praktyk, na których tak naprawdę wszystko się wyjaśni. Swoja drogą – wprost się doczekać nie mogę! Z jednego egzaminu zgarnęłam piątkę, z drugiego czwówkę, co mi się do tej pory w głowie nie mieści … fakt faktem, że to dupy a nie egzaminy, w letniej czeka na mnie aż sześć, w tym anatomia, anatomia mrrr, fizjologia, mikrobiologia, neonatologia … ale każda ocena się liczy, zwłaszcza każda piątka!

– w czwartek, pierwszy raz od 27grudnia, uderzam na Rzeszów jejeje! Miałam jechać w piątek z bratem, ale jako że tatuś będzie w czwartek w Warszawie, zabiorę się z nim ! 🙂 Poza tym, czeka tam na mnie jakaś futrzasta, szara kulka … ciekawe któż to taki? ;>

– jakiś czas temu zakończyła się już cała historia z 6miesięczną Madzią z Sosnowca, którą nie powiem – bacznie i ‚pacznie’ obserwowałam. Szok. Informacja, którą przeczytałam, jakoby nie miało być żadnego porwania, a wszystko było upozorowane – rozwaliła mnie na łopatki i sprawiła, że podczas czytania na rączkach pojawiła się gęsie skórka. Masakra. Co się z nami ludzie dzieje? Co nam siedzi w tych głupich głowach?

– Taka kryminalna story teraz będzie: na początku lutego, bodajże z trzeciego lutego na czwartego, wracam sobie z imprezy u Just, jakoś tak po czwartej w nocy. Rzecz jasna domofon nam zamarznął, co było do przewidzenia, więc zmuszona byłam obudzić P. Przyszłam do domu, i poszłam spać. Rano, koło dzisiątej, chłopaki wychodzili do sklepu i tadaaaam …. cała klatka, winda i klamki od budynku były we krwi. W obrzydliwej, zaschniętej, bordowej krwi … Jedno jest pewne – do zdarzenia doszło w przedziale od czwartej do dziesiątej – tak, pobawię się w Rutkowskiego. Nie, a szczerze, to czasami dzieją się u nas dziwne rzeczy, jak np dziwny, nieznany i niezidentyfikowany do dzisiaj człowiek-spacz, który spał u nas na korytarzu w mieszkaniu, i który później nagle zniknął, zostawiając po sobie ładnie ułożony w kostkę – kocyk -.- Nasz sąsiad, który należy do dość sympatycznych i zdeklarowanych fanów naszych imprez – musiał po prostu zostać zdenerwowany … i tyle. Ale ta krewka, obrzydliwości fuuuu !

– 1 lutego zmarła Wisława Szymborska – z tego miejsca polecam wspaniały dokument o niej samej, który pewnie już widzieliście ponad rok temu, a jak nie, to YT jest tak kochany, że w kilku częściach owy dokument plącze się w złożach internetu. Szymborska była cudowną babcią. Co ciekawe – bardzo, baaaardzo przypomina mi moją babi z Zamościa ❤

tutaj pierwsza część – kkklik

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy,
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

– Apropos Zamościa … wspominałam już kiedyś o tym, jak wytrwale uczyłam pisać smsy mojego cudniastego dziadka Koksa, który ma największe i najbardziej umięśnione dziadkowe, łydki? Popatrzcie jakiego smsika dostałam tym razem:

– byłam w kinie na: Dziewczyna z tatuażem (polecam) ; Sherlock Holmes: Gra cieni (nie przepadałam za Skerlock’iem, ale cała produkcja bardzo mnie przekonała + cudowna Rachel!) ; Idy marcowe (polityczny świat w dramacie z jednym z moich ulubionych aktorów – i jednym z tych mężczyzn, którym w siwych włosach zdecydowanie lepiej! polecam)

– wspominałam Wam w jednej z poprzednich notek, że zamówiłam grę The Tiny Bang Story – gra jest tak cudowna, że wspólnie ze współlokatorem Stasiem, wczoraj przeszliśmy ją w kilka godzin, siedząc do pierwszej w nocy. Jest genialna. I jak zaczniecie grać, to nie zaśniecie, jak nie skończycie. Jeżeli ktoś ma ochotę, to mogę mu ją odsprzedać, w nienaruszonym stanie 😉 Gra jest logiczna, ma dużo ciekawych i naprawdę skomplikowanych zagadek. Cudo. (a to +3 na opakowaniu to zmyła – jeden prawie 20letni człowiek, i drugi, prawie 21letni człowiek, głowili się dobre kilkanaście minut nad niektórymi zadaniami)

– niedługo przyjdę tu z kosmetycznymi nowościami, so stay patient !

I tak to w skrócie wygląda. Po ostatnich internetowych akcjach, stwierdziłam że nie ma sensu zbyt wiele siebie tutaj zostawiać, chociaż taki pierwotnie miałam zamiar – blog o mnie, o moim życiu, o moich zainteresowaniach, pasjach, marzeniach. O tym co słucham, co oglądam, co robię, co lubię jeść. O moich znajomych, o ciekawych wydarzeniach z mojego życia. Jak widać nie ma to sensu, chociaż przez prawie dwa lata dawałam z siebie wszystko i naprawdę głęboko miałam opinie ludzi tak odważnych, że ten-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać się przy nich chowa w mroczne zakamarki. Ja mam na tyle klasy i tak zostałam wychowana, że nie jeżdżę po innych za ich plecami. To takie dno. Takie przyziemne, najbardziej zaglonione dno. Wylewajcie z siebie jad gdzieś indziej. Albo kumulujcie go w sobie, whatever. Nie tutaj.

Przepraszam za taki wpis. Mam po prostu tego serdecznie dość. Ktoś powie – prowadzisz bloga publicznego, musisz się liczyć z takimi komentarzami. Otóż to – liczę się z nimi od zawsze, bo bloguję odkąd zaczęłam ogarniać klawiaturę, mój pierwszy blog założyłam w czwartej klasie podstawówki i ta czynność, tj blogowanie, towarzyszy mi od tamtego czasu – stąd idealnie znam plusy i minusy publicznego obcowania z internetem. Ale ludzie – są granice. Wszystkie komentarze tutaj dodaję, niektóre mnie rozśmieszają, inne lekko dziwią, ale fakt faktem – wszystko tu ląduje, choć nie zawsze tak być powinny – niektóre WordPress bez mojej wiedzy umieszcza w folderze: SPAM, stąd często nawet nie wiem nic o istnieniu niektórych … Nie toleruję w tym tylko tego, że skoro krytykujecie osobę, która podaje swoje imię i nazwisko, to miejcie w sobie choć tyle odwagi, żeby podpisać się swoim nazwiskiem – ot, stworzymy wówczas równe szanse. Jesteście przecież idealni i perfekcyjni,  więc czego się obawiacie? ; choć znowu czegoś nie rozumiem – jak ktoś tak idealny i perfekcyjny ma w ogóle czas, aby wchodzić na bloga kogoś tak żałosnego jak ja? Nie szkoda Wam każdej, wypełnionej samymi przyjemnościami, sekundy Waszego kolorowego życia? 😦

Dobra, cicho już Asia, cicho. Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję że na mnie czekaliście ;*

PS: Jak obiecałam – pozdrowienia dla Tomasza K *___* (besides wiecie, że za zdrowie mojego bloga leje się wódka, i to solidnie ? ahahaha) , zdjęcia na koniec, a ja zmykam myć DWIE ŁAZIENKI, bo dzisiaj moja kolej -.- szkoda że nie wiem jak się to robi, dlatego z reguły wybieram kuchnie … 😦 :

mnóstwo warszawskich inspiracji do kreatywnego spędzania czasu w stolicy – edycja 2010 – polecam ! (wspólnie z Olą szykujemy się na rowerową wyprawę, besides wpadłam na pomysł, aby co weekend zwiedzić inną dzielnicę, jak tylko zrobi się ciepło … a do tego klubokawiarnie ! ! ! ) :

bransoletka: www.zuluart.pl – niedługo więcej o nich !

I trochę łupów z Stradivarius’a, który ostatnio jest moim ulubionym sklepem – naprawdę. Warto tam wejść choćby dla bajecznego zapachu unoszącego się w każdym ich sklepie – taka ich tajemnica, której nie chce zdradzić mi nigdy żaden ze sprzedawców ; (

Sporo basic’ków zakupiłam pod koniec wyprzedaży za śmieszne pieniądze … bodajże 6 rzeczy kupiłam za jakieś 250zł? Masakra … a są to takie podstawy podstaw, aby budować jakieś fajne, przełamane dodatkami, stroje. Na początek dwie klasyczne, ołówkowe spódnice za 80zł (przepraszam za zdrapaną metkę – chciałam tylko obczaić ile pierwotnie kosztowały *.*):

Dalej … dwie zwykłe bluzeczki z bufkami, których mam dość sporo, bo uwielbiam taką prostotę, i za które zapłaciłam łącznie 40 zł ;O :

Dalej jest piękny, cieniutki sweterek, podobno pasujący do moich włosów. Jest lekko brokatowy, niestety na zdjęciu nie widać go w pełni, na żywo wygląda lepiej. Co ciekawe, kosztował 30 zł:

I torebka na koniec, przeceniona z 160zł na 40zł ahaha. Kupiłam ją chyba tylko dlatego, że znam siebie i wiem, że jak mam dużą torbę, które nawiasem mówiąc – kocham, zawsze wepcham w nie wszystko, tj perfumy, kosmetyki, buty, sweter, jedzenie, picie itd itd itd … a później dziwię się że mam zakwasy na rękach ;x Z kolei mając taką torebkę, zmieszczę w niej tylko najważniejsze rzeczy, stąd mi taka opcja pasuje. Do tego ma prosty kształt, pseudo-skórę i w ogóle jest nice (coś na małą tu wygląda – żeby przybliżyć jej rozmiary, powiem że mieści się w niej notes/zeszyt pomiędzy A4 a A3 :)) :

I na koniec spodnio-dresy z najnowszej kolekcji, więc na pewno je jeszcze znajdziecie. Mam je też na zdjęciach powyżej (tych narcystycznych w lusterku *.*):

Reklamy

18 thoughts on “withi: reaktywacja

  1. Asia pisze:

    och Asiu! nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś 🙂 Też już chciałam pisać do Ciebie na fb ale po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że będzie to wyglądało dość idiotycznie więc cierpliwie czekałam na wielki come back 😀 Następnym razem jak znikniesz to będę się dobijać 😀
    Pozdrawiam Cię gorąco 🙂

  2. Donia pisze:

    Hmm Aś, trochę sobie zrobiłam przerwę od czytania Twojego bloga, ale tym bardziej cieszę się że wróciłaś:))

  3. seiyuu pisze:

    ludzie są głupi, dobrze ze juz nie ma blokady *__* uwielbiam czytać Twojego bloga, chociaz rzadko skomentuję < 3

  4. Olka pisze:

    Poza zaklepaną już wyprawą rowerową, daj znać jak będziesz się wybierała na Pragę Północ – tutaj potrzeba zaprawionego przewodnika 😉 Notabene – widzę że szminka nie próżnuje 😀

    • withi pisze:

      Oj potrzeba, bo jakoś nie chcę trafić na odbitą, zakrwawioną mordkę na jakimś przystanku!
      I nie próżnuje, chociaż na razie używam z wyczuciem, aby nie przesadzić i się przyzwyczaić ; – )

  5. missnonamenosurname pisze:

    Cieszę się, że wróciłaś, przez te parę dni brakowało mi jakiejkolwiek twojej notki (dzisiejsza wynagradza tę pustkę). I tak jak niektórzy specjalnie założyłam tutaj konto 😉 Buziaki moja imienniczko:)

  6. Ewelina pisze:

    Super, że wróciłaś. Bardzo fajnie czyta się Twojego bloga, ciekawie piszesz, a ja to zawsze czekam na wiadomości związane z kosmetykami. Pozdrawiam

  7. Karolina L. pisze:

    Asiu nie przejmuj się tym co piszą ludzie, którzy są zwykłymi tchórzami przepełnionymi okrutną zazdrością. Zwykle są to ludzie, których nie stać chociażby na spełnianie marzeń, a co dopiero mówić o rzeczach na które ty masz odwage 🙂 Zostawiasz tu część siebie co bardzo mi się podoba i uwielbiam Twoją systematyczność w zamieszczaniu postów (ile razy ja zakładałam bloga 🙂 ) proszę Cie nie rezygnuj z tej pasji, bo jak widzisz jest wiele osób, które zaczynają dzień od czytania twoich postów (tak robię ja) Zwykle jeszcze leżąc w łóżku, biorę telefon do ręki i wchodzę tutaj. Ludzie potrafią być okrutni, ale to tylko ludzie i to zwykle tacy, którzy są zakompleksieni i wiecznie obrażeni na cały świat. Po tym jak wyjechałam część moich „super” znajomych zaczęła mi pisać wiadomości na temat tego jaka jestem i że się popisuję, że jestem taka i owaka, ale cóż to tylko świadczy o tym, że boli ich to, że mi się udało, a oni nie mają odwagi na spełnianie swych marzeń. Bo aby spełniać marzenia nie zawsze trzeba pieniędzy, a jeśli tak to trzeba pójść do pracy (uwierz mi znam ludzi, którzy mają po 23 lata i nigdy nie byli w pracy nawet dorywczej). Tak więc głowa do góry moja była sąsiadko i nie uciekaj 🙂 Z niecierpliwością czekam na nowy post. :*

  8. Dina pisze:

    No cóż, anonimowi czytelnicy to moje „ukochane słoneczka”. Co prawda, nie spotkałam się jeszcze z takim totalnym „haters gonna hate”. Wręcz przeciwnie. Wczoraj wchodzę i patrzę a tam komentarz „Kocham Cię ;*” od bliżej nieokreślonej osóbki. Momentami mam wrażenie, że ludzie nie mają nic innego do roboty, tylko siedzą i trollują bez ładu i składu.
    Powiadasz, że Dziewczyna z tatuażem w porządku? To fajnie, bo miałam w planach się na ten film wybrać 🙂
    Co do sprawy Madzi z Sosnowca – ja panią mamuśkę w mojej głowie już dawno posadziłam na krześle elektrycznym. Tyle w tej kwestii.
    Dziękujemy, że wróciłaś! Obyś jak najdłużej została!
    P.S: Co dziś tak bez muzyczki??

    • qwerty pisze:

      Myślę, że nie powinno się tak surowo oceniać innych nie znając dobrze ich sytuacji. Kobieta po prostu sobie nie radziła sama ze sobą i skończyło się tragicznie. Może gdyby ktoś jej pomógł, nie zginęłoby niewinne dziecko. Ona po części też jest ofiarą całej tej sytuacji. Sorry, ale muszę jej trochę bronić, nienawidzę takiej zbiorowej (prawie narodowej) nienawiści wymierzonej w jedną osobę.

      • withi pisze:

        To odp na to co ja napisałam w notce? Nikogo nie osądzam. Tylko nie rozumiem. Temat rzeka, w dodatku już o tym nie myślę, bo na codzień na naszych oczach dzieją się jeszcze gorsze rzeczy, o których nie trąbi się na całą Polskę, stąd są taktowanie pomijane. Apropos, wielu ludzi ma problemy – niektórzy po prostu sobie z nimi nie radzą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s