littlest warsaw things ; fotorelacja

 ***

Sometimes terrible things happen to good people. Sometimes wonderful things happen to bad people. We always sit and try to make sense of the confusing things that happen. The truth is, we will never know why.

– Na pustyni jest się trochę samotnym. , – Równie samotnym jest się wśród ludzi.

Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę

***

Niektórzy biegną za nami, uciekającą i intensywnie oświetloną drogą życia. Jak zwierzęta, pędzące w popłochu przed siebie, przed myśliwym – działają intuicyjnie, dbają o siebie i swoje potrzeby, nie patrzą do tyłu, w końcu każdy ułamek straconej sekundy może zabrać je na drugą, nieznaną stronę. Czasami też przystają … by zaczerpnąć powietrza, zbyt wyczerpane ciągłą gonitwą – chcą tylko odpocząć. Ten ułamek sekundy zbyt często pozbawia je życia.

Czasami patrzę w Twoją stronę, jak biegniesz, jak zaciągasz się świeżym powietrzem – Twoje usta są sinoszare, lecz żyją – dla mnie. Zachowujemy się inaczej. Ty patrzysz czy ja patrzę. Ja patrzę czy Ty mrugasz, choć czasami wydaje mi się że to odbite w kałuży światła z pobliskich latarni, a nie Twoje oczy.

Chciałabym spotkać kogoś z kim można głośno milczeć. Rozmawiać i obserwować jak słowa wyrywają się z ust, trwale złączone z oddechem. Czasami tym słowom zazdroszczę – są wolne, przekazują konkretną informację, pną się do góry, by u szczytu dotknąć nieba, po czym, delikatnie kołysane przez podmuchy wiatru, opaść na ziemię. Poznać kogoś, z kim można łapać deszcz na rzęsy, lepić bałwana z powietrza i zaciągać się promieniami słońca. Bywają takie minuty, godziny, zwłaszcza te poranne, kiedy szukam w sobie tej humanistki, którą podobno od zawsze byłam. I wiecie? Czasami ją jeszcze znajduję, pośród macic, glikoprotein, wód płodowych, ciemiączek, kości piszczelowych czy chwytów Leopolda. Znajdują tą inną, bardziej wrażliwą na słowa, mnie. I dobrze mi z tym, bo tej łatwości, z jaką przychodzi mi kreowanie mojej własnej rzeczywistości, wymyślania sobie życia w wyobraźni czy tworzenia obiektów nierealnych – nie odbierze mi nikt.

A my wciąż biegniemy i uciekamy autostradą świateł. Już jakby dalej, lecz wciąż blisko siebie. Oddzieleni. Rozdzieleni. Głodni przygód. Burczy mi serce z głodu – ukradnijmy kiedyś księżyc.

Nigdy Wam o tym nie mówiłam – marzę o pracy w oceanarium, w jednym z amerykańskich, najlepiej usytuowanych na zachodnim wybrzeżu – parków. Pasja morskimi zwierzętami narodziła się bardzo, bardzo dawno temu, podejrzewam, że jak to często bywa, duży wpływ miały na to filmy o orkach, jak np ‚Uwolnić orkę‚. Mimo wszystko, dalej sobie gdzieś tam głęboko w sercu marzę, a marzenia mają to do siebie, że czasami się spełniają. Tajemnica i piękno głębin oceanu, te wszystkie morskie sekrety, które znają tylko te zwierzęta. Dotknąć i pływać z delfinem – kolejna sprawa, spędzająca mi sen z powiek, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. No, to wyrzuciłam tutaj z siebie kolejną moją słodką tajemnicę. Rozpieszczam Was. Nawet moja mama o tym nie wiedziała …

***

Trochę fotorealcji z ostatnich dni. Pokrótce – zaczęłam ferie, chodzę i opiekuję się Sofią i Łucją, Leną, Max’em i Gabrysiem (i jego szwajcarskim psem pasterskim +__+ !), czyli jakby na to nie popatrzeć, jestem nianią Asią dla aż piątki uroczych dzieci (najwięcej opiekuję się Sofką i Łusią, oraz teraz Gabrysiem – Leną i Max’em na razie zajmowałam się tylko raz). Coś tam sobie ćwiczę w moim klubie, kątem oka obserwuję przystojnego trenera, kiedy na bieżni wytrwale biegnę, a raczej estetycznym krokiem maszeruję, bo biegać nie lubię ;< a i on na mnie spogląda i podpowiada jak ładnie wyrzeźbić to czy tamto *.*,  spotykam się ze znajomymi, tworzę w kuchni, leniuchuję, leżę na brzuchu i jem migdały i nerkowce, owoce i warzywa, Danonki i biszkopty, czytam położnicze artykuły i tak mi wolno i przyjemnie czas leci … Zapraszam na zdjęcia:

PS: Kkkkkkkkkklik ! Apropos, mam dobrą koleżankę Madzię T (Madzię z tego miejsca pozdrawiam!), która poza tym że jest kochana, robi cudowne zdjęcia Asi, jak już się na nie po roku planowania zgadamy, to jeszcze …. od dobrego miesiąca nie je mięsa i żyje, naprawdę – ONA ŻYJE! Jestem z Ciebie dumna ! 🙂

1/20 przesyłki od babi – czyli najcudowniejsze orzechy z sadu mojego dziadzia, tyle w nich wiedzy i przydatnego tłuszczyku, w którym rozpuszcza się witaminka A z marchewek *.* kochana babcia, na jednym zdjęciu widać nawet całą wielką skrzynię słoików z cudownymi babcinymi przetworami mrrrr

w końcu powstała lista obowiązków w naszym mieszkanku – zabieraliśmy się za nią od hm … września?

Reklamy

16 thoughts on “littlest warsaw things ; fotorelacja

  1. gwozdzik pisze:

    Fajny blog:) mam tylko taką uwagę: bądź ostrożna, zamieszczając w sieci zdjęcia dzieci. Nie wszyscy rodzice sobie tego życzą, a niektórzy wręcz unikają jak ognia. Było parę spraw o wykorzystanie przypadkowych zdjęć z internetu dzieciaków w akcjach typu: zbieramy na operację etc. Trzeba być przezornym w takich sprawach. Pozdrawiam

  2. Olka pisze:

    Zabiłam 720 zwierząt, ahahaha 😀 cute i ciążą. Pojęcia nie mam, dlaczego, ale oba światy (od wewnątrz) wydają mi się niesamowicie fascynujące.
    Do zobaczenia ; *! :))

  3. Kasia pisze:

    Przepraszam, mam takie pytanie. Czy nie masz innych spodni oprócz tych brązowych „kalesonów”, mówiąc po „polskiemu” ? Jesteś w nich na prawie kazdym zdjęciu…

    • withi pisze:

      Jakimś dziwnym trafem mam więcej spodni, chociaż na głupie pytania się z reguły nie odpowiada. Dla Twojej wiadomości – mam dwie takie same pary owych ‚kalesonów’ (besides, bardzo je lubię – za wygodę choćby), natomiast wszystkie zdjęcia w tej notce są z dzisiaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s