kosmetyczne nowości 6

***

Stare, kosmetyczne posty:  część1  ,  część 2  ,  część 3  ,  część 4  ,  część 5  

Hej. Wpadam tu do Was z obiecanymi i wyczekiwanymi kosmetycznymi nowościami. Z tego co mi piszecie i co zauważyłam – temat ten cieszy się dość sporą popularnością, a i dostaję wiadomości, że niektóre z Was pod wpływem moich recenzji, same coś spróbowały i kupiły – co mnie cieszy, zwłaszcza jak okazuje się że dany kosmetyk sprawdził się równie dobrze jak u mnie 😉 Postanowiłam trochę zreformować te wpisy o kosmetykach, i przy każdej recenzji będę jeszcze podawała przybliżoną, orientacyjną cenę danego kosmetyku. Dzisiaj nie będzie tego dużo … ale zaczynamy 🙂 :

1. Krem do twarzy Weleda SKIN FOOD

Kremu używam zbyt krótko by coś konkretnego teraz o nim napisać. Jednak, pod wpływem Agi z Thebreathoffreshair – skusiłam się zaufać powyższej firmie i oddać im całą moją twarz pod swoją ekologiczną opiekę, czyli inaczej rzecz ujmując – przestawiam się na kosmetyki eko i czysto naturalne na czas bliżej nieokreślony. Krem jest bardzo gęsty i naprawdę, naprawdę odżywczy, co zrozumiałe, jak popatrzymy na nazwę Skin Food. Póki co działamy z nim od rana do nocy – na noc niestety nie używam żadnego, a dlaczego – wspomnę poniżej.

Od producenta:

Intensywnie odżywiający i głęboko nawilżający krem, przynoszący ulgę suchej, zniszczonej skórze w każdym wieku. Bogata w składniki odżywcze i niezwykle skuteczna formuła kremu głęboko nawilża, regeneruje i chroni skórę. Krem stworzony do pielęgnacji wszystkich partii ciała: spękanej skóry łokci i stóp, wysuszonych dłoni, itp.

Pozyskiwane z oleju słonecznikowego niezbędne kwasy tłuszczowe oraz witamina E nawilżają i odżywiają skórę. Wyciągi z pochodzącego z upraw ekologicznych fiołka trójbarwnego, znanego z właściwości antyseptycznych, łagodzą podrażnienia wywołane suchością skóry. Działające odkażająco i przeciwzapalnie wyciągi z rozmarynu lekarskiego oraz bio-kwiatu nagietka koją skórę i zapewniają jej delikatną ochronę.

Krem jest na tyle delikatny, iż może być stosowany do codziennej pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy. Równocześnie przynosi doskonałe efekty przy stosowaniu na przesuszoną skórę łokci, kolan czy stóp. Doskonały w roli kremu ochronnego przed ostrym, zimowym powietrzem oraz wiatrem. Dzięki głębokiemu nawilżeniu i właściwej ochronie, twoja skóra staje się delikatna i nabiera zdrowego blasku. Bardzo wydajny.

Cena: 73zł

2. Krem do twarzy Weleda Dzika Róża

Kolejne cudo od WELEDy. Ten krem jest nieco lżejszy od poprzedniego, w końcu sama nazwa powyższego, mianowicie – Skin Food – jednoznacznie daje do zrozumienia, że owy krem ma być bardzo, bardzo odżywczy dla skóry. Ten z Dziką Różą jest wyśmienity … dam Wam lepiej opis od producenta:

Krem na dzień z olejkiem z nasion dzikiej róży o działaniu wygładzającym i witalizującym. Chroni skórę normalną i suchą przed pierwszymi symptomami starzenia oraz wzmacnia jej elastyczność. Wyciągi z rozchodnikowca purpurowego, skrzypu i mirry redukują pierwsze zmarszczki oraz pomagają zachować młodzieńczą elastyczność i witalność skóry.

Skóra staje się wyraźnie gładsza, aksamitnie miękka i promiennie świeża. Naturalne olejki eteryczne z róży damasceńskiej sprawiają, że codzienna pielęgnacja twarzy staje się przyjemnością dla zmysłów.

Cena: 73 zł

3. Farba do włosów L’Oreal sublime MOUSSE ; naturalny brąz

Jak pisałam w jednym z ostatnich wpisów – postanowiłam wrócić do mojego ukochanego i najkorzystniejszego dla mnie brązu. Skorzystałam z jednej propozycji od L’Oreal – zawsze wybieram farbki z tej firmy, chociaż szczerze powiem że szukałam i szukałam farby, którą tak pokochałam na wakacjach, o tej – kkklik , ale niestety NIGDZIE jej nie ma 😐 Dosłownie … na wakacjach znalazłam ją w rzeszowskim Vispolu … a Warszawie nie spotkałam jej nigdzie, really, a kto jak kto, ale ja w drogeriach bywam zbyt często, żeby jej tak ot, nie zauważyć – jeżeli widziałyście Excell’ gdzieś w Warszawie, to dajcie mi znać, będę wdzięczna! Jeżeli chodzi o mus L’Oreal – łatwa aplikacja, ładne włosy po użyciu, nie niszczy, nie wysusza, ale ja tu obiektywna być nie mogę, bo jak mnie czytacie to wiecie, że moje włosy przeżyją wszystko, a i tak będą w zbyt dobrym stanie, niż oczekiwany po takich dawkach chemii, inaczej rzecz ujmując – włosy mi się udały *.* Nie jestem do końca przekonana do farbującego musu – jedno opakowanie nie jest zbyt duże, stąd musiałam skorzystać z pomocy dwóch. Jednak chyba preferuję Castingi, a już najlepiej lubię właśnie dziesięcio-minutową Excell. Ale i ta była w porządku, lecz bez szaleństw.

Cena: 26zł

4. Suchy szampon Klorane z pokrzywą

Fajna sprawa – na wyjazdy, długie podróże, lub kiedy chcemy tak po prostu, w ciągu dnia – odświeżyć włosy. Jedna sprawa – NIE WOLNO suchego szamponu traktować jako zastępstwo mycia włosów czy też używać go zbyt często. Fakt – po użyciu włosy są cudowne, piękne, zwiększa się objętość ale … stosowane zbyt często mogą tak podrażnić skórę włosów, że częste wizyty u dermatologa będą niezbędne. Stąd użytkujmy z głową, bo warto, choćby … dla głowy! Słówko apropos tego suchego szamponu – jest to mój ulubiony, choć przyznam szczerze, że testowałam zaledwie trzy (Beauty Formulas i Rene Furterer). A co to dokładnie jest? Suchy szampon to wynalazek, który w przeciągu kilku sekund niweluje wszelkie oznaki średnio świeżych włosów. Wystarczy spryskać, odczekać chwilę, przeczesać czy to grzebieniem czy palcami i voila 🙂

Cena: 36zł

5. Sudocrem

Sudocrem to klasyka. Nie muszę chyba nikomu przedstawiać – mi pomaga zawsze, jak tylko mam jakiś problem, np podrażnioną skórę na dłoniach czy twarzy. Używam na noc, z oczywistych względów – jest nie dość że biały, to jeszcze gęsty, jak przystało na porządną maść.

Cena: 10zł

6. L’Biotica – Regenerujący krem do rzęs

Nie lubię moich rzęs. Pomimo że są może i długie, i gęste, to rosną proste jak druty, a podkręcenie ich wymaga użycia porządnej zalotki przez tuszowaniem, jak i po (tak wiem wiem, nie wolno – i co z tego, robię tak od zawsze, a rzęsy żyją i wcale nie są połamane ;-)). Stąd postanowiłam posłuchać dobrych recenzji odnośnie powyższego produktu, i od kilku dni testuję krem firmy L’Biotica, którą możecie kojarzyć z chwalonych produktów do włosów tej właśnie firmy.

Cena: 15zł

7. Avene Traicneal

W jednym z pierwszych wpisów stricte kosmetycznych (nawet wydaje mi się że w pierwszym, gdzieś pod sam koniec – klik) pokazywałam Wam powyższy specyfik i pisałam, że niebawem zaczynam kurację. Było to … na wakacjach. Prawda jest taka, że do owej kuracji trzeba się i mentalnie i fizycznie przygotować. Pierwszym krokiem było wyleczenie buźki, drugim – wyposażenie się w odpowiednie filtry i kremy nawilżające, przemyślenie całej pielęgnacji i tadam – od 22 stycznia dzielnie działam i czekam na pierwsze efekty. Avene Triacnal jest bardzo wydajny, jednocześnie zabroniony kobietom w ciąży i karmiącym, działa bardzo oczyszczająca, przy czym w pewnym okresie może powodować skutki uboczne, które niektórych kompletnie zniechęcają i w tym momencie wiele osób przerywa kurację. Grunt żeby nie odkładać go na bok, bo rezultaty, które można z jego pomocą osiągnąć po kilku miesiącach, są warte wszelkich poświęceń. Ładne recenzje tego kremu znajdziecie tu:

Cena: 56zł

8. Korektor Maybelline Pure Cover

Tak wiem, wspominam o nim za każdym razem, gdy powiększę moją kolekcję o kolejne jego opakowanie. Korektor ten od wakacji ratuje mi życie, dzięki niemu podkład dla mnie nie istnieje, czasami lekko wykończę makijaż pudrem z Inglota i to wszystko. Korektor ten będzie ze mną już chyba do końca życia, no – chyba że ktoś stworzy coś lepszego. Jest mineralny, co jest jego olbrzymią zaletą, jedyny minus jaki dostrzegam to jego słaba trwałość, choć spotkałam się z opiniami jakoby utrzymywał się na twarzy cały bity dzień – nie u mnie, nie, nie. Ale to też pewnie kwestia ‚dotykania’ twarzy – ja mam na tym punkcie bzika, i co jakiś czas albo śpię, czy też przysypiam w ciągu dnia (twarz na rękach), albo się miziam, choć o tym nie wiem, albo ktoś mnie mizia, i takim oto sposobem czasami muszę makijaż w ciągu dnia poprawić, albo mam to gdzieś i nie poprawiam ;-D Co nie zmienia faktu, że korektor, jako że jest mineralny, to mam wrażenie że nawet nieco goi moją cerę, a już na pewno nie zapycha i nie szkodzi. Jak widać dzielnie kupuję nowe opakowania, jedno z nich już się kończy, co widać na zdjęciu, i kolejne za kilka dni pójdzie w ruch. Używam odcienia 01, choć o na 02 się skusiłam – jednak zdecydowanie nie mój kolor i teraz służy mi pod oczy – też się dobrze sprawdza.

Cena: 29zł 

9. Kremowy żel Ziaja – Kozie mleko

Tym razem padło na ten z kozim mlekiem. Już Wam kiedyś o nich pisałam – wielka, olbrzymia, 500ml butelka żelu za … ponad 5 zł!? Jak dla mnie to jest śmieszna cena … Jeden taki żel wystarcza mi na dobre 2-3 tygodnie, przy czym ja używam go jeszcze jako płynu do kąpania. Osobiście przeszłam przez wszystkie zapachy, szczerze powiem że nie mam ulubionego – za każdym razem po prostu wybieram jakiś inny, ot, tak dla przyjemności. Żel to żel – nakładamy, myju-myju, spłukujemy … Nie widzę sensu na kupowanie droższych produktów, gdzie producent zapewnia nas o wyjątkowości swojego produkty, jak np o super nawilżeniu. Owszem … są żele które wybitnie wysuszają, do tego dochodzi sprawa skóry, ale po to właśnie po każdej kąpieli/prysznicu nakładamy na siebie balsamy, masła, oliwki …. Bądź co bądź – polecam ! 😉

Cena: ok 6zł

Reklamy

5 thoughts on “kosmetyczne nowości 6

  1. Frankly_speaking pisze:

    Ja miałam to kozie mleko Ziaji, bardzo dobre. Niestety zrezygnowałam, bo miało bardzo dużo SLSa w składzie, a moje skóra nie najlepiej na to reaguje, Nie mniej jednak jeżeli ktoś nie jest wrażliwy na ten składnik to na prawdę rewelacyjny wybór, cudowny zapach i sprawiał, że skóra była bardzo miła w dotyku:) Zgadzam się z pozytywną recenzją:)

  2. Majk:) pisze:

    Najbardziej zaciekawił mnie regenerujący krem do rzęs, bo szczerze mówiąc po raz pierwszy o nim słyszę. Kupowałaś go w jakimś sklepie kosmetycznym czy w aptece? 😉

  3. Ewelina pisze:

    Na Twojego bloga trafiłam przez przypadek i od tej pory zawsze czekam na recenzje kosmetyków. Co prawda może nie używam takich samych kosmetyków, ale Twoje rady bardzo mi się przydają. Często do niech wracam. Zmieniłam parę nawyków w pielęgnacji twarzy i od tej pory jest dużo lepiej, buźka lepiej się prezentuje. Dzięki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s