Carol of the Bells ; nowa Chloe!

***

Because, … everyone can make a change.

Postanowienia są passe, /ale i tak podsumuję zeszły rok, zwłaszcza że zaledwie dwóch postanowień z dziesięciu nie udało mi się spełnić, czy zrealizować/, święta pachną domem i grubą warstwą cynamonu, każdej nocy wtula się w mnie coś iście futrzanego i milutkiego, w lodówce piętrzą się waniliowe Danio, a po domu biegają pierniki i chowają się przede mną w szafkach. Po domu. Odgarniam kosmyki włosów z twarzy, jednym, wyćwiczonym ruchem. I zastanawiam się. Jak będzie na rok? Za dwa lata? Za dziesięć lat? Święta to już nie to samo, czuję je, ale na ten obecny, bardziej dojrzały sposób. Na ten mniej chciany sposób. Święta to okres, kiedy najbardziej tęsknię za tym co było i bezpowrotnie przepadło. To okres, który lubię coraz mniej, głównie dlatego, że z roku na rok uświadamiam sobie ten brak, gdzieś tam w zakamarkach mojego serca. Dzisiaj jestem Piotrusiem Panem. I żyję w swoim świecie, zbudowanym z wyobraźni./ A ja siebie czasami krzywdzę, demoralizuję swoją inteligencję głupimi posunięciami i zaprzeczam liczbom, które ewidentnie potwierdzają, że jestem już dorosła. Ale czy oby na pewno? Tak nie przystoi girl, nie przystoi.

PS: Wszystkiego najlepszego od Kevina – kkklik. I ode mnie też, też! Dla wszystkich moich czytelników: wszystkiego najcudowniejszego, najpiękniejszego, żeby spełniły się Wasze wszystkie świąteczne marzenia. Jedźcie dużo za dużo (zwłaszcza studenci! niedługo surowe dni nadejdą, sesja już blisko, czas nagromadzić zapasy na tę bitwę *.*), prowadźcie zażarte dyskusje z wujkiem na temat frezarko-wytaczarki, wiertarko-frezarki i strugarki, ah i brońcie Donalda w rozmowach z babciami ! I nie myślcie o tym, ile macie nauki na styczeń, bo jak ja teraz o tym myślę to mi słabo, a ja nie lubię uczucia kiedy jest mi słabo … stąd staram się o tym nie myśleć. Także, wesołych świąt moi kochani ! 🙂

PS1: Przynajmniej mój własny, prywatny Mikołaj wie, co jego córka lubi najbardziej. Fakt, iż został przez nią osobiście uprzednio poinformowany, nie odbiera jemu – jego magicznej mocy przewidywania *.*

Witaj ‚malutka’, 75mililitrowa Chloe w moich bezpiecznych ramionach. Będzie nam razem dobrze, zawsze jest, mój życiowy, asiowy zapachu. Kto pachnie standardzikiem Chloe w warszawskich tamwajach? JA ! (a nie 3/10 kobiet -.-)

1/2 prezentu dla mamy – piękne perfumy Trussardi – Donna w zestawie- kkklik:

***

***

***

Making OFF – 3D LEGO Chalk Drawing

Advertisements

8 thoughts on “Carol of the Bells ; nowa Chloe!

  1. moniek pisze:

    ou, albo mi się wydaje, albo ten „Kevin” jest…. nieproporcjonalny, nogi za małe w stosunku do tułowia, a tułów za mały względem głowy… weird.
    czy te jabłka posypane cynamonem jadłaś.. daniową łyżką? wygodnie tak?

    PS. w wakacje zaraziłaś mnie manią na danio ^^

    • withi pisze:

      Chyba dlatego że zdjęcie zostało zrobione z takiej perspektywy, tzn ‚z góry’.

      Oczywiście – zawsze serki, śniadania, jogurty jem tymi łyżeczkami, odkąd je posiadam. Super sprawa że Ciebie zaraziłam, szkoda tylko że tak późno. Ja odkąd pamiętam, już jako dzieciak, jadłam ich strasznie, strasznie dużo. Z tym wyjątkiem, że wówczas był w sklepach dużo mniejszy wybór smaków. A i tak waniliowy niezmiennie najlepszy 😉

    • withi pisze:

      Pewnie, choć nie są to jakieś wymyślne potrawy – kiedyś bardziej kombinowałam i bawiłam się w kuchni, teraz niestety brakuje czasu, dlatego też sięgam po moje wegetariańskie ‚klasyki’ 😉

  2. Loka pisze:

    Mój Mikołaj też przyniósł mi mój ulubiony zapach „Black XS” 🙂

    Cierpisz pewnie, na brak czasu, ale ja nadal liczę na jakąś kawę z Tobą 😉

    Loka vel wampir

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s