‚Uzależniona od aborcji’

***

Ah, jak cudownie w końcu mieć wolny weekend od anatomii, od pielęgniarstwa, od nauki. Aż z przyjemnością wtłoczę w siebie jutro kilkanaście słówek angielskich i medycznych, a póki co odpoczywam po raz – ciężkim tygodniu, dwa – wczorajszej/dzisiejszej imprezie, której nie rozumiem i nie wiem co się działo, trzy – generalnie, ciężkie to życie, ale przyjemne *.* Mamy nową współlokatorkę Elę, która dodatkowo jest z Rzeszowa, stąd wczoraj, na naszej powitalnej domówce było sporo Rzeszowiaków, co prawda nieco starszych, bo takich 88 i 89, ale było miło. I dziwnie, bo dziwne rzeczy się działy. I policja, która nas spisała. I kolega, który w szlafroku i mojej żabie na głowie poszedł o 5 nad ranem do Żabki, i nie dostał promocji. A przyszedł z żabą do Żabki ;( I boli mnie brzuch i głowa. I polecam film ‚Zamian ciał’, na którym wczoraj również byłam. Śmieszna komedia: dużo tam seksu, dzieci, tatuowania i kobiet w ciąży, czyli coś ewidentnie stworzonego dla mnie. No i Ryan Reynolds

Czas na artykuł. Generalnie – statystyki są przerażające, co do Polski – takowych jeszcze nie posiadamy, jako że aborcja jest wciąż nielegalna, choć w każdej jednej gazecie aż roi się od ofert ‚lekarzy’ przez duże L, przykładowo: ‚wykonuję wszystkie zabiegi’. I nie nie, bez podtekstów -.- Kobiety te są dla mnie jedną wielką zagadką, z tego wszystkiego zamówiłam sobie tę książkę w Empiku. Aż z ciekawości przeczytam, bo zaintrygowało mnie to, co im w głowach siedzi … A przed artykułem takie optymistyczne zdjęcie, i zapraszam do czytania:

***

Irene Vilar pochodzi z Puerto Rico, teraz mieszka w Stanach Zjednoczonych, pracuje jako agent literacki i jest uzależniona od aborcji. Trzy lata temu wydała książkę „Niemożliwe macierzyństwo”, w której opisała swoje zabiegi i uczucia, które im towarzyszyły.

Irene miała piętnaście aborcji, potem urodziła dwie córki, obecnie jest w szczęśliwym związku. Jej książka obaliła kolejne tabu – istnieją kobiety, które postrzegają aborcję, jako zabieg, który daje spełnienie, satysfakcję. Tak właśnie czuła piętnaście razy Vilar. Patrząc z perspektywy czasu uważa, swoje decyzje za właściwe w danym czasie. Po prostu nie chciała mieć dzieci, a sprawiało jej przyjemność przeżywanie (przez pewien czas) ciąży.

Jak pokazują badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, Vilar nie jest osamotniona w swoim pojmowaniu zabiegu aborcji. W 1967 roku zgodnie z Abortion Act w Anglii, aborcja stała się dopuszczalna, obecnie statystyki pokazują, że co piąta ciąża jest usuwana.

W książce „Niemożliwe macierzyństwo” Vilar, nie tylko pokazuje przebieg zabiegów, które przeszła, ale przede wszystkim opowiada o tym, dlaczego podejmowała takie decyzje. Publikacja jej książki spowodowała, że wiele kobiet przestało milczeć. Temat aborcji – nawet w krajach gdzie nie jest ona zakazana – jest wciąż tematem tabu.

Vilar otwiera możliwość rozmowy na tak trudne tematy. Przez 15 lat intencjonalnie „zapominała” połknąć tabletkę antykoncepcyjną, potem przez kilka tygodni cieszyła się ciążą, wiedząc jak ją zakończy. Tak piętnaście razy. Wydanie książki opowiadającej o jej życiu było aktem odwagi. Przeczytają ją jej córki i z pewnością nie będzie to dla nich łatwa lektura. Vilar uważa, że dzięki podjęciu tego tematu innym kobietom będzie dużo lżej rozmawiać o aborcjach, których dokonały.

Irene powołuje się na badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, z których wynika, że co trzecia kobieta, która miała aborcję dokonywała tego zabiegu po raz kolejny. Co ciekawe zabieg przerwania ciaży, jest zdaniem Vilar, najczęściej wykonywanym zabiegiem medycznym w Wielkiej Brytanii. Irene Vilar sięga też po badania ze Stanów Zjednoczonych, z których wynika, że 20 proc. kobiet miało dwie aborcje a 10 proc. przeszło trzy lub więcej zabiegów.

Autorka książki „Niemożliwe macierzyństwo” z pewnością jest jedną z rekordzistek, używa swojego przykładu by pokazać jak brak szacunku do swojego ciała wpływa na zachowanie kobiet. Z perspektywy czasu bohaterka nie czuje się ani winna ani dumna z tego, co zrobiła. Jak sama mówi, napisała tą książkę by pomóc kobietom. Najważniejsze jest dla niej to by, te, które miały aborcję nie czuły się opuszczone, by nie pozostawały same ze swoim wyborem.

Irene Vilar – w swojej książce – powołuje się na medyczne statystyki z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, przytacza też ciekawe badania dotyczące programów telewizyjnych emitowanych w Ameryce. Przez sześćdziesiąt lat w amerykańskiej telewizji (dotyczy to seriali) pokazano zaledwie sześć aborcji. Producenci uważają, ten temat za zbyt drażliwy. Autorka krytycznie odnosi się też do mitu macierzyństwa obecnego w Amerykańskich mediach – nie każda kobieta jest stworzona do bycia matką, nie każda chce rodzić dzieci.

Irene uważa, że kobiety, które przeszły aborcję „zamiatają ją pod dywan”. Dzieje się tak, że wiedzą, że zostaną potępione przez społeczeństwo, dlatego wolą nie mówić o tym, co przeszły. Przypomina to trochę politykę, która panowała jeszcze kilkanaście lat temu na amerykańskich uczelniach – nikt nie pytał i nikt nie mówił o swoich preferencjach seksualnych. Podobnie jest z aborcją – wiadomo, że kobiety wykonują zabiegi, jednak nikt o tym nie rozmawia. Vilar ma pretensje do kobiet, które opowiadają się za ruchem pro-choice (za prawem do wyboru kobiety: urodzić czy nie), że nie mówią głośno o zabiegach, które przeszły. Jej zdaniem aborcja jest mitologizowana, przez to staje się tematem tabu, a tylko otwarta dyskusja może to zmienić.

Książka Vilar (jeszcze nieprzetłumaczona na Polski) jest bardzo trudną lekturą. Ciężko czytać o kobiecie, która zabiegi aborcji traktowała podobnie do plombowania czy wyrywania zęba. Jest to jednak tylko jedna warstwa jej pisarstwa, gdy wczytamy się głębiej widzimy, że psychiczne uzależnienie od aborcji wynikało nie tylko z sytuacji, w których autorka się znajdowała, ale również z tego jak sama siebie postrzegała. Opresyjna kultura, w której dorastała, brak szacunku do samej siebie, to wszystko składało się na uzależnienie, które pochłonęło Vilar. Na szczęście z sukcesem przeszła terapie. Nie jest już uzależniona. Jej świadomą decyzją było napisanie bardzo osobistej książki. Jak sama mówi zrobiła to dla swoich córek. Nie chce by dziewczynki musiały stawać przed takimi wyborami jak ona.

„Niemożliwe macierzyństwo” wywołało na Zachodzie dużą dyskusję na temat zarówno dostępności aborcji, jak i traktowania kobiet, które dokonały zabiegu.

Obecna sytuacja prawna w naszym kraju nie pozwala na przytoczenia statystyk dotyczących wykonywania wielokrotnych aborcji. Odnosząc się do Wielkiej Brytanii czy Ameryki można wnioskować, że również w Polsce – gdzie aborcja „na życzenie” jest nielegalna – problem wielokrotnych aborcji dotyka również Polek.

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „‚Uzależniona od aborcji’

  1. Dolo pisze:

    Witam! Właśnie ograniczam dostęp do mojego bloga http://www.tutajwpisznazwe.blox.pl i chciałabym ofiarować Ci hasło. Jeśli jesteś zainteresowana podeślij proszę na adres dolores_haze at op.pl swój login w portalu @gazeta.pl (założenie trwa minutkę, jeśli nie posiadasz tam konta). Przepraszam za utrudnienia i życzę miłego wieczoru.

  2. Paula :) pisze:

    Artykuł jest szokujący, książka pewnie 1000krotnie jeszcze bardziej, sama chyba nie miałabym odwagi po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że gdy ją przeczytasz, podzielisz się emocjami.
    W ogóle „napatoczyłam się” na Twojego bloga przez przypadek, strasznie mi się spodobał, będę zaglądać do Ciebie częściej. W ogóle nie sądziłam, że blogowanie może być taką „cząstką samego siebie”. Twój blog, a razem z nim Ty staliście się dla mnie inspiracją do blogowania. Wczoraj cały wieczór czytałam Twoje notki, obudziłam się dziś rano i stwierdziłam, że strasznie mi się to spodobało, że też chcę mieć bloga. Mam nadzieję, że założenie takiego internetowego pamiętnika będzie jakimś przełomem w moim życiu.
    Pozdrawiam 🙂

  3. vuze pisze:

    Gruba impreza była:)

    a co do aborcji, to nikt nic nie poradzi. Kobiety same muszą z tym walczyć, bo to tylko od nich zależy, czy usuną czy też nie. Bo lekarz, który usunie za nie małą kasę na pewno się znajdzie;/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s