kosmetyczne nowości 4 i studenckie stanowisko pracy, czyli podłoga

***

A a a ! Wieki mnie tu nie było z żadnymi kosmetycznymi nowościami i nowostkami, a przyczyna jest jedna – w ostatnim czasie nic godnego uwagi nie wpadło do moich zbiorów. Tzn kosmetyki wpadają ciągle, ale albo są to kosmetyki do pielęgnacji, którym jestem wierna od dłuższego bądź krótszego czasu, ponieważ ostatnio stabilizuję się i staram się nie mieszać, jeżeli o to chodzi, albo są to kosmetyki mało ciekawe. Zwłaszcza nie mieszam przy buźce. Jednak dzisiaj przyszłam tu, aby pokazać Wam kilka rzeczy, żeby temat kompletnie nie upadł, a poza tym byłam proszona o tego typu wpis 😉

Tu stare posty: kkklik 1 , kkklik 2 , kkkklik 3

So, let’s get in started. Na początek pokażę Wam moją kolekcję mineralnych korektorów Maybelline, które już w jednym z powyższych wpisów na pewno Wam przedstawiałam. Owy korektor, który tak naprawdę kupiłam przez przypadek, okazał się najcudowniejszym moim skarbem, który obecnie stosuję, bez dodatkowych ‚warstw’, tzn mój obecny ‚makijaż’ ogranicza się do poniższego korektora, różu, rozświetlacza pod oczkami, brązowej kredki, tuszu na rzęski i to wszystko. Jako że numerek 01 powoli mi się kończy, zaopatrzyłam się w drugi taki sam, przy tym kupiłam jeszcze numer 02. Porównanie zobaczycie poniżej, musicie sobie kliknąć na zdjęcie i powiększyć. 02 (po prawej stronie na zdjęciach) stosuję tylko pod oczka, 01 (po lewej stronie na zdjęciach) na niedoskonałości (kolory są bardzo zbliżone, stąd nie wiem czy różnica będzie widoczna – pewnie nie, stąd polecam wybrać się do drogerii, w celu sprawdzenia ‚na sobie’):

Następny produkt z kolorówki to podkład MaxFactor – Smooth Effect, którego w zasadzie nie miałam ochoty kupować, bo podkładów obecnie nie używam, ale zachęciła mnie jakaś pani w Douglasie. Zachęciła mnie głównie tym, że korektor jest nawilżający, i średnio kryjący. Na razie użyłam go dosłownie kilka razy, ale faktycznie się sprawdza. Szczerze mówiąc – kupuję te podkłady, a i tak zawsze wracam do moich dwóch faworytów, tj do produktów Vichy. A te stoją i stoją … Mój kolor to 55, Buff Beige:

Udało mi się wykończyć, wierny od kilku miesięcy, tusz MaxFactor False Lash Effect Fusion. Powiem Wam że to był mój trzeci tusz z tej kolekcji. Na początku miałam dwa standardowe czarne, później kupiłam sobie ten wodoodporny (czarny, z niebieskimi wstawkami), a teraz skusiłam się na ten fioletowy (opakowanie jest fioletowo-niebieskie, nie wiem czemu na zdjęciu ma kolor tylko i wyłącznie wpadający w niebieski -.-). Powiem tak – jest to najlepszy tusz jaki kiedykolwiek używałam, dlatego zawsze do niego wracam. Jest on również dość duży, stąd podejrzewam że niestety trochę produktu musimy wyrzucić (ma 13,1ml). Ale to nic … Moje rzęsy są kapryśne, gdyż dawno temu jeden osobnik z mojej rodziny postanowił na nich eksperymentować i mi je podciął, chcąc sprawdzić czy będą dłuższe. Owszem – są długie, grube i gęste, ale MEGA sztywne, stąd bez zalotki nie wyobrażam sobie ich malowania. Ten tusz jest doskonały. A ten nowy, fioletowy, ma ten plus, że w przeciwieństwie do innych z tej serii, nie tylko pogrubia ale i wydłuża. Ja jestem oczarowana, jak zawsze 😉

Z kolorówki mam jeszcze malutki korektor ELF, który jest bardzo gęsty, stąd przy nakładaniu bez pędzelka się nie obejdzie. Korektor poleciła mi znajoma, użyłam kilka razy i jest w porządku, jednak mojego mineralnego cudeńka podejrzewam że nic dłuuuuugo nie pobije …

Jeszcze jedna rzecz. Byłam wdzięczną posiadaczkę trzech cudownych róży z Inglota, kochałam je i na pewno zaraz po zakupie Wam tu je pokazywałam. Były to róże w kamieniu, bo takie preferuję – wszystkie cudowne, piękne, moje … Niestety pewnego dnia, tuż przed wyjazdem do Warszawy w połowie września, pewna szara i szynyszlowa pupa wskoczyła wprost na nie, a te … nieposłuszne … spadły i się roztrzaskały. Wymyśliłam więc, że połączę je wszystkie po troszkę, żeby zobaczyć efekt i co … i wygląda to tak jak poniżej a na buzi jest jeszcze lepiej ! Jeden róż był rozświetlające, inne – stricte matowe. Efekt jest piorunujący, a że ja bez różu nie funkcjonuję (oczywiście należy wiedzieć gdzie jest granica pomiędzy dodaniem sobie naturalności, a totalną przesadą) to jestem cała podjarana i w ogóle. Apropos Rogera … wiecie co ostatnio zrobił? Biegał całą noc po moim pokoju i rano, kiedy mama weszła żeby go złapać, okazało się że Rog Majkel, moja mądra szynszylka, z wielkiej tablicy korkowej na której są wszelakie zdjęcia, zarówno tylko moje, jak i moje ze znajomymi, czy generalnie – zdjęcia znajomych, ściągnął z tablicy dwa zdjęcia, na których jestem TYLKO ja, i dokładnie, dookoła je poobgryzał *.* W rezultacie na biurku leżały dwa moje zdjęcia, w takiej obgryzionej szynszylowymi ząbkami, ‚ramce’. Jeeej, jakie to moje stworzenie jest smutne i mądre zarazem ;( Chyba też poobgryzam jego zdjęcia z tej rozpaczy ;(

Idziemy dalej. Ostatnio dostałam pytanie w komentarzach o krem NoScar – rozjaśniający i eliminujący wszelkie blizny czy przebarwienia. Przyznaję się – nie używałam go regularnie, w dodatku nie robiłam masażu i dlatego pewnie nie widzę jakiejś wielkiej różnicy. Zaopatrzyłam się więc w rozjaśniający krem z Flos-Lek’u, który obecnie stosuję wieczorem, a czasami też rano. Dopiero kilka dni temu zaczęłam, stąd więcej może powiem o nim za jakiś czas. Kremik jest bardzo ciekawy, w dodatku bardzo naturalny i ma masełko shea (jeżeli chodzi o moje przebarwienia – mam kilka takich, ‚słonecznych’, hormonalnych, ale i po stosowaniu antybiotyku Duac):

Dalej … przed nami zima, a które części ciała, oprócz twarzy, najbardziej w tym okresie cierpią? Oczywiście łapki i stópki, i nieodłączna sucha skóra na łokciach i kolanach – każdy z nas zna to uczucie wrr … Od roku, na tego typu problemy, używam aptecznego kremu polskiej firmy LEFROSCH – Pilarix:

I na koniec coś dla wszystkich biednych studentów – najbardziej opłacalny żel, a przy tym o cudownej gamie zapachowej, do wyboru i do koloru. Odkąd tu jestem, zużyłam już chyba 3 albo 4 takie opakowania (na pewno kiwi, maziajki – coca-cola, wiśnia i pomarańczowy). Teraz zacznę używać poniższego, a na następny raz kupuję maziajki – guma balonowa, bo widziałam dzisiaj taki w Tesco ! Aaaa, guma balonowa ❤ Fakt, dużo na mnie tego żelu idzie, ale ja przy codziennej kąpieli naprawdę sporo na siebie go wlewam, dodatkowo dodaję jako ‚płyn do kąpieli’, stąd proszę się nie sugerować zużyciem w moim przypadku. Żel ma olbrzymią pojemność, jest tani i naprawdę świetny 😉 Nie widzę sensu kupowania innych, np dodatkowo nawilżających, skoro po kąpieli tak czy siak nakładam na siebie oliwkę i balsamy:

I to już koniec. Na następny raz przyjdę z kolejnymi nowostkami z mojego kosmetycznego świata, mam nadzieję że coś Wam się przydało, albo że moje rady i oceny danego produktu, chociaż w jakimś stopniu wpłynął na Waszą decyzję, kiedy intensywnie będziecie rozważać plusy i minusy zakupu np tuszu ; – )

Na koniec: iście naukowe stanowisko studenta, czyli koc+podłoga+laptop+duża ilość dziwnych kartek, testów, notatek, książek+jedzenie, które już siedzi w moim brzuchu, stąd nie ma go na zdjęciu ;< (w ogóle jestem z siebie okropnie dumna, bo dzisiaj rano zrobiłam już olbrzymie zakupy w Tesco, przytargałam wszystko sama i zakupy mam z głowy na minimum dwa dni, a przy tym jestem uzbrojona w same pyszności, które pozwolą mi przetrwać anatomiczną walkę! tj. Daniooo, orzechy, suszone owocki, owocki, jogurciki, czekoladki, zbożowe kuleczki z Milki, crunchy i granola KOCHAM i inne pyszności). Nie a poważnie – jak się uczę to siedzę na podłodze i piszę na łóżku -.- Tak wygodniej, niż przy biurku, przynajmniej w moim mniemaniu. A Wy jak się uczycie? Standardowo biurko, czy może zaplątani w kocyki i na łóżku, czy tak jak ja, a może jeszcze inaczej? 😉


Reklamy

8 thoughts on “kosmetyczne nowości 4 i studenckie stanowisko pracy, czyli podłoga

  1. ciocia zło pisze:

    Ciężko mi mówić o stanowisku pracy, gdyż do nauki wcale mnie nie ciągnie. Chyba ciągle liczę, że te wszystkie kolokwia zaliczą się same 😛
    Za to Ty masz czadowe notatki! Moje tak nie wyglądają ;(

  2. Witch pisze:

    Sprawdziłam ten korektor, niestety moja cera przez stres związany z pracą i inne takie sprawki hormonalne jest w opłakanym stanie, dlatego zdecydowałam się na inne wyjście – korektor z dwiema końcówkami – jedna do syfków, druga pod oczy z … Delii. Nigdy w życiu nie myślałam, że tak tani kosmetyk może tak dobrze kryć i rozświetlać cienie pod oczami. Więc jeśli Asiu będziesz potrzebować mocniejszego „maskowania” to polecam:) Tanio okazuje się nie zawsze słabo.
    Asiaa, to było efektywne – obroniłam się na 5,0:D:D:D Także Ty też dasz radę:) A to przyjemny sposób nauki (dopóki nie zaczynasz odpływać i myśleć o niebieskich migdałach xDxD). Pozdrówki!:)

  3. vuze pisze:

    Do póki nie przyjechałam do Poznania, to notatki robiłam tak jak Ty, siedziałam na podłodze, a na łóżku pisałam. W Poznaniu mam mega duże biurko i jest mi o dziwo wygodniej przy nim siedzieć, tym bardziej, że mam zaraz obok duże okno, przez które sobie patrzę, by odetchnąć 😀
    Ale co do samej nauki,to to się akurat nie zmieniło. Biorę notatki, siadam na podłodze oparta o łóżko i czytam – inaczej nie potrafię się skupić… -_-‚ o leżeniu to nawet nie ma mowy 😛

    A te żele pod prysznic z Ziai są boskie! Jedynie nie polecam ‚koziego mleka’, bo moim zdaniem śmierdzi na skórze i mnie skóra szczypała po nim 😛 a o zapachu gumy czy kokosu są świetne!

    Widzę, że zakuwasz Anatomię:) Powodzonka! Ja na szczęście ten przedmiot mam za sobą ^^ Buziaki!

  4. Witch pisze:

    Ja właśnie teraz zastanawiam się nad zakupem korektora. Miałam fajny, trójfazowy z Oriflame, więc zakrywałam nim zarówno cienie pod oczami jak i syfki. W drogerii pani powiedziała mi, że ciężko o taki korektor, bo ten który nakładamy pod oczy będzie za lekki na syfki i odwrotnie. Mówisz Asiu, że ten z Maybelline jest aż tak wielofunkcyjny? Zastanawiałam się nad korektorem z Revlonu, bo podkład tej firmy się na mnie sprawdza.
    A co do nauki – zawsze uczyłam się przy biurku, natomiast ostatni rok studiów i pracę magisterską napisałam z laptopem na łóżku, nakryta kocem:O:D:D:D

    • withi pisze:

      Jest genialny, ale pytanie jak Twoja skóra zareaguje na minerałki? Moja w każdym bądz razie reaguje idealnie. Ah, i czy on jest taki wielofunkcyjny … nie kryje na pewno BARDZO dobrze, ale mi na takowym kryciu nie zależy 😉 Nie muszę mieć idealnie, wręcz sztucznej skóry, stąd uzyskany efekt mi wystarcza. Ale najlepiej idź do drogerii i zobacz sobie konsystencję 😉

      Podkład z Revlonu to jeden z lepszych jakie używałam kiedyś, kiedy moja cera nie była w tak dobrym stanie jak obecnie. Sprawdził się wówczas idealnie – zwłaszcza jeżeli o krycie i trwałość chodzi. Nawet mam go jeszcze, bo miałam wtedy dwa opakowania – mieszałam kolorki.

      Z laptopem na kolankach najlepiej, szkoda że najmniej efektywnie ;(
      Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s