I’ll be ok tomorrow ; ‚pan położny’

***

Hejka. Jestem szczęśliwa. Pomimo niezaliczenia biochemii, chociaż wstrzeliłam się w 19 pytań, czyli połowę złapałam … I to nic że jakichś dwóch punktów zabrakło, to nic. Nie ma sensu się usprawiedliwiać tylko spiąć dupkę i wkuć nazwy i dziwne wyrazy, które mówią mi tak dużo jak mechanizm działania obrabiarki sterowanej numerycznie -.-

Weekend ma być owocny, bo jak nie to się potnę z rozpaczy. Głowa przepełniona miłymi wspomnieniami nieco utrudnia owe zadanie, ale postaram się uaktywnić mój dobijający perfekcjonizm i W KOŃCU zrobię coś na 200% siebie, czyli nauczę się tych posranych podstaw pielęgniarstwa, które teoretycznie są banalne, ale jak mam medycznym językiem opisać zaparcia, odleżyny, omamy, płwociny i inne, to przestaje być tak łatwo. Ponadto pouczę się trochę angielskich, położniczych słówek i powiedźmy że sobotę przeznaczę na mentalne porozumienie z biochemią, a w niedzielę wciągnę cały materiał, tak jak wciągam budyń waniliowy słomką *.* Ależ plany, ależ plany … żeby tylko coś z tego wyszło, bo nie wytrzymam. Jestem śmierdzącym leniem, to wszystko. Co się ze mną stało? Kto mi to zrobił !? Kurde, wczoraj przed złotymi znowu widziałam męża Moniki-wegetarianki, o której jakieś dwie notki temu wspominałam, tym razem w bardziej eleganckiej wersji. Jakby nie obecna sytuacja, to mogłabym mówić że to przeznaczenie ahahaha. Spotkać jakąś tam bardziej rozpoznawalną osobę dwukrotnie w Warszawie w przeciągu dwóch dni, nieźle.

Śmieszna była dzisiejsza noc. Pamiętam tylko jak wchodzę koło drugiej do łóżka, o czwartej ktoś się obok mnie kładzie, nagle ktoś wchodzi i mówi: Marek kurwa, to pokój mojej współlokatorki, wyjazd … ahahahaha. Jeszcze jakieś tam przepraszam Asiu było, ale reszty nie pamiętam. I tak nie wiedziałam co się dzieje, co się w ogóle dzieje? A raczej co się działo kilka godzin wcześniej *.*

Dobra, spadam do odleżyn. Naprawdę wolałabym tu dla Was popisać, bo to przynajmniej sprawia mi przyjemność, ale nie nie … powiedzmy że obowiązki wzywają -.- Ale wcześniej zrobię sobie krem pomidorowo-paprykowy z olbrzymią dawką bazylii i kaszą gryczaną mrrr. A później wyrzucę śmieci i odkurzę. A no i jeszcze muszę kosmetyki poukładać i konia na spacer wyprowadzić.

Pozdrawiam ciepło i zapraszam do artykułu poniżej ;*

PS: Hej dzieciaczku, popatrz jakie foty odkopałam, kiedy to byłyśmy młode, mądre, piękne i zgrabne. I walić fakt, iż obecnie jesteśmy jeszcze piękniejsze i zgrabniejsze, pytanie gdzie nasza mądrość ? ; – ( (głos z nieba: ulotoniła się Joanno, ulotniłaaaa)

***

***

Drugi artykuł z serii: pan położny, o ideantycznie brzmiącym tytule:

Zaledwie ok. 40 mężczyzn wykonuje w Polsce zawód położnego. W tym sfeminizowanym zawodzie pracuje ok. 30 tys. osób. Choć dla wielu osób mężczyzna w tej roli to zaskoczenie, to – jak mówią położni i ich nauczyciele – liczy się nie płeć, ale wiedza i umiejętności.

Mury Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach opuściło dotąd ok. 900 położnych, w tym zaledwie trzech panów. W środę odbyła się tam uroczystość czepkowania – 82 przyszłe położne, studentki pierwszego roku, założyły czepki, rozpoczynając symbolicznie swoją misję.

Panowie położni otrzymują podczas takiej uroczystości furażerki. „Już w liceum w drugiej klasie wiedziałem, że pójdę na położnictwo. Nastawiłem nauczycieli, kolegów i koleżanki. W rodzinie było zdziwienie, mama się bardzo zdziwiła, ale jak zobaczyła mnie na pierwszym roku na czepkowaniu to stwierdziła, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu” – powiedział jedyny obecnie student położnictwa w Śląskim Uniwersytecie Medycznym Andrzej Baran.

Jako student trzeciego roku miał już praktyki w szpitalu, przyjmując porody wraz z nauczycielem. „Pacjentka ma prawo do wyboru położnej czy położnego, żadna mnie jeszcze nie wyprosiła z porodu. Staram się przetłumaczyć, że płeć nie ma znaczenia. Liczy się to, że się chce pomóc, uśmiech się liczy i intencje. Na początku panie pytają dlaczego ten kierunek, ja opowiadam, nawiązuję kontakt i jest mi łatwiej. Ojcowie też są zdziwieni, ale zadowoleni” – dodał.

Baran podkreślił, że za granicą w tym zawodzie pracuje więcej mężczyzn. „Mam nadzieję, że zdziwienie będzie coraz mniejsze. Zapraszam facetów, żeby studiowali na naszym kierunku. Studia są ciężkie, ale po takim 12-godzinnym dyżurze, gdy się przychodzi do domu i czuje się, że się komuś pomogło, że na świat przyszło nowe życie, to jest duża satysfakcja. Kobieta jest zmęczona, poród to duży wysiłek dla organizmu, ale jak mama ma już przy sobie to dziecko, to nie pamięta o bólu. Widzi się łzy i mamy, i taty, przy pierwszych porodach mnie samemu się to zdarzyło na boku, teraz już jestem przyzwyczajony” – powiedział.

Kierownik Zakładu Propedeutyki Położnictwa ŚUM dr Beata Naworska była zadowolona, kiedy na studia dostał się pierwszy mężczyzna. „Nie mówię o parytecie, ale byłabym zadowolona, gdyby mężczyźni mieli swój większy udział w tym zawodzie. Różnorodność płci w każdym zawodzie sprawia, że potrzeby osób, z którymi mamy kontakt, są postrzegane wielokierunkowo. Mężczyzna, który będzie wykonywał zawód położnego, jest tak samo dobry jak lekarz – położnik, czy chirurg – mężczyzna. Jeśli chodzi o kompetencje, nie ma żadnej różnicy. W kwestii doboru przez pacjentki może być – wiele kobiet zamiast do kobiety woli iść do mężczyzny ginekologa. Jest takie nieprawdziwe przekonanie w społeczeństwie, że kobieta może być niedelikatna w czasie badania” – powiedziała.

Według dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Violetty Skrzypulec – Plinty, mężczyzna – położny budzi zdziwienie, bo w ogóle mężczyzna na sali porodowej jest czymś nowym.

„Zawsze to była kobieta akuszerka, kobieta towarzysząca, zawsze był ten tajemny krąg kobiet. Mężczyzna jest czymś nowym, ale zmieniamy nastawienie do wszystkiego. Może właśnie mężczyzna będzie dla danego typu kobiet bardziej właściwy, może tego Kowalskiego rozhisteryzowanego, który krzyczy, czemu to dziecko się jeszcze nie rodzi, będzie mógł uspokoić, może męski autorytet będzie miał swoje zastosowanie” – powiedziała.

Jak podkreśliła dziekan, polskie położne są dobrze wykształcone i nie mają problemów ze znalezieniem pracy za granicą. „Sporo z nich wyjeżdża, bo widzę to po liczbie wypisywania i nostryfikowania dyplomów, o co proszą. Ja się mogę tylko cieszyć, że spotykają się z dużym uznaniem. Dostajemy listy z podziękowaniami zza granicy za wykształcenie dobrego personelu, wolałabym jednak takie listy dostawać z Mikołowa czy Katowic. Smutne jest to, że tak kiepsko zarabiają i to uposażenie jest nędzne w porównaniu do odpowiedzialności nakładu pracy. Jako kobieta, jako dziekan, jako lekarz uważam, że piękniejszego zawodu nie ma” – powiedziała Skrzypulec – Plinta.

Anna Gumułka (PAP) , źródło – kkklik

Advertisements

6 thoughts on “I’ll be ok tomorrow ; ‚pan położny’

    • withi pisze:

      Wiesz co ostatnio nawet się nad tym zastanawiałam (dokładnie to wczoraj ;)), że jakby na to nie popatrzeć to ten krem daje mi średnie efekty, ale ja go nie używam regularnie – muszę przyznać. Zalecone jest stosowanie dwa razy dziennie + intensywny masaż, a ja go używałam od jakoś września, ale raz dziennie, i bez jakiegoś szczególnego masażu … Aktualnie jestem w trakcie szukania czegoś lepszego do rozjaśnienia skóry 😉

  1. Olka pisze:

    Odp na tamtą notkę jeszcze – tego artykułu nie dałam rady przeczytać 😀 Przytulam, do spotkania kiedyś tam w jakiś czwartek?;)

  2. Majk:) pisze:

    Od czegoś w końcu jest ten drugi termin, więc trzymam kciuki, zakochańcu ;> ;*
    A co do zdjęć to… studia zabijają naszą mądrość! W szczególności przedmioty takie jak biochemia, czy wstęp po prawoznawstwa (nie wiem co gorsze). Wszystko inne się zgadza, zapomniałaś tylko dodać, że jesteśmy jeszcze bardziej szczęśliwe, ale ciii 😉

    mój tyłek delikatnie chyba się zaokrąglił 😮 😦

    • withi pisze:

      Co Ty J.Lo pieprzysz, za przeproszeniem? Tyłek Beyonce trafia się raz na 10000 porodów (hm, może magisterkę o tym napiszę? zrobię jakiś ranking, ankiety i te sprawy *.*) a Ty mi tu narzekasz ;<

      Ale z nas słodziutkie zakochańce mrrr ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s