the immortal !

***

Hej kochani. Koniec drugiego tygodnia, mam wrażenie że nieco lżejszego niż pierwszy, już oficjalnie za mną. Wszystko w końcu się trochę ustabilizowało, nie ma takiego biegania, zamieszania, pytania co i jak, co gdzie i-tak-dalej. Wiem już co warto omijać szerokim łukiem oraz na czym wypada się pojawić – choćby przez czystą ciekawość, jak to w przypadku anatomii jest. W przyszłym tygodniu zaczynają nam się seminaria, więc będę chodzić jak trup już do końca semestru. Najlżejszy wciąż pozostanie czwartek, w przyszłym miesiącu dojdzie mi jeszcze genetyka i parazytologia, a tak to tylko jeden wykład jak na razie. O innych dniach wolę nie myśleć, bo jest to istny koszmar … Na poniedziałek mam już do zrobienia jakąś prezentacje z angielskiego o przebiegu normalnej ciąży bez powikłań – ale to kwestia kilku minut. Jako że jutro przybywa do mnie Rzeszowianka Nat i jej aparat, stąd od dobrych dwóch godzin planuję się za to zabrać, żeby mieć z głowy, ale ze skutkiem dość marnym, póki co. Kursuję od Youtube do kuchni – i znając siebie nic się w tej dziedzinie nie zmieni.

Co u mnie? Smutno trochę … ale tą tęsknotę zabijam urokiem tego miasta, uśmiecham się do pani, u której codziennie kupuję świeże owoce i warzywa pod Wolą Park i zajadam się węgierkami i orzeszkami do bólu brzucha. Wieczorem znajduję chwilę czasu dla siebie, ale i tak ciężko się przyzwyczaić. Wiedziałam że kiedyś przyjdzie mi przerwać tę domową pępowinę, ale dlaczego w tak brutalny sposób? Jestem jeszcze za mała na takie hop-siupy, ; – (

Ci z Was, którzy interesuję się coś tam co nieco moim Michael’em, dobrze wiedzą o wszystkich nowościach, nie tylko tych związanych z procesem – dla mnie to temat dość delikatny, stąd milczę sobie, zamknięta w środku, na ten temat, i staram się o tym z nikim nie rozmawiać – chociaż z wszystkim jestem na bieżąco (ostatnie raporty o Michaelu z lalką – ;-(). Ale, ale … tym razem mam na myśli to cudo, wystawiane, póki co w Ameryce, przez Cirque du Soleil ! Zapowiada się cudownie, cudownie, cudownie ! Szkoda że Polskę z tym cudeńkiem jak odwiedzą, to hm, stawiam na rok 2014? Dałabym wszystko, dosłownie – WSZYSTKO, żeby zobaczyć ten spektakl na żywo. To cudowny prezent dla Michael’a.

I na koniec, jako że za kilka godzin z powodu poniższego plakatu, iście wyborczego, zostałabym pewnie sponiewierana, specjalnie zebrałam się w sobie, aby natchnąć moich czytelników: głosujcie mądrze ! Btw, Kuba – ja też się ich boję ; – (


Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „the immortal !

  1. Rigby pisze:

    I u nas okropnie zimno, okolice Łodzi się kłaniają. Byle do marca – kwietnia. Zleci błyskawicznie. 😉
    A plakat identyczny wisiał u nas w szkole – parę minut, ale jednak 😀
    pozdrawiam!

  2. vuze pisze:

    Nie wiem jak w Wawce, ale w Pozku jest STRASZNIE zimno. Rano pobiegłam na mikrobiolę w marynarce, bo było nawet ciepło, ale nagle zrobiło się tak zimno jakby miał spaść śnieg ;< nie chcę tego zimno, sio,sio,sio!

    Wgl śmieszne jest SLD, które w dzisiejszym spocie wyborczym w tv umieściło, że PO to głupiki czy tam debile.. a jeszcze nie dawno lizali pupę PO. żal na kółkach. Ci wszyscy posłowie i te partie zachowują się jak dzieci z podstawówki. MA-SA-KRA..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s