Asia w wielkim mieście, part 1 ; położnictwo !

***

Hej. Mieszkam już sobie w Warszawie, nad naszym osiedlem co jakiś czas przelatują samoloty (nie mam jednak pojęcia jaki kanał powietrzny nade mną akurat jest, bo bądz co bądz mieszkam kawałek od Okęcia), a ja powolutku zaczynam się przyzwyczajać do zbyt intensywnie uciekającego czasu w tym mieście. Wczorajszy dzień mogę zaliczyć do tego bardziej męczącego, ponieważ od trzeciej rano byłam na nogach, co moje soczewki brutalnie odczuły pod koniec dnia. Poza tym próbowałam się jakoś tam urządzić, a skończyło się to na brutalnym wrzuceniu większości ubrań do szafy (jedną, wielką, calutką półkę zajmują kosmetyki, które plączą się dosłownie wszędzie, porozrzucane po pokoju ; – )). Miałam Wam pokazać zdjęcia z pokoju, jednak dzisiaj zobaczycie tylko moje łóżko. Jak zwykle o czymś musiałam zapomnieć, ale sklupuratnie robię listę, którą później wyślę mamie (a jest już tego całkiem sporo), żeby mi przywiozła w najbliższym czasie. Zapomniałam prześcieradła, ale jego funkcje obecnie pełni gruby, ciepły koc, który tak mi się spodobał, że chyba zostanie już na zawsze koco-prześcieradłem. Ponadto poniżej poznacie nowego, olbrzymiego gada w mojej kolekcji, który w pyszczku trzyma swoją nieco mniejszą pociechą. Generalnie pokój mam utrzaymany w kolorach: zieleń+brąz+fiolet/lilia, czyli tak jak chciałam. Dodam jeszcze dwa zdjęcia widoczków za moim oknem. Mieszkam wewnątrz osiedla, stąd lasów czy wieelkich parków pod nosem nie mam, ale i tak jest bardzo ładnie i czysto 😉

Dzisiaj byłam już na uczelni, jako że mój uniwersytet zorganizował coś na wzór Dnia Otwartego dla nowego narybku *.* Tak czy siak zmyłam się szybko, bo mój tenisowy Kuba zaniepokoił się, że mogę się zgubić, więc wolałam się z nim spotkać, poza tym czułam się tam lekko głupio … Besides, jestem mega, mega szczęśliwa, bo przed godziną 18 dostałam smsa, który poinformował mnie że uwaga …

dostałam się na położnictwo juuuuupi ! Jutro muszę szybko iść zmienić papierki z pielęgniarstwa i tadam – jednak będę studiować 5 lat a nie 6 ahaha ! No i są już plany zajęć w internecie … Na razie w sumie za dużo nie ogarniam, połapałam się tylko jakie będę mieć wykłady, tzn z czego, w semestrze zimowym i to jest między innymi: anatomia, podstawy opieki położniczej, genetyka, parazytologia, biofizyka, socjologia, pedagogika, biochemia, filozofia (-.-?), BHP i fizjologia. Co do ćwiczeń, to nie mam pojęcia na razie o co w tym wszystkim chodzi … za głupia chyba jestem. Uf, także warto czekać do końca, przynajmniej nie muszę już nikomu tłumaczyć, jak się spyta: -co studiujesz? -nie wiem jeszcze, albo pielęgniarstwo, albo położnictwo. -jak to jeszcze nie wiesz? Jutro planuję też odwiedzić kuzynkę Agę i jej cudnego synka – Iwa, który mnie tak kochał, że będę musiała tam częściej bywać, ale to to akurat czysta przyjemność jest. No i okazało się że moja znajoma Sowa (*.*) mieszka niedaleko ode mnie, co jest cudowną informacją i będę to wykorzystywać, także no Kejt ! 😉 A poza tym integruję się z moimi współlokatorami, którzy są naprawdę bardzo mili, i jak się kiedyś zgodzą, to może Wam ich tu pokażę? ; – D

Ah i dziękuję za wszystkie miłe słowa pod ostatnią notką ! Wszyscy damy radę, faktycznie najwyższe pora odciąć pępowinkę – poza tym wprost nie mogę doczekać się tego mniej, metaforycznego, odcinania owego połączenia płodu z mamusią (mamusią Asią), ale o tym doskonale wiecie *.*

Czas na kilka zdjęć:

Advertisements

15 thoughts on “Asia w wielkim mieście, part 1 ; położnictwo !

  1. Sikorka pisze:

    Hej hej, tu pegiLu, ale już pod innym nickiem:) Gratuluje studiów. Teraz życze Ci udanego „bytowania” w wielkim miescie 🙂 Pamietam swoj pierwszy wyjazd z domu. Bezcenne 🙂 Ty zaczynasz studia-wyjechałas, ja juz wrociłam. Bemowo – fajna okolica 🙂 Rozgość się wygodnie w stolicy a noż się trafi że może kiedyś na siebie wpadniemy 🙂 ps. ja z Vitali zrezygnowałam- o masakra co tam się dzieje… ni idzie nawet czytac tych hipokryzji. Poki co założyłam bloga kulinarnego i sie spełniam na etacie domowej kucharki 🙂 ponizej link jakby co. Buziaki przesyłam i trzymaj się ciepło 🙂

  2. witchka pisze:

    Powodzenia Asiu:)
    PS: ćwiczenia to takie zajęcia w mniejszych grupach, bardziej praktyczne, coś na zasadzie lekcji:) Na wykładach tylko słuchasz, co mówi do Ciebie doktor lub profesor, notujesz i śpisz xD xD
    Ja dla odmiany za kilka dni bronię magistra:)

  3. Wetka pisze:

    Gratuluję z całego serca!!!!!!!!!!! Super, że udało Ci się 🙂 Ja 2 lata temu jeszcze też miałam iść na położnictwo, ale inni mnie namówili jednak na pielęgniarstwo i potem żałowałam. ;p Choć w moim regionie o pracę łatwiej w zawodzie pielęgniarki niż położnej, ale to pewnie wszędzie jest inaczej. 🙂 Powodzenia, jak coś to służę rada i pomocą 😉 ja wprawdzie studiowałam pielęgniarstwo, ale sporo jest podobieństw, jeśli chodzi o studia. No i ja na PWSZ a nie na uniwersytecie, ale niby byliśmy najlepszą PWSZ w kraju. 😉
    Z niecierpliwością będę czekać na pierwsze Twoje refleksje na temat studiów. 🙂

  4. Asia pisze:

    Hej Asiu! w sumie wchodzę na Twojego bloga już od dłuższego czasu i jeszcze nigdy nic nie napisałam, więc korzystając z okazji, chciałam Ci życzyć powodzenia na studiach i generalnie wszystkiego co najlepsze,bo chociaż Cię nie znam to wydajesz się być świetną dziewczyną i na pewno na to zasługujesz 🙂 a i pisz dalej bo uwielbiam czytać twoje notki!
    Pozdrawiam! Twoja imienniczka,Asia 😀

  5. vuze pisze:

    Juupi, juupi, juuuupi, Asia odbierze kiedyś mój poród 😀 nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że udało się Tobie z tym położnictwem! 🙂 moje serdeczne gratulacje! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s