I’m standing across from you … but I see you

***

Kiedyś, kiedy gimnazjum było bardziej teraźniejsze niż przeszłe, jak obecnie, kiedy to bunt młodzieńczy rozkwitał z każdą jedną kłótnią z rodzicami/bratem/nauczycielem/znajomymi, kiedy nie było żadnych zasad, a z lekcji wychodziło się trzaskając drzwiami i z zapłakaną twarzą, wtedy to obgadywanie ‚w głowie’ było moim ulubionym sposobem na odreagowywanie. Siadałam wówczas na krawężniku z kimś, kto akurat się napatoczył/też czekał na autobus/nie miał co robić, bądz sama, kiedy nikogo znajomego nie było w pobliżu, i bez wypowiadania słów bluzgałam na wszystkie możliwe strony. Byłam paskudną nastolatką, która uwielbiała oceniać innych, nie znając ich, a czasami nawet nie mając odwagi uprzednio ich poznać.

Łapię się często na tym, że nie jestem w stanie objąć, nawet wyobraźnią, tego całego ogromu, który nas otacza. Patrzę na ludzi, patrzę na mijane miejsca, mniej bądz bardziej charakterystyczne. Z każdym uciekającym kilometrem, z każdą nową, i za kilka sekund już starą, twarzą mam coraz to większy mętlik w głowie. Jednocześnie chciałabym być tu i tu i tu. Porozmawiać z każdym, zobaczyć, dotknąć. Ale jest to niemożliwe. Choćby ze względu na zbyt dużą ilość kilometrów, zbyt dużą ilość twarzy, momentów, wspomnień, a zbyt małą ilość godzin, tworzących dobę.

Są dni, kiedy chęć by być wśród ludzi, rozmawiać, śmiać się, tworzyć jakąś, konkretną ‚grupę społeczną’ jest tak silna, że niemal, potocznie mówiąc, bez zasznurowanych butów i śniadania, uciekam z domu, biegnę ile tylko mam sił, łamiąc przy tym wszelkie reguły, odnośnie pojemności życiowej płuc. Nie chcę się wówczas zatrzymywać, patrzeć do tyłu. Są też takie dni, kiedy nic mnie nie cieszy, oprócz brzoskwiniowych, bezpiecznych czterech ścian i przedmiotów wypełniających tę przestrzeń, które na każdym kroku przypominają mi kim jestem i kim byłam. Problem w tym, że wolałabym wiedzieć, kim chciałabym być. Kim ja do cholery chciałabym kiedyś być !?

PS: Za każdym razem jak do mojego pokoju docierają urywki relacji z tragedii w Norwegii, cała siedzę w ciarkach i w przeciągu kilku sekund staję się zimna jak słup lodu. To jest niewiarygodne. Obrzydliwe. Moja mała, jak widać głowa, nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie, co mogło kierować tym człowiekiem, żeby zmusić go do takiego okrucieństwa. Zachowanie jakby ściągnięte z jakiejś gry +18, którą mali chłopcy wykradają starszemu rodzeństwu, żeby przez kilka godzin pobawić się w tych najsilniejszych, mających władzę i broń w ręku. Nie wiem czy kojarzycie tę relację chłopaka o imieniu Adrian, którą TVN24 pokazywał wczoraj, który przeżył, i wyszedł z całej tragedii tylko z postrzeloną ręką. Coś strasznego. Coś … stra-szne-go. Może i nie jest to humanitarne, ale w takich przypadkach, kiedy ktoś zabija aż tak olbrzymią liczbę ludzi (choć dla mnie każde morderstwo powinno się tak kończyć) sprawca powinien nawet tego samego dnia zostać skazany na karę śmierci. Nie widzę podstaw do jakiegokolwiek zwlekania w takiej sytuacji. Może się nie znam i może to wbrew prawu, a już na pewno temu panującemu w Norwegii … ale walić to.

PS1: Straszny dzień. Zaczęło się od pobudki o 3, koszmarnego bólu głowy, totalnego zmęczenia, pomimo którego i tak nie jestem w stanie spać, kilku sytuacji, w których mało co nie zginęłam, przez co dzisiejsze jazdy uważam za najgorsze do tej pory. A później już poleeeeciało. Niech ten dzień się szybko skończy. ; – (

PS2: Zmieniłam troszeczkę wygląd blozia. Mam nadzieję, że się Wam podoba. Kolorystyka jest bardziej stonowana, spokojniejsza, jeżeli o natężenie kolorków, zdjęcia w nagłówku jak i tło, chodzi. Powinno być ok ; – )

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „I’m standing across from you … but I see you

  1. vuze pisze:

    Niestety ostatnio nawet nie mam czasu usiąść przed TV i obejrzeć wiadomości, stąd o tej strasznej tragedii wiem tylko tyle, co słyszałam od innych. Ale sam fakt, że coś takiego miało miejsce przyprawia mnie o dreszcze! Grrr..

    I dzień badań za mną [ekg i okulista], jutro oddaję krew i mam nadzieję, że uda mi się odebrać już zaświadczenie od tego lekarza. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s