face – my step by step

***

Jestem już po 16 godzinach w L-ce i podobno, cytując: ‚coooś tam z Ciebie będzie’ co w ustach mojego instruktora jest chyba komplementem z najwyższej półki, więc come on. Jeździ mi się tak cudownie, że czasami sama jestem w szoku, bo początkowo tak się bałam. Żeby oblać na jakimś łuku, czy czymś podobnie głupim, to trzeba być naprawdę solidnie zestresowanym, także postanowiłam tak po prostu się … nie stresować ahaha. Co za dużo stresu, to nie zdrowo, a w roku Anno Domini 2011 tego stresu mam już za sobą za/zbyt dużo, i powiedzmy że nakłady zostały wyczerpane. Z każdą jedną jazdą jest mi coraz bardziej smutno, że już niedługo koniec takiego jeżdżenia, kiedy ktoś za mnie zahamuje, czy wciśnie sprzęgło jak sobie ehm, ‚zapomnę’, co rzecz jasna już się nie zdarza *.*

Mam za sobą kolejną wizytę u gine i przypisane kolejne pudełko luteiny. Czuję że w końcu mam moje hormony pod kontrolą, jak jeszcze nie na 100%, to tak w 90% myślę że tak. Teraz muszę powoli naprawiać szkody, które po sobie zostawily, tj muszę iść do dermatologa i kosmetyczki, uporządkować buźkę i odzyskać spokojny i błooogi (jak to brzmi – what the fuck?) sen, na początek wystarczy mi przespane 6 godzin, co i tak będzie czymś cudownym w obecnej sytuacji.

Jako że mam wolną chwilę, postanowiłam pokazać Wam jak z reguły wygląda mój poranek, jeżeli chodzi o poszczególne nakładanie kolejnych ‚warstw’ na buźkę. Zazdroszczę osobom, które poza kremem nie muszą nic z twarzą robić (choć jak mniemam jest ich niewiele, poza małymi dziećmi, ‚pupkę niemowlaka na twarzy’ można odziedziczyć tylko w genach, uh), ja jednak jestem zmuszona do używania kremów koloryzujących, żeby wyrównać conieco. Jako że moja skóra sprawia mi naprawdę solidne problemy, muszę o nią dbać ze szczególną ostrożnością, dlatego też na kremach/podkładach/fluidach postanowiłam nie oszczędzać. Ostatnio przez przypadek, w jednej torbie z Douglasa, znalazłam próbkę fluidu Vichy. Generalnie wszelkie próbki dołączane do zakupów lądują w koszu, przypadkowo wyrzucane razem z torebką. Tym razem postanowiłam próbkę wypróbować, bo chyba do tego służy, i dzięki tej okoliczności odkryłam bardzo dobry jak się okazało, dla mojej skóry fluid. Następnego dnia szybko zaliczyłam wizytę w aptece i stałam się posiadaczką zarówno fluidu jak i kremu, z tej samej kolekcji. Krem jest lżejszy, oba kosmtyki dostępne są w dwóch kolorach, 23 i 35 bodajże. Kupiłam sobie też na allegro 10 próbek tego ciemniejszego kremu, które będę używać jak moja twarz zrobi się troszkę ciemniejsza od słońca, choć nie ukrywam, że bronię się przed tym, dlatego codziennie rano na buzię nakładam krem z filtrem 50SPF.

Poniżej pokażę Wam mój codzienny step by step, jeżeli o buzię chodzi. Staram się o wszystkich etapach pamiętać, a zajmuje mi to niecałe 10 minut (w tym wliczone jest wchłonięcie się kremu – jako że posiada on tak wysoki SPF, potrzebuje więcej czasu na stopienie się ze skórą).

1. Oczyszczanie – żel Vichy / peeling Loreal / delikatny peeling Lirene /peeling Body Shop (dwa, trzy razy w tygodniu), następnie niezastąpiony Cetaphil (powinni mi na niego chyba już rabat dać -.-)

2. Krem Garnier / krem Pharmaceris (nie codziennie, jest trochę zbyt ciężki, więc nakładam go z reguły wtedy, kiedy moja skóra może być narażona na kontakt ze zbyt dużą ilością promieni słonecznych)

3. Baza Soraya / baza z Inglota , ale nie zawsze – w zależności od stanu skóry:

4. Krem Vichy pomieszany z podkładem Loreal (wierzch lewej dłoni jest idealny, nakładam kropelkę obu kosmetyków, mieszam i volia), albo fluid – staram się zmieniać:

5. Puder prasowany Loreal, jeżeli potrzebuję, ale to naprawdę bardzo rzadko – nie lubię, wolę ten sypki, z Loreal również. Fajny patent, dla osób, które mają zbyt jasny puder – wsypcie do niego przyprawę, która nosi nazwę kurkuma – jest bardzo delikatna i co ciekawe, idealna dla twarzy, pomaga nawet w walce z niedoskonałościami. Ja tak zrobiłam, i puder faktycznie ładnie stapia się ze skórą i daje jej ładny odcień.

6. Dziubek w rybkę, i pod kośćmi policzkowymi muśnięcie twarzy różem, natomiast na wysokości kości – bronzerem – oba kosmtyki już Wam pokazywałam

I koniec. Tyle potrzebuje moja twarz, w takiej odsłonie czuję się i naturalnie i wiem, że całość prezentuje się ok. Nie maluję rzęs od dobrego hm … roku? Pewnego dnia stwierdziłam że jest to coś zbędnego (mam znajomą, która codziennie rano na jedno oko poświęca 15 minut, a rzęsy maluje pięcioma tuszami … -.-) i bez tuszu wyglądam korzystniej, a oczy tak czy siak są duże, więc nie muszę ich optycznie powiększać żadną chemią. Czasami ciemnym cieniem muskam brwi, a pod brwiami kredką rozjaśniającą miziam łuk brwiowy. Jak mam czas, w zewnętrznych kącikach morską bądz błękitną kredką, robię delikatne kreski, co podkreśla moje tęczówki i naprawdę nadaje całości, dobrze komponujące się z resztą, zakończenie.

PS: Wieczorem wpadnę tutaj z moim kokardkowym, tatuażowym dzieckiem, bo chyba jest już i ładnie wygojone i prezentuje się tak pięknie, cudownie, seksownie, idealnie, uroczo, estetycznie, olśniewająco, zachwycająco, przystojnie, atrakcyjnie … , że popadam w narcyzm, za co big sorry ; – D So, keep yours eyes wide open !

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „face – my step by step

  1. ciocia zło pisze:

    No stres na egzaminach okrutny jest. I zgadniej kto właśnie na tym śmiesznym łuku oblał?
    teraz to sie z tego śmieje, ale rok temu to miałam ochote zdemolować ‚L’ po tym jak sie wpieprzyłam w słupek 😮
    Trzymam za Ciebie kciuki!

    • withi pisze:

      Ahahah, ale to dlatego większość oblewa na łuku, bo to pierwsze zadanie i wtedy jeszcze rączki wykonuję dziwne, niekontrolowane ruchy ; – D Ja będę bardziej bała się jazdy po mieście, ale głównie tego że jakiś kierowca ładnie mówiąc – pomoże mi oblać -.- No ale, może się uda, a jak nie to przecież – najlepsi zdają za drugim ! 😉

  2. anonimowa Agata pisze:

    bardzo podoba mi się twój tatuaż, jest super:)

  3. foxinpocket pisze:

    na tego PS’a nie mogę się doczekać 🙂
    co do Twoich jazd to… dobrze wiesz, że dasz radę. ba, będziesz dzielnie pracować nad obaleniem schematu „baba za kółkiem” 🙂

    • withi pisze:

      Oj tak. Fakt coś w tym jest, że jeżeli jest jakaś stłuczka, czy korek, to za kierownicą z pewnością siedzi kobieta. Hasła mojego brata typu: ‚taa, pewnie kobieta prowadzi’ … Przejeżdżamy przy feralnym samochodzie, a za kierownicą kto? Kobieta, bingo. No ale, czas zacząć łamać te głupie stereotypy ; – )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s