bow tattoo part 2 ; right next 2 you

***

You’ve got that smile, that only heaven can make.
I pray to God everyday, that you keep that smile.

Tak jak obiecałam przybywam do Was z moim kokardkowym dzieciątkiem, które zadebiutowało zaraz po narodzinach o tuuu , a później tuu. Jak to jest, że z dnia na dzień kocham go coraz bardziej? Żałuję że nie wytatuowałam go sobie na środku twarzy, nie wiem … może na policzku ahaha? tylko dlatego, że nikt niestety nie może zobaczyć jego piękna. Z drugiej strony, chciałam tatuaż w takim miejscu tylko dla siebie, a przynajmniej teoretycznie tylko dla mnie ^.^ No ale po to są zdjęcia … tatuaż jest już idealnie wygojony, już dawno przestałam go smarować Alantanem, teraz jest już tylko smarowany po kąpieli, balsamami, które nakładam na całe ciało. Na początku owszem – nie było to zbyt komfortowe miejsce, jeżeli o proces gojenia chodzi. Mam na myśli to, że wszelkie paski czy zbyt obcisłe spodnie (z ciasną gumką choćby) nie były zbyt wskazane do noszenia. Poza tym wypada na kilkanaście dni wyrzucić wszelkiego rodzaju ćwiczenia. Skóra zeszła mi tylko raz, w porównaniu do pierwszego tattoo – w tamtym przypadku ciągle ‚wychodził’ ze mnie czarny tusz i momentami nie wiedziałam o co chodzi ; – ) Także jak widać – wychowałam kolejnego tatuażowego dzieciaka na swoim ciałku, z pełnym sukcesem. Teraz stopuję … w zasadzie mam już w głowie kolejne miejsce, czyli ‚profil’ serca, o czym już wspominałam, ale nic na siłę, minimum rok czekam i z niczym się nie śpieszę. Uzależnienie czy nie (u mnie raczej nie), we wszystkim trzeba znać umiar i mieć głowę w dobrym miejscu. Poza tym, tatuaż to coś, co pozostaje z Tobą do końca życia, bo chyba nie dziarasz się po to, żeby później dostarczyć sobie jeszcze większego bólu przy usuwaniu, hm? Dlatego jak już chcecie się tatuować, to dam siebie za przykład (doskonały jak mniemam ahaha), jeżeli o to chodzi i naprawdę dajcie sobie kilka miesięcy i DOKŁADNIE przemyślcie wybór. Ja jestem w tym momencie cholernie szczęśliwa, że kieedyś dałam sobie czas i zaczekałam. Przez moją głowę przychodziło wówczas bardzo wiele pomysłów, toż o tatuażu marzyłam od kilku lat. Na początku miał być wymarzony nadgarstek, napis: The way you make me feel i w środku RF (czcionka z rogerowej czapeczki, jego logo). Jednak miejsce poszło w zapomnienie, kiedy brat przestraszył mnie, że pracodawcy strasznie na to patrzą (z drugiej strony od czego są bransoletki i zegarki?). Później myślałam o stopie, miejsce za uchem (miał być Majkel) no i ostatecznie padło na szyję. Na początku planowałam napis We are the world, i wtedy, dokładnie 23 lutego 2010 miałam pewien sen … Teraz jeszcze jedna data – pomimo że w lutym byłam już pewna co chcę i gdzie chcę, tatuaż zrobiłam dopiero 20 sierpnia, tego samego roku. Podobnie było z tym. Także podsumowując: głowa i naprawdę przemyślana rzecz, mająca przynajmniej w jakimś stopniu, jakieś tam znaczenie. Tatuaż robimy dla siebie, a nie dla koleżanki, chłopaka czy dlatego, że panuje taka ehm, ‚moda’.

PS: Taka prośba na koniec … zwolnijcie miejsca na położnictwie na WUMie, skoro tam nie chcecie iść. Co za chamstwo … ja zwolniłam i na SGGW i na UJ. Dlaczego 3/4 społeczeństwa zajmuje po kilka miejsc, z czego wychodzi że w Polsce jest o 75% więcej studentów niż w rzeczywistości -.- Wiem że jak się ewentualnie zwolnią, to nawet w sierpniu czy wrześniu … ale naprawdę nie chce mi się już czekać, bo to się wiąże z jeżdżeniem do stolicy i zamienianiu papierów, a chciałabym już sobie gdzieś wyjechać, really …

PS2: Okej, jest Justin i to w dodatku całujący się Justin … czy może być coś bardziej strasznego i brzydkiego? Jak to jest że dziecko przed mutacją uchodzi za seksownego, czy, o zgrozo, ponętnego M-Ę-Ż-C-Z-Y-Z-N-Ę? :O Nic do chłopaka nie mam, niech sobie robi co mu się podoba, bo ja generalnie omijam tematy i osoby, które mam tak głęboko, że głębiej się chyba nie da, ale ale … ta piosenka mnie urzekła ! Co prawda Justin jest tam tylko zbędnym dodatkiem, ale i tekst, i teledysk, i generalnie – całość, jest naprawdę w porządku. Usłyszałam ją już dawno temu, ale od razu przełączyłam kanał, na którym ją zobaczyłam. Dzisiaj rano, przy kręceniu hula, znowu była na MTV i tym razem postanowiłam dać jej szansę … no i wpadłam, po uszy. Doprowadziłam się do stanu, którego nie lubię, bo wiem ja kto się kończy – słucham do obrzydzenia, 24/h. Ale pocieszające w tym jest to, że zawsze po jakiejś tam przerwie, wracam do takich kawałków.

Zmykam spać, bo ledwo żyję. Pa ; – )

Advertisements

9 thoughts on “bow tattoo part 2 ; right next 2 you

    • withi pisze:

      O jej, nie pamiętam ale 300zł, albo jakoś tak.
      Ból jest odczuciem indywidualnym – jednych boli, innym, bardziej masochistycznym jednostką, sprawia przyjemność. Mi się podobało, bolało leciutko przy tatuowaniu na kości, tak że kilku łez poleciało, ale to wszystko 🙂

  1. vuze pisze:

    Aś, odp dopiero teraz, bo będąc w Wawce nie mam nawet czasu wejść do sieci 🙂 zapisalam się na te badania do przychodni na bemowie i pojechałam tam we wtorek, a badania u tego med pracy będę miała dopiero w ten poniedziałek ;/ czeka się troszkę, podobno na Banacha czeka się jeszcze dłużej 😛 jak zrobię badania, to Ci napiszę co i jak:) jedź i też zrób im szybciej tym lepiej i będziesz miała z głowy.

    Co do tego spadania progu na WUM, to ja co tydzień przesuwam się o 1-2 miejsce, szlag mnie trafia. Ale mam nadzieję, że ludzie do września porezygnują,bo dostaną się gdzieś indziej. I niby w tv tak dudnili, że matury poszły tak źleee, a tu co? grarr wybrałyśmy za bardzo prestiżową uczelnię;P

    A co do tatuaży to Brat ma rację. Trzeba je ukrywać przed rozmową z pracodawcą, bo niektórzy mają fioła na punkcie tatoo i są przeciwnikami.Ale Ty masz je w takich miejscach, że nie będą widoczne. Chyba, że chcesz mieć ich więcej ;> ?

  2. Loka pisze:

    Śliczna, cudowna kokarda 🙂 Pasuje do Twojego brzucha. Ja jednak chyba nie odważę się na coś takiego. Mam pewne obawy co do sposobu przyjęcia takiego dodatku przez moją skórę, skoro już zwykły kolczyk w pępku został kategorycznie odrzucony.

    Co z tym WUMem? Jeszcze nie pozwalniali miejsc na położnictwie?

    • withi pisze:

      Eeej to nie tak! Moje pierwsze dziurki w uszach leczyłam kilka miesięcy, musiałam nosić tylko kolczyki ze srebra bądz złota, bo każde inne powodowały zaczerwienienia, puchnięcie, ropienie. Kiedyś miałam w uszach łącznie 5 dziurek, każda następna leczyła się szybko i bez kłopotów. Tatuaż to nie kolczyk, każde ciało przy dobrej pielęgnacji, przyjmie go i się z nim zżyje, no chyba że wytatuujesz sobie coś paskudnego, czego nawet Twój organizm nie będzie w stanie przełknąć ahaha ; – D

      Nie … [*] Jestem 8 … ;/

  3. Paulina pisze:

    zgadzam się z przedmówczynią …tak mało jest takich ludzi….a na bloga to zaglądam codziennie bo fajnie się czyta to co piszesz…przychodzi to ci z taką łatwością …pozdrowienia !:)

  4. eMka pisze:

    Teraz będzie trochę nie na temat, ale… ;> Asiu, prowadzisz przesympatycznego, pozytywnego bloga, na który bardzo chętnie zaglądam. Nawet dokładnie nie wiem, jak tu trafiłam (najprawdopodobniej przez portal biolog.pl, chociaż głowy nie dam..;), ale z pewnością zostanę na dłużej! Wszystkie notki czytam z przysłowiowym „bananem” na twarzy. Szkoda tylko, że tak fajnych ludzi poznaję jedynie drogą internetową. Jednak dobre i to. Pozdrawiam i życzę miłego dnia! 🙂

    • withi pisze:

      Jeeej ! *.*

      Swoją drogą, też poznaję multum sympatycznych ludzi w internecie, niestety tylko z niewielkim % z nich udało mi się spotkać w rzeczywistości. A szkoda. Mimo wszystko te 8 osób, które poznałam, są równie wspaniałymi ludzmi w realu, jak i w sieci – powiem że w rzeczywistości nawet lepszymi. Internet ma ten minus, że niszczy to, co w kontakcie z drugą osobą jest najważniejsze – emocje, mimikę. Ciekawe jak jest ze mną, hm …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s