papierkowa, warszawska robota

***

Jeśli nie wiesz co to retikulum endoplazmatyczne, to generalnie nie mamy o czym rozmawiać -.-

Jedzie ktoś może do Warszawy? Jak coś to ja dzisiaj (tzn w czwartek już) śmigam Neobusem o 4:40, więc jak ktoś jedzie, np z papierami czy na Harrego do IMAXu (ahaha) to dajcie znać, ponudzimy się razem 😉 I nie narzekać, dla mnie 4:40 to już drugie śniadanie … nie mówiąc o tym, że w takiej sytuacji o 9 powinnam jeść obiad … / Btw, nie chce mi się jak cholera, boli mnie głowa, bolą mnie oczy ubrane w chyba-przeterminowane-soczewki (straciłam rachubę, ale jestem pewna że zmieniałam miesiąc temu …), Roger Majkel gubi futro (dosłownie, wylatuje mu garściami …), znowu wróciły mi pierwsze oznaki zespołu Aspergera – znowu muszę mieć wszystko precyzyjnie ustalone, ustawione i poukładane, a jest to dość męczące, nie powiem. No nic, szyszynka wciąż nie pracuje, a jak już uda mi się zasnąć na jakąś godzinę, to śni mi się brat w kasku … byłoby to może i normalne, gdyby nie fakt, że dokładnie to śni mi się sama głowa mojego brata w kasku. W takich momentach pytam się tylko: where is your body, dear bro? Ponadto muszę dodać do tego fakt, że brzuszek budzi mi się o 3, domagając się jedzenia, a to wszystko zamknąć w dość rygorystycznym i nieco dziwnym (jak popatrzymy na to, że NORMALNI ludzie na wakacjach śpią minimum 10 godzin …) poleceniu dla samej siebie: organiźmie, zaśnij w końcu na dłużej niż 4 godziny! Po ponad miesiącu mógłbyś już przestać się zabawiać kosztem właścicielki i dać ‚se’ potocznego ‚siana’. Trzymajcie kciuki, może nad ranem się uda, a jak nie to pośpię sobie w najbezpieczniejszych liniach Rzeszów-Warszawa #

EDIT: Zmiana planów. Podobno w trzy godziny mogę nie znaleźć uniwersytetu, który znajduje się niemal w centrum Warszawy, do którego wiem jak dojechać i-te-de, i-te-pe … mogą być wypadki i ostatecznie mogę nie zdążyć z papierami, jak w słabej, polskiej komedii romantycznej. Jednak Mum to Mum, i z tej okazji jadę dzisiaj o 18. Pospane -.-

chyba jednak mnie te kociaki lubią … z pozdrowieniami dla tych, których zwierzaki ‚obraziłam’ w notce o dwulicowości kotów ; – D

PS: Boże jedyny … taki nawet przystojny był z Ciebie facet czasami, co udowodniłeś zaledwie kilka razy, choćby pokazując się w takim wydaniu:

… a robisz z siebie takie obrzydliwe dziwadło. o to własnie mi chodziło, kiedy pisałam notkę o komercyjnych programach … Polacy robią na siłę z naszego kraju drugą Amerykę, ubierają się jak Gaga, promują pseudo-artystów, a naród patrzy, ogląda i głupieje. zauważyłam że mój ukochany program, w którym dziewczyny o 1cm ‚za duże’ wyzywane są od tłustych krów, wraca. juuuupi, będzie co oglądać ! <ironia moi mili, ironia>

PS1: Kilka Louboutinków z najnowszej kolekcji, które generalnie wpadły mi w oko, bo w rączki to raczej nie wpadną … Chyba że jakiś Federer postanowi odwdzięczyć się swojej najwierniejszej fance … Rog, wykaż się odrobiną taktu … choć raz, jak wszystko co możliwe przegrywasz -.- Więcej znajdziecie tu kkklik, ja wrzucam te, które mnie urzekły:

Reklamy

One thought on “papierkowa, warszawska robota

  1. vuze pisze:

    Mama dobrze myśli, powinnaś podziękować jej, że jest taka Kochana, że chce Ciebie zawieźć:D skakałabym ze szczęścia, gdyby któreś z moich rodziców zapronowałoby mi taką pomoc.
    Śmiejesz się, że możesz nie zdążyć? Pamiętam swoje akcje sprzed 2 lat.. kiedy to na początku dostałam się na Uniwerek Wrocławski, a później cudem na analitykę. Cóż, aby znaleźć dziekanat wydziału tego z uniwerka, natrudziłam się co nie miara. Jednak okazało się, że dokumenty są zupełnie gdzieś indziej, więc musiałam na szybkiego znaleźć ten budynek. Ludzie mnie tak pokierowali, że wylądowałam na jakimś zadupiu. Wsiadłam spowrotem, ale też coś nie było widać. W końcu zdenerwowana podbiegłam do taksówki i mnie zawieziono. Ale historii tej to dopiero początek 😛 Na miejscu musiałam znaleźć osobę, która wyda mi dokumenty.Gościa, który tym się zajmował nie było, bo niby 5 min przed moim przybyciem wybył. Chodziłam, pukałam od drzwi do drzwi i prosiłam, aby oddali mi dokumenty. Aby ktokolwiek mi mogł. W końcu po długiej rozmowie z jakiś psorem, postanowił poruszyć niebo i ziemię, zaprowadził mnie w miejsce, gdzie jacyś młodzi ludzie zwrócili mi te dokumenty. Ucieszona, że tak cudownie się udało wybrać dokumenty, zapragnęłam dostać się do centrum. Wsiadłam w autobus, który nagle zmienił kierunek i wywiózł tak, że jak wysiadłam szybko na pierwszym lepszym przystanku, to mimo iż znam Wrocław to nie wiedziałam nawet, w której jestem dzielnicy. Tutaj mam lukę w główce, co dalej się działo. Ale w każdym bądź razie pamiętam, że jadąc do centrum nerwowo zerkałam na zegarek, bo miałam jedyne 20min na dowiezienie dokumentów, a to był ostatni dzień składania. Weszłam uhahana jakieś 3 min przed zamknięciem biura – fuks jak nic 🙂

    Łaaaa, nie mogę doczekać się na kolejną listę na WUMie, rarrr.. 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s