keep calm and get tattoos ; & need some break

***

Jesteś dla nich zbyt wrażliwy, musisz ich przestraszyć.

It’s the sense of touch. In any real city, you walk, you know? You brush past people, people bump into you. In this world, nobody touches you. We’re always behind this metal and glass. I think we miss that touch so much, that we crash into each other, just so we can feel something.

Ależ mnie ten internet męczy, oplata, obezwładnia, niszczy i generalnie prowadzi do autodestrukcji. Mam ochotę na kilka dni wolnego. Ale nie chcę udawać przed samą sobą. Chcę się wylogować z wszystkich możliwych portali, stron oraz bloga, podsumowując – daję sobie ‚wolne’ w internecie. Pomodlę się w tym czasie za kreatywność i oryginalność dla innych, bo co niektórym tego ewidentnie brakuje. Fakt, inspirowanie się jest może i dozwolone i wskazane, jednak kiedy doprowadzamy się do czystego i bezwzględnego zżynania i kopiowania – robi się niebezpiecznie. Mój prawdziwy, jedyny i cholernie intymny pamiętnik aż ugina się od ilości słów, które w nim codziennie pozostawiam i kumuluję, aż ma ochotę wybuchnąć czy dać się przeczytać komuś innemu. Jednak wyraźny i dość czytelny komunikat na pierwszej stronie dosłownie daje znać, że należy szanować czyjąś prywatność i nie wtykać nosa, tam gdzie nie wypada i tam gdzie grasuje ktoś inny. To ten pamiętnik póki co mnie wysłuchuje, on przynajmniej mnie nie kopiuje i nie udaje kogoś kim nie jest. Ot tak, kilka kartek w kratkę, powycinane zdjęcia z przeróżnych magazynów, kolorowe markery i niezawodny czarny cienkopis. Momentami sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, zastanawiam się czy oby na pewno żyję ze sobą w totalnej zgodzie, czy może robię coś na siłę, kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy? Chyba za mało anonimowości w tym co ostatnio robię, owszem – należę do osób bardzo otwartych, co jest często wykorzystywane przeciwko mnie. Bywam naiwna i łatwo mną manipulować – o przepraszam, tak było kiedyś … Zmieniłam się, każdy z nas każdego dnia to robi. Nie chcę nigdy więcej czuć, gdzieś tam, głęboko w sobie, że robię coś przeciwko swoim zasadom i temu, co tak naprawdę mnie tworzy. To straszne uczucie. I boli jak cholera. Tym bardziej że w jakimś mniejszym bądź większym % sami siebie tworzymy. Gdybym grała do innej bramki, przeciwko sobie, na dłuższą metę, musiałabym z przykrością stwierdzić, że stworzyłam kogoś, kto na zewnątrz nie pasuje do środka, czy też na odwrót. Że stoworzyłam kogoś kim nie jestem. Kogoś kim nie chcę być, a przez daną sytuację czy przez innych powoli się staję … Dlatego powoli się zmieniam. Małymi kroczkami. Każdego dnia ze 100 perfekcyjnych dni dla. Właśnie. Dla. Pozwoliłam sobie dzisiaj rano poświęcić dobrą godzinę i wywalić z siebie wszystkie, nagromadzone głównie w sercu, emocje. Wypisałam wszystko, poryczałam się nad tymi kartkami i w końcu poczułam że tak, że jestem totalnieczysta, bezbronna i nowo narodzona. Że teraz będzie łatwiej zacząć wszystko od nowa. Że jestem już za stara, żeby nienawidzić siebie bez konkretnych powodów. Że trzeba zaakceptować swoje wady, swój cholerny i często przeszkadzający w codziennej egzystencji – perfekcjonizm. Otworzenie się przed kimś innym musi być wspaniałym uczuciem. I w końcu – że należy siebie polubić. Że należy dać polubić się komuś innemu, kto szczerze chce to zrobić. Potrzebuję tylko kilkunastu dni totalnego wylogowania, odpoczynku, spędzenia czasu z ludźmi, których uwielbiam i z samą sobą, bez myślenia, czy po powrocie do domu spotka mnie jakaś przykrość ze strony kolejnego, internetowego bohatera. I docenienia tego co mam. I tego, czego nie mam. Bo jakże płytkie byłoby nasze życie, gdybyśmy mieli wszystko? Jak można żyć, nie mając marzeń? Co to za życie, kiedy nie czerpiemy radości z najbanalniejszych rzeczy, jak choćby ze zjedzenia śniadania z rodziną czy długiej, mlecznej kąpieli?

***

Powoli planuję sobie Chorwację, jak zwykle rzec można … co mnie cieszy i pozytywnie wypełnia od środka. Szukam telefonu, bo obecny właśnie umiera, a śmierć ta jest tylko i wyłącznie moją winą – przyznaję się. Po oprawki muszę w końcu ruszyć tyłek, poczekać na wyniki, które generalnie coraz bardziej mnie intrygują i … zadbać i rozpieścić to, co dnia 28 czerwca , dosłownie kilka godzin temu pojawiło się na moim biodrze. Co prawda obiecałam mu siostrzyczkę, tudzież braciszka – początkowo miały być przecież bliźniaki, ale walić to – drugi ma być jak ZDAM maturę, a to ZDAM jest tu kluczowe. W zasadzie to taki jeden, osamotniony, nawet mi się podoba … Od ponad tygodnia kręcę sobie 30 minut hula-hop, robię jakieś mało ambitne, pseudo brzuszki i rozciągam mięśnie. Ale to jeszcze nie ten brzuch, który straciłam przez maturę. Kwestia miesiąca i będzie cute. Aha, jak zwykle wylazł mi siniak na prawym biodrze, jak to zwykle, kiedy bardziej wciągam się w hula-hooping … I nieważne że kręcę najlżejszym z możliwych, bo tym dla dzieci, niewaaażne … Siniak i tak jest -.- Teraz będę musiała na jakiś miesiąc przestać … co mnie trochę martwi, bo kręcenie o piątej rano jakoś na stałe wpisało się w mój codzienny, poranny rytuał. Super, ciekawe jak musi wyglądać widok kogoś, kto o czwartej rano przygotowuje sobie śniadanie a o piątej kręci hula-hop, z perspektywy sąsiadów? Dzięki Bogu mam rolety … Polecę na koniec kilka komedii stricte romantycznych i przeznaczonych do totalnego rozluźnienia serca i umysłu, to jest Plan B, Wciąż ją kocham, Pożyczony narzeczony, Woda dla słoni czy Morning Glory z cudownych uśmiechem Rachel McAdams. Taka ciekawostka na koniec – ziołowe tabletki niby pomogły, do dzisiaj mam w głowie moją wizytę w aptece, opis mojego chorego przypadku i odpowiedz na to pewnej Pani: jakbym nie widziała Twojej buźki, stwierdziłabym że słucham wyznań 80latki. Także … dodam że śpię już całkiem okk, z reguły jest to sen błogi a serce kurczy i rozkurcza się spokojnie i równomiernie. I jest progress – od kilku dni wstaję nie o 4, a o 4:45, jak w zegarku. Ale walczę z tym, poważnie.

First – 20.08.10; second – 28.06.2011. Taaadam, wytrzymałam rok, może i niecały, ale liczy się że nie zrobiłam kilka dni po pierwszym, jak planowałam. Najwyraźniej wzięłam sobie słowa Karoli sprzed roku, zaraz po zrobieniu, głęboko do serca: Asia, widzimy się najwcześniej za rok – i wiem że cholernie uzależnia. I ciul, że leżąc tam, kilka godzin temu, w głowie rodził mi się pomysły na następne … i następne … Kończąc, dodam że … bolało jak cholera, pomimo tego że moja skala, jeżeli o to chodzi, jest naprawdę solidna i wysoka (jak się miało bóle miesiączkowe porównywalne chyba z porodem … to się wie. dosłownie – pierwsze dwa dni nie ruszałam się z domu, ze szkoły zawsze odbierał mnie tato cała zapłakaną i skurczoną w pół z bólu, ćpałam Ketonale jak jakaś narkomanka i generalnie nie było lekko, choć muszę dodać że brakuje mi tego obecnie .)

And I kissed her goodbye, said, „All beauty must die” ; Twoja prawda, szczerość w Twoim głosie i Twoje łzy, za to właśnie najbardziej dziękuję. Nigdy jeszcze nie czułam się tak jak wtedy.

I think some people read too much into this song. It is a story about a man who falls into an obsessive infatuation with a woman, and proceeds to manipulate her into being with him until he ultimately kills her so she can be with nobody else. Her identity of Elisa Day is stolen, and she is forever immortalised as the ‚wild rose’, having died where the wild roses grow.

PS: Znajdziecie mnie tylko za pomocą komórki, tutaj w komentarzach bądź gg, włączanego raz na jakiś czas, jak ten czas się znajdzie. Trzymajcie się, a ja obiecuję wrócić tu z dwa razy większą energią i pomysłami !

PS2: Coś nie tak, z tego całego szczęścia jaki mnie obecnie ogarnia, wciągnęłam właśnie trzy takie kokosowe serki ! Właśnie je odkryłam, i muszę przyznać że jak na razie wysuwają się na zdecydowane prowadzenie, jeżeli o smaki Danio chodzi ! ❤

PS3: Spadam na, prawdopodobnie bardzo długą, telefoniczną rozmowę z Vee ! ;*

PS4: Kończąc, informacja ze strony TVN24 (Michael chciałby żeby pieniądze, zarobione przez tą właśnie ‚kurtkę’ – wiem że brzmi dość absurdalnie – zostały wykorzystane w ten sposób. cieszy mnie to że są jeszcze ludzie, którzy rozumieją, co Majk przez te kilkanaście lat, królowania na scenie, chciał przekazać całemu światu i innnym. to jest cudowne):

Legendarna czerwono-czarna kurtka z cielęcej skóry, w której Michael Jackson tańczy w teledysku do przeboju „Thriller” została sprzedana w Los Angeles za 1,8 mln dolarów. Już niedługo kurtka będzie pomagać dzieciom.

Kurtka pojedzie do Austin w Teksasie, do niejakiego Miltona Verreta – handlarza złotem i filantropa, który w garderobie Michaela Jacksona upatruje haczyka na grube ryby ze świata biznesu i showbiznesu. Te mają mu pomóc w zbieraniu funduszy na działanie szpitali na całym świecie.

Na aukcji w Los Angeles Verret przelicytował 12 innych chętnych do zakupu kurtki. Ta nie trafi jednak do prywatnej kolekcji. Najpierw zostanie wystawiona w miejscowym szpitalu w Austin, a później ruszy w świat i będzie towarzyszyła zbiórkom pieniędzy i akcjom charytatywnym sponsorowanym przez Verreta.

Reklamy

18 thoughts on “keep calm and get tattoos ; & need some break

  1. giusy pisze:

    hej, na ile % napisałaś maturę z przedmiotów, z których pisałaś? trzymałam za ciebie kciuki i dlatego bardzo ciekawa jestem jak ci poszło. proszę napisz coś o tym, ok?

  2. vuze pisze:

    nie poprawiłam, ale byyyło tak blisko, że mnie aż nosi…! w tamtym roku patrząc na próg na HS na WUMie to miałam 10pkt więcej niż był próg, także myślę, że w tym roku też wystarczy. aj,aj..
    Asiu 3mam kciukaski za Ciebie! :* musi nam się udać!

    • withi pisze:

      Jadę walczyć, więc jeszcze nie wszystko przegrane ahahaha.
      No to w takim razie na luzie się dostaniesz w tym roku, bo i tak o jakieś 3 zlecą te progi. Szkoda, że nie poprawiłaś, ale jakieś znaczące różnice w % były, czy tylko tak np 2/3? Wtedy najbardziej boli, ale grunt że się starałaś ; *

  3. vuze pisze:

    Aśku, chyba nie chcesz powiedzieć, że już drugi tato sobie strzeliłaś?
    tatuaże uzależniają!

    Boję się iść do szkoły zobaczyć, czy podwyższyłam wynik. Może nie tyle, że się boję, ale.. po prostu nie chcę tam iść, haha xD
    Tobie jak poszła maturka ? 🙂

    • withi pisze:

      A no , drugi , i chcę następne , ale muszę rok czekać ; <
      I jak, podwyższyłaś? U mnie z bio średnio, reszta super, ale co mi z tego, jak innymi wynikami to mogę sobie no. -.-

  4. l pisze:

    haj haj pierwsze pytanie na blogu, bo czytam go non stop ale nie mam odwagi ,wczytalam ze rihanna w lodz . Kupilas juz bilet ? jesli tak to jaki , chce sie teoretycznie doweidziec 🙂 mam ochote jechac

    • withi pisze:

      Hm, supcio, o ile w miarę z czytaniem ze zrozumieniem nie mam problemu, tak tu mam wielki. Rozumiem że chcesz jechać – no fajnie. Biletu nie kupiłam, bo jakoś nikt NIE WIEDZIAŁ gdzie będzie wtedy na studiach .. ale dzisiaj się z przyjaciółką zgadałam, i jak się uda to będziemy czaić się na te na allegro.

  5. Vee pisze:

    hahaha kurcze Aś ale Ci słodzą na blogu 🙂 w sumie nigdy nie czytałam komentarzy ale jakoś tak teraz zaglądnelam po naszej rozmowie wczorajszej i musze przyznać że czuje sie zaszczycona być Twoją koleżanką =D haha. nooo…. gdyby nie tylko ta glupia kłótnia w gimnazjum ale było minelo 🙂
    dzis mi Ana potwierdziła wiadomość o osobie która ponoc do matury nie podeszla ( nie bede wymieniac tutaj z imienia ) 😦

    także no , będzie dobrze :*

  6. aga pisze:

    Co to za tatuaż, bo dobrze nie widzę?

    Pozdrowienia dla Ciebie, wydajesz się MEGA pozytywną osóbką i strasznie gratuluję wytrwałości w nauce i trzymam kciuki za dobry wynik na maturze!

  7. elkon pisze:

    a poza tym co się bardzo rzuca w oczy i czego Ci chyba trochę zazdroszczę to fakt, że wydajesz się być znakomicie z sobą pogodzona i nawet pałająca do siebie zdrową sympatią. ach, jak Ci tego zazdroszczę 😉

  8. elkon pisze:

    wiesz… czytam Twojego bloga już pewnie ponad pół roku i cholernie, ale naprawdę cholernie Cię podziwiam. jestem w klasie biologiczno-chemicznej, swoją drogą miałam iść do Rzeszowa do II lub do Prezentek. wylądowałam w Lublinie, w III LO. kocham moją szkołę… naprawdę. mam zajebistą chemiczkę, która nie tylko jako nauczyciel jest naprawdę wspaniała, ale także jako człowiek. w ogóle generalnie poszczęściło mi się. ale kiedyś miałam marzenia co do medycyny… potem stwierdziłam, że jednak chyba farmacja… a potem uświadomiłam sobie, że to ledwie trzy z biologii średnio sprzyja. ale taki blog jak Twój mnie mobilizuje… cała Twoja droga do tego, aby napisać tę maturę… boże! trzymałam za Ciebie mocno kciuki, nie ujawniałam się wcześniej, ale naprawdę… wiedz, ze takich ludzi jak ja – jest mnóstwo, którzy wybudowali by Ci kapliczkę.

    i dlatego tak jeszcze zapytam, co by tylko nie słodzić… jak Ty się za to zabrałaś? robiłąś jakiś plan na każdy dzień… bo mimo tego, że skończyłam dopiero pierwszą klasę… to nie chcę zostawiać tego na ostatnią chwilę.

    szczególnie, że moja babska intuicja mi szepcze do ucha, że w tym roku się dużo będzie dziać i moja wymarzona 58. Olimpiada Chemiczna nie będzie sprzyjać nadrabianiu I klasy z biologii.

    Trzymam za Ciebie kciuki, i generalnie jesteś moją inspiracją.
    Naprawdę.

    Make a change, right?

    E.

    • withi pisze:

      Hej. O jej, między Lublinem a Rzeszowem jest kawałek, więc jak mniemam mieszkasz gdzieś pomiędzy? O ile biol-chem w II jest w porządku, tak katol to jednak katol – każdy kto pyta mnie o moje zdanie na temat tej szkoły, dostaje prostą odpowiedz – gimnazjum polecam z całego serca, bo można poznać i fantastycznych ludzi i nie ma opcji żeby się zeszmacić, tak w negatywny sposób. Ponadto wystarczy tam siedzieć i gówno robić, a coś jednak do głowy wchodzi – z własnego doświadczenia piszę. Nastomiast do liceum … ciężka sprawa i rozmowa na inną okazję. II LO ma świetne profile biologiczno-chemiczne, więc nawet jakbyś ostatecznie tam wylądowała, to byłaby hm .. 33% możliwość że trafisz na moją panią od biologii, która jest najcudowniejszym nauczycielem pod słońcem. Choć z tego co słyszałam to ludzie nie lubią jej na lekcjach, bo naprawdę podobno kosi, choć w rzeczywistośc ijest naprawdę spokojną i taką kochaną osobą. Pewnie masz podobne odczucia co do swojej nauczycielki z chemii, a to naprawdę dobrze wróży jeżeli chodzi o ten przedmiot w Twoim odbiorze.

      Dalej … ocena gówno mówi. Ja, na starcie trzeciej klasy, z biologii wiedziałam tylko że najdłuższy mięsień u człowieka to krawiecki, najsliniejszy żwacz i że morula to zbita kula, choć co to ta morula itd – nie miałam pojęcia. Ocena mówi jedno wielke zero, podobnie jak wyniki z matury – co muszę przyznać każdemu, starszemu rocznikowi, który mi to mówił przed moją maturą … Faktycznie tak jest.
      Odpowiadając na pytanie jak się zabrałam … cóż, historia jest bardzo długa, a ja zaraz muszę zmykać, ale napiszę Ci że lekko nie było, zresztą nastawiłam się na ostrą pracę. Jako że od dobrego roku wstaję bardzo wcześnie (dokładnie od maja 2010) dla mnie na wakacjach to nie był problem. Naukę biologii zaczęłam na samym początku lipca 2010 (pierwsze spotkanie ,takie ‚zapoznawcze’ z moją nauczycielką miałam w czwartek, dzień przed zakończeniem roku – to pamiętam). Uczyłam sie codziennie od 7 do 9, wstawałam o 6, jadłam śniadanie i oglądałam TVN24, później do 9 robiłam notatki (moje zeszyty, które są pamiątką mojej biologicznej przygody, to już legenda i chyba będę je wnukom pokazywać xDDD – ponoć mogłabym je na allegro wystawić i zbić kupe kasy, ale nei nie) i tak mi zleciały wakacje, z wyjątkiem jakichś dwóch tygodni w Chorwacji, kiedy to obiecałam sobie że nie ruszam nic z biologii, choć powiem Ci że tak mnie ten przedmiot wkręcił, że jak leżałam na plaży 15 godzin dziennie to czułam że tracę czas kiedy mogłabym pouczyć się o robaczkach ahahaha. Co tydzień miałam dwugodzinną lekcje u mojej Pani, do której dojeżdzałam kawałek. Czasami miałam dwa razy w tygodniu takie spotkania ,różnie bywało. Powiem Ci że przez ten rok odwołałam tylko DWIE takie lekcje, jedną po studniówce bo rzygałam, drugą na wakacjach, bo w ostatniej chwili okazało się że mój brat nie może mnie podrzucić, także no. Także jak widać chodziłam dzielnie, a te lekcje wspominam najcieplej – w rzeczywistości to były dwie cudowne godziny, z których wychodziłam bogatsza niemal o wszystko ,nie tylko o wiedzę. No i uczyłam sie tak, pod koniec roku rzadko bywałam w szkole, chodziłam jak chciałam, ale czas kiedy mnie w niej nie było – uczyłam się sama w domu, a przynajmniej starałam się. Grunt żeby kochać ten przedmiot, bo inaczej nie ma szans. Jeżeli miałabym uczyć się zamiast biologii np historii – której nienawidzę – po kilku lekcjach, obojętnie jak cudowny byłby nauczyciel, musiałabym się poddać.

      Nie musisz już teraz zaczynać jakiejś konkretnej nauki. Po prostu staraj się uczyć w miarę z lekcji na lekcje, wiadomo ze nie wyjdzie, bo przecież 18nastki, imprezy itd, ale nie odkładaj za dużo, żeby później poszło lżej już w tych przygotowaniach w 3 klasie. Z biologią jest różnie, według mnie im mniej masz wiedzy tym lepiej. Dlatego z perspektywy czasu cieszę się że wymyśliłam sobie tą biologię dopiero kilka miesięcy przed maturą, bo inaczej nie byłabym aż w takim stopniu zmobilizowana. I naprawdę na maturze akurat z tego przedmiotu bardziej liczy się jakiś tam spryt, nauka czytania ze zrozumieniem i konstruowania zdań takich, jakich od Ciebie wymagają. Fakt – wiedz jest niezbędna, ale mogę się założyć (nawet chciałam taki eksperyment zrobić) że jakbyś wzięła pierwszą lepszą osobę z ulicy, dała jej maturę rozszerzoną z bio, to kilka zadań zrobiłaby nie wiedząc o głównym jego temacie – kompletnie nic.

      I dziękuję za trzymanie kciuków, poszła mi nie tak jakbym chciała, ale czasu już nie cofnę 😉
      Pozdrawiam, mam nadzieję że w miarę składnie odpisałam i zmykam 😉

  9. Vee pisze:

    ok , moj pierwszy COMMENT na Twoim blogu co nie znaczy że go wczesniej nie czytałam. haha taaak rozmowa byla długa i udana 😀 ale to nie koniec 🙂

    wspomniana wyżej Vee xD ! :*:**:*::*:*:*:*:*:

    P.S Aś mam nadzieje że dzis pospisz dłuzej .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s