come back na korty! ; nana nananana nana-na-eh

***

It’s too late, it’s too late 
Every finish line is the beginning of a new race 

Od pewnego dnia, ta piosenka nabrała dla mnie nowego znaczenia. I to nie jest już tylko zwykła, piękna i nowo narodzona Jen. To jest Jen, dzięki której Ciebie widzę. Dzięki której mam ochotę coś zmienić. Cuz I’m into you, I’m into you … 

***

Aś, wygląda na to że wracamy do tego co kochamy. To że zawsze grałam zajebiście po ‚przerwach’ typu tydzień – to zrozumiałe. To że tak wymiatam po ‚przerwie’ takiej z górnej półki, bo kilkumiesięcznej, to szok, co nie An ahahahahahah? Z tego wszystkiego zapomniałam nawet jaką rakietą gram, co jest totalną ignorancją z mojej strony. Mojego czarno-białego Wilsona NSix-Two przepraszam, i idę się pochlastać i zapytać – dlaczego na tak długi czas sobie odpuściłam? Nie mieści się to w mojej pustej, wakacyjnej głowie … no nie mieści. ;(

Małe porównanie Rogera zaraz po zakupie, czyli ponad rok temu i Rogera obecnego. Coś czuję że będzie to mój pierwszy klient w mojej prywatnej klinice dietetycznej, o ile takowa powstanie. Nie, a tak poważnie, ale kluska urosła ! ❤

Kończąc … szukam takiej poduszki jak ta poniżej, w ramionach Jen … Tak wiem, jest to poduszka dla kobiet w ciąży, ale walić to, jak ma mi pomóc w zaśnięciu i generalnie sprawić że wydłużę czas regeneracji moich komórek do choćby 6 godzin na noc, to why not? W jakichś sklepach dla dzieci powinny być, prawda? Z drugiej strony, są koszmarnie urocze i wyglądają ja lizaki z bajek !

PS: Byłam u lekarza w sprawie tego mojego, nieszczęsnego snu … Od dobrych dwóch tygodni nie ‚spałam’ dłużej niż cztery/pięć godziny. Próbowałam dosłownie wszystkiego, jakieś audiobooki mamy, filmy, herbatki, ziołowe tabletki, strutututu. Wiecie co wyszło po dogłębnym śledztwie lekarza? Ostatni raz, kiedy jadłam hormony to był listopad 2010. Wtedy również miałam takie problemy, bo znalazłam swój list, który o czwartej rano wysłałam do pewnego internetowego lekarza, który zajmuje się problemami ze snem. List był z 10 listopada 2010. Teraz znowu jestem po hormonach i znowu te same dokładnie objawy. Także już wiadomo o co chodzi, niby lżej jak posiadam tę wiedzę, ale co mi z tego, skoro wciąż nie mogę nic z tym zrobić? Mam łykać ziołowe tabsy, mam przeczekać, mam zmuszać się do zasypiania i dotrwania do 5, kiedy to dopiero mogę zjeść śniadanie (jak już zjem, a teraz jadłam z reguły o czwartej, to nie mogę już zasnąć) … Podobno po tygodniu organizm sam się przestawi i zacznie budzić około tej 5. Kiedyś jak wstawałam regularnie o 6 rano byłam w siódmym niebie. Teraz, jak budzę się o tej 4, jestem w kompletnym dołku. To są niby tylko dwie godziny różnicy, ale jednak czuję się jak jakiś dziwak, kiedy za oknem jest jeszcze ciemno, a ja oglądam film za filmem. To jest masakryczny problem, mam nadzieję że nigdy nie będzie Wam dane mieć z tym coś wspólnego. Najgorsze jest zasypianie … kręcenie się na łózku z boku na bok i ta wiedza, że obojętnie jak bardzo będziemy chcieli zasnąć, obojętnie o jak cudownych chwilach będziemy myśleć – i tak nie zaśniemy. Mam obecnie takie schizy, że próbując ‚zasnąć’ czekam na moment, w którym, że tak to ujmę – odlecę. Czekam na tę barierę, która oddziela sen od rzeczywistości. I czekam tak, naiwnie, i równocześnie wiem że tego momentu nie będzie, bo nawet jak pojawi się iskierka nadziei i powoli będę uciekać w świat snu, organizm sam brutalnie sprowadzi mnie na ziemię. Bez sensu.

PS2: Come on Rog ! Keep going !

PS3: Dzień, dzień, dzień ! ❤

PS4: Coś tak fajnie chodzę na tą teorie, że od dwóch tygodni nie mogę się zebrać i pójść na ostatnią lekcje. Ale dzisiaj obiecuje sobie, obojętnie ile będzie mnie to kosztowało – pójdę tam, aby 4 lipca zacząć grasować po Rzeszy pewnym, zgrabnym Peugocikiem 207. Bójcie się!

Reklamy

4 thoughts on “come back na korty! ; nana nananana nana-na-eh

  1. vuze pisze:

    szpan z wilsonem musi być, a jaak:D za to ja mam pokrowiec na mego wilsona z samym Federerem sasasa 😀 ! ale muszę przyczaić się na jakąś okazję i kupić sobie taki jak Ty masz, bo są o wiele bardziej praktyczne, mimo że są duże 😉
    Ty cierpisz na bezsenność, za to ja cierpię na senność. Chętnie się zamienię!

    • withi pisze:

      Ja też mam, ale to był pokrowiec na moją pierwszą rakietę, jaką uczyłam się grać. Taki niebieski a na nim młody Rog – Bóg ❤
      Torby są bardzo praktyczne, kiedyś miałam taką z pojedyńczą kieszenią, ale jak widać nie mieściłam się. Ta mi przypomina Serenę i Vee, kiedyś z takimi śmigały. Jakiś czaas temu marzyła mi się ta rogerowa, jeszcze edycja olimpijska, szkoda że przeznaczona była na 12 rakiet … więc postanowiłam zrezygnować. Ta jest na 6 ahahah , xd

  2. aga pisze:

    Asiu! Odwiedzam Twojego bloga regularnie odkąd trafiłam przypadkiem na jego adres na forum biolog. Wchodzę tu przynajmniej raz dziennie, z niecierpliwością oczekuję każdego pozytywnego posta 🙂 naprawdę! Postanowiłam więc w końcu skomentować. Przywracasz mi wiarę w ludzi! Hehe, śmiesznie pewnie te moje słowa brzmią ale rzeczywiście tak jest, bo naprawdę niewielu jest takich jak Ty – wrażliwych i mądrych, przynajmniej takie mam odczucia gdy czytam bloga! Tak jak Ty zdawałam w tym roku maturę, biologię oczywiście położyłam mimo, że tak jak Ty chodziłam na lekcje (aż półtora roku), ech… no ale cóż, najgorsze załamanie mam już za sobą na szczęście. Trzymam kciuki za Ciebie! Wszystko co piszesz wydaje mi się być interesujące i takie… optymistyczne. Masz pasję, wydaje mi się, że wiele zainteresowań, świetną figurę <zazdrość< i super się ubierasz. Co więcej pochodzisz z Zamościa, a to całkiem blisko mojego miasteczka 🙂
    Pozdrawiam, trzymaj się ciepło!

    • withi pisze:

      Ok, jest po czwartej, właśnie jem śniadanie i jestem lekko wkurzona, bo chyba spałabym jeszcze te kilkanaście minut, gdyby nie mój zwierz. W sumie siedzę w okularach z niższą wadą niż mam, bo pochodzą one jeszcze z czasów końca podstawówki, ale wyglądam w nich w miarę inteligentnie i chyba gdybym nie miała rolet w oknach i ktoś by mnie zobaczył, pomyślałby że jestem strasznie ambitna – siedzę rano, po 4 i pewnie zakuwam do sesji. Ah te pozory.

      Więc jak napiszę coś głupiego to przepraszam, ale kurde – naprawdę nie wiem co wypada powiedzieć. Nie wiem czy jesteś w stanie wyobrazić sobie jak takie słowa mnie budują. Takie pozoru proste, ale napisane przez kogoś nieznajomego. Tak samo jak takie, które jesteś w stanie usłyszeć od kogoś na ulicy. To jest cholernie miłe i pomimo że ten blog dostarczył mi nie tylko takich, pozytywnych emocji, bo i negatywnych trochę się znajdzie, to chyba dlatego wciąż tu jestem. Już nie tylko dla siebie ale i dla Was wszystkich 😉 Mam nadzieję że to się czuje 😉

      Pozdrawiam ciepło 🙂

      PS: Oo, blisko Zamościa mieszkasz ! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s