I wish I had the courage …

***

I don’t know why I won’t learn that my Romeo isn’t ready to die for me, that my prince charming isn’t interested to know who owns the other half of my glass shoes, that my Jack would just leave me dying in the sunken ship, that my Peter Pan wont be with me forever and that the person I gave my heart to will never realize that there’s a happily ever after that can be found in me.

To już jest jakiś gruby żart ze strony mojego organizmu. Ja rozumiem, jak kładę się spać o 21/22 i wstaję o 5, to okk, idzie jeszcze przełknąć. Ale dzisiejsza noc, a w zasadzie nie wiem czy mogę te kilka godzin ‚snu’ do tego zaliczyć, trochę wybiega poza te normy. Zasnęłam około północy. Co lepsze – zasypiając byłam niemal pewna, że przede mną dobre siedem godzin snu … O 4 byłam już po śniadaniu i z tego wszystkiego musiałam włączyć sobie jakąś komedię romantyczną, o – powiedzmy na uspokojenie. Padło na Plan B, bo kto mnie lepiej uspokoi jak nie Jenn Lopez? Z tego wszystkiego idę dziś po jakieś tabletki na bezsenność i na dobry sen, ale nie chcę powtórki z czasów gimnazjum, kiedy to jadłam jakieś uzależniające syfy. Teraz podejdę do tego rozsądniej, toż zdrowie najważniejsze. Znalazłam już jedne takie, po których ponoć zasypia się i śpi jak niemowlę. Co ciekawe – mam dzisiaj tyle energii ile zawsze, a nie pamiętam czasów żebym spała dłużej niż 7 godzin …  Ale cztery godziny snu = 99% energii !? Czy to nie wygląda choć trochę absurdalnie? I ten wzrok zaspanego taty, kiedy o 5 ledwo zwleka się z łóżka, a ja jestem w połowie mojego porannego, filmowego repertuaru – bezcenne !

Czuję się względnie dobrze, z tego wszystkiego wróciłam do pisania pamiętnika. Takiego mojego, osobistego i bardzo intymnego … powiedzmy że jest to bardziej dziennik, bądz co bądz w jakimś niewielkim stopniu streszcza i zapamiętuje te malutkie i dobre chwile i momenty, które mnie obecnie otaczają i wywołują szczery uśmiech. Warto się tym z kimś dzielić. Nawet z kartką papieru.

Jestem nie tylko wzrokowcem ale koszmarnym estetą. Muszę mieć coś ładnie podane, posprzątane czy ułożone. Muszę mieć świadomość, że zrobiłam coś, na co poświęciłam i swój czas i energię. Kiedyś mogłam żyć w pokoju, w którym główną ścieżkę, którą należy pokonać od łóżka/biurka do drzwi, bez uprzedniego zabicia się, znałam tylko ja. Do dzisiaj pamiętam jak tata mówił mi jaką to jestem bałaganiarą i że wszyscy znajomi, którzy do mnie przychodzą, śmieją się ze mnie i opowiadają rodzicom, że moje łóżko pościelone jest raz w roku, że wydaje mi się że papiery (głównie po słodyczach czy pudełka po zabawkach!) mają duszę i serce i dlatego od kilku lat je gromadzę i nie wyrzucam, bo one przecież CZUJĄ, czy że ubrania służą mi czasami za dywan. Żyłam według zasady: po co ścielić łóżko, skoro wieczorem znowu muszę się w nim położyć, wcześniej pościelić i dopiero spać, czy też po co się przebierać w piżamę, skoro rano znowu będę musiała ponownie wskoczyć w te casual clothes. Obecnie może nie doprowadziłam się do skrajnego pedantyzmu, ale porządek muszę mieć, w sercu, w głowie i w pokoju, jak widać. Jeżeli już za coś się zabieram, robię to sumiennie i staranie, a jak mi zależy, wówczas cechuje mnie bezcenna precyzja. Staram się osiągnąć to z pozoru nierealne 100%, zobaczyć ile sama mogę zrobić i na co mnie stać w danej kwestii czy sytuacji. Czasami to przeszkadza, jak coś nie wyjdzie czy jak tak po prostu, po ludzku zabraknie tej witalności, której niestety nie da się tak po prostu pomnożyć, bez żadnego, wcześniejszego wkładu – wtedy to można się podłamać, stwierdzić że skoro to coś nie wyszło, to nie ma sensu już się starać. Wtedy łatwo odpuścić. Życie z samym sobą bywa momentami cholernie trudne, zwłaszcza kiedy wymagania wobec siebie stale się namnażają, jednak to co zbieram za swój zapał i chęci jest w tym momencie kluczowe. Daje mi to tę zgubioną kiedyś tam siłę i ochotę do życia. Pozwala wstać, potańczyć w kółku przez pięć minut, uśmiechnąć się i tak po prostu, ciesząc się najgłupszymi rzeczami – ŻYĆ.

„Widzisz, to właśnie wszystko jest nieprawda. Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my. Jest się takim jak miejsce w którym się jest

Reklamy

8 thoughts on “I wish I had the courage …

  1. Natt pisze:

    Jeśli chodzi o mnie było tak samo: kiedyś miałam gdzieś, czy moja biżuteria, moje ubrania, książki, zeszyty i kosmetyki leżą na ziemi pozgniatane, pogniecione i zbierające sierść mojego kota. Teraz co 2 dni chodzę z odkurzaczem, bo to mnie odstresowuje. Wydaje mi się, że porządek na biurku = porządek w głowie, więc sprzątam zaciekle i łudzę się, że pomoże mi to w nauce do matury. Boże, szkoła mnie zamęczy. Chociaż przecież nikt nie lubi niechlujów, a my niedługo idziemy na studia, więc to nawet dobrze że sprzątamy?

    Co do bezsenności: w gimnazjum też przez to przechodziłam, miałam jakieś problemy z hormonami. Tymi wrednymi, kurcze, hormonami. Brałam dużo leków=przybyło mi na wadze i teraz muszę przez to cierpieć. Teraz nawet jak słyszę 4 rano to się wzdrygam. Tę godzinę mogę przeżyć tylko na jakiejś imprezie, i to nie zawsze. Chociaż bycie wyspanym po kilku godzinach snu to dobra recepta na rok szkolny. Ale od dzisiaj mam wakaaacje!

  2. vuze pisze:

    To mamy na odwrót. Kiedy byłam mała wszystko miałam poukładane, że tylko pomarzyć. Faktem jest, że gromadziłam w szufladach niemalże wszystko. Jednak teraz jest zupełnie inaczej. Nawet rozrzucone książki mi nie przeszkadzają, rakieta do tenisiora leży sobie od tygodnia koło szafy. Po prostu leń wziął górę i nie chce mi sie nawet tego poukładać jak należy 😛 aż wstyyd.

    a ten Pan blondas, to Twój Brat? 😀

    • withi pisze:

      Tak 😉

      A ja w piątek wracam do mojej tenisowej formy, simply cant wait.
      Nikt mi tej umiejętności nie zabierze. Może kiedyś tam … na jakimś wumie … będziemy się odstresowywać na kortach, kto wie ; – D

      • vuze pisze:

        to zdjęcie Brata wygląda jak jakieś matrymonialne [nie wiem, skąd to skojarzenie;P] pozdrowienia dla niego! ^^

        tak i mam nadzieję, że WUM nas zechce 😀 i będzie Warszawko witaj<3

        • withi pisze:

          A ja dalej nie wiem dlaczego oni nam tak przeszkadzają, żebyśmy się tam dostali … Dlaczego nie mogę złożyć na więcej niż jeden kierunek? 😦 I co .. załóżmy nie dostanę się z pierwszej listy na dietetykę i dopiero wtedy mogę zgłosić się na inne kierunki? I wtedy robię kolejny przelew? I jestem rozpatrywana już na drugą listę i na dietetyce i na tym drugim kierunku? Nie czaję tego kompletnie … ;-(

  3. Gitarowa pisze:

    Uważaj na tabletki nasenne. Bo niektóre faktycznie paskudnie uzależniają. (aczkolwiek takie bez recepty to raczej nie 😉 )
    Ja też prowadzę już od wielu lat pamiętniki. Mam ich już cały karton 😀 Świetny sposób na uporządkowanie myśli.
    Pozdrowionka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s