unforgettable childhood part 3

***

part 1 – kkklik

part 2 – kkklik 

part 4 – kkklik

***

Kolejna odsłona moich dziecięcych wspomnień zapisanych i udokumentowanych przez aparat. Swoją drogą ,kiedyś robienie zdjęć to była magia. Każde zdjęcie było cenne, każde coś w sobie miało. Staranne przygotowania, precyzyjne ustawianie fotografowanych osób/przedmiotów. Teraz większość z nas, przy pomocy cyfrówek, strzela 2000 zdjęć, później znajdując wśród nich zaledwie kilka ciekawych i porządnie zrobionych. Mój tato zawsze lubił nas focić, dlatego to dzięki niemu mam tak dużo, tak wspaniałych zdjęć, wypełniających po brzegi multum albumów, piętrzących się w jednej komodzie. Lubię do nich wracać, lubię je oglądać. To taki ciekawy i łzawy powrót do przeszłości, która, banalnie mówiąc, już n-i-g-d-y nie wróci. I chyba to słowo ‚nigdy’ jest tu kluczowe i najbardziej bolesne. Te zdjęcia udowadniają mi że miałam cudowne dzieciństwo. Że pomimo że gryzłam się i biłam na wszystkie możliwe sposoby z bratem, teraz jest się z czego śmiać i co wspominać. I miałam pierwszeństwo u taty, a to jest bezcenne. Zawsze było na kogo ‚zrzucić winę’ ahaha. Zapraszam na kolejną zdjęciową relacje:

Poza tym, następne dni będą masakrycznie szalone i cudowne. Trzeba nadrabiać te wszystkie zaległości ze znajomymi, bo takie wakacje ma się tylko raz. Jeszcze trzy spotkania z teorii, a od 4 lipca zaczynam jazdy. W zasadzie to mam mieszane uczucia, zobaczymy jak mi pójdzie. Swoją droga, ogarnijcie tą rozmowę z tatą, po jakiejś tam lekcji jak mnie odbierał:

– No i co pysiak, co ciekawego dzisiaj usłyszałaś?

– No różne rzeczy, a tato weź mi wytłumacz gdzie jest to całe ścięgno?

-.-

Kurwa sprzęgło a nie ścięgno. Dobra, pogadane, już milczę. Mam tylko nadzieję że na egzaminie nie palnę takiej głupoty, bo facet sobie pomyśli że jestem jakimś niewyrzytym mięsożercą/studentem medycyny na odwyku. Zmykam zrobić obiad mamie, może nawet pokażę Wam w przyszłości co to takiego, bo wymyśliłam cudne danie. Trzymajcie się ; – D

Pamiętacie !?:

Reklamy

3 thoughts on “unforgettable childhood part 3

  1. vuze pisze:

    Też uwielbiam sobie wziąć album i tak powspominać 🙂 i mimo obecności aparatów cyfrowych w życiu, nadal wybieram zdjęcia i je wywołuję. Bo jednak komputer nie ukaże piękna zdjęcia, poza tym z płytką zawsze może coś się stać, a zdjęcie sobie w albumiku będzie:)
    Dasz radę i spokojnie ogarniesz jazdy. Ja też się bałam, a poszło gładko. Może ten strach daje moooc i odwagę. ^^ wgl,ale byłaś kiedyś blondaskiem, a tu włoski pociemniały 🙂

  2. pani Kijkowa pisze:

    Córusia tatusia – ech, skąd ja to znam ;D Sprzęgło-gazy-hamulce ogarniesz siadając za kółkiem. Nogi same trafiają tam, gdzie trzeba… po pewnym czasie 😉 Najlepsza i tak jest jazda po łuku, a właściwie to instruktorskie tłumaczenie techniki na przykładzie tańczącego lwa. (patrz logo na kierownicy peugeotów, na których uczy się jeździć). A i o ile będziesz zdawać w rzeszowskim WORDzie to unikaj łuków pod murem, bo są krzywe i pod górkę. Jedynka jest najlepsza.

    • withi pisze:

      Tak tak, w WORDzie. Ty też śmigałaś po Rzeszy? Nawet nie wiedziałam, że mieszkasz gdzieś tutaj ! 😉
      Wierzę że ogarnę, już się wprost jazdy nie mogę doczekać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s